Blog

Blog

Kraków - Zakrzówek Zalew, Cricoteka, Podgórze i zamek Rabsztyn w Olkuszu

Zbiornik wodny w kamieniołomie wapienia w Zakrzówku, Kraków.

Podgórze i Cricoteka

Podgórze, kiedyś samodzielne miasto, dzisiaj część Krakowa. Położone nad brzegiem Wisły, z miszmaszem architektonicznym. Są ładne uliczki z knajpkami, ale też zaniedbane, z dziurami po wyburzonych budynkach. Jest plac zwany Rynkiem Podgórskim z kościołem św. Józefa (1905-1909r.), słynący z eleganckiego frontu i charakterystycznej wieży. Trochę ładnych kamienic, ale również coraz więcej nieciekawych architektonicznie współczesnych budynków mieszkalnych i biurowych. Z tutejszego Rynku, do Głównego, przez Kazimierz, są dwa kilometry z groszami.

Nowy budynek Cricoteki (2014) stanowi jedną z największych atrakcji dzielnicy.  Jak na konserwatywny Kraków, pomysł śmiały, ale świetny. Zagospodarowano tereny dawnej elektrowni podgórskiej. Są to niewielkie acz ładne obiekty i komin. A nad nimi zbudowano "kosmiczny" betonowo-stalowy budynek, w którego suficie odbijają się zabudowania elektrowni. Oby więcej takiej architektury w Polsce. Obiekt położony jest nad samą Wisłą, w pobliżu pieszego mostu, którym dojdziemy na Kazimierz i na Stare Miasto. Jednym z najważniejszych zadań Cricoteki jest upowszechnianie dorobku artystycznego Tadeusza Kantora, XX-wiecznego polskiego malarza, reżysera, grafika, animatora kulturalnego.

Z ciekawszych innych miejsc w Podgórzu, warto wspomnieć o forcie wieżowym Benedykt i Kopcu Krakusa.

Zalew Zakrzówek

Fantastyczne miejsce, całkiem blisko centrum Krakowa (4 km od Rynku Głównego). Teren po kopalni wapienia zalano w 1990 roku, tworząc niezwykle malowniczy zalew. W kamieniołomie krótko pracował Karol Wojtyła w czasie II Wojny Światowej. Zbiornik ma do 32m głębokości, przejrzystą wodę i nadaje się świetnie do nurkowania. Są też dobre warunki do pływania i opalania, mimo dużego zaniedbania terenu. Skalne otoczenie kamieniołomu jest efektowne i urokliwe. W pobliżu są tzw. Skałki Twardowskiego, powstałe w wyniku eksploatacji górniczej. Dostępność do zalewu i skalnych urwisk jest ograniczona. Płot, krzaki, chaszcze. Ale są wydeptane ścieżki i dziury w płocie. W jednym miejscu nawet teren do kąpieli, jak dobrze widziałem, chyba z obsługą ratowniczą (poniżej zdjęcie). Działa centrum nurkowe. Status tego miejsca nie jest wyjaśniony. Lokalne władze raz się nim chwalą, innym razem najchętniej zakazałyby się zbliżania.

Trzeba skończyć ze swoistą obłudą i udostępnić teren zwiedzającym, z informacją, że jeśli nie zachowamy ostrożności, może być to dla nas niebezpieczne. Kamieniołom i jezioro są śliczne. Gdyby porobiono profesjonalne ścieżki, zejścia nad jezioro, punkty widokowe - byłoby idealnie. Ale na to potrzeba czasu i pieniędzy. Nie mniej, łatanie dziur w płocie, by nikt nie zbliżał się do krawędzi jeziora, jest bez sensu. Bo zaraz powstają nowe. Działanie przeciwko ludziom nie przyniesie żadnych skutecznych efektów. Skoro lokalna społeczność, i nie tylko, chce mieć dostęp do tego terenu, to nikt ich nie powstrzyma, chyba że teren zostanie otoczony polem minowym. Jeśli nie, zabranianie i grodzenie jest idiotyczne i nieskuteczne.

W upalny dzień w rejonie skał i nad samą wodą było dużo osób. Opalali się, kąpali. Strome zejścia i przepaście nie są w stanie w tym przeszkodzić. Ryzyko utonięcia również. Nigdy nie zaaprobuję postawy "mądralińskich władz", które wiedzą wszystko lepiej (w rzeczywistości zwykle gorzej). Są skały, ktoś spadł - zamknijmy teren. Jest woda, ktoś utonął - zakażmy się kąpać. Ktoś zleciał w górach ze szlaku - zamknijmy go. I tak dalej. Tam gdzie skały, góry, woda, zawsze ginęli ludzie i zawsze będą ginąć. Jak w każdym gatunku, są mądrzejsze i głupsze osobniki. Mające szczęście lub pecha. Za błędy pojedynczych osób, nie może odpowiadać cała populacja i z tego powodu ponosić negatywnych konsekwencji. 

Nie wiem też dlaczego w miejscu, gdzie znajduje się centrum nurkowe, jest wszystko skrzętnie ogrodzone, by osoby postronne nie mogły bezpiecznie dostać się nad wodę? To samo dotyczy zakazu wjazdu w sąsiedztwo kamieniołomu, gdzie asfaltowa droga i pełno miejsc do parkowania? Szkoda, że tak atrakcyjne miejsce jest tak słabo zagospodarowane.

Zamek Rabsztyn koło Olkusza

Wystarczy zjechać 3 kilometry z drogi nr 94 w Olkuszu, by znaleźć się pod zamkiem we wsi Rabsztyn. W zalesionej i pagórkowatej okolicy. Pamiętam, jak jeszcze w nie tak odległych czasach, stan zachowania ruin był mizerny, wszystko zarośnięte chaszczami. Miejsce tylko dla pasjonatów. Obecnie, zamek częściowo zrekonstruowano, nadal trwają prace. Wstęp jest płatny (5zł bilet normalny VII.2016), w zamian możemy obejrzeć niewielką wystawę i udać się na punkty widokowe w odbudowanej zamkowej wieży. Jest fragment fosy i most. A wzgórze zamkowe urozmaicają wapienne skałki. Miejsce w sam raz na godzinną przerwę w podróży. Chyba, że odbywa się jakaś większa impreza, typu turniej rycerski. Wtedy godzina nie wystarczy.

Ten XIV-wieczny zamek znajduje się na słynnym szlaku Orlich Gniazd (warowni i zamków jurajskich). Był to obiekt znacznych rozmiarów, posiadający część dolną, średnią i górną. W XVII wieku dobudowano renesansowe pałacowe fragmenty, likwidując częściowo jego charakter obronny. Przed czasami króla Kazimierza Wielkiego miał postać drewnianą.

Nieopodal położony jest rezerwat  przyrody "Pazurek" - ciekawa flora, skały oraz Januszkowa Góra 449m z licznymi jaskiniami (obszar Natura 2000).

Zdjęcia przedstawiają opisane miejsca. 


Znajdź mnie

Reklama

Absolwent XXI wieku

Image

Subskrybuj Mój Newsletter

Informacje o aktualnych wyprawach i wydarzeniach

nationalgeographic-box.jpg
redbull-225x150.jpg
tokfm-box.jpg
tvn24bis-225x150.jpg

Reklama

Search