NAJBLIŻSZE PRELEKCJE PODRÓŻNICZE i INNE WYDARZENIA:

W CZERWCOWYM numerze NPM – Magazyn Turystyki Górskiej 4-stronnicowy wywiad ze mną (str. 70-73). Kuba Terakowski wycisnął ze mnie dużo informacji. Szczerych, bolesnych, kontrowersyjnych. Biegnijcie do kiosków :)

 a2b2

red bull box 225x150

pzu bezpieczny 225x140

spokey.jpg 225PX

LOGO

Podziel się

FacebookMySpaceTwitterGoogle BookmarksLinkedinRSS Feed

GWATEMALA – stolica Majów w TIKAL (UNESCO) i FLORES – zabytkowe miasto na wyspie

Tikal, stolica Majów, stiukowa maska (Gwatemala). Tikal, stolica Majów, stiukowa maska (Gwatemala).
Ci co śledzą moje podróże wiedzą, że wracanie z nich czasami zajmuje dużo czasu. Zdarzało się, że blisko miesiąc, co de facto przedłużało wyprawę. Tym razem na coś takiego nie mogłem sobie pozwolić. Ale z premedytacją kupiłem bilet powrotny z Nowego Jorku, gdy końcem wyprawy były wulkany Gwatemali. Na pokonanie tej „dziury” potrzebowałem tygodnia, ale to pozwoliło mi zobaczyć jeszcze kilka ciekawych miejsc, których zwykle bym nie odwiedził.

Podczas tej podróży nie spotkałem wielu turystów czy podróżników. Mniej niż się spodziewałem. Co bardzo cieszy. Ale wszyscy jak mówiłem, że będę w Gwatemali kwitowali to tekstem: do Flores i Tikal oczywiście jedziesz. A cóż to u licha jest? Internet… i już wiem. Flores to zabytkowe miasteczko na wyspie. Tikal duży zespół miejski Majów, ich stolica. Brak w planach odwiedzin tego miejsca wcale mnie nie zmartwił. Widziałem w życiu ponad tysiąc zabytkowych ruin, w dziesiątkach krajów, na wszystkich zamieszkanych kontynentach. Ileż można? Tylko jadąc do Cancun w Meksyku, skąd kupiłem bilet do Nowego Jorku, na mojej trasie było nie tylko Belize, ale także Flores.

W takim razie, jeśli będąc w Gwatemali nie można pominąć Tikal, to może jednak? Musiał się ziścić jeden warunek. Potrzebowałem nocnego autobusu, by dojechać o świcie, zobaczyć ruiny i następnego dnia wyruszyć do Belize. Dodatkowego dnia na Flores-Tikal nie miałem. Wszystko poszło po mojej myśli. Zrobiłem sobie wieczorny spacer po stolicy Gwatemali, a do Flores dojechałem dwie godziny przed czasem, o piątej rano. O piątej zero pięć miałem już bilet na wycieczkę do Tikal i bilet na autobus do Belize City na dzień następny. Nienawidzę marnować czasu na rzeczy nieistotne. Czas – nie ma nic cenniejszego.

Zdecydowałem się na popołudniowy wyjazd do Tikal, na tzw. zachód słońca, który miałem gdzieś. Wybrałem tą opcję, bo była droższa, tak samo jak wyjazd na wschód słońca. Idealna sytuacja to taka, gdy jestem tylko ja i nikogo więcej. Koszmarna sytuacja, gdy wokół mnie są tłumy ludzi. Tak się nie da zwiedzać. Skupić na zabytkach, ich historii. A jak wiadomo, prawie wszyscy turyści lubią zaliczać miejsca i oszczędzać pieniądze. By starczyło na tzw. pamiątki. To dlatego takie wzięcie mają okropne magnesy na lodówkę, których sprzedawcy w nieskończoność powtarzają – one dollar. Bo na tandetę i ohydztwo zaśmiecające domy i mieszkania, parę dolarów zawsze się znajdzie. Ale na dużo droższy bilet wstępu do tego samego miejsca – już nie. I chwała tym wszystkim ludziom za to. Bo mam szansę coś zobaczyć bez tłumów chodzących wokół mnie.

I tak było w istocie. Gdy moja grupa wchodziła, dużo ludzi wychodziło. Na ogromnym terenie przez resztę dnia było zaledwie czterdzieści osób.

Przewodnik, sympatyczny młody chłopak, ze słabym i mało wyraźnym angielskim. Na starcie ubrudził sobie tyłek białym wapnem opierając się o murek. Miałem ochotę zrobić dokładnie to samo, był w cieniu, ale oczywiście wpierw sprawdziłem czy się nie ubrudzę. On tego nie zrobił. A właśnie takie drobiazgi są idealną wskazówką z kim mam do czynienia, czego się mogę spodziewać po człowieku? Kwadrans spaceru w grupie potwierdził, że jakość tej usługi jest niska i nic tu po mnie. Ulotniłem się na prywatne zwiedzanie. Ale grupa – białasów z zachodu – była „wredna” :). Nikt mu nie powiedział, że ma brudny tyłek, przynajmniej wapno świeciło w nocy i ci co szli za nim, nie zgubili się. Za to ja ponoć się zgubiłem. Byłem poszukiwany. Wiecznie to samo. Znałem godzinę odjazdu, więcej nie potrzebowałem. Bez problemów nocą dotarłem do drogi asfaltowej, bez czołówki i gotówki nigdzie się nie ruszam. Zresztą jaki to problem wykombinować jakiś transport i dojechać do Flores? Jakby co mogłem się przespać w mieście Majów na piramidzie albo w jakiejś lodgy, które są obok strefy archeologicznej. Pan przewodnik nie nastraszył mnie opowieściami o groźnych zwierzętach w dżungli. Miały nieraz okazję mnie zagryźć, ale tego nie zrobiły. Nawet tygrysy na Sumatrze. Nawet najbardziej jadowite węże - jak żararaka - spotkane w Amazonii. Dlatego uważam, że ryzyko spania w lasach tropikalnych jest niewielkie. Najgroźniejszym zwierzęciem, najbardziej nieprzewidywalnym i którego najlepiej unikać – jest człowiek. Więc w dżungli pod gołym niebem mogę spać, ale już w mieście pod gołym niebem zamieszkanym przez ludzi - nie, bo w tym drugim miejscu jest niebezpiecznie. Zwierzęta mają zasady, przewidywalne motywy swoich działań, ludzie tylko czasami.

Ale żeby była jasność, wiem że jestem indywidualistą, który wszystko chce robić inaczej niż inni i wiem, że dla innych mogę być tylko utrapieniem. Dlatego podróżuję sam. Wtedy jest tak jak ja chcę i nie robię nikomu problemów.

Może w końcu coś o wartości historycznej miasta Tikal. Dotychczasowe badania wykazały, że powstało w IV wieku p.n.e., w IV w. n.e. podbite przez państwo Teotihuacan, opuszczone do końca X w. n.e. Uważa się, że było stolicą Majów. I stolicą potężnego królestwa. Miasto prawdopodobnie nazywało się Yax Mutal, ale gazeta, która jako pierwsza pisała o tym miejscu nazwała je Tikal. Tak zostało i z punktu widzenia marketingu nazwa jest świetna.

Budowle są z wapienia, bo miasto wznosi się na małych wapiennych wzgórzach otoczonych niezbyt gęstym lasem tropikalnym, miejscami zabagnionym.

I to jest fascynujące, by w takim miejscu postawić tak wielkie miasto, tak dawno temu. Oraz zaopatrzyć w wodę. Służyły do tego zbiorniki na deszczówkę, bo opady są częste i duże. Co do liczby mieszkańców, szacunki bardzo się różnią, padają cyfry od 10 000 osób do nawet 120 000. Obszar to ok. 60km2. Lecz to wszystko nieprawda, najnowsze badania mówią, że mieszkało tutaj co najmniej 250 000 osób, a miasto było kilkukrotnie większe. Do tej pory odkopano tylko fragmenty.

Obecnie wyróżnia się sześć głównych świątyń-grobowców – piramid schodkowych. Najwyższa – czwórka - ma 70m wysokości i jest najwyższą prekolumbijską budowlą w obu Amerykach. Prawdopodobnie pierwotnie wyższa była Piramida Słońca w Teotihuacan mierząca ok. 75m, lecz w wyniku przebudowy albo zniszczenia świątyni na jej szczycie, dzisiaj mierzy 65,5m. Oprócz nich są liczne mniejsze piramidy, świątynie, pałace. Nie brakuje placów. W tym traktowany jako główny pomiędzy piramidami: jeden i dwa oraz północnym i centralnym akropolis. Są liczne stele – czyli pomniki nagrobne. Największe budowle powstały w naszej erze, w większości pomiędzy 700 a 800-tnym rokiem. Obszar parku archeologicznego jest potężny. Bez problemów można tam spędzić pół dnia i więcej. Na większość piramid i do większości budowli można wejść, po odrestaurowaniu (zwykle częściowym) prezentują się okazale.

Tikal, jak i inne miasta Majów, zbudowany jest zgodnie z kosmicznym porządkiem. Jak droga wschodzącego słońca, jak trajektoria Wenus. W ramach ciekawostki wspomnę, że dla Majów minerał o nazwie nefryt (zwykle zielony krzemian) był dużo cenniejszy od złota.

Majowie wynaleźli bardzo skomplikowane pismo. Dzięki temu co udało się rozszyfrować z inskrypcji, dowiedzieliśmy się o tzw. dynastii Królów Węży. Bardzo istotnej, bo przejęła władzę nad imperium Majów, a w 526 roku naszej ery podbiła Tikal. Największe z miast ich cywilizacji jak się uważa, także w świetle najnowszych odkryć. Choć to może ulec zmianie w przyszłości. Dynastia sukces na taką ogromną skalę zawdzięczała nie tylko wygranym wojnom, ale również umiejętnemu osadzaniu władców-marionetek w królestwach, sprytnie zaaranżowanym małżeństwom. Imperium obejmowało dzisiejsze tereny Meksyku, Belize i Gwatemali.

Tikal – ruiny oraz las tropikalny, to pierwszy Park Narodowy w Gwatemali, od 1979r. na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Ciągle trwają prace przy jego odkrywaniu i oczyszczaniu z dżungli, także te rekonstrukcyjne. Większość prac prowadzą i finansują: USA oraz kraje Unii Europejskiej.

Wolałbym odkopywać nieodkryte ruiny, czołgać się w jakichś tunelach piramid, ale i tak było fajnie. Mnie szczególnie podobała się samotność pośród przemierzania Tikal. Mogłem pozaglądać w różne zakamarki, pokontemplować miejsca. Bez zgiełku i wrzasków. Za to w towarzystwie małp, papug i tukanów.

Zdecydowanie warto odwiedzić Tikal. Obok Teotihuacan i Chichen Itza uchodzi za najcenniejszy teren archeologiczny w tej części obu Ameryk. Na chwilę obecną. Bo posiadana już przez ludzi wiedza, uzyskana dzięki laserowemu skanowaniu terenu, wskazuje że w tropikalnej północnej Gwatemali do odkrycia są kolejne miasta Majów pokroju Tikal, a może nawet większe i cenniejsze? Tym samym dowiedzieliśmy się jak niewiele wiemy o Majach i Tikal.

Dzięki technologii laserowego mapowania (system LIDAR), zlokalizowano kilkadziesiąt tysięcy nieznanych budowli Majów, od niewielkich, po duże miasta, w tym pałace, piramidy. Wymieniona liczba nie jest pomyłką, a w tej technologii zeskanowano dopiero fragment terenów zamieszkałych przez Majów. Wiadomo, że odkryto dotąd tylko fragment Tikal, niedawno zlokalizowano nową piramidę, która po tysiącu lat z okładem jest zwykłym niewielkim pagórkiem. Wśród zdjęć w galerii pokazuję jak wygląda nieodsłonięta, nieodkopana piramida i nie poddana rekonstrukcji. Obserwując na innych zdjęciach udostępnione turystycznie obiekty, widać kolosalną różnicę. Niedaleko są cztery inne miasta Majów. Uaxactun- znane już wcześniej, przygotowane dla potrzeb turystyki, i nowe, większe, w początkowej fazie prac archeologicznych – Holmul,  Witzna i Xmakabatun („szmakabatun”). LIDAR pozwala obejrzeć powierzchnię ziemi jakby nie było lasu tropikalnego, widać zarysy budowli pozostawionych przez Majów. Ich miasta były samowystarczalne, a takie zespoły miast blisko siebie jak przed chwilą wymienione tworzyły megalopolis (wielkoprzestrzenne układy osadnicze łączące duże miasta i tereny peryferyjne wokół nich).

Królestwa Majów toczyły między sobą liczne wojny, dlatego ich terytoria były mocno ufortyfikowane. Na terenach zabagnionych uprawiano rolnictwo, ogromne tereny poddano melioracji. Między królestwami i miastami istniały drogi, starożytne autostrady.

Najnowsze badania dotyczące Majów, którzy pojawili się w Ameryce około 2000 lat p.n.e., świadczą że była to wielka cywilizacja, bardzo rozwinięta. I można ją stawiać obok starożytnego Egiptu i Chin. Jeśli do niedawna twierdzono, że liczyli maksymalnie dwa miliony osób, dzisiaj padają liczby dziesięć razy wyższe.

Departament Peten ze stolicą we Flores może być prawdziwą żyłą złota dla Gwatemali. Jeśli przeprowadzi się prace archeologiczne na większą skalę, będzie można poznawać Majów tygodniami. Organizować trekkingi i przeróżne formy zwiedzania zabytków. A przecież Gwatemala ma też inne atrakcje jak dostęp do dwóch oceanów i ciekawe wulkany. Tutejszy las tropikalny wbrew twierdzeniom archeologów jest niezbyt gęsty. Gdy zszedłem ze ścieżek, bez większych przeszkód poruszałem się po dżungli. By zobaczyć zabytki Majów, nie poddane pracom archeologicznym. Zwykle trzeba było się domyślać, że to fragmenty miasta. Gdyby taki las był na wulkanie Poas w Kostaryce nie szedłbym prawie cztery dni, tylko 4 godziny.

Zabytki Majów, które skrywa las tropikalny, będą odkrywane jeszcze przez sto, a raczej setki, lat. Chociaż naukowcy mają system LIDAR, szabrownicy nierzadko radzą sobie znacznie lepiej w odkrywaniu zabytków i ich plądrowaniu.

Ciekawostki.

Jezioro Peten Itza nad którym leży Flores, to spory akwen, podobnej wielkości jak nasze Śniardwy. I bardzo głębokie, do 165m (występuje tu kryptodepresja). Samo miasto było ostatnim bastionem Majów w walkach z Hiszpanami, podbitym dopiero w 1697 roku.

We Flores od razu zauważyłem, że jestem w miejscu turystycznym. Ponieważ „walizkowcy na kółkach” i „torbowcy” co najmniej zrównali się z „plecakowcami”. I cierpieli. Bo przenieść kilkaset metrów torbę albo jechać walizką po dziurawej ulicy łatwe nie jest, zwłaszcza gdy żar leje się z nieba. Dlatego uważam, że plecak to jeden z lepszych wynalazków, zapewniający mobilność. Nie potrafię podróżować ani z walizką ani z torbą – wkurzają mnie te przedmioty maksymalnie. Z plecakiem na plecach mam wolne ręce, szybko mogę się przemieszczać, żadne nierówności i schody mi niestraszne.

Informacje praktyczne. Autobus Quetzaltenango – Guatemala kosztował 70q (podróż 4,5h), a Guatemala – Flores 200q (podróż nocna 8h, choć miała trwać 10h, w dzień jest dłużej). W miastach często są korki.

Zabytkowe Flores na wyspie nie jest szczególnie urodziwe, ale sympatyczne i stanowi wyśmienity punkt startu do Tikal (ok. 60-70km, ok. 90 minut jazdy). Ceny podstawowej wycieczki bez biletu wstępu to 100-150q (transport i przewodnik). Dla przypomnienia: 1usd = ok. 7q (quetzales). Bilet wstępu dla cudzoziemca to 150q, a gdy obejmuje czas poza ogólnymi godzinami otwarcia (wschód i zachód słońca) dodatkowe 100q. Bilet kupiony po trzeciej popołudniu, ważny jest dnia następnego, muzeum dodatkowo płatne. Wokół strefy archeologicznej są miejsca noclegowe, można też sobie wykupić biwak (50q w tym namiot, coś do przykrycia). Ale ci którzy uczynią to z powodu wschodu albo zachodu słońca niech się przygotują na to, że rano są często mgły, a wieczorami chmury. Bilet wstępu do Uaxactun to 50q (dla Gwatemalczyków 5q).

W Tikal obywatele Gwatemali płacą od 5 do 10 razy mniej niż cudzoziemcy, a w niedziele mają wstęp za darmo. Wiem, że od strony organizacyjnej to bardzo trudne i uciążliwe, ale byłoby cudownie gdybyśmy stosowali w Europie zasadę wzajemności w stosunku do takich krajów. Skoro ja płacę za coś 30usd w Gwatemali, a lokalny człowiek 5usd. A w Europie bilet wstępu dla mnie kosztuje powiedzmy 20 euro. To niech taki Gwatemalczyk zapłaci 100 albo 120 euro. Niech poczuje jakie to miłe.

Na zdjęciach (z ok. 20 marca 2018): pierwsze trzy to zabytkowa część miasta Flores na wyspie oraz jezioro Peten Itza. Później stolica Majów w Tikal i jej najważniejsze świątynie (piramidy, Temple I, II, III, IV, V) oraz pałace, w tym stele nagrobne. Ponadto las tropikalny otaczający ruiny. Ostatnie dwa to przykładowe posiłki, strażnik pilnujący w mieście Xela lodziarni i baru, stolica Gwatemala wieczorem obok jednego z przystanków metrobusu, jak również zdjęcie młodej kobiety, które łączy tradycyjność (strój) z nowoczesnością (smartfon).

nationalgeographic box

red bull 225x150

TOKFM box

iexpert 225X150px

stopka plecak

LogoStopka

stopka plecak

Strona używa informacji zapisanych za pomocą… plików cookies w celu dostosowania do indywidualnych potrzeb użytkowników. Jeżeli tego nie akceptujesz zmień ustawienia przeglądarki dotyczą…ce cookies. Więcej informacji można znaleźć‡ w naszej Polityce prywatności.