NAJBLIŻSZE PRELEKCJE PODRÓŻNICZE i INNE WYDARZENIA:

 19 sierpień - 7 wrzesień - Tanzania (Kilimandżaro, Serengeti, Ngorongoro, Zanzibar)

 24 wrzesień - XXII Festiwal Górski w Lądku Zdroju, o PROJEKCIE 100 WULKANÓW, w panelu w Wielkim Namiocie pomiędzy godz. 10 a 16. PROGRAM

 a2b2

portal gorski 225x150 box

slaskie box

spokey.jpg 225PX

LOGO

Podziel się

FacebookMySpaceTwitterGoogle BookmarksLinkedinRSS Feed

Porcja fotografii zwłaszcza przyrodniczych, z sześciu kontynentów, z muzyką w tle. Taka współczesna diaporama, czyli slideshow. 
Opublikowano w Filmy

 Wulkan Ijen - hardcorowa kopalnia siarki i niebieskie ognie, Indonezja / Kawah Ijen

Krótsza wersja - Kawah Ijen active volcano & sulfur mine & blue fire - Indonesia / Ijen wulkan-kopalnia

Więcej informacji w reportażu: W oparach siarki.

Opublikowano w Filmy

W kraterze wulkanu Anak Krakatau w Indonezji / Anak Krakatau Volcano & Sunda Strait (Indonesia)

Indonesia- Anak Krakatau active volcano- crater (SHORT VERSION) / Wulkan Anak Krakatau Indonezja

W 1883 roku miała miejsce jedna z najbardziej znanych erupcji wulkanicznych w historii, o sile VEI 6 – na wyspie Krakatau, na której znajdowały się trzy wulkaniczne kratery. Seria kilku wybuchów zabiła 36 000 – 40 000 ludzi (niektóre źródła podają 120 000) i miała siłę 13 000 razy większą niż bomba atomowa, którą Amerykanie zrzucili na japońską Hiroszimę w 1945r. Po erupcji wyspa Krakatau oraz okoliczne uległy zniszczeniom lub znacznym przeobrażeniom. Erupcja była słyszalna w promieniu blisko 5 tysięcy km (m.in. na Mauritiusie), tsunami osiągnęło 40m wysokości i prędkość 700km/h (dotarło do południowej Afryki), a słup dymów osiągnął ok. 55km wysokości  (niektóre źródła podają 80km). Spowodowało to anomalie klimatyczne na całej planecie. Fala uderzeniowa miała prędkość 1100km/h, a 160km od epicentrum natężenie dźwięku miało jeszcze ponad 180 decybeli.  W 1927 roku w miejscu, gdzie przed erupcją z 1883 znajdowała się część wyspy Krakatau  wyłoniła się nowa, którą nazwano Anak Krakatau (Dziecko Krakatau). A niewielki fragment wyspy Krakatau, który przetrwał, zaczęto nazywać „Matką Krakatau” (używana jest także nazwa Rakata od pozostałości jednego z kraterów). Nowa wyspa to nic innego jak wulkan, do tego bardzo aktywny. Każdego roku rośnie o 5 metrów. Obecnie osiągnął wysokość ok. 350m i tak jak wyspa nazywa się Anak Krakatau.

Opublikowano w Filmy

Aktywny wulkan Papandayan (Indonezja, Jawa) / Papandayan active volcano (Indonesia, Java)

Indonezja - aktywny wulkan Papandayan / Indonesia - Papandayan active volcano (SHORT VERSION)

Opublikowano w Filmy
Link do reportażu, filmu oraz galerii zdjęć znajduje się: TUTAJ.
Link do fragmentu bloga opisującego aktywny wulkan Ijen, znajduje się: TUTAJ.
Opublikowano w Blog

Indonezja posiada ponad 130 aktywnych wulkanów. W jednym z nich na wyspie Jawa wydobywa się siarkę. Górnicy pracują w niezwykle ciężkich warunkach, pośród trujących gazów wulkanicznych, a urobek transportują na plecach.

Faith z miasta Banyuwangi, położonego na wschodnim wybrzeżu Jawy, odebrał mnie o pierwszej w nocy. Wyruszyliśmy z nad Oceanu Indyjskiego, a podróż mieliśmy zakończyć na wysokości 2000 m n.p.m. Cały czas do góry, na niewielkim motorze. Te 50 kilometrów po wąskich drogach miało kilka faz. Na dole, gdzie gorąco i wilgotno, podmuch mas powietrza podczas jazdy sprawiał nawet przyjemność. Ponad godzinę później marzłem. Temperatura znacznie spadła a wilgotność nie uległa większym zmianom. Lekko skostniały potrzebowałem dłuższej chwili, by dojść do siebie. Bardzo ucieszyła mnie perspektywa 4-kilometrowego marszu. „Do jedynego takiego miejsca na Ziemi” – jak zachwalał Faith. Nie tylko kierowca, ale przede wszystkim mój przewodnik. A tak naprawdę, od 16 lat górnik w niezwykłej kopalni w wulkanie Ijen, którego nazwę należy wymawiać „Idzien”. Mimo ukończonych 30 lat, wyglądał na więcej. Podczas marszu opowiadał jak nauczył się języka angielskiego: „Zmobilizowało mnie obcowanie z przybywającymi coraz liczniej turystami. Nie miałem książek ani słowników.” Wyłapywał to co słyszał, zapamiętywał, dopytywał. I chciał zawsze wiedzieć o czym śpiewają w anglojęzycznych piosenkach. Prosił czasami o tłumaczenie. Koledzy z pracy nieraz sobie z niego żartowali i pytali po co mu to? Przez kilkanaście lat i więcej wydobywania  tutejszej siarki nie opanowali nawet kilku wyrazów w języku Szekspira. Faith od początku wiedział po co to robi: „praca górnika jest ciężka, niebezpieczna i niezbyt dobrze płatna, chociaż jak na indonezyjskie warunki przyzwoita. Praca przewodnika jest płatna kilkukrotnie lepiej i znacznie lżejsza.”

Szliśmy dobrej jakości ścieżką do góry, noc miała się dobrze. „Nie mogliśmy wyruszyć rano?” – spytałem. „Nie, bo to co chciałem tobie pokazać, widać tylko w nocy.” Faith miał na myśli „blue fire” czyli niebieskie płomienie. Czym bliżej celu, tym mocniej śmierdziało zgniłymi jajami. Po czterdziestu minutach marszu znaleźliśmy się na skraju krateru wulkanu Ijen, chociaż ze względu na rozmiary prawdopodobnie lepszym określeniem wydaje się: na skraju kaldery. By się o tym przekonać musiałem poczekać do świtu. Tymczasem GPS wskazywał 2400 m n.p.m. Wyżej nie zamierzaliśmy wchodzić, mimo że okoliczne zbocza sięgały do 2800 m n.p.m., a najwyższy w kompleksie Ijen aktywny wulkan Raung to ponad 3300m n.p.m. Penetrując wąskim światłem latarki okolicę, zauważyłem napis w miejscowym języku Bahasa Indonesia oraz po angielsku. Zakazywał dalszej wędrówki i ostrzegał przed zejściem do krateru: „visitors are prohibited, going down on crater dangerous”.

Ostatnie kilkaset metrów pokonaliśmy schodząc w dół, dużo gorszą ścieżką niż wcześniej. To tutaj w kraterze znajdują się liczne ekshalacje wulkaniczne – fumarole. Mają kilkaset stopni Celsjusza i wydobywają się z nich: gazy, para wodna i siarka. Ta ostatnia płonąc, świeci na niebiesko. Zjawisko niezwykłe i efektowne. W jego obserwacji przeszkadzał niestabilny wiatr, kierujący na nas kłęby dymu o przejmującym zapachu siarkowodoru, czyli potocznych zgniłych jaj. Wtedy nie tylko nic nie było widać, ale również czym oddychać. Osoby bez gogli ochronnych i masek przeciwgazowych zostały zmuszone do szybkiej ucieczki.

Kopalnia siarki ściśle jest związana z wyziewami wulkanicznymi a górnicy pracują praktycznie przez całą dobę, w nocy z latarkami na głowach. Do fumarol przytknięto potężne rury, długie na 15-30 m. To nimi spływa siarka w bardziej przyjazne dla człowieka miejsca. W postaci płynnej ma kolor czerwony. Zastyga dopiero poniżej 118,9°C, w około 10 minut, i przybiera kolor żółty. Ten system zapewnia ciągłość w dostawie świeżej siarki, którą wydobywa się za pomocą ciężkich metalowych prętów. Uderzając w żółtą masę albo ją podważając. Rozbita na kawałki następnie ładowana jest do dwóch drewnianych koszy,  połączonych drewnianą belką. Urobek transportowany jest na plecach.

„W kopalni pracuje mniej więcej 400 górników, w ciągu doby 100-200, bo kopalnia jest za mała na większą liczbę” – tłumaczył Faith. Na jednej zmianie robią dwa kursy. Z parkingu, gdzie zostawiliśmy nasz motor, do pokonania są 4 km. Tam muszą dostarczyć wydobytą siarkę. Wpierw do pokonania mają niecały kilometr pod górę, a potem w dół, na początku stromo, później łagodniej. Po drodze następuje ważenie. A jest co dźwigać. Jednorazowo w koszach niosą 60-80kg siarki. Patrząc na nich – drobnych, szczupłych, niewysokich – aż trudno uwierzyć, że są wstanie udźwignąć taki ciężar. Ledwo go podniosłem i przeszedłem kilka metrów. A oni dwa razy dziennie wędrują z urobkiem, a potem „na lekko” muszą wrócić do krateru tą samą drogą. Po zważeniu dostają dokument, na podstawie którego zostaną im wypłacone pieniądze.

„780 rupii indonezyjskich za kilogram, czyli jakieś siedem setnych amerykańskiego dolara. Na dzień w zależności od górnika będzie to jakieś osiem-jedenaście dolarów”. Przy czym kopalnia sprzedaje siarkę po 8000 rupii za kilogram, siedem dziesiątych dolara” – wyjaśniał Faith. Słysząc te słowa, skrzywiłem się i krótko oznajmiłem: „przecież to wyzysk w czystej postaci”. „Mylisz się” – usłyszałem w odpowiedzi. – „W Indonezji jest duże bezrobocie, ale powiedzmy, że średni zarobek to jakieś 100 dolarów miesięcznie. Pracując w kopalni Ijen górnicy mają średnio po 200 dolarów. To dobra praca za dobre pieniądze. A można dorobić na zdjęciach, które pozwalamy robić turystom, sprzedając im ładne kawałki siarki, niektórzy nawet robią z niej odlewy zwierząt i nie tylko.” Tak jak Faith dorabiają tylko nieliczni, bo mało kto  tutaj włada angielskim czy innym językiem obcym. W charakterze przewodnika można zarobić dziennie 10 – 100 dolarów, w zależności jacy trafią się klienci i jak dobrze potrafią się targować. Stawka zazwyczaj wynosi znacznie poniżej 50 dolarów i można ją rozłożyć na kilkuosobową grupę. „Zarobić też można pracując jako kierowca, ale trzeba mieć samochód, bo zachodni turyści niewielkim motorkiem, tak jak ty, nie pojadą” – mój towarzysz dalej tłumaczył. – „Oni oczekują komfortu.” Wynajęcie samochodu z kierowcą z okolicznych miejscowości to koszt od 50 dolarów wzwyż, co także można podzielić na kilka osób. Skuter lub mały motor, bo na motocykle Indonezyjczyków nie stać, to wydatek 15-30 dolarów z kierowcą. „Tylko żebyś mnie dobrze zrozumiał – kontynuował Faith – sezon tutaj jest krótki, od czerwca do końca września, mimo że wakacyjne temperatury panują przez cały rok. W lipcu i sierpniu bywa, że jako przewodnik pracuję dwa, trzy razy w tygodniu, ale zdarza się także raz na dwa tygodnie, poza sezonem, może z raz na miesiąc. Do tego erupcje wulkanu, wtedy kopalnia jest zamknięta, turystów się nie dopuszcza. A potrafią trwać do kilku miesięcy. W latach 2010-2012 kopalnia była zamykana co roku z powodu niewielkich erupcji albo z powodu zagrożenia erupcją.”

Nastał dzień, niebieski ogień znikł na rzecz czerwonego. To drobinki wyrzucanej z otworów w ziemi roztopionej siarki mieszały się z dymem. W zależności od kierunku wiatru, opary gazowe to wypełniały całą kalderę, to wydostawały się wartkim strumieniem 100-200 metrów nad jej najwyższe fragmenty. Jedni górnicy kończyli pracę, inni zaczynali. Faith wszystkich znał, witał się z nimi.

Zeszliśmy nad termalne jezioro kraterowe poniżej kopalni, po drodze mijając niewielkie gorące źródła. Jego turkusowe wody wydają się przyjazne – nic bardziej mylnego, to tak naprawdę rozcieńczony kwas siarkowy. Pod wodą znajduje się komin wulkaniczny, który uaktywnia się co jakiś czas. Jezioro w wulkanie Ijen ma kilometr średnicy i uważane jest za największe kwaśne jezioro świata. Ph wody wynosi zaledwie około 0,5, czyli tyle ile kwas w akumulatorach.

Po powrocie do kopalni zwróciłem uwagę na mocno żółte skały. Byłem przekonany, że to siarka, ale mój przewodnik wyprowadził mnie z błędu: „to tylko wiatr osadził na nich jej drobinki”. Przetarłem ręką i rzeczywiście, pod niewielką ilością żółtego pyłu wyłoniła się szara skała. W międzyczasie dołączył do nas Durahman, zaintrygowany moją wścibskością. Jedyny biały człowiek w kopalni, który wszędzie zagląda, wszystkiego dotyka. Dlaczego? Durahman w kopalni przepracował dotąd ponad 10 lat. Mając niecałe trzydzieści lat wyglądał starzej. Posługiwał się pojedynczymi angielskimi wyrazami. Zanim do nas podszedł, dusił się w kłębach gazu. Tylko nieliczni górnicy posiadają maski przeciwgazowe, częściej chusty. „Ale w nich się źle pracuje” – krótko skwitował Durahman.

„Nie boicie się o zdrowie, przecież te gazy są szkodliwe?” – to było bardziej stwierdzenie z mojej strony, aniżeli pytanie. – „To nieprawda, wszystko jest okay” – padła stanowcza odpowiedź, po czym Durahman wrócił do pracy. Chwilę później mój przewodnik wyjaśniał: „dyrektor kopalni sprowadził tutaj lekarzy, robili badania i powiedzieli, że gaz nie jest szkodliwy dla ludzi.” „Siarkowodór jest szkodliwy” – przerwałem. – „Lekarze powiedzieli, że nie ma zagrożenia” – Faith nie zostawił miejsca na polemikę.

 „Ilu lat dożywają górnicy?” – nie dałem za wygraną. – „Różnie, 40, 50, 60 lat. Ale to nie przez kopalnię. W Indonezji życie jest trudne, tutaj mało kto dożywa późnej starości. Siarkowodór naprawdę nie jest szkodliwy, uwierz mi.” Jakoś nie mogłem. Z fumarol wydobywa się związek pary wodnej i gazów, siarkowodór jest jednym z dominujących. I jak dobrze pamiętam ze szkolnych lekcji chemii, to gaz trujący, w większych stężeniach śmiertelny. Nie przekonałbym jednak tutaj nikogo, chociaż co chwilę widziałem jak kaszlący górnicy uciekali z gęstego dymu, który nagle zmienił kierunek i dotarł do ich miejsc pracy.

Ubrudzeni i przesiąknięci siarką po kilku godzinach ruszyliśmy w drogę powrotną, zostawiając górników miarowo uderzających metalowymi prętami w zastygłą siarkę. Minęliśmy po drodze kolejnych z wypchanymi koszami oraz tych z pustymi schodzących na dół. To była niezwykła wizyta w niezwykłym miejscu. Ile jest czynnych wulkanów, gdzie z dna krateru wydobywa się siarkę w oparach gazów? Poza Ijen, nie słyszałem o żadnym. Ekscytujące widoki zakłócała myśl o ludziach tu pracujących. Jakkolwiek na zarobki nie narzekają i chcą wierzyć, że pracują w zdrowych warunkach, to na pierwszy rzut oka widać, że tak nie jest. Nędzne pieniądze, za jedną z najcięższych prac jakie można sobie w ogóle wyobrazić. Gdyby wymiar sprawiedliwości któregokolwiek z państw karał taką pracą największych przestępców, w Europie uznalibyśmy to za okrucieństwo. Ale górnicy z Ijen pracują dobrowolnie. Paradoksalnie, należą do lokalnej elity. O lepiej płatną pracę w Indonezji nie jest łatwo bez wykształcenia i gdy poza siłą fizyczną, nie ma się wiele do zaoferowania. Kopalnia jest bardzo prymitywna, a zasady bezpieczeństwa to fikcja. Górnicy sami muszą zadbać o siebie. Trujące gazy uszkadzają drogi oddechowe, po latach pracy zabijają. Ciężary niszczą kręgosłup i nogi. Do tego palące słońce i ryzyko erupcji wulkanu.

Faith odpalił swój niewielki motor i ruszyliśmy w dół. Z surowych wulkanicznych krajobrazów, przenieśliśmy się w krainę bogatych w faunę i florę lasów tropikalnych oraz licznych pól uprawnych – kawy, bananów i ryżu. Wulkaniczna gleba jest żyzna. Ludzie mieszkają i uprawiają swoje pola nawet w strefach zagrożenia erupcją. I nie chcą słyszeć, że przez toksyczność wulkanu Ijen, miejscowe ziemie i wody zawierają połowę tablicy Mendelejewa.

Dojechaliśmy do miasta Banyuwangi, gdzie nastał czas pożegnania. Faith świetnie się spisał. Dzień później miał wrócić do kopalni już jako górnik. Gdy zauważył, że ciągle rozmyślam nad tym co widziałem i nie potrafię zrozumieć jak można być zadowolonym z takiej pracy, postanowił mnie pocieszyć. „Nie przejmuj się. W Indonezji człowiek jest tani. Taniej kupić człowieka niż nowy samochód.”

IX.2013

FILM z wulkanu Ijen - WERSJA DŁUGA

FILM  z wulkanu Ijen - WERSJA KRÓTKA

Fragment bloga opisujący wizytę w wulkanie Ijen (Kawah Ijen) znajduje się: TUTAJ.

Bardziej rozbudowana wersja artykułu oraz napisana w drugiej osobie znajduje się:TUTAJ.

Na zdjęciach: wulkan-kopalnia siarki Ijen (Kawah Ijen) – górnicy i ich praca, mój przewodnik Faith, „kwitek” z ważenia siarki”, blue fire(zdjęcia robione przez bardzo gęsty dym), widok na kalderę wulkanu, siarka w formie stałej i roztopionej, termalne i toksyczne jezioro w kraterze, fumarole. Pod koniec galerii wulkan Raung i plantacja kawy.

Opublikowano w Reportaż

Powoli kończy się rok jubileuszowy PROJEKTU 100 WULKANÓW, ale nie kończy się ich zdobywanie w tym roku. Okrągłą dziesiątkę zakończę na wulkanach Ameryki Południowej i przeciągnę wyprawę do roku następnego. W związku z tym, poniższe tabele obejmują stan aktualny, który nie zmieni się do dnia startu wyprawy, w połowie listopada.

Dokonałem przeglądu tabel i je uaktualniłem. Podstawowe liczby mają się tak. Tabela nr 1 (główna) zawiera 39 wulkanów, w tym 27 aktywnych. Na tabelę nr 2 (pomocniczą) składa się 68 pozycji, w tym 7 wulkanów, które nie zasłużyły, by znaleźć się w tabeli głównej. Robiąc co jakiś czas przegląd projektu, zawsze dochodzę do wniosku, że któryś "nie zasłużył", aby być liczonym do tytułowej setki i przesuwam do drugiej tabeli. W której ponadto znajduje się wiele ciekawych miejsc wulkanicznych jak: pola gejzerów, pola geotermalne, pola wyziewów wulkanicznych, pola lawowe, jaskinie wulkaniczne, góry i jeziora pochodzenia wulkanicznego, pustynie wulkaniczne, wulkaniczne formacje skalne oraz kaniony, płaskowyże wulkaniczne, poboczne kratery wulkaniczne, wulkany błotne, zimne gejzery, kaldery wulkaniczne.

Ten okresowy zabieg przeglądu tabel nie jest przypadkowy. Gdy ten projekt skończę, w co głęboko wierzę, ma być najwyższej jakości. Innej opcji nie ma! Oto tabele: 

 01 TABELA 100 WULKANOW

02 TABELA 100 WULKANOW

03 TABELA 100 WULKANOW

04 TABELA 100 WULKANOW

05 TABELA 100 WULKANOW

06 TABELA 100 WULKANOW

07 TABELA 100 WULKANOW

08 TABELA 100 WULKANOW

09 TABELA 100 WULKANOW

010 TABELA 100 WULKANOW

011 TABELA 100 WULKANOW

012 TABELA 100 WULKANOW

Wulkaniczne fotografie można znaleźć m.in.: TUTAJ i TUTAJ.

A o tym, że jeżdżę nie tylko na wulkany można poczytać: TUTAJ i TUTAJ.

Opublikowano w Blog

PEŁNA WERSJA FILMU. Wspinaczka na aktywny wulkan Soputan (ok. 1800m) w północnej części indonezyjskiej wyspy Sulawesi.
MOVIE - FULL VERSION. Climbing on the active volcano Soputan (approx. 1800m) in the northern part of the Indonesian island of Sulawesi.

Wspinaczka na aktywny wulkan Soputan (ok. 1800m) w północnej części indonezyjskiej wyspy Sulawesi. 2-minutowa wersja filmu.
Climbing on the active volcano Soputan (approx. 1800m) in the northern part of the Indonesian island of Sulawesi. 2-minutes version of the film.

Opublikowano w Filmy
Materiał KATOWICE TV z prelekcji: 
Zapraszam wszystkich  ósmego stycznia do Biblioteki Śląskiej w Katowicach (godz. 17:00, czwartek) na prelekcję o Azji południowo-wschodniej i północnej  Australii. Opowiem o tym co można tam ciekawego zobaczyć, zjeść, o tym co robiłem przez 110 dni i co mnie tam spotkało. Nie zabraknie ciekawostek. Oprócz Australii będzie Indonezja, Malezja, Filipiny. Wspomnę coś pewnie o Tajlandii, Kambodży, sułtanacie Brunei, Hong Kongu i Singapurze.
Biblioteka Śląska w Katowicach

plac Rady Europy 1

sala Parnassos

8 stycznia, godz. 17:00

Jeżeli nadal brakuje Wam powodów, dla których warto wybrać się 8 stycznia do Biblioteki Śląskiej na godzinę 17:00, to mam przygotowanych kilka argumentów:

Po pierwsze, warto się wybrać, bo ja tam będę, a będąc bardziej poważnym, to...

Po drugie, po dwóch tygodniach świątecznego siedzenia i jedzenia warto w końcu wyjść z domu.

Po trzecie, najwyższy czas pomyśleć o wakacjach, a Azja południowo-wschodnia i Australia to świetne miejsca do odpoczynku i podróżowania.

Po czwarte, jeśli nie lubicie zimy, to tropikalne opowieści na pewno Was rozgrzeją.

Po piąte, miłośnicy kuchni być może po spotkaniu przygotują prawdziwie egzotyczną potrawę, na przykład smażonego węża albo nadziewane żaby (mam nadzieję, że chorzowskie zoo pomoże w zgromadzeniu produktów).

Po szóste, warto się spotkać ze współczesnymi dinozaurami, które żyją w północnej Australii.

Po siódme, może kogoś zaciekawi szalony projekt 100 wulkanów, którego częścią była przedmiotowa wyprawa do Azji i Australii, a sam projekt wzbudził w ostatnim czasie zainteresowanie m.in. TVN-u, TVP1, TVP2, TVPinfo, kilku rozgłośni radiowych czy national-geographic.pl. Więcej informacji: TUTAJ i TUTAJ.

Po ósme, warto posłuchać wariata, który się włóczy samotnie po świecie i co z tego wynika?

Starczy tych zachęt. Do zobaczenia w Bibliotece Śląskiej.

pozdrawiam

Grzegorz Gawlik

Opublikowano w Blog
Ludzkość posiada wybitnych artystów, ale i tak nikt z żyjących nie dorówna naturze.

Odświeżona galeria „NATURA JEST ARTYSTĄ” znajduje się: TUTAJ.

Przy okazji zapraszam na:

2015-01-08 Sala audytoryjna Parnassos godz. 17:00

Spotkania podróżnicze w Bibliotece Śląskiej: "Azja i Australia. Na krańcu świata" - prelekcja Grzegorza Gawlika - podróżnika, alpinisty, dziennikarza i fotografa, autora sensacyjnej książki "Kamień zagłady". Organizatorzy: Śląskie Stowarzyszenie Podróżnicze GARUDA i Biblioteka Śląska.

Opublikowano w Blog
Strona 1 z 7

nationalgeographic box

red bull 225x150

TOKFM box

iexpert 225X150px

stopka plecak

LogoStopka

stopka plecak

Strona używa informacji zapisanych za pomocą… plików cookies w celu dostosowania do indywidualnych potrzeb użytkowników. Jeżeli tego nie akceptujesz zmień ustawienia przeglądarki dotyczą…ce cookies. Więcej informacji można znaleźć‡ w naszej Polityce prywatności.