NAJBLIŻSZE PRELEKCJE PODRÓŻNICZE:

Dąbrowa Górnicza - Pałac Kultury Zagłębia - Plac Wolności 1
 - Projekt 100 WULKANÓW - po 11 latach na PÓŁMETKU, 13.10.2016, godz. 19:00, bilety 5zł,
WYWIAD: Jakie to uczucie, być legendą?
 

 a2b2

trojka 225x150

TVN box

swiatsiekreci2016

teleexpress225px2

genis.pl

portal gorski 225x150 box

slaskie box

spokey.jpg 225PX

LOGO

Podziel się

FacebookMySpaceTwitterGoogle BookmarksLinkedinRSS Feed
Grzegorz Gawlik

Grzegorz Gawlik

W Europie są dwie struktury państwowe, które nie mają powszechnego międzynarodowego uznania. Jednym z nich jest Kosowo, które jest na dobrej drodze do tego. Lecz mało kto dzisiaj pamięta, że zaaprobowany przez Zachód proces tworzenia się państwa Kosowo, stał u podstaw wojny rosyjsko-gruzińskiej w 2008 roku, na skutek której Gruzja utraciła ostateczną kontrolę nad Osetią Południową i Abchazją.

Nawiązując do tamtych wydarzeń, pisałem: Gruzja a sprawa Abchazji i Osetii Południowej. A wszystko przez Kosowo.

O podróży do drugiego z europejskich nieuznawanych państw, pisałem: Wjazd do Naddniestrza i stolica w Tyraspolu.

Ale wróćmy do Kosowa (2mln mieszk.). Będąc w pobliżu, wybrałem się na wycieczkę do Prisztiny. Ze Skopje to zaledwie 100 kilometrów i 2 godziny jazdy.

Miasto położone jest na ok 650m n.p.m. pośród niewysokich gór i liczy ponad pół miliona mieszkańców (zespół miejski). Całkiem spore, tętniące życiem miasto. Pod tym względem zrobiło nawet na mnie lepsze wrażenie od podobnie liczebnego Skopje. Chociaż w Prisztinie nie ma starego miasta, a godne uwagi zabytki można policzyć na palcach jednej ręki. Jest to raczej brzydkie miasto, z blokami, choć z licznymi żurawiami przy budowanych nowocześniejszych budynkach wielorodzinnych i szklanych biurowcach.

Dużo inwestuje tu Turcja, pomaga Unia Europejska, często za pośrednictwem Niemiec, czy kraje z nią stowarzyszone, jak Szwajcaria.

Z zabytków można wspomnieć o kilku meczetach z XV wieku (np. Sultan Mehmet Faith), wieży zegarowej, pojedynczych kamienicach i budynkach zbliżonych do pałacowych. Jednak najbardziej rzuca się w oczy ogromna katedra św. Matki Teresy z Kalkuty zbudowana w latach 2007-2010. Z innych charakterystycznych budynków wspomniałbym o Bibliotece Narodowej, Stadionie Miejskim (w marnej kondycji) i Boro Ramiz (pałac sportu i młodzieży).

Najbardziej atrakcyjnym i tętniącym życiem jest bulwar Matki Teresy z niewielkimi placami na końcach. Jest też fontanna. Deptak jest długi, zwany też jest bulwarem Skanderberg, ze względu na jego pomnik. Był XV-wiecznym albańskim przywódcą, powstańcem, bohaterem narodowym. Pobliskie Skopje, może pozazdrościć Prisztinie takiego spacerowego bulwaru. Wraz z przyległościami jest to serce miasta.

Znajdziemy też różne pamiątki po II wojnie światowej, wojnach bałkańskich, czy związane z uzyskaniem niepodległości (Newborn monument). Jak również muzułmańskie bazary.

Już za miastem są starożytne ruiny Ulpiana czy zamek Harilaqi. Kilka kosowskich średniowiecznych bizantyjsko-romańskich kościołów jest na liście UNESCO.

Z ciekawostek.

Chociaż Kosowo wywalczyło sobie niepodległość (2008), to tęsknota za Jugosławią jest tam nadal spora. To było silne państwo. Wielu młodych ludzi tłumaczyło mi, że nie ma dla nich znaczenia czy mieszkają w Kosowie czy w Serbii. Byleby mięliby pracę, dobre zarobki i mogli spokojnie żyć.

Panuje wśród nich ponadto poczucie, że nie mają na nic wpływu. Wszystko się dzieje ponad nimi. Kwestia niepodległości, relacji z Serbią. Widać silne rozróżnienie pomiędzy życiem zwykłych ludzi a polityką. Nie mówili, "my", tylko "oni", "politycy". Decyzje zapadają ponad ich głowami, na co nie mają żadnego wpływu. Coraz częściej, w różnych zakątkach świata widzę to przekonanie wśród mieszkańców i coś mi podpowiada, że wcześniej czy później to się źle skończy.

Gdyby nie Serbia, która została już i tak wystawiona na poważną próbę, postawiona przed faktami dokonanymi, któż wie, czy Kosowo nie przyłączyłoby się po prostu do Albanii. Wtedy jednak pewnie byłaby kolejna wojna na Bałkanach, bo Serbowie tego by nie zdzierżyli.

Mężczyźni w Kosowie często mówili mi, przejdź się po mieście. Zobaczysz wiele pięknych kobiet, Kosowianki są najpiękniejsze na całych Bałkanach. I bez wątpienia mają rację, w Kosowie jest wiele pięknych kobiet. Ale podobne wrażenie odniosłem we wszystkich krajach odwiedzonych na tym wyjeździe - nie będących w Unii Europejskiej - za wyjątkiem Czarnogóry. W tym wypadku natura była skąpa, za to w pozostałych krajach ilość atrakcyjnych kobiet na ulicach robiła wrażenie.

Kosowianie to prawie w stu procentach Albańczycy i bardzo dopingowali drużynę Albanii podczas Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej we Francji. Nie brakowało stref kibica w Prisztinie. W 2016 roku Kosowo stało się pełnoprawnym członkiem UEFA i FIFA mimo niezadowolenia Serbii.

Poziom kultury kierowców jest tutaj bliższy Rosji, niż Szwecji. Innymi słowy, pieszy musi mieć oczy dookoła głowy i często wymuszać możliwość przejścia przez ulicę. Za to chwilami możemy poczuć się jak w Wielkiej Brytanii, wsiadając do brytyjskiej taksówki. W Skopje czerwone piętrusy, w Prisztinie taksówki (na marginesie, podobnie jest w azerskim Baku).

Malutkie Kosowo posiada więcej gwiazd światowej muzyki popularnej niż Polska. My nigdy nie mieliśmy takiej gwiazdy, która powszechnie kojarzona byłaby na świecie. A z Kosowa pochodzi Rita Ora, właśnie dołącza do niej Era Istrefi.

Informacje praktyczne (VI.2016):

Waluta: euro.

Dworzec autobusowy znajduje się ze 3 kilometry od centrum, koło Prisztiny jest też lotnisko, które obsługuje rocznie niemal tylu pasażerów ile Kosowo ma mieszkańców.

Stosunki między Kosowem a Serbią ciągle nie zostały unormowane. Słyszałem, że jeśli mamy pieczątkę graniczą Kosowa, serbskie służby graniczne nie chcą wpuszczać na swoje terytorium. Ale tylko gdybyśmy wjeżdżali z Kosowa. Ratunkiem jest wjazd z państwa trzeciego, wtedy pieczątka nie przeszkadza. Alternatywą jest prośba na granicy, by Kosowianie nie wbijali pieczątki do paszportu. Wszelkie tego typu regulacje są niestabilne, więc mogą ulec zmianie.

By wjechać do Kosowa, wystarczy paszport.

Noclegi: w Prisztinie przybywa hosteli, znajdują się najczęściej w sąsiedztwie bulwaru Matki Teresy. Jak często na Bałkanach, są to przerobione mieszkania, zatem mają niewielką liczbę miejsc. Najczęstsze ceny za łóżko w pokoju kilkuosobowym: 8-12euro, czasami skromne śniadanie wliczone w cenę. Skorzystać możemy także z dużo droższych hoteli.

Koszt przejazdu autobusem/mikrobusem na trasie Prisztina-Skopje: 5-6euro, pojazdy odjeżdżają z dworców autobusowych.

Na zdjęciach Prisztina i mikrobus do Skopje.

Coolpix AW130 to drugi aparat tej serii, którego używam. Wcześniej korzystałem z AW100. Cieszyła jego odporność na różne warunki, zwłaszcza wodoodporność, martwiła jakość zdjęć dziennych na powierzchni. Nawet słowo przeciętne wydawało się nadużyciem. W AW130 ten problem w dużej mierze usunięto. Jest dobrze, ale nie bardzo dobrze. Najbardziej zdziwiło mnie jednak to, że w kilku aspektach ten aparat "popsuto" względem o kilka lat młodszego AW100. Co nie zmienia faktu, że AW130 jest dobrym aparatem w swojej klasie, a w swojej cenie bezkonkurencyjny. Regularna cena to 1200-1300zł, ale w licznych promocjach (także typu cashback), można go było kupić za mniej niż 1000zł (nawet ok. 900zł).

Aparat ma więcej możliwości od poprzedników, za czym poszły większe rozmiary. Powoli zaczynające być uciążliwe. Nadal się zmieści w większej kieszeni spodni, ale zaczyna być ciasno. AW100 ważył 170g, AW130 waży 221g (z akumulatorem i kartą SD). Ten pierwszy miał wymiary 110,1 x 64,9 x 22,8mm, prezentowany liczy sobie 110,4 x 66 x 26,8mm (bez części wystających).

Co charakterystyczne dla tego typu aparatów, zoom optyczny jest bardzo mały, tylko x 5. Wymusza to jego konstrukcja. Zoom cyfrowy jest słaby. Filmy mogą mieć jakość fullHD (dźwięk stereo), ale istnieje ograniczenie czasu nagrywania do około 30min (4GB) - taki rozmiar może mieć pojedyncze nagranie. Nikon dodaje ponadto szczoteczkę do usuwania zabrudzeń i osadów słonej wody, ale powiedzmy sobie uczciwie, komu się będzie chciało ją zabierać na wyjazdy i mieć zawsze przy sobie. Nikomu. Barometr i wysokościomierz - dobrze że są, ale dokładność pomiarów pozostawia dużo do życzenia. Do takich rzeczy służy inny sprzęt, dedykowany. Co nie przeszkadza przyznać, że to fajne dodatki.

AW130 zyskuje pod wodą, jakość filmów i zdjęć, w tym kolorystyka, są zadowalające. A i w dzień nie ma się już czego wstydzić. Najważniejsze, aby uświadomić sobie przeznaczenie tego modelu. Używa się go tam, gdzie inne nie mogą. Inne, czyli prawie wszystkie pozostałe. AW130 może pracować pod wodą do 30 metrów głębokości, przy maksymalnym zanurzeniu przez 60minut (klasa IPX8), jest pyłoszczelny (klasa IP6X) oraz wstrząsoodporny. Jeśli przez chwilę na nim staniemy, też nie powinno mu to zrobić krzywdy (o ile nasza waga utrzymuje się w rozsądnych granicach). Powinien przetrwać upuszczenie z 210cm na 5-centymetrową sklejkę. W praktyce, mimo kilkukrotnego upadku na ziemię, działa bez zarzutu. Producent podaje, że AW130 może pracować przy minus 10 - plus 40 stopniach Celsjusza, pod wodą 0-40°C. W praktyce radzi sobie jeszcze lepiej.

Zatem gdy woda, śnieg, deszcz, wiatr, zapylenie, mróz - i inne aparaty sobie nie poradzą. Tam użyjemy AW130. Zdjęcia nie będą najwyższej klasy, ale będą i to bardzo dobre. Uwiecznimy naszą działalność w ekstremalnych warunkach. A to bezcenne.

ZALETY:

- relacja ceny do możliwości aparatu.

 - dobra bateria, można śmiało wykonać ponad 400zdjęć, zakładając niewielki udział lampy błyskowej.

- odporność - gdy kurz, błoto, woda, wstrząsy, zrobimy nim przyzwoite zdjęcia, które uwiecznią chwile nawet w ekstremalnych warunkach.

-mikro uchwyt na rękę, dzięki czemu stabilnie się go trzyma (waga i wielkość to wymusiły).

- 2-letnia gwarancja.

- spełnia większość oczekiwań jakich klient spodziewa się od tego typu sprzętu.

- posiada mnóstwo funkcji i programów tematycznych (m.in. inteligentny portret, zdjęcia w ruchu, podwodne, wschód i zachód słońca, łatwa panorama, zmiękczenie, makro, film poklatkowy, samowyzwalacz, HDR (pod nazwą zdjęcia pod światło), kompensacja ekspozycji +/-2, filmy fullHD (1080, 50i - chociaż producent podaje 60i), korekta czerwonych oczu, datownik, podwodna lampa błyskowa, obsługa ruchem,  wbudowana mapa świata z dedykowanym przyciskiem do zapisywania lokalizacji, interesujące miejsca POI (z ok. 1,7mln lokalizacji), GPS, WIFI, kompas elektroniczny, barometr i altimetr(wysokościomierz), ładowanie z komputera, obsługuje duże karty pamięci - nawet do 128GB, choć nie wszystkich producentów, za to już żadnych problemów nie powinno być z kartami 64GB.

- blisko 0,5GB pamięci wewnętrznej, gdy zapomnimy karty pamięci- bezcenne.

- ekran OLED o przekątnej 7,5cm (3cale) i rozdzielczości 921 000 punktów. Duży i jasny monitor sprawuje się dobrze, ale przy mocnym słońcu cudów nie należy się spodziewać.

- migawka pracuje dosyć szybko (ale nie bardzo szybko) w ustawieniu automatycznym, lecz już zapisywanie zdjęć trwa czasami dłuższą chwilę.

- poprawiono jasność obiektywu (od f/2,8), ale nie wyczerpano wszystkich możliwości.

WADY:

- beznadziejny przycisk zoomu, jeszcze gorszy niż w AW100, nie da się go używać jedną ręką (bardzo trudno w każdym razie), co jak na tak mały aparacik jest ewenementem. W modelu AW100 też był to słaby punkt, ale po kolejnym "udoskonaleniu" jest gorzej niż źle.

- gdy przy gorszym oświetleniu aparat musi "pracować" by zrobić zdjęcie, czuć to w ręce, jak coś się przełącza, drga, wydaje dźwięki - trzeba się do tego przyzwyczaić, bo to dziwne uczucie. W AW100 takich objawów nie zauważyłem.

- obiektyw ma czasami problemy z ostrzeniem, nawet podczas świetnej słonecznej pogody, wystarczy minimalne drgnięcie ręki i mamy nieostre zdjęcie, w przypadku ważnych ujęć, dla bezpieczeństwa lepiej zrobić 2-3 zdjęcia. Po zmroku aparat ma duże problemy z ostrzeniem.

- zdjęcia pod światło albo przy mocnym sztucznym oświetleniu (np. latarnia uliczna) są najczęściej bardzo słabe. Trochę pomaga użycie programów tematycznych.

- dziwny problem, ale występuje, osoby nie przyzwyczajone do tego modelu, robiące grzecznościowo zdjęcie, często tak naprawdę go nie robią, bo zbyt słabo naciskają spust migawki. W tym modelu trzeba użyć sporej siły, by zrobić zdjęcie. Inne przyciski też pracują ciężko - wydaje się to zamierzonym działaniem konstruktorów.

- ogniskowa 24mm nie ułatwia robienia zdjęć w mieście albo w pomieszczeniach, mogłoby być lepiej (ale jeden z głównych konkurentów Olympus tg-4 ma jeszcze słabszą ogniskową).

- przycisk nagrywania filmów umiejscowiono w takim miejscu, że łatwo przez przypadek włączyć kciukiem.

- napisy na przyciskach zbyt łatwo się wycierają.

- Nikon się uparł, by do aparatu dawać pasek na szyję (tak samo było przy wcześniejszych modelach z serii). W takim aparacie to bez sensu, nawet pod wodą. Tak jak przy AW100 od razu go wyrzuciłem i kupiłem zwykły na nadgarstek i kolejny - pływający.

- aparat jest masywniejszy i cięższy niż poprzednicy, co zaczyna być uciążliwe.

- nie wiem czy tak ma mój egzemplarz, czy to cecha wszystkich AW130, ale wodoszczelna klapka, zamykająca dostęp do baterii karty SD, portów, pracuje ciężko i niepewnie. Jak dla mnie dużo gorzej niż w AW100.

- wysokościomierz/głębokościomierz pracuje przeciętnie i zajmuje zbyt dużo miejsca na ekranie (na szczęście można to wyłączyć).

- nie do końca intuicyjny interfejs, niektórych funkcji i ustawień trzeba się naszukać.

- nie posiada możliwości zapisywania plików RAW, z których i tak mało kto korzysta.

- brak ładowarki zewnętrznej.

Przed podsumowaniem wspomnę jeszcze o kilku rzeczach.

Charakterystyczne dla tej serii Nikona jest umiejscowienie obiektywu w górnym lewym rogu (taka jest jego pozycja, gdy fotografujemy). Osobiście podoba mi się ten patent, wolę go od obiektywu umiejscowionego centralnie.

Ważne, żeby po użytkowaniu aparatu w trudnych warunkach wyczyścić go, wysuszyć. Producent zaleca wyjęcie baterii i gdy go nie używamy, co najmniej raz na miesiąc włączyć go na chwilą, zrobić kilka zdjęć.

Oferuje też dostęp do Nikon Image Space - jest to serwis, w którym wszyscy użytkownicy aparatów Nikon mogą bezpłatnie korzystać z 20 GB przestrzeni w chmurze do przechowywania i udostępniania zdjęć.

Ciekawostką jest znaczna liczba dostępnych kolorów AW130: czarny, moro, żółty, pomarańczowy, niebieski. Jaskrawe kolory bez wątpienia utrudnią zgubienie aparatu.

PODSUMOWANIE:

Nikon AW130 to bez wątpienia bardzo dobry aparat w swojej klasie, ale jego kolejna odsłona nie jest rewolucyjna. Nawet niektóre rzeczy "popsuto" w stosunku do poprzedników, co nie jest ani logiczne ani łatwe. Na szczęście inne poprawiono. Ilość funkcji i elektroniki niektórych może nie tyle uradować, ile zmartwić. Nie wiem czy to dobra droga, bo wszystko ma swoje granice. Nie ma jednak drugiego wodoodpornego i wzmocnionego aparatu tak dobrego, z tyloma mocnymi funkcjonalnościami, za takie pieniądze. Może się bić o palmę pierwszeństwa z najlepszymi w swojej klasie, dużo droższymi, które też mają sporo ułomności.  Inżynierowie Nikona przy kolejnych odsłonach aparatu będą mięli pełne ręce roboty, jeśli chcą dążyć, by to był naprawdę świetny produkt. Sądziłem, że od modelu AW100, czwarta wersja czyli AW130, będzie bez porównania lepsza, ale tak nie jest. Może dlatego, że już AW100 był dobrą propozycją.

Największą pozytywną zmianą jest dla mnie dużo lepsza jakość zdjęć wykonywanych w dzień, niż to było wcześniej. Największym rozczarowaniem, przycisk zoomu i dziwne odgłosy oraz drgania przy używaniu AW130 w gorszych warunkach oświetleniowych.

Coolpix AW130 bardzo dobrze wywiązuje się z roli aparatu na trudne warunki atmosferyczne, w tym podwodne. Gdyby nie on, z wielu ciekawych sytuacji nie mielibyśmy materiałów zdjęciowych oraz filmowych.

Nie mniej, już chyba najwyższy czas na następcę. Pod warunkiem, że nowa odsłona będzie wyraźnie lepsza.

Podstawowe dane techniczne:

- 16mln pixeli

-matryca CMOS

-zoom optyczny x 5

-f/2,8 - 4,9

- ok. 4–22 mm (kąt widzenia odpowiada zakresowi ogniskowych 24–120 mm w formacie małoobrazkowym)

-redukcja drgań optyczna i elektroniczna

-na karty SD/SDHC

-wielkość obrazów do 4608x3456px

- NFC, WIFI, GPS/GLOSSNAS/QZSS, barometr, wysokościomierz, kompas elektroniczny

-standardowe gniazdo statywowe

-wielojęzykowy interfejs, jest oczywiście język polski

- akumulator: EN-EL12 3,7V 1050mAh 3,9Wh, czas ładowania po całkowitym rozładowaniu - około 3 godziny

Oto krótki filmik w jakości fullHD, prezentowaną przez model AW130, który nagrywa w rozszerzeniu MOV.

Poniższe zdjęcia zostały zrobione w Tanzanii (6-16), Macedonii, Czarnogórze oraz w Bośni i Hercegowinie. Podwodne zdjęcie zostało zrobione w jeziorze Ochrydzkim i odzwierciedla kolorystykę panującą pod wodą. Zdjęcie nr 6, 7 i 9 zostało wykonane z maksymalnym zoomem optycznym, zdjęcia nr 13-14 to makro. Żadne ze zdjęć nie zostało poddane jakimkolwiek obróbkom, poza zmniejszeniem rozmiarów i dodaniem znaku wodnego. 

Wczoraj było głośno o parze, która zaginęła w Ekwadorze, ale się szczęśliwie odnalazła. W związku z tym pojawiło się sporo pytań. Co zrobić, by nie zmuszać rodzin do organizowania akcji poszukiwawczej? Jak ustalić z nią procedury kontaktu, gdy wyjeżdżamy? Czy można się zabezpieczyć, przed takimi sytuacjami? Pojawił się również wątek, czy czasem takie zaginięcie nie mogło być wyreżyserowane, by osiągnąć zainteresowanie mediów? O tym wszystkim rozmawialiśmy wczoraj w TVN24 Biznes i Świat w MAGAZYNIE 24 GODZINY.
Rozmowa znajduje się: wybierasz-sie-w-podroz-zycia-zobacz-czego-nie-robic.
Potrzebowałem 11 lat, by znaleźć się na półmetku projektu. To bardzo dobry wynik, bo gdybym zdobywał jeden wulkan rocznie, do setki dobiłbym po 100 latach.

W tym czasie projekt objął 6 kontynentów i kilkadziesiąt państw. Pokonałem milion kilometrów i wydałem kilkaset tysięcy złotych. Poświęciłem przynajmniej 500 dni i tylko w samolotach spędziłem kilka tygodni. Co najmniej kilkanaście razy spotkałem się oko w oko ze śmiercią, coraz częściej się zastanawiam ile zostało mi jeszcze żyć? Zniszczyłem kilkadziesiąt aparatów fotograficznych i tyle samo butów. Warto było. Wśród osiągnięć są bowiem historyczne odkrycia, pierwsze wejścia, sportowe sukcesy. Wulkany to jedna z niewielu dziedzin, gdzie można być jeszcze Kolumbem. A PROJEKT 100 WULKANÓW, jest jedynym takim na świecie.

Ze względu na skalę trudności i niebezpieczeństw na większości wypraw działam samotnie, bez łączności i wsparcia z zewnątrz. Dlaczego? Bo tak jest trudniej. Gdy skręcenie kostki może być śmiertelną kontuzją, gdy wszystko zależy tylko ode mnie, gdy jestem jedynym człowiekiem w promieniu wielu kilometrów - czuję się wspaniale.

W Dąbrowie Górniczej opowiem o największych sukcesach i odkryciach. Przygody, anegdoty, wspomnienia - mógłbym tydzień opowiadać (ale będzie troszkę krócej :) ). Nie zabraknie materiału filmowego. Najwyższe wulkany Ziemi, najbardziej niebezpieczne, jak i te najbardziej znane? Kto nie słyszał o Kilimandżaro, Elbrusie, Yellowstone, czy Eyjafjallajokull? Eyja... co? Pierwsze słyszę - stwierdzicie. Nazwa trudna, ale to ten islandzki wulkan, który narozrabiał w 2010 roku powodując miliardy dolarów strat w lotnictwie. Ponadto, wszystkie możliwe strefy klimatyczne - lasy tropikalne, pustynie, lodowce. Temperatury od kilkudziesięciostopniowych mrozów po kilkaset stopni Celsjusza, ale na plusie.

Lecz nie spodziewajcie się samych wulkanów. Najdziwniejsze środki transportu, najbardziej obrzydliwe jedzenie. Rozwalone spodnie, ciekawostki, spotkani ludzie. Jak się wchodzi na wulkan pilnowany przez wojsko? Co trzeba zrobić, gdy wulkan ma ochotę wybuchnąć? No i po co mi maska przeciwgazowa? O tym i nie tylko opowiem w Pałacu Kultury Zagłębia. Nawet zabiorę lawę do podotykania. :)

Założenia projektu 100 WULKANÓW: zdobycie i eksploracja 100 zróżnicowanych wulkanów, w tym co najmniej 50 aktywnych. Stan obecny: 51 wulkanów w tym 32 aktywne, oraz 95 innych miejsc wulkanicznych (pola lawowe, pola geotermalne, jaskinie i pustynie wulkaniczne, formacje skalne oraz mniej istotne wulkany).

Blog "Za Kulisami" - wywiad: Jakie to uczucie, być legendą?

ZAPRASZAM SERDECZNIE

Dąbrowa Górnicza - Pałac Kultury Zagłębia - Plac Wolności 1
Grzegorz Gawlik - PROJEKT 100 WULKANÓW- po 11 latach na PÓŁMETKU, 13.10.2016 (czwartek), godz. 19:00, bilet wstępu: 5zł

Spotkanie odbędzie się w ramach Festiwalu Kultury ZagłębieWood. Na przestrzeni października i listopada Dąbrowa Górnicza po raz kolejny będzie ważnym punktem na mapie wydarzeń kulturalnych w województwie śląskim. Spektakle teatralne, koncerty muzyczne, spotkania autorskie, wystawy oraz seanse filmowe - to wszystko składać się będzie na piątą edycję ZagłębiaWood.

Strona 1 z 100

nationalgeographic box

red bull 225x150

TOKFM box

iexpert 225X150px

stopka plecak

LogoStopka

stopka plecak

Strona używa informacji zapisanych za pomocą… plików cookies w celu dostosowania do indywidualnych potrzeb użytkowników. Jeżeli tego nie akceptujesz zmień ustawienia przeglądarki dotyczą…ce cookies. Więcej informacji można znaleźć‡ w naszej Polityce prywatności.