logo2skalow

SCARPA3

Grivel-MB nero su giallo

julboskal

holux resize

fen RESIZE

Podziel się

FacebookMySpaceTwitterGoogle BookmarksLinkedinRSS Feed
Grzegorz Gawlik

Grzegorz Gawlik

Na szkolnych lekcjach geografii uczą o gejzerach na Islandii i o islandzkim pochodzeniu słowa gejzer. Od gejzeru od nazwie Geysir, którego nazwa pochodzi od islandzkiego słowa „tryskać”, „wybuchać”.
Co to jest gejzer? Gorące źródło związane z aktywnością wulkaniczną. Pod powierzchnią ziemi znajduje się komora magmowa, a ruchy magmy, różnice ciśnień, wydajność źródła powodują, że przez powstały kanał termalna woda wyrzucana jest na zewnątrz. Z dużą siłą, często na znaczną wysokość i często w regularnych odstępach czasu (w każdym razie okresowo – od odstępów kilkuminutowych do wieloletnich), Natomiast sam czas trwania „erupcji” gejzeru może trwać od kilku sekund do wielu godzin.  
Dla mnie najważniejszym parametrem, kiedy przestajemy mówić o zwykłym źródle termalnym a zaczynamy mówić o gejzerze jest okresowość i wysokość wytrysku. To drugie jest dlatego tak bardzo istotne, bo w wielu miejscach na świecie gejzerami nazywa się każde źródło termalne, z którego woda tryska choćby na pięć centymetrów. Tak samo jest w Islandii. Uważam, że o namiastce gejzeru można mówić, gdy tryska w sposób regularny i silny przynajmniej na pół metra, a o prawdziwym gejzerze, na którego oglądanie warto się wybrać, gdy tryska na przynajmniej metr. Tych ostatnich na świecie jest bardzo niewiele, może około 100. Co prawda, źródła encyklopedyczne podają, że na Ziemi jest około 1000 gejzerów, lecz zdecydowana większość nie zasługuje na to miano. Do tego ich liczba ulega zmianom, jedne gejzery powstają, inne przechodzą w fazę uśpienia lub budzą się z niej albo w ogóle kończą swoją działalność.

Na świecie istnieje tylko sześć pól gejzerów czy inaczej ich skupisk w jednym miejscu. Chociaż i ta liczba jest zawyżona.

Największe pole gejzerów znajduje się w USA w parku Yellowstone, ich liczbę szacuje się na około 400-500. Drugie to El Tatio w Chile, gdzie jest ich około 80 i jest to zarazem najwyżej położone pole gejzerów na świecie – 4300m. W tym miejscu w ramach dygresji sprostuję pewną nieprawdziwą informację pojawiającą się w niektórych źródłach, że niedaleko El Tatio w Boliwii jest pole gejzerów Sol de Manana. Naprawdę jest to tylko pole geotermalne z fumarolami (wyziewy gazów i pary wodnej) położone na wysokości ok. 4850-4900m, nie ma tam żadnego gejzeru. Kolejne, już prawdziwe pola gejzerów, to Dolina Gejzerów na Kamczatce w Rosji, dosyć trudno dostępna i w dwóch trzecich zniszczona przez lawinę błotną w 2007 roku oraz strefa wulkaniczna Taupo w Nowej Zelandii. Kolejne znajduje się na wyspie Umnak (Aleuty) na Alasce w USA, chociaż to jest trochę naciągana historia, ze względu na nikłe rozmiary tamtejszych gejzerów. Ostatnie, to islandzkie w miejscowości Geysir. Jednak i w tym wypadku na chwilę obecną nie można mówić o polu gejzerów.

I tym ostatnim „polem gejzerów” zajmę się w dalszej części artykułu. Koło sztucznie stworzonej turystycznej miejscowości Geysir w dolinie Haukadalur na zboczach wzgórza Laugarfjall znajduje się gejzer Geysir zwany też Wielkim Gejzerem. To on został odkryty jako pierwszy oraz opisany i posłużył do stworzenia powszechnie przyjętej nazwy „gejzer”. Najstarsze termalne źródła w tej okolicy mają po 10 000 lat, a ich powstawanie i zanikanie regulują trzęsienia ziemi. Sława Geysiru też jest związana z trzęsieniami ziemi. Po jednych trzęsieniach się uaktywniał, po innych zamierał. Znane są z historii jego erupcje na wysokość ponad 150 metrów jak i erupcje na 60 metrów trwające godzinę. W ciągu ostatnich ponad stu lat jego aktywność słabła, gejzer wybuchał coraz rzadziej, ale ciągle na dużą wysokość, nawet 70-80 metrów, sporadycznie powyżej 100. Czyszczenie jego kanału pomagało tylko na pewien czas. Trzęsienie ziemi w 2000 roku spowodowało, że erupcje Geysir stały się rzadkie i nieregularne, a obecnie gejzer znajduje się w fazie uśpienia. Basen nadal wypełniony jest termalną wodą, przekraczająca nawet 100 stopni Celsjusza i nie jest wykluczone, że Geysir wznowi swoją aktywność.

Do tego czasu Islandii pozostał jedyny prawdziwy gejzer - Strokkur. Wybucha regularnie, zazwyczaj co 5-8minut, zazwyczaj na wysokość około 30 metrów, ale zdarzają się erupcje kilkumetrowe, czasami też około 40-metrowe. Cała erupcja trwa kilka sekund. Krótko ale często. Gejzer przyciąga tłumy turystów, bo jest bardzo łatwo dostępny i każdy kto przyjeżdża na Islandię musi zobaczyć „pole gejzerów” w miejscowości Geysir (południowo-zachodnia Islandia).

Strokkur jest położony około 50 metrów od Geysiru. Trzęsienia ziemi powodowały, że to wygasał, to się uaktywniał, były czasy gdy tryskał nawet na 60 metrów wysokości. Od czyszczenia kanału dokonanego w latach 60-tych XX wieku wybucha regularnie.

Islandczycy się chwalą, że w Geysir mają około 30 gejzerów, kiedy tak naprawdę mają tylko Strokkur i kilka uśpionych gejzerów z Geysir na czele, przy czym niektóre zakończyły swoją działalność nawet sto lat temu i nie wiadomo czy kiedykolwiek się obudzą. Uśpiony gejzer, nie wybuchający, nie jest gejzerem, co najwyżej termalnym źródłem. Tak samo jak Liti Geysir (Mały Gejzer), który również nie jest gejzerem. Każdy kto zmierza z centrum miejscowości do Strokkur przechodzi koło niego i co widzi? Źródło termalne, z którego nieprzerwanie na kilka-kilkanaście centymetrów tryska woda. Po pierwsze, brak cykliczności wybuchu powoduje, że nie można o nim mówić jako o gejzerze. Po drugie, jeśli ktoś tak lichy wypływ wody nazywa gejzerem kpi sobie z potencjalnych turystów, którzy chcieliby go zobaczyć. To jest zwykle termalne źródło, jakich dziesiątki tysięcy na świecie. Żeby pokazać jak płynne jest nazewnictwo, posłużę się przykładem. Najbardziej wydajne termalne źródło na Islandii znajduje się w Deildartunguhver (zachodnia Islandia). Składa się na niego seria źródeł, intensywnie, nieustannie tryskających. Najwyższe wybuchają na około pól metra i Islandczycy nie nazywają ich gejzerami, chociaż tym źródłom bliżej do nich, niż większości islandzkich gejzerów. Reasumując, w Islandii jest wiele pól geotermalnych, przy wielu z nich jest mowa o gejzerach, których tak naprawdę nie ma. Póki co jedyny prawdziwy islandzki gejzer, który warto zobaczyć to Strokkur. 

Chociaż slogan: „Islandia  kraj wulkanów i gejzerów” nadal jest w obiegu – mimo że nie do końca prawdziwy –  to co by się stało gdyby Strokkur przestał wybuchać? Dla Islandczyków byłaby to tragedia. Chyba największa atrakcja tego kraju i jeden z podstawowych powodów, dla którego turyści go odwiedzają, przestałaby istnieć.

  • Na zdjęciach:
  • 1) Pole geotermalne Hverir (Islandia) – zwykłe źródło termalne, chociaż wielu nazywa coś takiego gejzerem.
  • 2) Słynne kąpielisko termalne Blue Lagoon (Błękitna Laguna, Islandia) i jedno ze źródeł termalnych zasilających baseny, które niektórzy nazywają gejzerem.
  • 3) Liti Geysir (Little Geyser, Mały Gejzer, Islandia) w osadzie Geysir. Chociaż to tylko termalne źródło, Islandczycy nazywają je gejzerem w przeciwieństwie do…
  • 4) …termalnych źródeł Deildartunguhver (Islandia), których fragment na zdjęciu, w oficjalnej islandzkiej terminologii to źródło, chociaż dużo bardziej przypomina gejzer niż Liti Geysir.
  • 5) Geysir (The Great Geysir, Wielki Gejzer, Islandia, osada Geysir) – termalny basen gejzeru, który obecnie jest w uśpieniu (może się to zmienić w każdej chwili, ale nie musi).
  • 6) Gejzer Strokkur (Islandia, osada Geysir), jego basen, przed wybuchem.
  • 7) Strokkur w początkowej fazie wybuchu.
  • 8) Strokkur w fazie wybuchu.
  • 9) Strokkur po wybuchu – basen się napełnia.
  • 10-12) Gejzer Strokkur podczas wybuchu.
  • 13-14) Pole gejzerów El Tatio w Andach na Płaskowyżu Altiplano (Chile, ok. 4300m).
  • 15) Pole geotermalne Sol de Manana (Boliwia, ok. 4900m), które Boliwijczycy chcąc skusić turystów nazywają gejzerami, chociaż ich tam nie ma.

Islandia to jedno z miejsc na świecie, gdzie lodowce topnieją najszybciej. Islandczycy twierdzą, że za 200 lat może zniknąć największy europejski lodowiec Vatnajokull mający około 8100 km kwadratowych. O ile w jego przypadku cofające się jęzory o kilkadziesiąt metrów rocznie nie szokują jeszcze, o tyle w przypadku lodowca Ok obserwujemy proces umierania. Cóż, takie zrządzenie losu, że lodowiec nazywający się Ok czyli „w porządku” nie jest Ok. Bo trudność nazwać stanem „w porządku”  -  agonię.

Ok to nie tylko nazwa lodowca, ale przede wszystkim wulkanu – tarczowego. Wulkany tarczowe na świecie występują rzadko, a charakteryzują się tym, iż są bardzo płaskie. Wyglądają jak tarcza. Powolne i długie wypływy lawy z krateru i innych otworów w każdą ze stron powodują charakterystyczny wygląd tychże wulkanów.  Ok ostatnio aktywny był w plejstocenie, a więc nie wcześniej niż około 12 000 lat temu i ni później niż około 2,5 mln lat temu. Wulkan osiąga 1192 metry wysokości, a pod szczytem od strony północnej i północno-zachodniej znajduje się lodowiec. W przeszłości pokrywał dużą część wulkanu z każdej strony, dzisiaj jest niewielkim zanikającym lodowcem. Już nie górskim-fieldowym, gdy zajmował znaczną powierzchnię i posiadał jęzory lodowcowe. W obecnym stanie na to miano nie zasługuje, najbliżej mu do lodowca karowego, z tymże nie jest położony w karze. Lodowcem dolinnym również nie jest, chociaż w przeszłości takie cechy zapewnie posiadał. Drugi niewielki lodowiec, również zanikający, znajduje się w kraterze.

Mimo że stan lodowca jest zły, to jeszcze jest lodowcem. Zajmuje kilka hektarów, chociaż w paru częściach. Grubość lodu zazwyczaj ma 2-4 metry, ale w najgłębszych miejscach może to być około 10 metrów. Przy czym można zaobserwować jeszcze charakterystyczny niebieski lód lodowcowy. Lodowiec rozczłonkowany został za sprawą ubytku lodu i pagórkowatego terenu oraz za sprawą potoków wodnych związanych z topnieniem lodowca i opadami atmosferycznymi. Dosyć brutalnie wygląda, gdy lodowiec jest rozczłonkowany przez niewielkie potoki i 2 metry poniżej powierzchni w korytach widać podłoże skalne. Jako, że wulkan tarczowy jest płaski, taki jest też lodowiec. Nie  posiada większych szczelin, a większość istniejących wytworzyła woda. Kolory lodowca to głównie szary i biały(zabrudzony), ale czasami też niebieski. Praktycznie się nie przesuwa, więc nie ma moren bocznych ani czołowych. Miejscami można zaobserwować bardzo niewielkie. Natomiast wokół topniejącego lodowca wytworzyła się breja błotno-kamienna o głębokości do jednego metra. Wpadłem kilka razy do niej niestety. I ta breja zajmuje spore obszary.

Ciekawym uczuciem jest oglądanie lodowca, który najdalej za  dziesięć-kilkanaście lat zniknie, co najwyżej mogą pozostać pojedyncze niewielkie płaty lodu, które już lodowcem nie będą, ale i one wkrótce potem stopnieją. Wulkan Ok to jeden z najlepszych przykładów do obserwacji umierającego lodowca, aczkolwiek długie dojście do niego i brak ścieżki, zazwyczaj wietrzna i deszczowa pogoda, nie zachęcają do wycieczki. 

Położenie lodowca i wulkanu Ok: zachodnia Islandia. Obok pobliskiego lodowca Pórisjokull, to najbliżej położony lodowiec od stolicy – Reykjaviku (na północny-wschód od miasta). Znajduje się w sąsiedztwie drugiego co do powierzchni Lodowca Islandii – Langjokull. Można się do niego dostać z dwóch stron patrząc od Reykjaviku, trasa bardziej zachodnia jest asfaltowa, trasa nazwijmy ją: wschodnia obejmuje kawałek off roadowy drogą F550 Kaldidalur (dla samochodów 4x4). Tą pierwszą pod masyw Ok. ze stolicy jest około 150km. Wulkan Ok jest słabo znany wśród okolicznych mieszkańców. Pracownik campingu (recepcji) w Husafell nic o nim nie wiedział, nawet tego, że na szycie jest krater.

  • Na zdjęciach:
  • 01-04) to co pozostało z lodowca Ok (sierpień 2014) i widoczne procesy niszczenia oraz zanikania
  • 05) niewielki lodowiec w kraterze Ok, pogoda podczas wędrówki była niesprzyjająca
  • 06) widok na wulkan Ok, ale ten widoczny biały punkt na zdjęciu to tylko wieloletni płat śniegu, lodowiec jest dalej i wyżej

Festiwal podróżniczy:  4 STRONY ŚWIATA, Radzionków, 4 października, Centrum Kultury Karolinka – prelekcja Grzegorz Gawlika o 19:45.

Festiwal „4 STRONY ŚWIATA” w Radzionkowie, to nowość na mapie imprez podróżniczych, dlatego wszystkich serdecznie zapraszam na 4 prezentacje o różnych zakątkach świata w dniu 4 października (sobota), w godzinach 16 – 21 Centrum Kultury Karolinka (Plac Jana Pawła II nr 2).

Organizacja takiej imprezy nie jest łatwa, a od pierwszej edycji zależy bardzo dużo, w tym zapał Organizatorów do organizacji kolejnej, dlatego mam nadzieję, że mieszkańcy Radzionkowa i okolic chętnie odwiedzą festiwal.

Harmonogram:

16.00 - Kuba - Salsa, cygara i Fidel Castro - Szymon Błaszczyk

17.15 - Wietnam czyli boso w strugach ciepłego, letniego deszczu Małgorzata Łozicka

18.30 - Polska-Syberia 2013 - Rowerami z Polski nad Bajkał – Michał Piec

19.45 - W butach przez świat - Azja Południowa-Wschodnia i Australia – Grzegorz Gawlik  

Na swojej prezentacji poopowiadam o zabójczych krokodylach, różnych świństwach które jadłem, o wulkanach, w tym o kopalni znajdującej się w kraterze aktywnego wulkanu. Nie zabraknie lasów tropikalnych, miejscowej ludność, przygód i anegdot. Będą filmy i zdjęcia. Wyprawa trwała 110 dni, objęła dziesięć krajów i dwa kontynenty, przemierzłym ponad 50 000 kilometrów i jak najczęściej to czynię, podróżowałem samotnie z plecakiem. Blog z tej wyprawy znajduje się na grzegorzgawlik.pl. Pierwszy wpis był: TUTAJ.

Więcej informacji na facebooku: TUTAJ.

Oraz na stronie CK Karolinka: TUTAJ.

Jak uprawia się kawę, która później trafia do Europy? Jak żyją ludzie na prowincji? Co to są festy i fazendy? Czy więcej najwspanialszego na świecie wodospadu Iguazu jest w Brazylii czy w Argentynie? Dlaczego plaża Copacabana jest pusta gdy jest upał a woda ma 25 stopni Celsjusza? Czy to prawda, że Sao Paulo i Rio są tak niebezpieczne? Jak otwierać orzechy kokosowe – maczetą czy wiertarką? Na te pytania oraz wiele innych odpowiem w Domu Kultury w Wapienicy (Bielsko-Biała, ul. Cieszyńska 398) w dniu 10 października o godzinie 17:30. WSTĘP WOLNY. Zapraszam wszystkich serdecznie!

Więcej informacji znajduje się: TUTAJ.

W dniu 22 września na poziomie 320 w zabytkowej kopalni węgla kamiennego Guido w Zabrzu odbyło się wspaniałe wydarzenie dla miłośników gór. Otwarto bowiem wystawę fotograficzną Bogdana Jankowskiego pt. HIMALAJE, KARAKORUM, OBRAZKI I GŁOSY Z GÓR. Składa się na nią 55 zdjęć, przedstawiających wybitnych himalaistów i góry najwyższe. Oglądaniu towarzyszą autentyczne nagrania dźwiękowe z wypraw wysokogórskich. Bogdan Jankowski to alpinista i wyprawowy łącznościowiec, instruktor wspinaczki, autor licznych artykułów o tematyce górskiej, naukowiec i fotograf. Fragment swojej kolekcji unikalnych zdjęć prezentuje na wystawie, którą będzie można oglądać do 20 października 2014 (na poziomie 320 w kopalni Guido).

Wernisaż poprzedzający wystawę miał formę prelekcji, którą wygłosili: znany polski himalaista Janusz Majer oraz uczestnik letniej wyprawy (2014) na Broad Peak Kacper Tekieli. Janusz opowiadał o polskim himalaizmie przede wszystkim lat 80-tych XX wieku a Kacper o niedawno zakończonej wyprawie na Broad Peak Middle, która stanowiła element przygotowań w ramach projektu Polskie Himalaje. Polskie Himalaje to rozszerzona forma projektu Polski Himalaizm Zimowy, który nie będzie ograniczał się tylko do działalności zimowej. Częścią tego projektu jest Polski Himalaizm Zimowy im. Artura Hajzera. Artur był jego pomysłodawcą, niestety zmarł tragicznie w Karakorum w 2013 roku. Na wernisażu była obecna jego żona Iza Hazjer. Janusz Majer, szef projektu Polskie Himalaje i nowy szef Polskiego Himalaizmu Zimowego przyznał, że najważniejsze na chwilę obecną jest zdobycie dwóch 8-tysięczników nie zdobytych dotąd zimą: Nanga Parbat i K2. Tegoroczne letnie wyprawy na Broad Peak Middle i K2, zakończone sukcesem, stanowiły element przygotowań do tych wyzwań. Pieczę nad projektami ma Polski Związek Alpinizmu, zresztą zabrzańska wystawa stanowi część jubileuszu tej organizacji, powstałej w 1974 roku.

Na wernisażu gościło wielu znamienitych gości świata gór i jaskiń, legendy, a także niezwykły gość z zagranicy Kurt Diemberger. Jedyny żyjący wspinacz, który zdobył jako pierwszy dwa 8-tysięczniki: Broad Peak (1957r. wraz z Hermannem Buhlem) i Dhaulagiri (1960r.). Nie zabrakło również silnej reprezentacji władz miasta Zabrze i zabrzańskich instytucji kulturalnych.

Pisząc o wernisażu i wystawie koniecznie muszę wspomnieć o organizatorach, którym udało się w Zabrzu, w niezwykłym miejscu jakim jest kopalnia, zorganizować bardzo ciekawą imprezę. A mianowicie: Gimnazjum nr 20 w Zabrzu im. Polskich Himalaistów i fundacji „Twój Everest”, Polskiemu Związkowi Alpinizmu, władzom miasta Zabrze i Muzeum Górnictwa Węglowego. Zawsze mnie cieszy, gdy ludziom chce się coś robić, angażują się. Gratulacje!

  • Na zdjęciach:
  • 01) Na wystawę dojechaliśmy kolejką kopalnianą
  • 02) Sala prelekcyjna na poziomie 320 kopalni Guido w Zabrzu (Strefa K8 – Warsztat Mechaniczny)
  • 03) Janusz Majer opowiada o złotej dekadzie polskiego himalaizmu
  • 04-05) Fragment wystawy fotografii Bogdana Jankowskiego
  • 06) Na wernisażu nie zabrakło części cateringowej w pubie na poziomie 320
  • 07) podczas zwiedzania zabytkowej kopalni węgla kamiennego Guido w Zabrzu
  • 08) W oczekiwaniu na wyjazd z kopalni Guido
  • 09) Kurt Diemberger przed wejściem do kopalni Guido
Strona 1 z 45

box na sierpien

BOX1

stopka plecak

LogoStopka

stopka plecak

Strona używa informacji zapisanych za pomocą… plików cookies w celu dostosowania do indywidualnych potrzeb użytkowników. Jeżeli tego nie akceptujesz zmień ustawienia przeglądarki dotyczą…ce cookies. Więcej informacji można znaleźć‡ w naszej Polityce prywatności.