a2b2

red bull box 225x150

pzu bezpieczny 225x140

spokey.jpg 225PX

LOGO

Podziel się

FacebookMySpaceTwitterGoogle BookmarksLinkedinRSS Feed
poniedziałek, 11 grudzień 2017 06:11

ETNA poniżej 3000m - też jest ciekawa

Bez wątpienia najciekawsze z punktu widzenia aktywności wulkanicznej są partie szczytowe Etny. Ale poniżej też jest mnóstwo atrakcji. O wielu z nich już pisałem - jaskinie (np. Grotta del Gelo), kratery (setki), pola lawowe (kilkaset kilometrów kwadratowych), doliny (jak Valle del Bove). Tym razem dorzucę kolejną garść informacji.

Zagłębiem turystycznym Etny jest odcinek pomiędzy Rifugio Sapienza (ok. 1900m) a Torre del Filosofo (ok. 2900m). Jest tutaj hotel górski, kilka barów i restauracji. Kolejka gondolowa (Funivia dell Etna) i kilka wyciągów narciarskich. Kratery pasożytnicze licznie odwiedzane przez turystów oraz punkty widokowe na partie szczytowe Etny. Prawie cały ruch turystyczny odbywa się właśnie tutaj - od południa. Może i dobrze, bo w innych fragmentach Etny jest spokój. Niewielu turystów a miejscami nie ma ich wcale. Co nie oznacza, że w jej masywie nie ma schronów turystycznych, czy schronisk w niższych partiach. Jest także drugi ośrodek narciarski - od północy (Etna Nord, Piano Provenzana, Linguaglossa - Etna Nord). Są ścieżki, fragmentami niemal o charakterze szlaków, a drogi szutrowe wykorzystywane są przez rowerzystów.

Dużo turystyki jest u podnóża Etny, z wszystkich stron. Sam wulkan jest w tle. Zabytkowe miasteczka, starożytne zabytki, winnice, kaniony, wiejska sielanka, oraz linia kolejowa obiegająca ten największy europejski wulkan (poświęcę jej uwagę w kolejnym wpisie).

Zdjęcia w załączonej galerii pokazują rejon Rifugio Sapienza oraz Torre del Filosofo, jak również północny ośrodek narciarski - Etna Nord. Do tego pola lawowe, kratery, krzyż poświęcony Sabrinie Pilara sfotografowany w listopadzie 2009 roku i październiku 2017 roku. Do tego widok na Etnę z miasteczka Linguaglossa, a także rzeki zastygłej lawy z ostatniej dużej erupcji.

Właśnie, już tyle lat od niej minęło. W latach 2001-2002, lawa spływała z różnych stron Etny, schodząc poniżej 1000m n.p.m. Zniszczyła ośrodki narciarskie na południu i północy, zagrażała niektórym wioskom. Skala erupcji nie była tak duża jak choćby w latach 80-tych XX wieku, ale poważna. Od tego czasu to co sie dzieje na Etnie, to drobne erupcyjki. Nawet bardzo długi ciąg erupcji z lat 2008-2009, to skromne zjawiska. A ja od lat czekam na potężny wielomiesięczny i wielopunktowy wybuch Etny. Ciągle wierzę, że się doczekam. Uwielbiam niszczycielską siłę wulkanów. Nie pocztówkowe niegroźne wybuchy i wypływy lawy. Obserwacja jak wulkan zmienia krajobrazy - to dopiero atrakcja.

Dla takiego pasjonata wulkanów jak ja, zamieszkiwanie Europy nie jest najlepszym pomysłem. Wulkanów mało, aktywnych jeszcze mniej, a wybuchających znikoma ilość. Do tego czynią to rzadko. Ale może dlatego karkołomność mojego wulkanicznego projektu czyni go jeszcze ciekawszym i bardziej wartościowym. Gdybym był Indonezyjczykiem, w swoim kraju miałbym sto kilkadziesiąt aktywnych wulkanów, co najmniej kilka zawsze w fazie erupcji. A tak muszę się namęczyć, naczekać, naszukać zjawisk wulkanicznych, które mnie interesują. Zwykle poza Europą. Lecz, czasami czym trudniej tym lepiej.  

Opublikowano w Blog
Nie ma to jak dobrze żyć z Etną. Pozwoliła mi zrealizować drugą część zadań, po wcześniejszej czerwcowej wizycie. Wtedy kiedy potrzebowałem uspokoiła się i pozwoliła zajrzeć w swoje na ogół niedostępne zakamarki. Umożliwiła zabawy z lawą. Ale pod koniec pobytu postraszyła. 30-godzinną potężną erupcją gazową z Krateru Centralnego.

Szkoda, że akurat wtedy byłem w tymże kraterze. Z trudem wydostałem się. Przez chwilę byłem pewien, że się uduszę, albo wpadnę przez jakąś dziurę do komory płynnej lawy. Na szczęście instynkt przetrwania i doświadczenie wydostały mnie z opresji. Który to już raz? Lepiej nie liczyć. I ile razy mi się jeszcze uda? Ponoć koty mają siedem żyć. Ja ich wyczerpałem podczas moich wypraw przynajmniej trzy razy tyle. Patrząc na to co robię od tylu lat, aż dziw bierze, że tak długo żyję.

Nie lubię Etny od strony Torre del Filosofo. Za dużo ludzi. Na szczęście w innych jej częściach zazwyczaj jestem sam. Nie ma nic fajniejszego niż wędrować całą dobę po kraterach szczytowych Etny. Podziwiać zachód i wschód słońca. Lawę, ogromne obłoki gazów wydobywające się z kraterów. Tylko ja i wulkan. I ta wspaniała niepewność co się wydarzy za sekundę.

Valle del Leone - księżycowa dolina po północnej stronie Etny. Kryje kilka kraterów, jęzorów zastygłej lawy oraz mikrolodowiec. Wędrówka po znacznej ilości popiołów wulkanicznych w niej nagromadzonych, imituje spacer po Księżycu. Gdy tam jestem, poza moimi śladami, żadnych innych nigdy nie dostrzegłem. Bo rzadko ktoś się tam zapuszcza. 

Opublikowano w Blog

nationalgeographic box

red bull 225x150

TOKFM box

iexpert 225X150px

stopka plecak

LogoStopka

stopka plecak

Strona używa informacji zapisanych za pomocą… plików cookies w celu dostosowania do indywidualnych potrzeb użytkowników. Jeżeli tego nie akceptujesz zmień ustawienia przeglądarki dotyczą…ce cookies. Więcej informacji można znaleźć‡ w naszej Polityce prywatności.