a2b2

instargam res

red bull box 225x150

pzu bezpieczny 225x140

spokey.jpg 225PX

LOGO

Podziel się

FacebookMySpaceTwitterGoogle BookmarksLinkedinRSS Feed

Nazwa Góra Św. Anny odnosi się zarówno do wzniesienia jak i miejscowości na nim położonej. Jej wysokość to 404m n.p.m. (inne dane mówią o: 401m, 408m) i jest to najwyższe wzniesienie Wyżyny Śląskiej, zwane kiedyś Górą Chełmską (jest częścią Grzbietu Chełma). Z okolic szczytu rozpościerają się ładne krajobrazy na dosyć płaskie tereny, ale przy dobrej widoczności można dostrzec choćby Sudety Wschodnie.

Dostęp do Góry Św. Anny zapewnia autostrada A4 (płatna), chociaż w sąsiedztwie nie ma zjazdu. Położona jest niedaleko miasta Strzelce Opolskie. Chociaż sama miejscowość Góra Św. Anny nie jest szczególnie urodziwa, to posiada niewielkie centrum i kilka nietuzinkowych atrakcji.

Jest centrum pielgrzymkowym za sprawą Bazyliki św. Anny, sanktuarium i klasztoru franciszkańskiego. Znajduje się tutaj figurka św. Anny Samotrzeciej z XV wieku i jej relikwie. Bazylika położona jest na wierzchołku Góry Św. Anny. Wokół niego są liczne kapliczki kalwaryjne, ołtarz skalny wykonany na wzór groty z Lourdes. Obiekty pochodzą w większości z XVIII wieku, fragmenty nawet z XV wieku. W 1983 roku kalwarię odwiedził papież Jan Paweł II, jego pomnik znajduje się w centrum wioski.

Inną atrakcją jest przyroda. Panoramy, łąki, pola, fragmenty lasów, a przede wszystkim rezerwat geologiczny w kamieniołomie nefelinitów i wapienia (część Parku Krajobrazowego Góra Świętej Anny, obszar Natura 2000). Jest to jedno z ważniejszych tego typu miejsc w Polsce. Góra św. Anny jest bardzo ciekawa geologicznie, obok nefelinitu (rodzaj bazaltu), wapienia (muszlowego), znajdziemy tutaj fragmenty tufów wulkanicznych i brekcji piroklastycznych, margle i piaskowiec. W marglach i wapieniach można znaleźć sporo skamieniałości, kalcyt i muskowit, a w skałach wulkanicznych można natrafić na oliwny, pirokseny czy rzadko jaspis.  Na dnie kamieniołomu można zauważyć słupy bazaltowe.

Góra św. Anny to twardzielec bazaltowy. Skała ta jest dosyć odporna na erozję, stąd takie wzniesienie w tej części Wyżyny Śląskiej. Wulkan tutaj działał 27 mln lat temu, w kalderze wulkanicznej. Po tylu latach potrzeba dużej wyobraźni, aby sobie to uzmysłowić. Oczywiście, nie można mówić, że Góra św. Anny jest wulkanem. To zbyt stary twór i zbyt przeobrażony.

Dla mnie miłośnika geologii i wulkanów rezerwat jest ciekawy, chociaż mocno zarośnięty. Osoby niezainteresowane tą tematyką raczej uznają, że nie ma tutaj nic interesującego. Niedawno zainwestowano trochę pieniędzy w udostępnienie tego terenu dla turystyki. Ale efekt jest taki sobie. Rekultywacją nie objęto całego terenu, spore części kamieniołomu były zagrodzone siatką albo zarośnięte. Ponadto wandale dali znać o sobie, a skutki ich działalności nie zostały usunięte. Oficjalnie kamieniołom nazywa się geoparkiem krajowym albo geostanowiskiem. Jako ciekawostkę dodam, że niedaleko kamieniołomu, jak i w całej okolicy Góry św. Anny rosną licznie dzikie czereśnie, które udostępniają swoje plony w czerwcu. Ponadto niedaleko kamieniołomu ma swoją siedzibę Muzeum Czynu Powstańczego.

Niedaleko od centrum wioski, w zalesionym terenie, znajduje się monumentalny Pomnik Czynu Powstańczego  z 1955 roku- powstały na miejscu mauzoleum ku czci poległych Niemców podczas III-go Powstania Śląskiego (1921r.). Założenie było takie, aby uwzględniał historię walk o polskość Śląska, od czasów piastowskich - po II Wojnę Światową. Poniżej pomnika jest amfiteatr w byłym kamieniołomie wapienia na około 50 000 osób. Skalne ściany dochodzą do 30 metrów wysokości.

Góra Św. Anny to idealne miejsce na krótką wycieczkę, w centrum miejscowości można coś zjeść, w letnie weekendy są także różne stragany koło bazyliki. Szczególnie szybko można się tutaj dostać z miast Aglomeracji Górnośląskiej i z Opola.  

Poniższe zdjęcia przedstawiają opisane miejsca.

Opublikowano w Blog
Górny Śląsk się kojarzy z przemysłem ciężkim, zanieczyszczeniem. To już dawno nieaktualne mity. Na Górnym Śląsku znajdziemy wiele ciekawych przyrodniczo miejsc, w tym objętych ochroną (m.in. rezerwaty, obszary Natura 2000). Niedaleko Gliwic, a i z Zabrza czy Bytomia nie jest daleko, znajdują się zalane wodą trzy wyrobiska po kopalniach piasku. Wszystkie pełnią funkcję terenów rekreacyjnych, a pomiędzy nimi znajduje się Kanał Gliwicki.

Jezioro Dzierżno Małe (204 ha, do 25m głęb.). Położone w Pyskowicach, jest najmniejsze z trójki. Pełni głównie funkcje żeglarsko-wędkarskie. Posiada niewielką wyspę i rozbudowane zaplecze turystyczne. Jest gdzie zjeść, przenocować i wynająć sprzęt pływający.

Niedaleko jeziora, na Kanale Gliwickim znajduje się Śluza Dzierżno. Charakteryzuje się największą różnicą poziomów (10,3m), obok śluzy Kłodnica w Kędzierzynie Koźlu. Jest konstrukcją 2-komorową bliźniaczą o długości 71,5m i szerokości 12m. Aktualnie w remoncie. Miejscowi mieszkańcy skarżyli się, że remont trwa długo a efektów nie widać. Ktoś wspominał, że wymieniono wykonawcę robót.

Kanał Gliwicki stracił na przemysłowym znaczeniu po upadku PRL. Od lat mówi się o przywróceniu mu świetności żeglugowej, jak i całej Odrze. Port w Gliwicach powinien być dużo lepiej wykorzystany.

Mało się jednak mówi, że mógłby stać się dużą atrakcją turystyczną. Na krańcach zabytkowe miasta, po drodze jeziora rekreacyjne czy Pałac w Pławniowicach. Kanał sam w sobie jest interesującym obiektem inżynierii hydrotechnicznej ze śluzami. Póki co na kanale niewiele się dzieje, a zamiast udostępnić śluzy do zwiedzania, prędzej trzeba się liczyć, że ktoś nas przegoni. Nie wszędzie na kanale pożegnano klimaty PRL.

Kanał Gliwicki łączy Górnośląski Okręg Przemysłowy z Odrą, w Kędzierzynie Koźlu (woj. opolskie). 40,6km długości, do 3,5m głębokości, szerokość 38-41m, różnica poziomów 43,6m. Ten ostatni parametr wymusił budowę 6 śluz wodnych. Zasilany jest przede wszystkim przez rzekę Kłodnica i jeziora Dzierżno. Poniżej Śluzy Nowa Wieś, znajduje się tzw. syfon wodny, gdzie pod kanałem płynie rzeka Kłodnica. To jedno z trzech takich miejsc w Polsce, jedyne na południu kraju.

Jezioro Dzierżno Duże (Rzeczyckie, 516ha, do 20m głęb.). Jak mniejsze, powstało poprzez zalanie wyrobisk po wydobyciu piasku. Tak naprawdę dwóch wyrobisk, ale grobla została rozmyta. Chociaż czystość wody pozostawia do życzenia, na brzegach znajdziemy piaszczyste plaże, a w lecie miłośników kąpieli, sportów wodnych i wędkarzy. To także ostoja ptactwa wodnego. Znajduje się po drugiej stronie Kałany Gliwickiego, w stosunku do jeziora Dzierżno Małe.

Jezioro Pławniowickie (ok. 250 ha, do 16m głęb.). Jest po tej samej stronie Kanału Gliwickiego jak Dzierżno Małe. Wygodny dojazd zapewnia przebiegająca obok autostrada A4 ze zjazdem. Stanowi popularny teren wędkarski i rekreacyjny. Od strony wsi Niewiesze znajduje się plaża z punktami gastronomicznymi i sprzętem wodnym (po przeciwległej stronie w stosunku do Pławniowic). Geneza zbiornika jest taka sama jak dwóch wcześniejszych.

Na zdjęciach ilustracje do tekstu.

Opublikowano w Blog

Rok 2012 był wyjątkowy dla wimbledońskich kortów. Oprócz tradycyjnego turnieju Wielkiego Szlema (Grand Slam), stanowił arenę olimpijską- LONDYN 2012. Wyjątkowy też dla nas Polaków dzięki temu, że Agnieszka Radwańska osiągnęła swój największy sukces w karierze czyli finał w grze pojedynczej pań. Przegrała z Sereną Wiliams, której zdjęcie jest w galerii poniżej.

Co roku na przełomie czerwca lub lipca albo w lipcu odbywa się jeden z turniejów Wielkiego Szlema, w Wielkiej Brytanii, w dzielnicy Londynu – Wimbledon. Odbywający się na kortach trawiastych cieszy się chyba największą estymą pośród czterech turniejów Szlema. W Anglii, a zwłaszcza w Londynie, ów tenisowy turniej jest dużym wydarzeniem, które chce zobaczyć więcej osób, niż jest dostępnych miejsc. Na szczęście organizatorzy nie wszystkie bilety sprzedają w przedsprzedaży. Podczas zawodów każdego dnia jest do nabycia pula biletów. Ale wiąże się to zwykle ze staniem w długiej kolejce, nieraz wielogodzinnej. Niektórzy na łąkach, na których zbiera się tak kolejka, nocują w namiotach.

O ile jest dobra pogoda czekanie przekształca się w piknik, ale w Londynie bywa z nią różnie. Zanim zostaniemy wpuszczeni na teren mistrzostw (The Championships - Wimbledon), należy przejść kontrolę podobną do tych na lotniskach. Ośrodek tenisowy posiada kilkadziesiąt kortów, ale Wimbledon odbywa się zwykle na osiemnastu, w tym na Korcie Centralnym (Centre Court), o pojemności 15.000 widzów i z zasuwanym dachech.

W roku 2012 Agnieszka Radwańska przyćmiła słabe występy Polaków na kortach Wimbledonu, docierając do finału (Serena pokonała ją w trzech setach). Jej siostra Urszula Radwańska już w pierwsze rundzie przegrała z Mariną Erakovic, a Jerzy Janowicz nawet nie przeszedł kwalifikacji, tym samym nie zagrał w turnieju głównym. Natomiast Łukasz Kubot odpadł w drugiej rundzie z wybitnym tenisistą singlowym Marinem Ciliciem. Panowie zrehabilitowali się rok później docierając do ćwierćfinału Wimbledonu, w którym Janowicz pokonał Kubota, osiągając historyczny sukces (przegrał następnie z Andym Murrayem). Agnieszce Radwańskiej w 2013 roku też poszło bardzo dobrze, dotarła do półfinału, który przegrała po trzysetowej walce z Sabine Lisicki.

A jak będzie w 2016 roku, podczas właśnie rozpoczętej 130-tej edycji tego najstarszego (od 1877r.) i najbardziej prestiżowego turnieju tenisowego, odbywającego się na wimbledońskich kortach trawiastych?

Poniższe zdjęcia zostały opublikowane w 2012 roku na portalu Interia360, który już nie istnieje. Przeniosłem je zatem na własną stronę internetową, dopisując krótki tekst.

Na zdjęciach: Urszula Radwańska, Serena Wiliams, Łukasz Kubot, Marion Bartoli, Grigor Dimitrov oraz Kevin Anderson. W 2012 roku obaj panowie byli uważani za wielkie talenty, które potwierdzili, bo są w czołówce rankingu ATP. 

Na kolejnych zdjęciach jest kolejka po bilety na Wimbledon. Kolejka się kończy tam, gdzie pracownik Wimbledonu trzyma znak „end of queue” (koniec kolejki). Następnie są korty Wimbledonu z kortami nr 2 i 3, z widokiem na Kort Centralny, a wprawne oko na jednym ze zdjęć zobaczy w oddali wieżowce londyńskiego centrum finansowego. Wśród tych zdjęć jest tablica upamiętniająca najdłuższy mecz, który trwał 11 godzin 5 minut (John Isner – Nicolas Mahut 2010). Jak również klasyczny obrazek zasuwania kortu płachtą z powodu opadów deszczu.

Ostatnie zdjęcia to Urszula Radwańska i Łukasz Kubot w akcji. O ile pamiętam, Urszula Radwańską z siostrą Agnieszką w parze dotarły do trzeciej rundy debla na Wimbledonie 2012. Na widocznej fladze Wimbledonu jest nazwisko Petry Kvitovej, która mistrzostwa Anglii wygrała w 2011 roku. Po zawodach 2012 na fladze pojawiła się Serena Wiliams, która w finale pokonała Agnieszkę Radwańską.

Opublikowano w Blog
Strona 2 z 2

nationalgeographic box

red bull 225x150

TOKFM box

iexpert 225X150px

stopka plecak

LogoStopka

stopka plecak

Strona używa informacji zapisanych za pomocą… plików cookies w celu dostosowania do indywidualnych potrzeb użytkowników. Jeżeli tego nie akceptujesz zmień ustawienia przeglądarki dotyczą…ce cookies. Więcej informacji można znaleźć‡ w naszej Polityce prywatności.