Blog

Blog

Gdańsk - bursztynowa wystawa w Europejskim Centrum Solidarności

"Ewelina" - bursztynowa szkatuła na wystawie w ECS.
Niedawno pisałem o wizycie w Europejskim Centrum Solidarności (ECS) w Gdańsku. Nie minęły trzy tygodnie, a odwiedziłem je ponownie, za sprawą bursztynowej wystawy czasowej (otwartej 11 lipca 2016). Zobaczyć ją wcale nie było łatwo, bo niektórzy pracownicy ECS bronią dostępu do zwiedzania.

Przy poprzedniej wizycie wspominałem, że nie było gdzie zostawić plecaka i trochę niechętnie, ale sprzedający bilet zgodził się bym zostawił plecak w "klatce" na rzeczy uczniów ze szkół. Tym razem historia się powtórzyła. Zamówione przez ECS w potężnej ilości malutkie schowki jak zwykle w większości stały puste, a miejsca gdzie mógłbym zostawić 30paro-litrowy plecak nie było. Podchodzę do kasy, chcę kupić bilet (10zł) i padają słowa: ale musi pan zostawić plecak. Oczywiście, odpowiadam. Tam są szafki - słyszę i od razu kwituję to słowami, że mój plecak się do nich nie zmieści. Proszę jednocześnie o otwarcie "klatki" jak poprzednim razem, ale skoro są w niej plecaki uczniów, to się nie da - stwierdza kasjerka. Ale druga klatka jest pusta - nie daję za wygraną. Nie można - pada w odpowiedzi, a po chwili: w takim razie nie może pan zobaczyć wystawy, do widzenia. Czy ja śnię, czy to się dzieje naprawdę? Przyjeżdżam z Katowic, by zobaczyć wystawę, ECS zmarnował pieniądze na w większości bezużyteczne szafki i dlatego nie mogę jej zobaczyć, mam wrócić do Katowic. Dla kasjerki to oczywiste. Przecież nic się nie dzieje. W takich sytuacjach "nóż się otwiera w kieszeni". Bezczelność i chamstwo! Na szczęście dziewczyny, które wydają system audio, pozwoliły mi zostawić plecak u siebie. Odwiedziłem setki muzeów w dziesiątkach krajów, ale tylko w Polsce mi się zdarzają takie historie. Gdzie indziej nawet jak przyjeżdżam z dwoma plecakami, jednym 100-litrowym, drugim 40-litrowym, nie ma żadnego problemu bym je zostawił. W Polsce wiecznie ktoś wymyśla jakiś kretyński problem. Wiadomo, że muzea są deficytowe, trzeba do nich dopłacać z publicznych pieniędzy (za takie też je zbudowano). Wydawałoby się, że każdy klient jest na wagę złota i należy o niego dbać. Ale nie w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku.

Chociaż w ostatnim czasie zatrudniono w polskich muzeach trochę młodych, bardziej rozgarniętych i empatycznych ludzi, to jednak cały czas dominują takie persony jak pani kasjerka. Nieprzyjemne, niegrzeczne, leniwe i obrażone na cały świat, że muszą pracować (stałem w długiej kolejce do kasy, bo tak sprawna była obsługa), oraz czerpiące przyjemność w uprzykrzaniu życia zwiedzającym jak tylko się da. Nigdy takiego podejścia nie rozumiałem i nigdy nie zrozumiem. Nie ma nic wspólnego z ludzką solidarnością.

Aż się wierzyć nie chce, że w turystycznym mieście jakim jest Gdańsk, gdzie dużo ludzi przemieszcza się z bagażami i oczywistym jest, że niektórzy po drodze z/na lotnisko/dworzec kolejowy, będą chcieli odwiedzić ECS, nikt nie pomyślał o tak prozaicznej rzeczy, jak możliwość zostawienia bagażu. Gigantyczny gmach, za gigantyczne pieniądze, ale nie ma miejsca, by zostawić płaszcz albo walizkę czy plecak.

Po walce, udało mi się dostać bilet do ręki na wystawę. Chcę na nią wejść, ale pracownica informuje mnie, że muszę zostawić aparat, który mam w pokrowcu, bo nie wolno robić zdjęć. Gdzie mam zostawić? Proszę zostawić na podłodze, ja tutaj stoję. Minutę później kobiety nie ma, a na podłodze torebki, saszetki, aparaty, każdy może podejść i sobie wziąć. Nieliczni zwiedzający wystawę, ze zdziwieniem kładą swoje rzeczy na podłodze przy wejściu, pytając czy nikt nie ukradnie? Słyszą, że nie. Tylko chętnych na oglądanie niewielu i pracownica regularnie znika, nawet na dwie minuty, zostawiając rzeczy bez opieki. Ludzie zamiast oglądać wyroby bursztynowe zerkają, czy ich torebka jeszcze leży na podłodze. To się nazywa wzorcowa organizacja wystawy!

Jestem przy artystycznych wyrobach bursztynowych, minęło pół godziny od wejścia do muzeum. Nie można robić zdjęć, pytam zatem pracownicę, która pilnuje ekspozycji, o jakąś broszurę z opisem prezentowanych przedmiotów, z miniaturowymi chociaż zdjęciami. Nie ma - pada odpowiedź.  W takim razie i tak robię smartfonem kilka zdjęć wystawy i tabliczek z opisami. Przybiega do mnie owa pracownica z krzykiem, pretensjami i żądaniem ich skasowania. Usłyszała ode mnie: dostanę broszurę z informacją o wystawie, skasuję zdjęcia. Pokazuje mi jedyny eksponat, na którego fotografowanie zgodził się właściciel ekspozycji. Wybrał do tego obiekt najmniej atrakcyjny, nudny, nijaki - wyglądający jak kawałek ściany w łazience. Kilku zwiedzających dołączyło się do komentowania, że zakaz fotografowania jest bez sensu, bo bursztynowi od zdjęć nic się nie stanie.

Pracownica tłumaczyła to tym, że właściciel kolekcji zakazał, bo nie lubi pokazywać swoich dzieł i chce zachować ich prywatność. To po co je wypożyczył na wystawę? I dlaczego władze ECS na tak niekorzystne dla zwiedzających żądania właściciela przystały? W czasach, gdy każdy ma smartfon z przyzwoitym aparatem fotograficznym i szał robienia zdjęć ma się w najlepsze, zakazywanie fotografowania jest utopią.

Jeszcze jakoś można byłoby zrozumieć, gdyby Lucjan Myrta - twórca bursztynowych mebli, obrazów, rzeźb i właściciel brył z inkluzjami owadów - udostępnił do fotografowania jedno z największych swoich dzieł. Na przykład bursztynowy skarbiec (szkatułę), ważący 825kg i reklamowany jako największy zachowany bursztynowy obiekt na świecie. Lecz tego nie zrobił. Oj, nieładnie panie Lucjanie.

Co z tego, że bursztyn piękny i wielobarwny, niektóre wyroby z niego wspaniałe, jak po tylu przykrych sytuacjach, satysfakcja z oglądania pozostała niewielka. Druga wizyta w ECS i drugi raz pozostał niesmak. 

P.S.

Jeżeli chcemy, by żyło się nam lepiej, nie powinniśmy przyjmować postawy: nie da się, nie chce mi się, nie mam czasu - tylko próbować poprawić to co nie funkcjonuje jak należy. Każdy drobny gest w tym temacie jest ważny. Dlatego zwróciłem uwagę ECS na niedociągnięcia. Otrzymałem przeprosiny i wyjaśnienie: naszym usprawiedliwieniem jest fakt, że jesteśmy młodą instytucją i cały czas się jeszcze uczymy - również obsługi klienta.

Wierzę, że z tej nauki będą pozytywne efekty. 


Znajdź mnie

Wydarzenia

Brak wydarzeń

Subskrybuj Mój Newsletter

Informacje o aktualnych wyprawach i wydarzeniach

Reklama

nationalgeographic-box.jpg
red-bull-225x150.jpg
tokfm-box.jpg
iexpert-225x150px.png

Reklama

Image
Klauzula informacyjna RODO © 2018 Grzegorz Gawlik. All Rights Reserved.Projekt NRG Studio
stopka_plecak.png

Search