Blog

Blog

Medina w Dubaju – czyli świat arabskich bazarów

Suk z przyprawami w starej części Dubaju, Emiraty.
Dubaj słynie ze spektakularnych inżynierskich przedsięwzięć. Powstałych w XXI wieku. Kolejne wielkie budowy trwają, inne są w planach. Dzięki nim oraz świetnemu marketingowi, miasto należy do najbardziej znanych i najchętniej odwiedzanych przez turystów. Lecz Dubaj ma też starą część, historyczną. Medynę? Niezupełnie, bo to pojęcie charakterystyczne dla starych części miast w państwach arabskich północnej Afryki. Ale powiedzmy, że coś o podobnym charakterze.

Po obu stronach Dubai Creek - zatoki przypominającej kanał albo rzekę, przy ujściu do Zatoki Perskiej, znajdują się stare fragmenty Dubaju. Po jednej stronie jest Wielki Meczet, historyczny dystrykt Al Bastakiya, Al Fahidi Fort (Al-Faheidi, z końca XVIIIw.). Dokładnie budowę fortu datuje się na rok 1787 i jest to najstarszy zachowany budynek w Dubaju, obecnie muzeum, jedno z kilku w okolicy. Są tu meczety, wąskie uliczki, a w sąsiedztwie przedstawicielstwa dyplomatyczne, budynki ministerstw i państwowych urzędów, mimo że stolicą Emiratów jest Abu Zabi (Dhabi). Nie brakuje souków (suków) - uliczek-bazarów, z asortymentem dla turystów. Są knajpki, a przy nadbrzeżu łodzie, deptak. W okolicy znajdziemy fragmenty zrekonstruowanych starych murów i wieżę Al Shandagah z 1939r. (zrekonstruowaną w 1994r). Natomiast same mury powstawały w Dubaju od ok. 1800r. do lat 50-tych XIX w. Ekspansja miasta skutkowała ich zniszczeniem, niewielkie fragmenty zrekonstruowano na przełomie XX i XXI wieku. Budowano je, tak samo jak część rezydencjalnych domów w tej części miasta, z koralowców i gipsu. Mury miały około pół metra szerokości i dwa i pół wysokości.  

Z tą częścią starego Dubaju sąsiaduje dzielnica mieszkalna Karama, zbliżona klimatem. Nie brakuje też supermarketów i hipermarketów. Komunikację publiczną zapewniają autobusy i dwie linie metra. Dubajskie metro zazwyczaj poprowadzono na wiaduktach nad ziemią, ale w tej części miasta schodzi ono pod ziemię. Na drugą stroną Dubai Creek możemy się przeprawić właśnie metrem albo łódką. W okolicy brak jakiegokolwiek mostu.

Druga strona Dubai Creek słynie z souków (suków - targowisk). Najbardziej znane to Golden Souk, Perfume Souk i Spice Souk. A więc złoto, biżuteria, perfumy i przyprawy. Innych pamiątek też nie brakuje, w tym lodówkowych magnesów z Chin. Część sprzedawców, jak to w krajach arabskich, bardzo zachęca do zakupów - są nachalni. Niektórzy oferują też podróbki markowych zegarków, okularów przeciwsłonecznych i smartfonów. Oczywiście w ich wersji wszystko jest oryginalne za ćwierć ceny. Część miasta o której piszę nazywa się Al Ras oraz Deira - ta druga jest bardziej biurowcowa. W niej znajduje się Dubai International Airport (DXB), które ze względu na zwartą zabudowę i bliskość centrum ma ograniczone możliwości rozwoju. Docelowo, główne lotnisko, obsługujące znacznie ponad 100mln pasażerów, ma powstać w drugiej części miasta, daleko od centrum, na bazie lotniska Maktoum (DWC).

Ta część miasta sąsiaduje z miastem Szardża (zarazem emirat), które de facto jest przedłużeniem Dubaju. Po obu stronach Dubai Creek zabudowa jest podobna, charakterystyczna dla krajów arabskich. Kilkupiętrowe budynki, meczety, bazary. Trafi się hotel czy szklany wieżowiec. Obie części zatoki są licznie odwiedzane przez turystów. Po niej samej można podróżować łodziami, w tym wodnymi taksówkami i tzw. tramwajami wodnymi. Przy nadbrzeżu od strony Al Ras zwykle stoją łodzie o klimatycznym wyglądzie, różnej wielkości. Niektóre przywiozły towary z różnych części Zatoki Perskiej. Przy samej zatoce jest chodnik, czasami ławki. Sympatyczne miejsce na spacer. Dzięki sztucznemu przekopowi, jedna z najnowszych inwestycji, można dopłynąć do Zatoki Perskiej kanałem biegnącym za wieżowcem Burdż Chalifa. Wzdłuż zatoki i kanału rozciągają się liczne place budów.

Dygresja. Gdy przebywam w krajach arabskich albo w takich, gdzie dominuje islam, zastanawiam się nad wydajnością pracy. A raczej stwierdzam, że nie jest wysoka. Przykład. Okolice południa, wybił czas jednej z pięciu codziennych modlitw dla praktykujących muzułmanów. Rzeka mężczyzn nieśpiesznym krokiem udaje się do Wielkiego Meczetu i innych okolicznych świątyń. Przerywają na ten czas pracę. Zamykają się sklepiki. Okoliczne budowy cichną. W meczecie i wokół widać mnóstwo modlących się osób. Przez dosyć długi czas. Potem pogawędka ze znajomymi, jakiś posiłek. I nieśpiesznym krokiem powrót do pacy. Przynajmniej godzina, a prędzej dwie, mijają na tą całą procedurę. Mężczyźni w sile wieku najlepszy czas na pracę poświęcają na modlitwę. Miesięczny postny Ramadan - najważniejsze islamskie święto, także nie pomaga wydajności pracy.

Może dlatego te kraje gospodarczo są słabe albo wspomagają się najemnymi pracownikami w ogromnych liczbach, jak właśnie Zjednoczone Emiraty Arabskie. I wolą, by nie byli to muzułmanie lub niepraktykujący albo nawet zabraniają przerywać pracę na modlitwę. Dominują przybysze z Półwyspu Indyjskiego i okolic oraz z Azji Południowo-Wschodniej.

Na zdjęciach stary Dubaj po obu stronach Dubai Creek.


Znajdź mnie

Reklama

Absolwent XXI wieku

Image

Subskrybuj Mój Newsletter

Informacje o aktualnych wyprawach i wydarzeniach

nationalgeographic-box.jpg
redbull-225x150.jpg
tokfm-box.jpg
tvn24bis-225x150.jpg

Reklama

Search