WYDARZENIA:

Żory - Muzeum Ognia,
ul. Katowicka 3 - Wystawa
Fotograficzna, do 31.08.2016,
Wstęp Wolny

 a2b2

trojka 225x150

TVN box

swiatsiekreci2016

teleexpress225px2

genis.pl

portal gorski 225x150 box

slaskie box

spokey.jpg 225PX

LOGO

Podziel się

FacebookMySpaceTwitterGoogle BookmarksLinkedinRSS Feed
Grzegorz Gawlik

Grzegorz Gawlik

Plecak SPOKEY KAYTEK 20 litrów

Prawie się z nim nie rozstaję. Bez względu czy wędruję po mieście czy wpadam na jeden dzień w góry albo w jakieś leśne ostoje. 20 litrów to tak w sam raz. Również do pracy i szkoły.

Żeby nie zanudzać, krótko i na temat: wygodne gąbkowe plecy z wentylacją, wygodne szelki z regulacją i regulowanym pasem piersiowym, który przyda się w górach czy przy większym obciążeniu. Główna komora dzielona i zamykana podwójnym zamkiem z wygodnymi sznurkami z pętelką na końcówkach. Dzielenie polega na tym, że plecak posiada kieszeń w dolnej części, z osobnym dwustronnym zamkiem, która może pełnić funkcję samoistną. Ale po jej rozpięciu, uzyskuje się pełną przestrzeń.

W komorze znajduje się kilka większych i mniejszych kieszeni, w tym jedna na zamek z delikatną wyściółką. Jest też mała kieszeń na zewnątrz Kaytka zapinana również na zamek, a po bokach elastyczne kieszonki na drobiazgi i troki na zatrzaski. Ponadto wyjście na słuchawki i uchwyt do noszenia. Niewielkie rozmiary - 30 x 17 x 46 cm, i waga - 580-600g.

Materiał jest gruby i wytrzymały, co przydaje się podczas niewielkiego deszczu, ale w razie czego plecak szybko wyschnie dzięki zastosowanym materiałom (wodoodporny Diamond Ripstop (Poliester 300D).

Choćbym chciał, to nie ma się do czego przyczepić.

Nawet esteci będą zadowoleni, bo Kaytka starannie zaprojektowano, świetnie się prezentuje, ciekawa kolorystyka, nawet w jednym rogu namalowano górskie poziomice.

Jedna rada, przed praniem warto wyciągnąć dwa niewielkie metalowe elementy stelaża, których zadaniem jest stabilizacja pleców plecaka. A gdyby ktoś potrzebował ciut większego, to Kaytek ma brata - Voytka o 5 litrów większego.

SPOKEY MOONWALKER 38 litrów

W sam raz na kilkudniową wycieczkę albo na jednodniową z większą ilością rzeczy. Nie straszne mu upały, bo posiada specjalny system wentylacji na plecach, ani deszcz, bo ma wbudowany pokrowiec przeciwdeszczowy. Dzięki wygodnym profilowanym szelkom, nawet mocno obciążony nie stwarza kłopotów, są ponadto: pas biodrowy (z kieszonkami) i piersiowy. Wszystko regulowane. Główna komora posiada wąską kieszeń na przykład na książkę. Co ciekawe, zamek do komory można rozpiąć aż do dołu plecaka.

Na zewnątrz są dwie mniejsze kieszenie. Jedna na zamek, w czaszy plecaka, a druga w tylniej zewnętrznej części, mocowana paskami z zatrzaskami na bokach. Możemy jej użyć na różne sposoby. Jeśli zapakujemy plecak maksymalnie, zmieści sie do niej co najwyżej coś do czytania, ale jeśli zostawimy luz, to upchamy dużą butelkę wody, śniadanie czy kurtkę, mając bardzo łatwy i szybki dostęp do tych rzeczy.

Wspominany system nośny z wentylacją, to metalowy wygięty stelaż z siatką, która oddziela nasze plecy od plecaka. Co bardzo się przydaje podczas dużego wysiłku i w upały.

Z drobniejszych kwestii: jest odblask, wyjście na wodę (camelbag), spore elastyczne kieszenie po bokach plus troki, uchwyt do noszenia. Także podwójne zamki ze sznurkami, więc wygodnie się otwiera i zamyka plecak.

I jak zawsze w przypadku marki Spokey zadbano o atrakcyjny wygląd.

Parametry: materiał: wodoodporny Nylon 200D, Poliester 210D, waga: 1,1 kg,
wymiary: 61 x 38 x 21 cm

Moonwalker ma krewnego, 40 litrowy model Hiking.

SPOKEY TAURUS 65 litrów

Duży plecak na dłuższe eskapady, a dzięki długiemu kołnierzowi wychodzącemu z głównej komory, można go nawet trochę powiększyć. Wygodny i prosty, oczywiście regulowany, system nośny z pasami - piersiowym i biodrowym(z kieszonkami). Jakże by inaczej, regulowanymi. Plecy są wyprofilowane, z wypukłymi gąbkami, dzięki czemu jest wentylacja i wygodnie się go nosi. Nawet przy dużym obciążeniu.

Pokrowiec przeciwdeszczowy chroni przed deszczem i oszczędza pieniądze. Nie musimy go dokupywać. Do plecaka mamy dostęp od góry i od dołu, zamki (SBS) są dwustronne z wygodnymi pętelkami na końcu (plastikowe uchwyty). Na zewnętrznej stronie plecaka jest spora kieszeń na zamek, a kolejna w regulowanej czaszy, w tym siatkowa od wewnętrznej strony. Co istotne, gdy zapakujemy plecak do pełna, wykorzystując także kołnierz, to dla większej stabilności podczas noszenia, jest pasek z klamrą, który poprowadzimy przez górną jego część (nad czaszą). Zaś w komorze jest wąska kieszeń i możemy ją podzielić na dwie części (oddzielić od siebie).

Jest gwizdek ratunkowy, odblask, wyjście na słuchawki i camelbag, uchwyt. Po bokach duże kieszenie siatkowe i troki, można włożyć bidon czy dużą butelkę z wodą. Dzięki licznym trokom dopniemy na zewnątrz na przykład kijki, karimatę, śpiwór albo namiot. Co jeszcze zwiększa funkcjonalność. A ponadto Taurus jest ładny, z atrakcyjną kolorystyką.

Zazwyczaj w kwestii wagi plecaka, producent podaje, że waży mniej niż w rzeczywistości. W przypadku posiadanego egzemplarza Taurusa jego waga to 1830g, gdy producent podaje 2,3kg.

Wymiary: 32 x 29 x 73(83) cm, System nośny: OPT! VENT +, materiał wodoodporny  nylon 420D.

Jeśli komuś Taurus jest za duży, Spokey posiada model Passage - 45-litrowy. I z aktualnych modeli on obecnie jest największy, ale jeśli dobrze się poszuka, Taurus nie jest nieosiągalny.

Warto zaglądać na Spokey.pl, bo regularnie powstają nowe modele, inne są udoskonalane. A sama linia Adventure, to znacznie więcej niż tylko plecaki.

Wszystkie trzy opisane plecaki testowałem na różnych wyjazdach. Dłuższych i krótszych. W Polsce i za granicą. Może nie powinienem się chwalić, ale czasami dosyć brutalnie je traktowałem. Na testy czekają kolejne modele, którymi wkrótce się zajmę.

Próbka zdjęć poniżej.

Siedem kilometrów od miasta Ochryda i jeziora o tej samej nazwie, leży pośród gór wioska Kosel. Na jej rogatkach, kawałek od głównej drogi istnieje pewne miejsce, zwane "wulkanem Duvalo". Na zdjęciach z przed kilku lat widać dobre oznakowanie dojścia do "wulkanu", ale za mojej wizyty było inaczej. Znak przy głównej drodze zasłaniały gałęzie drzewa, on sam był ledwo czytelny. Tablica informacyjna przed "polem geotermalnym" została spalona, płot częściowo uszkodzony. Ostał się tylko jeden znak z napisem: "Duvalo Kosel".

Można się tutaj dostać własnym transportem, pieszo, chociaż wzdłuż mało przyjemnej drogi, jak również lokalnym autobusem za 20 denarów, z przystanku koło ronda w centrum Ochrydy (niedaleko głównej ulicy handlowej o charakterze deptaku).

Dla mnie, miłośnika geologii, to ciekawe miejsca. Dla innych - strata czasu. Malutkie pole, częściowo zaśmiecone, m.in. gruzem. Nawet nie ma pewności, czy pochodzenia wulkanicznego. Są dwie teorie. Jedna przedstawia to miejsce jako pozostałości dawnej aktywności wulkanicznej, jej ostatnie tchnienie. Druga, że związane jest to z uskokiem tektonicznym, gdyż to teren sejsmiczny. Więcej przemawia za tą druga opcją, bo śladów stricte wulkanicznych nie znalazłem.

Duvalo położone jest na wysokości 725-740m n.p.m. Nieszczególna żwirowa polana z podobnymi pagórkami - na zboczu lokalnej góry. Mówi się o polu geotermalnym, ale obecnie takie stwierdzenie jest nadużyciem. W przeszłości bywało inaczej, w przyszłości też może się to zmienić. Wydobywające się gazy są chłodne. Mocno czuć siarkowodór, ale po zdechłych zwierzętach i owadach widać, że dwutlenek węgla jest silnie  reprezentowany. Nie piszę wyczuwalny, bo to gaz bezbarwny i bezwonny? Cichy zabójca. Nie polecam nikomu rozbijać tam namiotu na noc, bo w razie braku wiatru i większego stężenia, nie obudzimy się już.

Gazy wydobywają się z niewielkich otworów, największy ma może z pół metra i miejscowi nazywają go kraterem. Widać też niewielkie ilości siarki, które kiedyś w niewielkich ilościach nawet wydobywano. Solidnie spenetrowałem cały teren, także bardziej górzyste fragmenty. Skwar, zapach zgniłych jaj, dwutlenek węgla, czyli ryzyko zatrucia. Nikogo poza mną. A więc standard. Chociaż Duvalo nie porywa widokami, jest interesujące. Miejscowi mówili, że pod ziemią odkryto wody geotermalne.

O Duvalo można poczytać także: wulkanyswiata.blogspot.com.

Na zdjęciach Duvalo i bezpośrednia okolica.

SKOPJE - stolica Macedonii

Czy warto odwiedzić Skopje. Tak, każde miasto ma coś ciekawego do zaoferowania. Nie oczekujmy jednak od macedońskiej stolicy fajerwerków. Jak wspomniałem w poprzednim wpisie, na zwiedzanie planowałem przeznaczyć około 8 godzin. I jak każdy, wybrałem pewne miejsca, które mnie najbardziej zainteresowały. Oczywiście, jednym z punktów na trasie było ścisłe śródmieście, bo o starym mieście w przypadku Skopje mówić nie można.

Centralnym punktem jest znacznych rozmiarów Plac Macedonia. A na nim pomnik Wojownika na Koniu z fontanną (spotkałem się też z nazwą: Pomnik Aleksandra Wielkiego). Druga, tryska nieopodal z poziomu placu. Odchodzi od niego kilka niewielkich deptaków (np. ulica Macedonia), po sąsiedzku są też niezbyt urodziwe trakty handlowe. Do tego trochę interesujących budowli i kamienic, jak Pałac Ristik, Łuk Triumfalny (niedaleko Parlamentu i pomnika Poległych Bohaterów ), Dom Pamięci Matki Teresy, która urodziła się w Skopje.

Z Placu Macedonia Kamiennym Mostem (Most Dusan) nad rzeką Vardar (Wardar) można przejść na Plac Filipa II. Most ma 214 m długości, oryginalnie pochodzi z XV wieku, ale był przebudowywany, naprawiany i odbudowywany - kilkukrotnie. Bowiem nawiedzające Macedonię trzęsienia ziemi, często sieją spustoszenie. Z tego powodu trudno tutaj znaleźć dużą liczbą historycznych budowli. Na wspomnianym placu znajdziemy pomniki, wieżę zegarową, fontanny i kościół św. Demetriusa. A wzdłuż rzeki Vardar liczne budowle projektu "Skopje 2014", mającego na celu stworzyć centrum, mini "stare miasto". Faktem jest, że kosztuje majątek i słusznie mieszkańcy się burzą. Nie mniej, efekt jest bardzo dobry. Część budynków powstała w stylu historycznym, bardzo efektownym, część jest nowoczesna, a nad rzeką Vardar powstały bulwary (jeszcze w budowie). W wodzie zaś, stoją statki pirackie - restauracje, chociaż to górska rzeka, zazwyczaj płytka. W ramach projektu zbudowano piękne mosty: Artystów, z serią pomników i stylizowanymi latarniami oraz Most Cywilizacji Macedońskiej (Most Oko). Wzdłuż rzeki są efektowne budowle: Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Policji Finansowej, Plac Matki Teresy z pomnikiem, Agencja Komunikacji Elektronicznej, Muzea: Archeologiczne, Wojny, Holocaustu, Teatr Narodowy. Obok nowoczesne budynki Filharmonii oraz Opera z Baletem. Poza tym, mnóstwo pomników i monumentów. Odnowiono w ramach projektu również Plac Macedonia i postawiono kilka stylizowanych kamienic.

Wszystko na niewielkiej przestrzeni. Obiekty powstały lub jeszcze powstają od roku 2010. Mimo kosztów, dzięki tym inwestycjom Skopje zaczyna jakoś wyglądać, posiadać namiastkę "starego miasta".

Spacerując wzdłuż rzeki znajdziemy jeszcze co najmniej kilka efektownych, atrakcyjnych budowli, jak i puste miejsca czy zwykłe brzydkie bloki mieszkalne.

Za Placem Filipa II, na wzgórze umiejscowiona jest muzułmańska dzielnica Stary Bazar (Stara Carsija) z wąskimi uliczkami, sklepami, meczetami, w tym Mustafy Pashy z końcówki XV wieku. Po sąsiedzku jest Fort Skopje (Kale), z którego rozpościera się widok na miasto i Górę Vodno 1066m z wielkim krzyżem na szczycie (można się na nią dostać kolejką linową). Fort istnieje od VI w. n.e. Poddany był przebudowom i renowacjom, trwającym do dzisiaj. W nocy podświetlony. Nie jest szczególnie atrakcyjny, ale dla widoku centrum miasta i okolic, warto się tutaj wybrać. Pod koniec czerwca 2016 roku, nie była pobierana żadna opłata.

W drugiej części zwiedzania, wybrałem dwa obiekty, praktycznie poza miastem. Akwedukt Skopje ma 386m długości, do 16,5 m wysokości. Jedyny taki w Macedonii, jeden z trzech najdłuższych w byłej Jugosławii. Są problemy z ustaleniem jego wieku. Przyjmuje się, że pochodzi z VI wieku n.e., a przebudowywany był za czasów Imperium Osmańskiego dziesięć wieków później. Nie łatwo go odnaleźć. Brak drogi (końcówka szutrowa), brak znaków, teren bardzo zaniedbany. Chaszcze, krzaki, odpadające fragmenty akweduktu, śmieci. Niewielka rzeka Serava. Ale miejsce i obiekt atrakcyjne. Znajduje się we wsi Vizbegovo, około 7km od centrum Skopje. Pod drodze można zobaczyć efektowny Stadion Narodowy.

Drugim miejscem, które było trudniej ustalić niż akwedukt, to rzymskie ruiny osady Scupi (Skupi) z II w. n.e. Nawet taksówkarze mięli problem. Ruiny znajdują się w dwóch miejscach, są dosyć zaniedbane. I w podobnej odległości od centrum Skopje, jak akwedukt, po tej samej stronie miasta.

Tak to jest, że gdyby w Polsce były rzymskie ruiny, byłyby dla nas bezcenne, a takie kraje jak Macedonia czy Węgry, które mają trochę zabytków z czasów starożytnych, często nie dbają o nie. Faktem jest, że nie są imponujące, w porównaniu choćby z tym co można zobaczyć we Włoszech, ale mimo to szkoda, że w wielu przypadkach są zaniedbane.

Z ciekawostek:

Podczas mojego pobytu liczne budynki administracyjne i "nowe zabytki" były zniszczone przez rzucaną w nie farbę. Między innymi budynek Parlamentu, Łuk Triumfalny czy pomnik na Placu Macedonia. Stało się to w wyniku protestów antyrządowych. Czego dotyczyły? Niemal wszystkiego. Według obywateli, czego się dotykają ostatnio władze, robią to źle, przeciwko ludziom, rozrzutnie. Zniszczenia były efektowne. Niewielkie koszty farby, poważne skutki. To wszystko działo się w miesiącach poprzedzających mój przyjazd.

W Skopje jeżdżą liczne piętrowe czerwone autobusy. Wyglądają jak starsze modele, tych londyńskich. Wielka Brytania zawsze lubiła się wyróżniać i niektórych to pociąga. Dlatego na przykład w azerskim Baku jeździ sporo stylowych brytyjskich taksówek, można jest spotkać w kosowskiej Prisztinie. Pietrusy, tylko nowoczesne poruszają się po Hong Kongu (także tramwaje), ale to już zupełnie inna historia.

Gdy przebywałem na Bałkanach, drużyna Cracovii grała z macedońską Skendiją Tetowo w I rundzie kwalifikacji w piłkarskiej Lidze Europy. Macedończycy jej nie znali, w przeciwieństwie do Wisły Kraków, i pytali jakie mają szanse z Cracovią? Rzeczywistość pokazała, że duże, bo wyeliminowali polską drużynę, dwukrotnie wygrywając i odnosząc historyczny sukces.

W Macedonii było sporo uchodźców z Bliskiego Wschodu, zwłaszcza Syryjczyków. Prosili o pieniądze na ulicach, mieli swoje obozowiska (jedno na zdjęciu w galerii). Niektórzy bardzo dobrze mówili po angielsku.

INFORMACJE PRAKTYCZNE (VI.2016):

waluta: denar macedoński (dzieli się na 100 deni)

kurs waluty: w kantorze na dworcu autobusowym: 61 denarów za 1 euro , u koników na dworcu autobusowym i kolejowym: 54-56 denarów, na lotnisku: 54 denary

transport: z lotniska do Skopje: 175 denarów - autobus, taksówka 20 euro, przejazdy autobusami i taksówkami w Macedonii są niewygórowane. Ceny paliwa: ok. 1 euro za benzynę 95, i ok. 0,8 euro za diesla

cena hostelu w Skopje: od ok. 7 euro (spory wybór w okolicach 10 euro, czasami z niewielkim śniadaniem)

na dworcu autobusowym można zostawić plecak w przechowalni: 50 denarów

Kilka przykładowych cen: coca- cola 0,5l - 40 denarów, woda 0,5l - 30 denarów, przeciętny lód - 50 denarów, chleb i masło - 85 denarów, kawałek pizzy - 85 denarów, mapa Skopje - 200 denarów, taxi za 8km(z postojami na zdjęcia) - 500 denarów.

Liczba ludności Skopje wynosi pomiędzy 500 a 600 tysięcy mieszkańców. Przekracza nieznacznie 1/4 ludności kraju. Zwanego według jednych Republiką Macedonii, według innych Byłą Jugosłowiańską Republiki Macedonii (anglojęzyczny akronim to FYROM). Nie wszystkie kraje uznają pierwszą z nazw za sprawą protestów Grecji. Gdyż ta twierdzi, że historyczna Macedonia obejmuje tereny wykraczające poza Republikę Macedonii, w tym obejmuje ich terytorium. A Macedończycy, to nie tylko Słowianie. Ponadto, mające kilka tysięcy lat słowo "Macedończyk", nie powinno być zawłaszczone przez FYROM i tym samym znacznie zawężone. 

Idea wyjazdu: 6 państw bałkańskich nie będących częścią Unii Europejskiej (Macedonia, Kosowo, Albania, Czarnogóra, Bośnia i Hercegowina, Serbia). 12 dni, z czego 11 na miejscu. Po Bałkanach podróż miejscową komunikacją. W planach: 6 stolic (Skopje, Prisztina, Tirana, Podgorica, Sarajewo, Belgrad) - w każdej po około 8 godzin spaceru. Jeziora: Ochrydzkie i Szkoderskie, miasta: Ochryda i Szkodra. Pozostałości wulkaniczne w miejscowości Kosel w Macedonii, piramidy koło miejscowości  Visoko w Bośni i Hercegowinie oraz kamienne kule koło Zavidovići (BiH). Udało się dołożyć jeszcze miasto Durres w Albanii nad Adriatykiem. Żelazna dyscyplina pozwoliła w krótkim czasie zobaczyć bardzo dużo.

Tego wstępnego wpisu bym nie tworzył, ale podróż rozpocząłem z przygodami.

Minęło już tyle lat, padło tyle obietnic, a PKP jak nie radziło sobie ze świadczeniem usług, tak nadal sobie nie radzi. W drodze na Bałkany, pociąg z Katowic do Warszawy miał 65 minut opóźnienia. Dobrze, że nigdy nie ufałem PKP i wyjeżdżam irracjonalnie wcześnie w takich sytuacjach. Tylko dzięki temu jeszcze nie spóźniłem się na samolot. W drodze z Warszawy do Katowic pociąg również miał opóźnienie, 20 minut. W kółko to samo. W te dni, praktycznie każdy zapowiadany pociąg na dworcach, miał opóźnienie.

Warszawskie Lotnisko Chopina (potocznie Okęcie). Starsza część terminalu A kiedyś zwanego Terminalem 2, oddana do użytku w 2008 roku, to spektakularna porażka. Nie bez przyczyny niektórzy nazywają ją "Blaszakiem". Dlaczego? Bo to zwykły blaszak. Gdyby był funkcjonalny i solidnie wykonany, ta blaszaność by tak nie raziła. Ale jest ciasno, źle rozlokowane check-iny. Czekanie w kolejce do odprawy jest udręką. Mało miejsc siedzących. Mało miejsc gastronomicznych. Ciasna strefa kontroli bezpieczeństwa. W części terminala za kontrolą bezpieczeństwa, długie bezsensowne korytarze - bo ktoś nie potrafił tego zaprojektować. Razi blaszany dach, jeszcze bardziej rażą długie i wąskie blaszane korytarze, którymi się wędruje po wyjściu z samolotu.  Funkcjonalność na bardzo niskim poziomie. Sytuację ratuje tylko fakt, że lotnisko jak na skalę światową jest niewielkie i nie ma nadmiaru pasażerów. Gdyby było maksymalnie obciążone, korzystanie z niego byłoby jednym wielkim horrorem. Do tematu tego terminala wracam dlatego, bo do dnia dzisiejszego nie poradzono sobie z przeciekającym dachem. Wizerunkowo dla każdego lotniska taka sytuacja to dramat i kompromitacja. W dniu 26 czerwca nad Warszawą przeszła porządna ulewa, a wieczorem 27 czerwca, gdy wylatywałem, w licznych miejscach terminala, nadal stały plastikowe miednice, do których z dachu kapała woda, mimo że na dworze suchutko.

Na kilkaset odwiedzonych lotnisk na całym świecie, trudno mi jest wskazać podobnie spartolony terminal tak niedawno wybudowany. Dlaczego takie rzeczy muszą się dziać w Polsce? Dlaczego w krajach bardzo biednych potrafią zbudować porządny, funkcjonalny terminal, a u nas nie? Mam nadzieję, że zanim obecne lotnisko Chopina zacznie być niewydolne, powstanie Centralny Port Lotniczy, którego projektowanie i budowa zostaną powierzone fachowcom.

Przeszedłem kontrolę bezpieczeństwa, czekam na lot, a tu informacja, że nad lotniskiem mojej przesiadki - Belgradem - burza i samolot nie może wystartować. Opóźnienie ostatecznie wyniosło 3 godziny, dostaliśmy po kanapce i napoju. I tak miałem szczęście, bo pierwotnie planowałem lot do Tirany. Na tablicy widniał komunikat o jego odwołaniu. Samolot z Belgradu do Skopje również był opóźniony, więc bez problemów zdążyłem na niego.

Korzystałem z linii Air Serbia, należących do Etihad Airways. Niczym się nie wyróżniły, co postrzegam jako plus. Do wspomnianych na początku krajów, można dostać się także tanimi liniami lotniczymi. W chwili pisania tekstu na przykład do Prisztiny dostaniemy się Easyjetem z Berlina, do Skopje Wizzairem z Bratysławy i też z Berlina. Do Podgoricy z Berlina Ryanairem (od 4 września 2016). Do większości stołecznych lotnisk w tym regionie lata turecki Pegasus, który ma hub na lotnisku Istanbul-Sabiha Gocken. Kursują też liczne linie tradycyjne, nierzadko tańsze od tanich linii.

Autobus, pociąg? - szkoda czasu i pieniędzy, chyba że ktoś jest pasjonatem tego typu transportu. Samoloty są tańsze. Samochód (własny albo wynajęty)? Nie jest złym pomysłem, ale kosztownym, jeśli nie rozbijemy wydatków na kilka osób. 

NA ZDJĘCIACH:

1) Opóźnienie pociągu PKP Intercity z Katowic do Warszawy - 65 minut.

2-12) Lotnisko im. Fryderyka Chopina (Okęcie) w Warszawie, przeciekający dach, blaszana konstrukcja, kolejki i ciasnota, tablice informacyjne z opóźnionym lotem do Belgradu i odwołanym do Tirany.

13-14) Lotnisko im. Nikoli Tesli w Belgradzie (Serbia) w środku nocy i oczekiwanie na lot do Skopje.

15-18) Lotnisko im. Aleksandra Wielkiego, Skopje, Macedonia. W tym, cennik taksówek z lotniska do różnych zakątków Macedonii (VI.2016) i rozkład jazdy autobusów z lotniska do centrum Skopje (VI.2016). Autobusów jeździ niewiele, za to są tanie: 175 denarów macedońskich (2,9euro, 1euro = ok. 61 denarów, 23km do centrum Skopje(ok. 45min jazdy)). Taksówka kosztuje 20 euro, ale w przypadku kilku osób warto skorzystać, jeśli w alternatywie jest kilkugodzinne oczekiwanie na autobus.

Strona 1 z 98

nationalgeographic box

red bull 225x150

TOKFM box

iexpert 225X150px

stopka plecak

LogoStopka

stopka plecak

Strona używa informacji zapisanych za pomocą… plików cookies w celu dostosowania do indywidualnych potrzeb użytkowników. Jeżeli tego nie akceptujesz zmień ustawienia przeglądarki dotyczą…ce cookies. Więcej informacji można znaleźć‡ w naszej Polityce prywatności.