Blog

Blog

Grzegorz Gawlik i jego prelekcje podróżnicze, zima w Beskidach i o żabie dla TVN24

Upominek ze szkoły w Cieszynie.
Nie sposób na bieżąco informować o wszystkim czym się zajmuję i gdzie, ale czasami parę zdań wypada napisać. Oto kilka ostatnich wydarzeń. Lecz zacznę od dwóch  pięknych cytatów.
Janusz Korczak: "Nie takie ważne, żeby człowiek dużo wiedział, ale żeby dobrze wiedział, nie żeby umiał na pamięć, a żeby rozumiał, nie żeby go wszystko troszkę obchodziło, a żeby go coś naprawdę zajmowało".
Święty Augustyn: "Świat jest jak książka i ci którzy nie podróżują, czytają tylko jedną stronę".

Podróże kształcą, choć to tylko slogan, jest bardzo prawdziwy. Dlatego opowiadając w szkołach o świecie, który jest dla uczniów nieznany, cieszę się bardzo jak oczy  i mózgi dzieciaków oraz młodzieży, chłoną to co widzą, słyszą. Poszerzają horyzonty. Pytają. Ostatnio gościłem między innymi w szkołach w Siemianowicach Śląskich i w Cieszynie. Dostałem w prezencie kilka fajnych rysunków wulkanów, bardzo prawdziwie przedstawiających wulkaniczne erupcje.

Lecz nie chcąc dyskryminować starszych :) odwiedziłem miejsce, bardzo mi bliskie, czyli Dom Kultury w Bielsku Białej - Wapienicy. Tam moje opowieści - tym razem o północnej Australii i Borneo - mogli posłuchać także ci, którzy szkoły już pokończyli :). A później w domowej atmosferze, przy kawie i ciastkach, była jeszcze okazja do rozmów.

Jeszcze tak niedawno temu spacerowałem po jesiennych górach, zbierałem grzyby. Aż tu nagle spadł śnieg, a niewiele później przysypało góry porządnie. Jesienne kolory zastąpiła biel. Co nigdy mi nie przeszkadza w zrobieniu ogniska i pieczeniu kiełbasek. Nie przez przypadek kocham wulkany i ogień. Ogniska zresztą trochę mi je przypominają. Złatną, którą odwiedziłem, bardzo lubię za położenie. Cisza, spokój, otoczenie najwyższą częścią gór Beskidu Żywieckiego. Piękna przyroda, chroniona Żywieckim Parkiem Krajobrazowym, warto ją odwiedzić o każdej porze roku.

W międzyczasie doszło do głośnej tragedii. Szamańskie zabawy są ciągle w modzie. Tym razem użyto do nich wydzieliny żaby zwanej chwytnicą zwinną, żyjącej w Amazonii. Oczyszczanie organizmu podczas rytuału Kambo, skończyło się śmiercią 30-letniej kobiety. Komentując to wydarzenie dla stacji TVN24 wspomniałem, że zawsze dziwi mnie ludzki brak wyobraźni. Pozwalając sobie wprowadzić do organizmu, nieznaną, egzotyczną substancję, zawsze trzeba się liczyć, że coś może pójść nie tak. Nawet jeśli śmierć zdarza sie rzadko, to jeszcze płacić niemałe pieniądze za ryzyko utraty życia, wydaje się co najmniej nierozsądnie. Zresztą chwytnica zwinna jest fascynującą żabą, którą badają też firmy farmaceutyczne. Gdy się boi, wydziela przez skórę ponad 200 substancji. Są wśród nich antybiotyki, związki o działaniu narkotycznym, ale też trucizny. Niektórzy Indianie dla wyostrzenia zmysłów, w tym koncentracji, przed polowaniem, uszkadzają fragmenty naskórka, by wpuścić do organizmu wydzielinę żaby. Jak widać podobny rytuał w odległej Europie może skończyć się śmiercią. 


Znajdź mnie

Reklama

Absolwent XXI wieku

Image

Subskrybuj Mój Newsletter

Informacje o aktualnych wyprawach i wydarzeniach

nationalgeographic-box.jpg
redbull-225x150.jpg
tokfm-box.jpg
tvn24bis-225x150.jpg

Reklama

Search