a2b2

pzu bezpieczny 225x140

slaskie box

spokey.jpg 225PX

LOGO

Podziel się

FacebookMySpaceTwitterGoogle BookmarksLinkedinRSS Feed
Na Uhuru Peak 5895m potrafi stanąć rocznie nawet ponad pięćdziesiąt tysięcy osób. Ale już u podnóża sąsiedniego krateru Reusch, który tak samo jak Uhuru, stanowi część wulkanu Kibo, są to setki ludzi w skali roku. Na skraj krateru wdrapie się może połowa z nich. Ale na dół do krateru, na jego drugą stronę, do występujących wyziewów siarkowodoru nie dotrze nikt. Jedynie taki Gawlik i wcześniej może paru badaczy. W niektórych miejscach był tylko Gawlik. Bo kocha wulkany, a wysokość 5700-5800m nie należy do dużych. Na tej wysokości można śmiało biegać. Tylko zadyszka jest trochę większa.

A w tym wszystkim najbardziej fascynujące jest to, że można być pierwszym człowiekiem w historii stojącym w danym miejscu, kiedy kilometr dalej, co roku można spotkać pięćdziesiąt tysięcy "człowieków". Ten kilometr bowiem czyni wielką różnicę. Powoduje, że można coś wartościowego zbadać, odkryć, zrobić unikalne zdjęcia i takie też poczynić obserwacje. Dlatego, choć unikam, to nie skreślam turystycznych wulkanów. Nawet tam, styl, jakość, pomysł, mogą dać więcej niż tylko osobistą satysfakcję dotarcia do konkretnego miejsca. Inna rzecz, że innych zadowala wejście na Uhuru i nie mają potrzeby, ochoty, czy siły, by zrobić coś inaczej, niż te pięćdziesiąt tysięcy ludzi.

Stojąc na Uhuru Peak (5895m) widać jedynie zewnętrzny pierścień krateru Reusch (najmłodsza część Kibo). Widok ładny, ale mocno ograniczony. Zejście skalnym terenem do podnóża krateru (5730m, inner cone), wymaga następnie podejścia na obrzeże pierwszego pierścienia. Krater Reush ma 3 pierścienie, a całe Kibo 4 pierścienie (od strony Kenii de facto 2). Uhuru, to zachowany fragment czwartego pierścienia, reszta nie dotrwała do naszych czasów. Nie widać z niego krateru, ponieważ owy pierścień (drugi w kolejności) wypiętrzył się niewiele niżej niż Uhuru.

Po drodze do krateru można przywitać się z resztkami lodowca Furtwangler, albo podejść do największego lodowca zwanego Północnym Polem Lodowym (North Icefield). W 1880 roku, lodowce Kilimandżaro miały powierzchnię około 20 kilometrów kwadratowych, obecnie półtora kilometra. Znikną do końca stulecia, a w przytoczonym roku, najwyższy wulkan Afryki był pokryty czapą lodową.

Krater Reusch w najwyższym punkcie osiąga 5853m. Lecz z niego też nie zobaczymy dna krateru. Musimy pokonać jeszcze dwa pierścienie na zasadzie góra-dół, by stanąć na skraju ostatniego, nad urwiskiem (czyli od Uhuru jest to trzeci pierścień). To znowu wysokość w granicach 5730m. Natomiast najsilniejsze wyziewy wulkaniczne zlokalizowałem na wschodniej flance zewnętrznego pierścienia Reusch.

Na końcu ostatniego pierścienia, nad dnem krateru, staje jedna osoba na ileś lat. Chociaż ostatnio zawyżam te statystyki. Większość tanzańskich przewodników nigdy nie była ani na krawędzi krateru Reusch ani na ostatnim pierścieniu (chociaż na Uhuru byli od stu do kilkuset razy). A tylko podczas jednego z wejść zabrałem tam dwóch lokalnych przewodników, by dowiedzieli się więcej o swoim wulkanie. Byli bardzo podekscytowani. Zawyżam też liczbę osób, które stają na skraju krateru Reusch, bo jeśli ktoś z uczestników wyjazdów ze mną, ma siłę i chęć, zabieram ich tam. Co roku tacy śmiałkowie się znajdują. Ale już jestem jedynym człowiekiem od wielu lat, i jednym z nielicznych w historii, który przyjrzał się wyziewom wulkanicznym z różnych stron krateru. Nawet tanzańscy przewodnicy nie mięli siły tego zrobić i bali się, że ulegną zatruciu, że może ich poparzyć jakiś kwas. Namawiałem ich, mówiłem że nic im się nie stanie - bo to malutkie i chłodne wyziewy - ale bezskutecznie. Zmęczenie i strach były silniejsze. Ale przynajmniej swoją siłą i ryzykanctwem, jak twierdzili, wzbudziłem ich szacunek.

Na zdjęciach próbka ujęć krateru Reusch, wulkanu Kibo i lodowców Kilimandżaro. 

Opublikowano w Blog
Każdego roku kilkadziesiąt tysięcy osób maszeruje ku mitycznemu wierzchołkowi Kilimandżaro. Co w nim takiego jest, że przyciąga jak magnes?

Na pewno nie uroda, bo Uhuru nie jest wybitnym wzniesieniem, tylko płaskim, a jedynym charakterystycznym punktem jest drewniana tablica postawiona przez człowieka. Sam masyw Kilimandżaro prezentuje się dostojnie i to jest pewnie ten magnes, tak samo jak świadomość, że w Afryce wyżej już się nie da. Wokół tropikalne lasy, dzikie zwierzęta, i nagle, wyrasta ogromny samotny masyw Kilimandżaro. Stratowulkan czyli stożek, z dużym płaskim zakończeniem, z niewielkimi lodowcami. W ciągu kilku dni można przenieść się z nieznośnych tropikalnych klimatów w równie nieznośne polarne. Gdzie mróz, wiatr, w pobliżu lśnią lodowce.

I tutaj doszliśmy do kwestii nazwy Kilimandżaro (Kilimanjaro, Kilima-njaro, po niemiecku Kilima-Ndscharo). Do dzisiaj powstało wiele teorii skąd ta nazwa i co ona oznacza. Nawet nie ma pewności czy jest w języku suahili, używanym na tych terenach. Z popularniejszych tłumaczeń oznacza: Lśniąca Góra, Niedostępna Góra. Kilimanjaro w ogóle może być nazwą przypadkową. Bo prawdopodobnie tym słowem lokalni mieszkańcy wskazywali jak jest trudna do zdobycia, a odkrywcy z dalekich lądów uznali, że to nazwa góry.

Wracając do lśnienia, ono również przyciąga zdobywców. Nie od dzisiaj wiadomo, że dni lodowców Kilimandżaro są policzone. Zostało ich już niewiele, znikają w szybkim tempie. Jeśli będą topniały w dotychczasowym, do końca wieku ich nie będzie.

Z Kilimandżaro wiąże się kilka nazw. Oprócz tej podstawowej, dosyć znane są: Kibo i Uhuru. O co w tym chodzi? Kilimandżaro to rozległy wulkaniczny masyw składający się z trzech wulkanów: Kibo, Mawenzi 5148m (trzecia góra Afryki) i Shira 3980-4005m. Uhuru Peak 5895m - najwyższy punkt Kilimandżaro - to część wulkanu Kibo. Mówi się o kraterze Kibo, choć tak naprawdę Kibo ze względu na rozmiary zasługuje na nazwę - kaldera. W której znajduje się krater i nazywa się Reusch. Uhuru to najwyższy punkt kaldery Kibo. Od strony Tanzanii zachował się skalisty, skrajny względem krateru, fragment pierścienia kaldery. Nie pokonały go erupcje wulkaniczne ani procesy wietrzenia oraz erozji.

A czy Kibo, najmłodsza część Kilimandżaro, jest wulkanem aktywnym? Nie. Szacuje się, że ostatnia erupcja miała miejsce około 150-200 tysięcy lat temu. Na zboczach (w kraterze) występują niewielkie, niezbyt ciepłe wyziewy siarkowodoru, dlatego niektórzy twierdzą, że jest to wulkan uśpiony, drzemiący. Ja się skłaniam do twierdzenia, że wygasły. Zbyt dużo czasu minęło od ostatniej erupcji, by uważać inaczej. A wyziewy wulkaniczne na wygasłych wulkanach to nic nadzwyczajnego. Kibo nie jest tzw. superwulkanem, brak też informacji aby pod nim znajdowała się komora płynnej magmy. Proces od ostatniej erupcji do zaniku wszelkich objawów minionej aktywności może trwać miliony lat. Ale już dużo wcześniej wiadomo, że wulkan wygasł i nie wybuchnie. Prawdą jest jednak, że nigdy nie ma całkowitej pewności, że zmiany w skorupie ziemskiej, ruchy płyt tektonicznych, zjawiska sejsmiczne, nie wskrzeszą na danym terenie aktywności wulkanicznej. Ale gdybyśmy to ostatnie zdanie potraktowali jako kluczowe, trzeba byłoby zlikwidować kategorię: wulkany wygasłe. Bo żadnego wulkanu za taki nie moglibyśmy uznać. Obecnie, dwa inne wulkany w sąsiedztwie Kilimandżaro wykazują się współczesną aktywnością wulkaniczną. Meru 4566m, choć ostatnia erupcja miała miejsce w 1910 roku. Oraz Ol Doinyo Lengai 2954m - ostatnie znaczące erupcje miały miejsce w latach 2006-2007, później minimalne zjawiska zaobserwowano w 2010 i w 2013 roku.

Użyłem wcześniej sformułowania "od strony Tanzanii", co wymaga wyjaśnienia. Cały masyw znajduje się właśnie w tym kraju, ale od północy, u podnóża, przebiega granica z Kenią. Wiele wspaniałych widoków na Kili (potoczne określenie) oferuje właśnie Kenia.

Ile czasu zajmuje wejście na Kilimandżaro? Drogi zostały tak powytyczane, by cała górska przygoda trwała od 5 do 9 dni. Najpopularniejsze to Marangu (Coca Cola Route) 5-6dni oraz Machame (Whiskey Route) 6-7dni.  

Zrozumiałe jest, że wszyscy, którzy ruszają w masyw Kilimandżaro, stawiają sobie za cel Uhuru Peak 5895m, czyli Szczyt Wolności w języku Suahili (gdy Tanzania była częścią Niemieckiej Afryki Wschodniej obowiązywała nazwa Kaiser-Wilhelm Spitze). Dach Afryki, góra zaliczana do Korony Ziemi - to działa na wyobraźnię. Zwykle po wejściu, starcza sił tylko na kilka zdjęć i w dół. A szkoda.

Bo chociaż Uhuru Peak jest najwyższym punktem wulkanu Kilimandżaro, to najciekawsze rzeczy kryją się w kraterze wulkanu Kibo - czego z wierzchołka nie widać. A o czym napiszę w następnym artykule.

Na zdjęciach masyw Kilimandżaro. 

Opublikowano w Blog
czwartek, 07 wrzesień 2017 07:15

DZIECIAKI NEPALU

Dzieciaki w Nepalu to wdzięczny temat fotograficzny. Dlatego zamiast pisać, lepiej pokazać zdjęcia. Nie tylko wesołe, też te smutne, zmuszające do głębszej refleksji.
Oto mała próbka z mojego archiwum, z kilku różnych miast, himalajskich trekkingów oraz z Doliny Katmandu.
Opublikowano w Blog
poniedziałek, 04 wrzesień 2017 07:12

NEPAL: Dharahara - wieża, która zabiła 180 osób

25 kwietnia 2015 roku Nepal nawiedziło niszczycielskie trzęsienie ziemi o sile 7,8 stopni w skali Richtera. Wstrząsy wtórne też były silne. Oprócz tysięcy dramatów ludzkich, doszło do dramatycznych zniszczeń bezcennych zabytków, często wpisanych na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Dzisiaj wspomnę o jednym z nich.

Wieża Dharahara, miała drugą nazwę - Bhimsen. Wybudowano ją w 1832 roku, wraz z siostrzaną, trochę wyższą. Tą ostatnią rozebrano w 1934 roku, niższa, mierząca prawie równe 62 metry, przetrwała. Obie powstały dzięki mukhtijarowi Bhimsenowi Thapa, zaś inicjatorką była jego siostrzenica, królowa Lalit Tripura Sundari (to z kolei trzecia z używanych nazw wieży). Funkcja mukhtijara zbliżona jest do funkcji premiera w zachodnich demokracjach.

Dharahara liczyła 213 spiralnych schodów i była najwyższą budowlą w Nepalu. Tak naprawdę, dwie pozostałe wspomniane przeze mnie nazwy, nosiła ta wyższa wieża. Niższa, pełniła funkcję strażnicy wojskowej. Wyższa uległa zniszczeniu na skutek trzęsienia ziemi w 1934 roku, niższa także, choć w mniejszym stopniu. I tylko ją zdecydowano się odbudować, a później nazywać jak tą unicestwioną. Architektonicznie nawiązywała do islamskiego minaretu, a w środku była statua hinduistycznego boga Sziwy. Zaś na wejściu do wieży sceny z kamasutry.

Dharahara znajdowała się Katmandu, w części nepalskiej stolicy zwanej Sundhara, całkiem niedaleko ścisłego centrum i głównego skupiska zabytków przy Durbar Square.

Po trzęsieniu z 2015 roku władze państwowe postanowiły ją szybko odbudować, ale jak to w Nepalu - dużo się mówi, mało się robi. Pierwszy termin już minął, z kolejnymi będzie podobnie. Lecz plany odbudowy mam nadzieję, że kiedyś się ziszczą.

Świadomość, że kiedyś stałem na szczycie tej wieży, podziwiałem panoramę Katmandu i okolicznych gór, a teraz jej nie ma - najzwyczajniej sprawia smutek. A przeraża fakt, że Katmandu tracąc zabytek z listy UNESCO, utraciło przede wszystkim 180 istnień ludzkich, na skutek zawalenia wieży. Część ofiar była w środku, część na placu i ulicy.

Trzęsienie ziemi z 2015 roku zniszczyło lub uszkodziło wiele bezcennych zabytków. Licznym tymczasowo zabezpieczonym grozi zawalenie. Wystarczy nawet średnie trzęsienie ziemi w Dolinie Katmandu, by przestały istnieć. Skala napraw i odbudowy zniszczeń jest wielokrotnie poniżej potrzeb, które są ogromne. Nepal, jeden z najbiedniejszych krajów świata, który nie radzi sobie z codziennością, z pewnością nie poradzi sobie z odbudową i dbaniem o zabytki.

Jeśli czas pozwoli, w przyszłości postaram się przedstawić więcej podobnych przykładów - z przed i po trzęsieniu ziemi.

Na zdjęciach: Dharahara przed trzęsieniem ziemi w 2015 i po. Oraz stara ulotka informacyjna i bilet.

Opublikowano w Blog
Nasz Pamirowy (PAMIR.PL) wyjazd do Tanzanii powoli dobiega końca. Na początek w komplecie zdobyliśmy najwyższy punkt wulkanu Kilimanjaro – Uhuru Peak 5895m. Z częścią grupy dotarłem do krateru Kibo i jednego z lodowców. Prawie wszyscy też wspięli się na szczyt wulkanicznej skały Lava Tower 4670m.
Pogoda dopisywała przez cały czas zarówno na Dachu Afryki, jak i na safari po wspaniałych parkach: Serengeti i Ngorongoro. Widzieliśmy dziesiątki różnych zwierząt, w tym dwa razy rzadkiego lamparta. Ponadto m.in. lwy, gepardy, hieny, szakale, słonie, hipopotamy, bawoły, guźce, gnu i różne antylopy, zebry, żyrafy, strusie, orły, marabuty, sępy, inne kolorowe ptaki, jak i jaszczurki. Zwierzęta towarzyszyły nam także w miejscach naszych noclegów. Odwiedziliśmy też wioskę masajską.
Trzecim epizodem wyjazdu, jest właśnie trwający wypoczynek na rajskiej wyspie Zanzibar. Hotel, plaża, Ocean Indyjski, baseny, pyszne lokalne jedzenie i atrakcje jak rafy koralowe, plantacje przypraw czy historyczne Stone Town. Po wzmożonym wysiłku należy się chwila wypoczynku.
Opublikowano w Blog

nationalgeographic box

red bull 225x150

TOKFM box

iexpert 225X150px

stopka plecak

LogoStopka

stopka plecak

Strona używa informacji zapisanych za pomocą… plików cookies w celu dostosowania do indywidualnych potrzeb użytkowników. Jeżeli tego nie akceptujesz zmień ustawienia przeglądarki dotyczą…ce cookies. Więcej informacji można znaleźć‡ w naszej Polityce prywatności.