a2b2

pzu bezpieczny 225x140

slaskie box

spokey.jpg 225PX

LOGO

Podziel się

FacebookMySpaceTwitterGoogle BookmarksLinkedinRSS Feed
Valle del Leone, to druga z wyrazistych dolin Etny. Nie tak jak Valle del Bove, ale jednak. Zresztą, gdy kończy się del Leone, zaczyna się urwisko del Bove. Położona na północnych stokach, biegnie w kierunku wschodnim. Poniżej krateru Północno-Wschodniego i Kraterów Południowo-Wschodnich. Po jej drugiej stronie, za niewielkim grzbietem (ok. 2850m n.p.m.), skrywa się Osservatorio Etneo czyli Obserwatorium Wulkanologiczne (2820m n.p.m.).

Ryzyko jego zniszczenia przez erupcje Etny praktycznie nie istnieje. Kilka kopulastych budynków, solary, ale obserwatorium zastałem zamknięte na cztery spusty. Widać, że dawno tu nikogo nie było. Za to spotkałem kilku Włochów, którzy zrobili sobie wycieczkę z ośrodka narciarskiego Linguaglossa znajdującego się poniżej. Poczęstowali mnie orzeszkami i grappą własnej produkcji.

Na zdjęciach: Valle del Leone, Obserwatorium Wulkanologiczne i kilka przykładów urządzeń sejsmicznych w masywie Etny, których jest znacznie więcej. Ostatnie trzy zdjęcia pochodzą z listopada roku 2009.

Opublikowano w Blog
środa, 09 sierpień 2017 06:22

ETNA - rozpadlina Valle del Bove

Valle del Bove jest największą wyrwą w masywie Etny. Pośród setek kraterów, pól lawowych, niewielkich dolin i dolinek, nie ma nic bardziej wyrazistego niż dolina del Bove. Lepiej ją charakteryzuje słowo rozpadlina. Jest to bowiem wielka dziura w zboczu Etny. Urwiska z trzech stron, dno łagodnie opada na wschód, ku Morzu Jońskiemu.

Dolina (Valle) del Bove zmienia się i to nie tylko na skutek erozji i wietrzenia. Zdarza się, że na dnie rodzi się krater z którego wypływa lawa. Spływa też do doliny podczas erupcji z kraterów szczytowych Etny. W perspektywie tysięcy lat, wielu tysięcy, ta wyrwa zostanie zalana przez lawę i będzie wyglądała jak pozostałe zbocza Etny.

A nie byle jaka to wyrwa. Zajmuje 37 kilometrów kwadratowych, ma ok. 18km obwodu, a ściany przepaści mają wysokość 400 - 1000 metrów. Jej górne partie przekraczają 2600m n.p.m., dolne schodzą poniżej 1000m n.p.m. Średnica to 5,5 - 7 km, długość ok. 7 - 10 km. Szacuje się powstanie tej depresji na 80.000 - 64.000 lat temu, a obecny kształt uzyskała 10.000 - 5.000 lat temu. Przyjmuje się, że duży wpływ miała seria potężnych trzęsień ziemi w dziewiątym tysiącleciu przed naszą erą (wtedy miała ulec zniszczeniu mityczna kraina-wyspa Atlantyda). Obecny stożek szczytowy Etny jest młodszy niż powstanie doliny del Bove, uformował się ok. 34.000 tysięcy lat temu (podlega ciągłym przeobrażeniom).

O ile są ścieżki nad skraj Valle del Bove - jak Sentiero Schiena Dell Assino niedaleko Sapienzy - to nie ma ich na nieprzyjaznym dnie, pokrytym lawą. Nie mniej można się tam dostać od strony morza, a także z różnych miejsc położonych wyżej.

Na zdjęciach Valle del Bove i jej bezpośrednie okolice:

Opublikowano w Blog

Jezioro płynnej lawy w zboczu Krateru Centralnego wulkanu Etna (Sycylia, Włochy).

Opublikowano w Filmy
Setki tysięcy turystów rocznie odwiedzają punkty widokowe Etny (Mongibello), w tym zdecydowana większość rejon Rifugio Sapienza (Nicolosi Nord) i Torre del Filosofo - od strony Katanii (od południa). Pierwszy punkt to wysokość ok. 1900 m n.p.m. Z okolicznymi wulkanicznymi atrakcjami 1850-2000m. Drugi punkt to ok. 2900m, a z okolicznymi kraterami, do 2940m n.p.m. Pomiędzy jest górna stacja kolejki linowej na ok. 2500m.

Sapienza / Rifugio Sapienza / Nicolosi Nord. W zasadzie, prawidłowa jest ta ostatnia nazwa, odnosząca się do części gminy Nicolosi. Ale najbardziej znanym obiektem w tym miejscu jest hotel górski - John Rifugio Sapienza. Powszechnie znany. Obok jest dolna stacja kolejki linowej - Funivia dell`Etna. W zimie stanowi część ośrodka narciarskiego (drugi jest na stokach północnych). Nieopodal jest kilka restauracji, barów, sklepy z pamiątkami, ale znajdą się też przedmioty sportowe i narciarskie. Ceny - wielokrotnie wyższe niż w Katanii. Firmy turystyczne oferują wycieczki do Torre del Filosofo. Toalety są płatne. Ponadto duży parking i przystanek autobusowy. Publicznym transportem niełatwo się tutaj dostać. Na czerwiec 2017, jedyny autobus odjeżdżał z Katanii o 8:15 z Piazza Papa Giovanni XXIII (przed dworcem kolejowym, stanowisko nr 5, bilet 4 euro, kupowany w kasie nieopodal placu), z postojem w Nicolosi (cała podróż to ok. 2h, dalej autobus jedzie do Zafferana Etnea(od strony Morza Jońskiego)). Powrót z Sapienzy o 16:30 (lecz na punktualność sycylijskich autobusów trzeba brać poprawki, kierowcy sprzedają bilety, gdy obok przystanku nie ma osobnego punktu). Sapienza bardzo ucierpiała podczas erupcji w latach 2001-2002. Lawa dokonała licznych zniszczeń, w tym kolejki linowej, parkingu, dróg.

Na trasie z Nicolosi do Sapienzy znajduje się kilka hoteli, pensjonatów, w ulubionym lokalnym stylu: bad & breakfast. Kilometr za Sapienzą, w kierunku Zafferana Etnea, jest mały parking przy szlaku Sentiero Schiena dell'Asino (Donkey Trail, Ośla Droga). Prowadzi nad przepaście Valle del Bove. Przy parkingu funkcjonował bar na kółkach. 

Z Sapienzy do Torre del Filosofo praktycznie 100% turystów dociera na dwa osoby: Uterenowionymi autobusami. Lub kolejką linową + terenowy autobus. W górnej stacji kolejki na 2500m jest bar. Śmiałków pokonujących trasę pieszo jest znikoma ilość - duży wysiłek, w lecie gorąco, w zimie zimno. Ponadto, teoretycznie końcowego fragmentu z tak zwanych względów bezpieczeństwa nie można pokonać pieszo samodzielnie (bez przewodnika). Te zasady się zmieniają. Ograniczenia nie zawsze występują. A ich nieprzestrzeganie na odcinku do Torre del Filosofo raczej nie skończy się problemami.

W Torre del Filosofo (ok. 2920 m) jest tylko mały parking i niewielka drewniana budka przewodników, którzy zgarniają kolejne grupy na spacer wokół i przez krater powstały w 2002 roku - Monte Frumento Supino (Barbagallo, 2939m). Stąd rozciąga się widok na dymiącą Etnę, na wprost są Kratery Południowo-Wschodnie. Jeżeli jest zła pogoda i z Sapienzy słabo widać coś powyżej 2500m, szkoda pieniędzy na wycieczkę do Torre del Filosofo. Gdzie przy takiej pogodzie będzie zimno, może być wietrznie, może padać deszcz lub śnieg oraz nic nie będzie widać. Ponadto wiatr może zawiewać trujący siarkowodór z Etny. Popołudniami Etna często jest w chmurach.   

Wielka szkoda, że wszyscy wjeżdżają i omijają przez to wspaniały widok na dolinę Valle del Bove, oddaloną zaledwie o kilkaset metrów o szutrowej drogi którą jadą.

Jeszcze pod koniec 2009 roku Torre del Filosofo to był duży teren pokryty popiołami wulkanicznymi i drobnym materiałem piroklastycznym. Wystawały z pod niego resztki obserwatorium wulkanicznego. Dzisiaj aż pod sam krater Monte Frumento Supino dotarła w ostatnich latach lawa, która po zastygnięciu tworzy ostre, nierówne i bardzo nieprzyjazne pole lawowe. Trzeba było odbudować drogę i parking. Jedna większa erupcja z wypływem lawy na tą stronę i prace będzie trzeba powtórzyć. Za to częste erupcje Etny (niewielkie zazwyczaj) stanowią również atrakcję turystyczną, którą można oglądać z bliska. Czasami stojąc metr od kanału, którym płynie lawa. A ona ostatnio upodobała sobie wypływy w kierunku Torre del Filosofo i Valle del Bove. Co roku tysiące turystów mają taką niespodziankę na Etnie.

Turystyczny wyjazd na Etnę polega na zaliczaniu. Najczęściej rano dojazd do Torre del Filosofo. Godzina, a czasami mniej. I z powrotem. Do tego ewentualnie godzina na kawę, zakupy albo spacer w sąsiedztwie Rifugio Sapienza. Etna zaliczona, można jechać zaliczać tego samego dnia kolejne miejsca jak Taorminę, Katanię czy Gole del Alcantara. Przy czym większości turystom odpowiada takie zwiedzanie, niemalże nikt nie ma ochoty na pogłębianie wiedzy czy zobaczenie jednego miejsca ale porządnie. Dzisiaj zwiedza się szybko i byle jak, bo liczy się zrobienie kilku zdjęć i możliwość wypowiedzenia słów - tu byłem / byłam. Merytoryczne i dokładne poznawanie świata wymaga wysiłku i interesuje już tylko takich dziwaków jak ja.

Od strony Sapienzy można spotkać tabliczki zakazujące samodzielnego poruszania się po Etnie powyżej pewnej wysokości. Oraz zabraniające całkowicie wchodzenia w partie szczytowe Etny i nocowania w górnej części masywu. To jest zupełnie zrozumiałe. W lecie, nawet tysiące osób dziennie szturmują rejon Torre del Filosofo (2900-2940m). Dla prawie wszystkich jest to pierwszy kontakt z aktywnym wulkanem. Plażowe stroje, z sandałami i japonkami wyłącznie. W ręce aparat i butelka woda. Gdyby tak niedoświadczone osoby próbowały wchodzić na Etnę, mogłoby się to dla nich skończyć tragicznie. Także podczas erupcji nie wiedzieliby jak się zachować i głupie decyzje mogłyby skończyć się źle. Aktywne wulkany to niebezpieczna "zabawa". Trzeba się na tym znać. Wiem coś na ten temat, bo zajmuję się nim kilkanaście lat. Zdobycie i eksploracja na sześciu kontynentach kilkudziesięciu wulkanów, kilkuset kraterów, i ponad 100 innych miejsc wulkanicznych, zaopatrzyła mnie w wiedzę i doświadczenie.

Z rejonem Torre del Filosofo jest sporo problemów. Tak naprawdę nie ma już tego miejsca, bo zniszczyły go erupcje. Ale nazwa jest w użyciu. W tych okolicach kończy się podróż terenowymi autobusami, by z sąsiednich kraterów, ukształtowanych w 2002 roku, oglądać Etnę. Ich nomenklatura daleka jest od jednolitości. Na starszych mapach, które posiadam, krater obok obecnego parkingu nosi nazwę Monte Frumento Supino (ok. 2940 m), a sąsiadujący z nim - Montarelli (ok. 2940m). Jednak niektóre inne mapy, w tym internetowe, posługują się innym nazewnictwem. Monte Frumento Supino i Barbagallo. Ostatnia nazwa związana jest zapewne z Vicenzo Barbagallo (1909-1977) - przewodnikiem i szefem Osservatorio Etnea, które stało tutaj. Zniszczyła go erupcja z 1971 roku, a lawa po 2010 roku, zalała jego szczątki. Czasami oba kratery nazywa się Barbagallo, a Monte Frumento Supino nazywa się stożek wulkaniczny położony kilkaset metrów na północny-zachód (patrząc w kierunku Randazzo). Bywa też, że kratery te nazywa się po prostu Torre del Filosofo. Ponadto występują niedokładności w wysokościach na różnych źródłach, maksymalnie do 100 metrów, zazwyczaj poniżej 50 metrów od faktycznych wysokości. Polegają na zaniżaniu.

 O turystycznych aspektach Etny pisałem już wcześniej, w 2-częściowym artykule: Etna turystycznie / Etna ambitnie / Etna po mojemu.

Na zdjęciach opisane w artykule miejsca w roku 2009 i 2017.

Opublikowano w Blog
niedziela, 30 lipiec 2017 06:47

ETNA to ponad 300 kraterów

Oprócz czterech głównych kraterów szczytowych, w całym masywie Etny jest kilkaset innych. Od wiekowych, po młodziutkie. Zresztą nawet w obrębie partii szczytowych można wyróżnić przynajmniej kilkanaście. Nikt tak naprawdę nie wie ile ich jest, wielu z nich nienazwano. A są też stożki wulkaniczne bez kraterów albo nie-kraterowe otwory z których płynęła lawa. Ponadto kratery po wybuchach gazowych.

W niedawnych artykułach na blogu zaprezentowałem dziesiątki zdjęć kraterów szczytowych. W kolejnych też jeszcze parę kraterów się pojawi. Dlatego tym razem próbka, by pokazać ich różnorodność. Jak również przykład stożka wulkanicznego bez krateru - La Montagnola 2637m oraz krateru pochodzenia gazowego.

Kratery prezentowane na zdjęciach, pochodzą z różnych części Etny, zostały zrobione w 2009 i 2017 roku.

Przy okazji warto wspomnieć, że Etna jest stratowulkanem (wulkanem stożkowym), chociaż liczne erupcje na przestrzeni tysięcy lat mocno zniekształciły masyw. I nie jest to klasyczny stratowulkan. Objęty jest ochroną w parku regionalnym - Parco dell'Etna oraz w 2013 roku został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Jest największym wulkanicznym masywem Europy, najaktywniejszym i najwyższym aktywnym. A także najwyższym w ogóle, jeśli kaukaski Elbrus zaliczymy do Azji, tak jak powinno się to robić.

Opublikowano w Blog
poniedziałek, 24 lipiec 2017 06:58

Grzegorz Gawlik na Marsie i Księżycu. Kolejny raz!

Nie muszę lecieć na Księżyc albo Marsa, by być na Księżycu lub Marsie. Wystarczy odpowiednio duży albo odpowiednio aktywny wulkan, jak Etna. Oraz odrobina wyobraźni. Tym razem dużo pisał nie będę. Zdjęcia w poniższej galerii mówią wszystko. Przedstawiają cudowne pola lawowe Etny z wszystkich stron (VI.2017r., ostatnie cztery z XI.2009r.). Lawy od kilkusetletnich po dwumiesięczne. A także różne śliczne otwory z których lawa się wydostawała. 

(VI.2017r., ostatnie cztery z XI.2009r.)
Opublikowano w Blog
Etna była moim pierwszym bardzo aktywnym wulkanem. Zakochałem się w niej od pierwszego wejrzenia. Twierdzę, że z wzajemnością. Obiecałem, że będę wracał, ale kazałem jej czekać na siebie prawie osiem lat. Etna przyznała, że było warto. To absolutnie fascynujący wulkan. Ogromny. Jeden z najbardziej aktywnych na świecie i najbliżej Polski tak aktywny wulkan. Jako, że miłość rozkwitła na nowo, Etna nie będzie musiała na mnie czekać tak długo jak poprzednio. Dobrze nam ze sobą.  

Podczas mojej wielodniowej wędrówki po Etnie z końca z drugiej połowy czerwca, musiałem zmierzyć się z problemami, charakterystycznymi dla tej pory roku. Straszny skwar, słońce palące skórę. Jako ignorant, tradycyjnie nie wziąłem żadnego kremu. Spaliło mi twarz i ręce. Na zastygłej lawie można było smażyć jajka.

Okropny upał, natarczywe słońce, plus odwodnienie, jest idealną receptą na udar słoneczny, który może być śmiertelny. Dla wytrenowanego organizmu jak mój, są to standardowe warunki. Słabsze organizmy taką "wycieczkę" mogą przypłacić życiem.

Z kolei w nocy, temperatury osiągały w partiach szczytowych minus 7 stopni Celsjusza. Dodatkową atrakcją był niezwykle porywisty wiatr od czasu do czasu.

Gdy jest tak upalna pogoda, strasznie chce się pić. Miałem ze sobą wody na pół litra dziennie, co w takich warunkach dla organizmu jest nie do przyjęcia. Nauczyłem swoje ciało różnych sztuczek, w tym minimalizowania zapotrzebowania na płyny, ale poszukiwanie dostępu do wody miało znaczenie. Co na wulkanach typu Etna jest niezwykle trudne. Brak cieków wodnych (ewentualnie toksyczne), jedyna nadzieja w opadach deszczu albo płatach śniegu, po zimie. Zostało ich na Etnie niewiele pod koniec czerwca, do tego część przykrył popiół wulkaniczny. Na szczęście, bo nie stopniały, ale też trudniej było je odnaleźć. Topiony śnieg pozwolił na przetrwanie i zrealizowanie planu.  

Pora roku powodowała również, że drobny rumosz lawowy był bardzo sypki. Źle się po takim materiale wchodzi do góry. Za to w dół, wręcz przeciwnie. Popiół niesiony wiatrem przedostawał sie do różnych zakamarków ciała, najbardziej należało dbać o oczy.

Z kolei, po zastygłej, ostrej lawie, wędrowanie wymaga czujności. Ruchome i ostre głazy. Nietrudno się wywrócić albo skręcić kostkę czy kolano.                                                                                                  

Etnę tak naprawdę najlepiej zdobywać w zimie. Od listopada do końca marca. Wtedy jest zimno, nie tylko w nocy, ale mamy dostęp do wody oraz utwardzone przez śnieg i mróz podłoże. No i nie ma ludzi albo jest ich niewielu, nie musimy się za bardzo ukrywać z zamiarem zdobywania wulkanu. Co jest zabronione.

 Zarówno w 2009, jak i w 2017 roku, nie miałem żadnych problemów formalnoprawnych z przebywaniem na Etnie. Pod koniec listopada  2009 nocowałem w namiocie w Torre del Filosofo (końcowy punkt turystyczny), a w 2017 mój namiot przez kilka nocy stał koło kraterów szczytowych. Innych ludzi nie spotkałem, ale codziennie latały helikoptery. Turystyczne, ale także jakichś służb, zapewne wulkanologów. Nikt mnie nie niepokoił, chociaż niektóre "śmigła" podejrzanie długo wisiały nad moim namiotem. 

 Długi pobyt wymuszał zabranie pełnego ekwipunku oraz jedzenia, wody. Plecak dochodził do 30 kilogramów wagi u progu wędrówki. Miałem sprzęt letni i zimowy. By zmniejszyć wagę i objętość, w miarę możliwości paliłem swoje śmieci. Te, których się nie dało, zniosłem oczywiście do cywilizacji, tak samo jak grill, który zostawiłem w Randazzo. O grillowaniu na Etnie pisałem kilka artykułów wcześniej.

 W niższych partiach, można spotkać porzucone po kolejnych erupcjach Etny zagajniki drzew pomarańczy. Przepysznych. Nawet trafiło się jedno z moich ulubionych - morwa. Szkoda, że tak trudno te owoce kupić w Polsce. Były przepyszne. Miło też było po tygodniu wędrówki wykąpać się w rzece Alcantara.

 Na zdjęciach: zakamarki Etny z wszystkich stron aż po wąwóz Alcantara. Co jadłem, piłem, gdzie spałem. Na jednym ze zdjęć włoska ekipa susząca się w schronie Spagnolo 1440m po ulewie (w niższych partiach Etny są szlaki turystyczne). Pozwolili mi iść dalej, gdy wszystko opowiedziałem i pokazałem zdjęcia :).

Opublikowano w Blog
No właśnie, gdzie jest najbardziej wysunięty na południe lodowiec Europy? Na półwyspie Iberyjskim? Apenińskim? Może Bałkany? A właśnie, że nie. Ów lodowiec położony jest na najbardziej aktywnym wulkanie Europy - Etnie. W jaskini o nazwie Grotta del Gelo, do której wejście znajduje się na wysokości 2045-2046m. Pośród pól lawowych z lat 1614-1624. Jaskinia ma długość 125m i niewielką, ale stałą pokrywę lodową. Mały lodowiec. Miała zresztą wielkie szczęście, albowiem lawa podczas erupcji w 1981 roku, zatrzymała się 20 metrów od jaskini.

Otwór jest duży i wyraźny. Większość jaskini można pokonać na stojąco. Dopiero w ostatniej fazie staje się niska i lekko biegnie w dół. Lodu przybywa, ale nigdzie nie jest to jakaś porażająca ilość.

Martwi mnie bardzo stan pokrywy lodowej i temperatura panująca wewnątrz. Nie wróżę długiej kariery temu lodowcowi. W pierwszej połowie jaskini lód jest obecny, ale też jest dużo wody, nie wszystko jest zamarznięte. W drugiej jest lepiej, ale jeśli źródła podają o stałej temperaturze minus 6 stopni Celsjusza, to jest to nieaktualne. W drugiej połowie czerwca 2017, nawet w głębi jaskini temperatura wynosiła około + 1 stopień Celsjusza, a najniższa po przyłożeniu termometru do lodu wynosiła +0,4 stopnia Celsjusza. Nawet jeśli istnieje gdzieś chłodniejszy zakamarek, to niewiele chłodniejszy. Lodowiec w Grotta del Gelo umiera.

Do jaskini można dojść ścieżkami. Pośród law nie są szczególnie wyraźne, pomagają kopczyki, czasami ze wciśniętym patykiem, ale trzeba zachować czujność. Jedna ścieżka prowadzi od schronu Spagnolo powyżej Randazzo, a druga od strony schronu Timparossa. Bardzo nikła ścieżka biegnie również od szutrowej drogi prowadzącej z ośrodka narciarskiego Linguaglossa do Osservatorio Etneo. Każdą z tych ścieżek łatwo zgubić i trudno znaleźć. Ja takich problemów nie miałem, bo kierowałem się własną trajektorią w oparciu o posiadane współrzędne GPS jaskini. W końcowej fazie jednak jakąś ścieżynką szedłem, która się napatoczyła. W zimie otwór do jaskini potrafi być pod śniegiem, podczas mojego pobyt śniegu były absolutne resztki na dnie otworu.

Koło Grotty del Gelo spędziłem noc, dlatego dwukrotnie mogłem ją na spokojnie spenetrować. Jest ogólnie dostępna. Przyda się latarka, kask by w drugiej części jaskini nie rozwalić sobie głowy o strop oraz raki albo chociaż raczki. Przy czym nie są niezbędne, bo prawie cała jaskinia jest płaska i można ją pokonać bez jakichkolwiek kolców na butach.

Szkoda, że ta ciekawostka geologiczna przejdzie do historii. Jeszcze nie jutro, ale w tym wieku z pewnością. Chyba że nad Sycylię wrócą niższe temperatury.

My Polacy podobną jaskinię, znacznie bardziej spektakularną, mamy bliżej, mianowicie w Słowackim Raju, niedaleko Popradu. W Dobszyńskiej (Dobsinskiej) Lodowej Jaskini jest potężny lodowiec, osiągający grubość do 26,5m. Udostępniona dla ruchu turystycznego jest pomiędzy 15 majem a 30 września, za wyjątkiem poniedziałków, a zwiedzanie, z przewodnikiem, odbywa się w godzinach 9:00-16:00. Dobszyńska jaskinia jest na liście światowego dziedzictwa UNESCO, notabene, masyw Etny też.

Etna grotami i jaskiniami stoi. Są ich setki, przynajmniej. Większe, mniejsze. Podczas mojego pobytu spenetrowałem kilkadziesiąt. Od takich, którymi trzeba się było czołgać, po takie jak del Gelo. Pół godziny marszu w górę od niej, na wysokości 2164m znajduje się wejście do jaskini, którą nazwałem "Śnieżną". W środku znajdowało się mnóstwo śniegu, były sople lodowe, Jest krótsza od del Gelo, ciaśniejsza, ale interesująca. Owe jaskinie lawowe, były kiedyś kanałami, którymi płynęła lawa. Znajdując ujście, pozostawiła liczne pustki, tunele. Zresztą stropy i ściany tych jaskiń, to także zastygła lawa. Mając kontakt z powierzchnią (z chłodniejszym otoczeniem), zastygała, tworząc skorupę, pod którą płynna lawa ciągle się przemieszczała. Jaskinie wulkaniczne są dosyć niebezpieczne. Kruche, ostre skały, pełne pęcherzyków powietrza, często się obrywają. Zawalenia stropów nie należą do rzadkości. Istnieją wielokilometrowe systemy takich jaskiń na świecie, np. w USA i na Islandii.

Na zdjęciach: Grotta del Gelo i jej otoczenie oraz kilka innych przykładów jaskiń w masywie Etny.

Opublikowano w Blog
Choć jego powstanie datuje się na 1971 rok, przez długi czas, "nikt go nie traktował poważnie". Ot, jeden z setek kraterów Etny. Był zwykłym kraterem pasożytniczym w zboczu Krateru Południowo-Wschodniego. Jednak jego aktywność, erupcje oraz przyrost, doprowadziły do nadania mu nazwy: Nowy Krater Południowo-Wschodni. Z całą pewnością nie należy go lekceważyć. To jedno z najaktywniejszych i najbardziej niebezpiecznych miejsc Etny.

Jeszcze kilka lat temu aktywność krateru pasożytniczego w zboczu Krateru Południowo-Wschodniego dawała różne możliwości. Mógł on funkcjonować podobnie jak zaobserwowałem go pod koniec 2009 roku. Czyli istnieć w zboczu starszego krateru, wybuchając co jakiś czas. Tak jak na przykład wulkan Lokon i Lokon-Tompaluan z wyspy Sulawesi w Indonezji. To dwa wulkany w jednym. Stary i wyższy krater (Lokon) jest już nieaktywny, porósł trawą. A aktywność przejął krater pasożytniczy (Lokon Tompaluan), który wyrósł na samodzielność. Choć ciągle znajduje się w zboczu tego pierwszego. Inna możliwość, znając zamiłowanie Etny do erupcji eksplozywnych, polegała na zastąpieniu starego krateru nowym. Na skutek erupcji po kawałku stary krater ulegałby zniszczeniu, a nowy usadawiał się na jego miejscu, stopniowo rosnąc. Nowy Krater Południowo-Wschodni wybrał jednak inną drogę. Zostawiając w spokoju stary krater, tak urósł, że stał się równoprawnym i samodzielnym kraterem szczytowym. Jego nazwa została naniesiona na mapy.

W ostatnich latach, zwłaszcza 2011-2013, na skutek erupcji nowy krater bardzo urósł i zdominował okolicę. Oddziela go od Południowo-Wschodniego, kruche wzniesienie o wysokości 3300m. Aż trudno uwierzyć, że jeszcze w 2009 roku, tutaj nic nie było, a nowy krater znajdował się około 400 metrów niżej. Dzisiaj ma obwód około 800m, głębokość około 100 metrów (liczne gazy nie pozwoliły dojrzeć dna), a wysokością dorównał pozostałym kraterom szczytowym. Ciekawe jak będzie wyglądał za kilka lat, po kolejnych erupcjach?

No i jak długo krater, który istnieje już kilkadziesiąt lat ciągle będzie miał w nazwie słowo "NOWY"? Jeśli topografia tej części Etny się utrzyma, dobrze byłoby popracować nad nazewnictwem. 

Na zdjęciach: Nowy Krater Południowo-Wschodni w 2017 i 2009 roku. 

Opublikowano w Blog
Rejon Kraterów Południowo-Wschodnich to aktualnie najbardziej górotwórczy (wulkanotwórczy) fragment Etny. Szalenie ciekawy. Jeśli w ostatnim czasie dochodzi do erupcji i wypływów lawy - ta część wulkanu pełni rolę przewodnią. Lawy spływają najczęściej na południe, w kierunku Sapienzy i Valle del Bove.

Gdy byłem tutaj w 2009 roku, był to samotnie stojący stożek z kraterem na szczycie. Od Centralnego oddzielała go przełęcz. Z drugiej strony można było podziwiać dolinę Del Bove i Morze Jońskie. Obecnie jest zupełnie inaczej. "Stary" Krater Południowo-Wschodni niewiele się zmienił, ale morza już nie widać. W tym samym roku na wysokościach około 2900-3000m w zboczu dymił sobie nieforemny krater pasożytniczy. To była aktywna część Krateru Południowo-Wschodniego, bo na szczycie można było zaobserwować nieliczne wyziewy wulkaniczne i wykwity siarki.

Wiadome było, że właśnie ten krater będzie nadawał ton aktywności tej części Etny. Inne otwory pasożytnicze w tej okolicy i w tym samym czasie, dawały ujście lawie w kierunku Valle del Bove. Pozostawało pytanie, czy jeśli ta aktywność się utrzyma, to jak przeobrazi rejon Krateru Południowo-Wschodniego? Pełna odpowiedź na to pytanie nastąpi w kolejny artykule.

Faktem jest, że obok starego krateru wyrosły kolejne, w tym jeden duży, który funkcjonuje pod nazwą Nowy Krater Południowo-Wschodni. Między nim a Kraterem Południowo-Wschodnim, pojawiły się trzy kratery zbliżone do niego wielkością, ale  głębsze. Razem mamy cztery kratery oddzielone od Nowego Południowo-Wschodniego piramidalnym młodym wierzchołkiem o wysokości 3300m. Takie ukształtowanie terenu przemawia, by te trzy kratery doliczyć do Południowo-Wschodniego. O ile stary, ten czwarty, wykazuje niewielką aktywność, te trzy nowe aktywne są bardzo. Podczas mojego pobytu, z tego od strony Valle del Leone dochodziło do częstych niewielkich wybuchów gazowo-popiołowych. A z tego od strony Torre del Filosofo, następują częste wypływy lawy.

Tą kruchą, aktualną sytuację, może zmienić każda kolejna większa erupcja. Wszystko może się zmienić, liczba kraterów, wysokości. Te ostatnie uległy zmianie. W 2009 roku Krater Południowo-Wschodni liczył 3315m wysokości. Na czerwiec 2017 stary krater dochodzi do 3280m, ale przyjąć należy, że wspólnym najwyższym punktem oby południowo-wschodnich kraterów jest wzniesienie o wysokości 3300m. Niezmiennie krater ten od Centralnego oddziela wyraźnie zarysowana przełęcz o wysokości 3233m. I jak wcześniej, stary krater jest dosyć płytki oraz łagodny, w skrajnych punktach będzie głęboki na najwyżej kilkanaście metrów. Z pozostałej trójki, jeden też jest dosyć płytki, a pozostałe mogą mieć do 50m głębokości. Za to wszystkie w obwodzie mają po ok. 250m.

Spektakularny przyrost Nowego Krateru Południowo-Wschodniego spowodował, że z Krateru Południowo-Wschodniego nie zobaczymy już Valle del Bove, i Morza Jońskiego poniżej doliny. Widok zasłonił nowy krater, który z pewnością jeszcze "namiesza".

Na zdjęciach: Krater Południowo-Wschodni 2017 (czerwiec) i 2009 (listopad). W tym seria zdjęć porównawczych, ze zbliżonych ujęć. Widać jak dużo się zmieniło w ciągu 7,5-roku.

Opublikowano w Blog
Strona 1 z 3

nationalgeographic box

red bull 225x150

TOKFM box

iexpert 225X150px

stopka plecak

LogoStopka

stopka plecak

Strona używa informacji zapisanych za pomocą… plików cookies w celu dostosowania do indywidualnych potrzeb użytkowników. Jeżeli tego nie akceptujesz zmień ustawienia przeglądarki dotyczą…ce cookies. Więcej informacji można znaleźć‡ w naszej Polityce prywatności.