Blog

Blog

Kosmiczne KAMIENNE KULE – niezwykłe odkrycie w Bośni i Hercegowinie

Niezwykła kamienna kula w Zavidovići w Bośni i Hercegowinie.

W poprzednim artykule poddałem się natchnieniu bardziej literackiemu niż przewodnikowemu, więc teraz więcej treści praktycznych.

Do Zavidovići przyjechałem późnym wieczorem, przed 22:00. Przywitało mnie smutne coś, zwane dworcem autobusowym. Walące się chałupy na przemian z blokami. Krzywe chodniki albo ich brak. Oraz ciemności, funkcjonowały nieliczne latarnie.

Hotel, który szybko wynalazłem w internecie, okazał się nieczynny. Za to ładnie podświetlony na fioletowo-niebiesko. Z pomocą mieszkańców, niemal po sąsiedzku zlokalizowałem restaurację z kilkoma pokojami do wynajęcia na piętrze, które dumnie nazywali apartamentami. Cena jak na Bośnię i Hercegowinę (BiH) nie była okazyjna, 15 euro (pokój bez łazienki). Wcale mnie to nie dziwiło. Czym bardziej zapyziałe miejsce i mniejsza konkurencja w usługach hotelowych, tym drożej. Reguła ta sprawdza się wszędzie na świecie.

Odbyłem wieczorny długi spacer, obserwując obchody muzułmańskiego święta Id al-Fitr. A porankiem dnia następnego udałem się pieszo na szukanie kamiennych kul - po to tutaj przyjechałem.

W okolicy Zavidovići są dwa miejsca z kamiennymi kulami (kamene kugle, kamene kugle). Do obu można dojść pieszo. Te odkryte wcześniej - w Sbones Mećcvići - łatwiej znaleźć dzięki tabliczkom w paru miejscach miasta (same kule są już poza jego granicami). Najnowsze odkrycie (z przełomu 2015/2016), na pograniczu Zavidovići i Dubravicy, wielka kula, jeszcze nie była oznakowana, poza marnymi amatorskimi tabliczkami w jej pobliżu. Z których nie wynikało do czego prowadzą.

Z pomocą miejscowej ludności znalazłem kulę w Dubravicy (w pobliżu ulicy Podubravlje, od centrum Zavidovići ze 3km), w zagajniku w niewielkiej dolince z mikro potokiem, niedaleko torów kolejowych i rzeki Bośnia. Na miejscu byłem sam, chociaż hamak i mini sklepik sugerowały, że ktoś tego terenu pilnuje, może pobiera nawet jakieś opłaty. Zresztą widniała tabliczka - teren prywatny. Wielkiej kuli nie dało sie przegapić. Odkopana mniej więcej w połowie. Pięknie owalna kamienna kula. Na oko mająca z półtora metra wysokości i szerokości. Objętość siedem-dziewięć metrów. Waga, co najmniej kilkanaście ton.

Za odnalezieniem kuli stoi Semir Osmanagić, ten od Doliny Piramid w rejonie Visoko, w linii prostej oddalonej o jakieś 50km, drogami o 90km. Dlatego nie dziwi, że nie przypisuje kuli naturalnego pochodzenia. Stworzyli ją ludzie tej samej cywilizacji, która kilkanaście tysięcy lat temu stawiała bośniackie piramidy - twierdzi. Przy okazji powołując się na podobne kamienne kule w Kostaryce, które rzeczywiście zostały stworzone ludzką ręką na przestrzeni 500-1500 lat naszej ery i są nawet na liście UNESCO.

Przedmiotową kulę zaczęto odkopywać wiosną 2016 roku, ale miejscowi mówili, że już w 2015 roku stwierdzono jej istnienie. Tematem zainteresowały się media z całego świata, w tym te duże i poważne. Każda atrakcja turystyczna chciałaby mieć taką reklamę. Trzeba też przyznać, że podobnej wielkości znaleziska dotąd w Europie nie dokonano.

Semir uważa, że znalezienie tej megalitycznej kuli tak blisko piramid nie może być przypadkiem i używa dalej górnolotnych słów, iż to najbardziej niezwykły wytwór człowieka w historii. Bardzo zaawansowanej starożytnej cywilizacji, po której nie zostały żadne zapiski.

Nie brakuje takich, którzy wierzą w działalność na tych terenach cywilizacji pozaziemskich. Natomiast świat poważnej nauki, nie tylko nie wierzy w piramidy, ale ową sferyczną kulę uważa za wytwór natury, jaki stwierdzono w kilku miejscach w Bośni (choć nie takich rozmiarów), i w wielu innych na świecie. Legenda jednak rośnie w siłę po tym znalezisku. Odpowiednio podgrzana, obrobiona medialnie i marketingowo, przyciąga coraz więcej turystów z całego świata. Zaczyna się jej przypisywać niezwykłe właściwości, choćby emitowanie dobrej bioenergii, która wzmacnia odporność.

Póki nie ma żadnego dowodu, że to ludzkie dzieło, traktuję ową kulę jako ekscytujący wytwór natury. To wystarczający powód, by tutaj przyjechać i ją zobaczyć. Zwiedziłem tyle zakątków świata, a takiej wielkiej kamiennej okrągłej kuli nie widziałem. To świadczy o jej wyjątkowości.

Kula znajduje się w niewielkiej dolinie, w dolnym fragmencie niewysokiego wzgórza. W zagajniku, w pobliżu strumyka, który tędy płynie. W sąsiedztwie są maleńkie skałki. Teren turystycznie siermiężnie zagospodarowany, lecz z czasem pewnie będzie lepiej. Bardzo mnie cieszyło, że poza mną nie ma tutaj nikogo i mogę się wszystkiemu spokojnie przyjrzeć.

Do Zavidovići przyjechałem dla tej wielkiej, dopiero co odkrytej, kuli. Ale szybko ustaliłem, że jest ich tutaj więcej. Całe skupisko znajduje się po drugiej stronie Zavidovici w stosunku do kuli koło Dubravicy. Czekał mnie dosyć długi marsz. Końcówkę przejechałem samochodem, bo przejeżdżał tędy Mahir, którego poznałem dzień wcześniej w Visoko. Ucieszyliśmy się na to niespodziewane spotkanie. Kamienne kule w miejscu zwanym Sbones Mećcvići (już za miastem), położone są również na wzgórzu, ale dosyć wysoko względem rzeki Bośnia. Zajmują wąski wąwóz, którym płynie strumyk, otoczony zagajnikiem. Widać, że kiedyś ten teren zagospodarowano turystycznie, ale nikt nie zadbał o utrzymanie tego stanu. Poza mną nie było nikogo, dopiero pod koniec dosyć długiego pobytu przyszło tutaj kilku bośniackich turystów.

W wąskim korycie prawie wyschniętego strumyku naliczyłem ponad 20 kul. Jedne niemal całe wystawały ponad ziemię, kolejne częściowo, a jeszcze inne fragmentarycznie. Niektóre były porozbijane na części. Wszystkie znaczenie mniejsze od tej koło Dubravicy, za to niektóre wybitnie okrągłe, do tego jakby wyszlifowane. Prawie bez skaz. Znalazłem też takie, których kształt miał wady pod względem okrągłości. Ciekawe miejsce, chociaż zaniedbane, trochę zaśmiecone. Mapa znajdująca się na małym drewnianym domku, obok skrzynki na wolne datki, pokazywała, że w tym rejonie jest około dziesięć miejsc, gdzie znaleziono co najmniej jedną podobną kulę. Semir Osmanagić uważa, pewnie nie bez racji, że kolejne czekają na odnalezienie.

Pozostało wrócić do pensjonatu, zabrać plecak i pierwszym autobusem do Sarajewa opuścić Zavidovići. Nijakie, brzydkie, zapomniane miasto. Mając wybór, niemal każdy by stąd uciekł. Nie poprawiają obrazu ani odnalezione tutaj kule, ani górzysty krajobraz, ani trzy rzeki, które płyną przez miasto: Bośnia, Krivaja i Gostović. Zaś, najatrakcyjniejszy budynek miasta, villa Krivajina, z końca XIX wieku, ogrodzona była obskurnym metalowym płotem i niedostępna. Chociaż umiejscowiono ją nawet na znaczku pocztowym, to w zabytkowym mieście, budynek furory by nie zrobił.

Autobus ruszył w kierunku Sarajewa. Miał przejechać m.in. przez Zenicę i Visoko. Do stolicy Bośni i Hercegowiny miałem dojechać przed zmrokiem. Kolejnego, czekała mnie podróż do Belgradu.

Informacje praktyczne (VII.2016):

Waluta: marka transferowa (zamienna, konwertybilna), 1 euro = 1,95 marek (KM).

Autobus Zavidovići - Sarajewo - 16KM, ok. 3 godziny, 125km.   

W Zavidovići zatrzymałem się w restauracji-pensjonacie "Tilu-Lilu", ul. Marsala Tita 5, tel. 061/253-509. W centrum koło linii kolejowej. Nocleg w prywatnym pokoju bez łazienki kosztował 15 euro.

1-2KM - burek (poniżej na zdjęciu), rodzaj strudla, z mielonym mięsem, cebulą i przyprawami (dostępny w każdej piekarni lokalny wypiek, czasami z kapustą bez mięsa albo z serem, korzeniami sięgający Turcji).


Znajdź mnie

Wydarzenia

Brak wydarzeń

Subskrybuj Mój Newsletter

Informacje o aktualnych wyprawach i wydarzeniach

nationalgeographic-box.jpg
red-bull-225x150.jpg
tokfm-box.jpg
iexpert-225x150px.png

Reklama

Search