a2b2

red bull box 225x150

pzu bezpieczny 225x140

spokey.jpg 225PX

LOGO

Podziel się

FacebookMySpaceTwitterGoogle BookmarksLinkedinRSS Feed
sobota, 11 listopad 2017 14:28

WULKAN ETNA - zabawy z LAWĄ (FILMY)

Opublikowano w Filmy
Syrakuzy czy Taormina? To odwieczne pytanie tych, którzy muszą wybrać. Bo nie mogą odwiedzić obu miast. A każde jest inne.
Zawsze gdy jestem na Etnie, staram się znaleźć chwilę na coś poza nią. Podczas ostatniej wizyty, wybrałem się do Syrakuz. A jak ktoś skorzysta z wyszukiwarki na stronie, znajdzie artykuły choćby o Taorminie, Katanii czy Wąwozie Alcantara.

Kilka faktów historycznych. Już w piętnastym wieku przed naszą erą na terenie Syrakuz miało miejsce greckie osadnictwo, a w 733r. p.n.e. powstało tutaj miasto, za sprawą greckich Dorów z Koryntu. Jakieś dwieście lat zanim przywitaliśmy czasy naszej ery, Syrakuzy zdobyli Rzymianie, a kilka wieków później Arabowie. Około 1085r. n.e. miasto opanowali Normanowie. Dalej było pod rządami króla Niemiec i Świętego Cesarza Rzymskiego Henryka VI. Krótko rządzili tu Genueńczycy i znowu Niemcy. Następnie o miasto biły się lokalne rodziny, niektóre ze wsparciem Hiszpanii. Już całkiem blisko współczesności miastem władali Burbonowie – władcy Francji i Hiszpanii. Ale trzęsienia ziemi i dżuma, bardzo osłabiły ich rządy w Syrakuzach. W 1848 miasto wzięło udział w sycylijskiej rewolucji niepodległościowej, a w 1865 roku stało się częścią zjednoczonych Włoch. Podczas II Wojny Światowej, przez pewien czas miastem rządzili Brytyjczycy.

Syrakuzy to miasto Archimedesa (grecki matematyk i filozof przyrody), Teokryta (poeta, prawdopodobnie twórca sielanki) i Epicharma (komediopisarz, filozof). W mieście mieszkał Platon (filozof, uczeń Sokratesa), a według biblijnych zapisków w 59r. n.e. z Malty przypłynął tutaj statek, w drodze do Rzymu, z ewangelistą Łukaszem i apostołem Pawłem.

Piszę o tym wszystkim, by pokazać jak ważnym miastem były portowe Syrakuzy. Przez tysiące lat odcisnęli w nim swoje ślady przedstawiciele różnych narodów. Był czas, kiedy nie było większego miasta na Sycylii, niż Syrakuzy. Które także stanowiło główny ośrodek kulturalny.

Dzisiaj jest spokojnym sycylijskim miastem średniej wielkości (ok. 120 tys. mieszk.), dużo mniej liczebne niż w czasach swojej największej świetności. Za to do naszych czasów przetrwało sporo cennych zabytków.

W części lądowej, na wyspie Sycylia, jest ogromny kompleks greckich i rzymskich zabytków –z teatrem i amfiteatrem (lepiej i gorzej zachowanych). W wapiennych kamieniołomach, są jaskinie, różne starożytne pamiątki jak Ucho Dionizjusza (wykuta jaskinia o wysokości 23m). Cały Park Archeologiczny (wstęp płatny), trochę zaniedbany, jest potężnym obszarem antycznych zabytków z różnych okresów, urokliwych skał i zieleni. Można tutaj spędzić cały dzień.

Pomiędzy powyższym kompleksem a słynną wyspą Ortygia rozpościera się współczesna, mieszkalno-usługowa część miasta, ze stacją kolejową. Nawet tutaj znajdziemy kilka ciekawych kwartałów kamienic, uliczek, nadmorskich terenów, parków i budowli jak kościoły: Monumento Pantheon Dei Caduti Siracusa, Basilica di Santa Lucia Sepolcro, Santuario della Madonna delle Lacrime.

Z Parku Archeologicznego do Starego Miasta (Citta Vecchia) na Ortygii są niecałe 2km, lekko w dół. W sam raz na spacer. Wyspa ma około 1500m długości i 500m szerokości. Jest plątaniną uliczek i placyków. Pełna zabytków o kilkusetletniej historii, ale też garści starożytnych, jak ruiny greckiej świątyni Apollo sięgającej 6w p.n.e. Jest tutaj nawet kilka malutkich plaż, z których można skorzystać. Kiedyś stanowiła warowną część Syrakuz, ale w 1870 roku wyburzono mury i zbudowano most na wyspę, obecnie są dwa.

Większość zabytków Ortygii sięga średniowiecza, ale powstały często na starszych budowlach, z ich wykorzystaniem. Katedra na Piazza Duomo sięga korzeniami 7w n.e., ale powstała w miejscu Świątyni Ateny z 5w p.n.e (wstęp płatny). Sporo kościołów i pałaców na wyspie pochodzi z XIII-XIVw, potem wielkie budowanie i przebudowywanie miało miejsce w XVI-XVIIIw (sycylijski barok).

Pośród setek zabytków, wspomnę o kilku. Bizantyjska bazylika Świętej Łucji  (Santa Lucia), powstała w pierwszych wiekach naszej ery, lecz obecny wygląd pochodzi z XV-XVIw. W katakumbach pochowano św. Łucję, której pochówek namalował sam Caravaggio, przebywający przez pewien czas w Syrakuzach. Obraz obecnie znajduje się na skraju placu katedralnego (Duomo) w kościele: Santa Lucìa alla Badìa (wstęp bezpłatny, zakaz robienia zdjęć). Obraz pochodzi z 1608 roku i ma wymiary 408x300cm. Castello Maniace na końcu wyspy, z lat 1232-1240, nosi imię bizantyjskiego generała – George Maniakes (wstęp płatny). Każdy turysta odwiedza ponadto Fontannę Diany na Placu Archimedesa, Żródło Aretuzy.

Na Ortygii warto spędzić więcej niż jeden dzień. Bo to bardzo sympatyczne miejsce, urokliwe wieczorem. Piękne i romantyczne, nad Morzem Jońskim. Nie brakuje hoteli, restauracji, muzeów. Syrakuzy są wpisane na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Podsumowując. Syrakuzy - miasto fajniejsze niż Taormina. Przynajmniej dla mnie. Aczkolwiek to tylko subiektywna opinia. Którą uzasadnię kilkoma zdaniami. Antyczny teatr w Taorminie jest lepiej zachowany, choć mniejszy niż w Syrakuzach i oferuje wspaniały widok na Etnę. Nie mniej, antyczne ruiny w Syrakuzach są dużo większe, obejmują też efektowne wapienne kamieniołomy i dużo bardziej przypadły mi do gustu. Także stare miasto w Syrakuzach jest dużo większe i wspaniale nadaje się do spacerów. Bo to jest zasadnicza różnica. Taormina to miasto górskie – położone na wzgórzu. A Syrakuzy dosyć płasko rozciągają się nad samym morzem. Stare miasto tego ostatniego jest także ładniejsze architektonicznie, położone na wyspie, można spacer przedzielać morskimi kąpielami. A wielość uliczek powoduje, że zawsze znajdziemy bardziej ustronne od ludzi jego fragmenty. W Taorminie prawie cały ruch turystyczny skupia się na amfiteatrze i ulicy Corso Umberto, stąd jest tam zwykle tłok. A do morza kawałek drogi w dół. O ile na Taorminę wystarczy 3-4 godzinna wycieczka i lepiej uciec w mniej zatłoczone miejsca, o tyle w Syrakuzach miło spędzić więcej niż jeden dzień. Bo prócz starej części, jest też nowa. Fragmentami całkiem sympatyczna. Zwarta zabudowa, kwartały, parki. A najważniejsze antyczne zabytki są dwa kilometry od starego miasta, dlatego ruch turystyczny jest rozdzielony.

Do Syrakuz bardzo łatwo i niedrogo można się dostać z Katanii – pociągiem lub autobusem (mniej niż 90min, niecałe 70km, ok. 15 euro tam i z powrotem), z Palermo czy Mesyny też są połączenia. Można przyjechać na jednodniową wycieczkę, choć śmiało można w Syrakuzach przenocować i dokładnie zwiedzić miasto oraz okolice. Ale do tego ostatniego potrzebny jest samochód (wynajęcie nie stanowi problemu).            

Zorganizowana turystyka na Sycylii jest niezorganizowana. Innymi słowy, jak pójdziemy do jakiegoś biura turystycznego, które niełatwo znaleźć, i powiemy, że chcemy zobaczyć to i to. To żadnej oferty nie dostaniemy. Poza kilkoma sztandarowymi wycieczkami, typu Taormina, Syrakuzy czy punkt widokowy na Etnie. Ale już dotrzeć do takiego miejsca jak Cmentarz Pantalica (The Necropolis of Pantalica w Riserva Naturale Orientata Pantalica), inaczej niż własnym transportem, będzie bardzo trudno. A Pantalica to miejsce z listy Światowego Dziedzictwa UNESCO, położone 23km na północny-zachód od Syrakuz. Skalne groby komorowe jakie tam odkryto, pochodzą z VII-XIIw. p.n.e. i jest ich około 4000.

Na zdjęciach: zabytkowe Syrakuzy. 

Opublikowano w Blog

Katania w przeszłości była niszczona przez trzęsienia ziemi, a lawa podczas erupcji Etny z 1669 roku zniszczyła fragment miasta i dotarła do morza. Lecz bliskość największego europejskiego wulkanu to nie tylko dramaty. Wysokiej jakości skały wulkaniczne o wartości handlowej, żyzne wulkaniczne gleby, wyśmienicie nadające się pod uprawę winorośli, zyski z turystyki – to też sprawka Etny.

A co by było gdyby dzisiaj Etna wybuchła z siłą największej erupcji z ostatnich kilku tysięcy lat? Nic strasznego. Ponieważ erupcje Etny nie należą do silnych. Większość posiada stopień pierwszy lub drugi w Indeksie Eksplozywności Wulkanicznej. Największe zanotowane osiągnęły stopień ósmy, a erupcję z 1669 roku szacuje się na stopień trzeci.

Zanieczyszczone tereny i zamknięte lotnisko w Katanii z powodu popiołów wulkanicznych, rzeki lawy – nie byłyby to wielkie konsekwencje. Przy dzisiejszym rozwoju techniki lawę można skierować na wybrane tory i ograniczyć zniszczenia do minimum.

Etna to ogromny masyw, większość erupcji odbywa się daleko od zamieszkałych terenów, a erupcji silniejszej niż stopień trzeci czy czwarty, trudno się spodziewać.

Katania ma się tak sobie, tygrysem gospodarczym nie jest. Największe miasto wschodniej Sycylii, drugie na wyspie, po Palermo. Z jednej strony miasto ma problem ze śmieciami i z afrykańską emigracją, z którą nie wiadomo co zrobić. Z drugiej posiada port morski, prężne choć za ciasne lotnisko i system kolei podziemnej. Niewielki, ale zawsze, a w końcu Katania to tylko niewiele ponad trzysta tysięcy mieszkańców.

Metro w Katanii to jedna linia o długości około 9km, do końca 2019 roku ma przybyć pięć nowych stacji, a docelowo ma prowadzić do lotniska. Z punktu widzenia turystyki w obecnym kształcie jest mało istotna. Bo co z tego, że z głównego dworca kolejowego można dostać się w okolice Starego Miasta(stacja Stesicoro), jeśli to zaledwie odległość jednej stacji, a do głównego placu(Duomo) i tak jest nadal 800 metrów. Idąc piechotą do pokonania jest 1300 metrów i zajmie to mniej czasu niż metrem.

Jak już jesteśmy przy Starym Mieście, to warto zwiedzić grecko-rzymski amfiteatr z odeonem po sąsiedzku. Byłoby to miejsce jakie można spotkać w niemal każdym włoskim mieście, gdyby nie fakt umiejscowienia go pośród gęstej zabudowy miejskiej. Można przejść obok, bez świadomości jego istnienia. Nawet trudno znaleźć wejście i kasę biletową (z ulicy Vittorio Emanuele II, niedaleko Piazza Duomo). Amfiteatr powstał w I - II w n.e. i mieścił około 7000 widzów. Odkryto go dopiero w XIX w. Ponieważ na jego miejscu zbudowano współczesne domy. Trzeba było je rozebrać i wykonać prace rekonstrukcyjne, by przybrał dzisiejszą postać. Warto jednak zauważyć, że już w V w p.n.e., w tym miejscu funkcjonował grecki teatr, którego pozostałości wykorzystali rzymianie. Fragmenty bloków skalnych z tego obiektu można odnaleźć w późniejszych miejskich budowlach, jak katedra św. Agaty.

Innymi słowy, porzucony amfiteatr - w VI-VII w n.e. - ulegał rozbiórce na rzecz innych budowli, był zabudowywany, funkcjonowała tu m.in. rzeźnia. Trzęsienia ziemi także dokonywały zniszczeń. Dzięki temu wszystkiemu mamy niepowtarzalną okazję zwiedzić  starożytny obiekt, połączony z kamienicami (m.in. z XVIII w). Nawet wejście do amfiteatru prowadzi przez jedną z nich, w której małe muzeum.

W korytarzach pod trybunami możemy podziwiać liczne fragmenty kolumn, rzeźb oraz pomieszczenia przypominające grotę. Także potok, który przepływa pomiędzy murami, w tym przez orchestrę.

Na tyłach amfiteatru zachowały się ruiny odeonu z II w n.e., zbudowanego z cegieł i skał wulkanicznych. Ten mniejszy, zwykle zadaszony, mieścił około 1500 widzów.

Odkryto tutaj też rzymski akwedukt i pozostałości greckie z VII-VI w p.n.e. O ile nie ma dużych zorganizowanych wycieczek, jest to spokojne miejsce, gdzie warto chwilę odetchnąć od zgiełku otaczającego miasta.

Z innych starożytnych zabytków w Katanii, również znajdujących się pośród zwartej zabudowy wspomnę o: zachowanym fragmencie rzymskiego amfiteatru, kilku lokalizacjach z rzymskimi termami (jak Terme della Rotonda, Santa Maria dell Indirizzo i Terme dell Acropoli – na terenie i obok – ogromnego klasztoru benedyktyńskiego z kościołem San Nicolo),

Katania znajduje się na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO, ale nie ze względu na starożytne zabytki tylko cenną barkową architekturę. Barok Sycylijski, który możemy tutaj podziwiać, pochodzi z XVII I XVIII wieku i dotyczy nie tylko Katanii. Uważa się, że trzęsienie ziemi z 1693r., które spowodowało konieczność odbudowy zniszczonych miast, zapoczątkowało ten styl. Z jednej strony liczne krzywizny i ornamenty, z drugiej, specyficzne rzeźby masek, aniołków czy charakterystyczne balkony.

Świetnym przykładem jest katedra św. Agaty przy Placu Katedralnym (Duomo). Świątynia zbudowana w latach 1078-1093 na ruinach rzymskich łaźni. Ulegała zniszczeniom przez trzęsienia ziemi. Obecny barokowy kształt przybrała po 1693 roku.

Na Piazza Duomo jest sporo ciekawych architektonicznie obiektów, w tym symbol Katanii – fontanna ze słoniem (u Liotru, Fontanna dell Elefante z 1736r.). Od placu biegnie jedna z najważniejszych arterii - Via Etnea, wieczorem zamieniana w deptak z ekskluzywnymi sklepami. Obok Piazza Duomo w ciągu dnia (chyba codziennie poza niedzielami), funkcjonuje targowisko z rybami i owocami morza (La Pescheria), też z roślinnymi warzywami i owocami. Popołudniu jest solidnie czyszczone z zapachu ryb.

Niepowtarzalny jest Zamek Ursino (Castello Svevo di Catania) z pierwszej połowy XIII w. Potężna kamienna budowla charakterystycznymi wieżami na rogach, otoczona zwartą miejską zabudową. Co też poniekąd niezwykłe. Ale nie tak jak pewien szczegół. Gdy zamek powstawał, znajdował się na nadmorskim klifie. Jednak na skutek trzęsień ziemi i erupcji Etny, oddalił się od morza o kilometr. Obok zamku widać lawy, które go oblewały. Mieści się w nim muzeum, jedno z wielu w Katanii. Przetrwał jako jedna z niewielu budowli trzęsienie ziemi z 1693r.

O Katanii można pisać długo, choć bez wątpienia we Włoszech jest mnóstwo ciekawszych miast. Ale wspomnę jeszcze o jednym. W końcu to miasto nadmorskie. Lecz na plażę nie jest tak łatwo trafić. Na wysokości dworca kolejowego i Starego Miasta dostępu do morza bronią ogrodzone tory kolejowe, port, ruchliwe drogi. Z Piazza Duomo trzeba pokonać przeszło dwa kilometry w kierunku lotniska, by znaleźć się na plaży. A droga nie jest prosta. Próżno też szukać nadmorskiej promenady i turystycznego zagospodarowania na poziomie, ale powoli coś się dzieje w tym kierunku. Nie mniej, plaża jest, szeroka, choć bywa dosyć zaśmiecona. Morze (Jońskie, część Śródziemnego), też jest, a jego wody ciepłe. Bez przeszkód można się w nim kąpać od czerwca do października. Ponadto świetnie widać stąd wulkan Etna. O ile nie tonie w chmurach.

Na zdjęciach trochę obrazów z Katanii. 

Opublikowano w Blog
● La Ferrovia Circumetnea czyli kolej wokół Etny, to wąskotorowa linia pomiędzy Riposto a Katanią (stacja Borgo). Przeżywała różne wzloty i upadki. Z pewnością nadal jest deficytowa. Aczkolwiek staje się powoli dużą turystyczną atrakcją. Niektóre firmy oferują już nawet wycieczki, że część trasy pokonuje się koleją, a potem autobus zabiera turystów na przykład do wąwozu Alcantara (koło którego też kiedyś funkcjonowała linia kolejowa, pisałem o niej kilka miesięcy temu).

Nie zmienia to faktu, że podróżując koleją wokół Etny, zwłaszcza na odcinku z Randazzo do Riposto, nieraz byłem jedynym pasażerem niewielkich składów kolejowych. I tutaj ciekawostka. Od przełomu lat 2015 i 2016 część taboru to pociągi Vulcano, produkowane przez polską firmę Newag. Linia jest powoli przywracana do ładu, remontowana, przebudowywana, czego świetnym przykładem jest nowoczesna stacja Adrano Nord, włączona do ruchu w 2011 roku (prezentowana poniżej na przedostatnim zdjęciu).

Kolej wybudowano w latach 1895-1898, liczy 111km, rozstaw torów to 950mm, nie jest zelektryfikowana i w większości jednotorowa. Chociaż są plany by to zmienić. Dużo zainwestowano w odcinek Adrano – Katania. Wybudowano kilka kilometrów tuneli i kilka podziemnych stacji.

Sam rozkład jazdy jest dosyć skomplikowany i wielowariantowy. Podróż wymaga co najmniej jednej przesiadki – w Randazzo. Przejazd całej trasy to około 3 godziny. Stacja początkowa to Katania Borgo, końcowa to Riposto – miasteczko nad Morzem Jońskim. Oddalone około 30km od stacji Borgo. Na tym odcinku funkcjonuje normalnotorowa kolej, którą można dojechać z Riposto do Katanii. Z kolejowej stacji Borgo, można metrem (stacja Borgo), dojechać do głównego dworca kolejowego w Katanii i w pobliże Starego Miasta.

Bez wątpienia linia kolejowa wokół Etny to ciekawa atrakcja turystyczna. Piękne widoki na Etnę, i z drugiej strony na otaczające ją niewulkaniczne góry. Pola lawowe, pola uprawne, i kilka ładnych zabytkowych miasteczek na trasie,  np. Linguaglossa, Randazzo i Adrano. Świetny pomysł na co najmniej jednodniową wycieczkę.

● Linguaglossa (ok. 550m n.p.m.). Miasteczko u północnego-wschodniego podnóża Etny, niecałe 20km od ośrodka narciarskiego Etna Nord (1800m n.p.m., North Etna – Linguaglossa, Piano Provenzana). Posiada niewielkie stare miasto z licznymi kościołami (XVI-XVIIw.). Mały plac typu rynek przy ratuszu, trochę sympatycznych kamienic i wąskich ulic. Materiałem budowalnym często były wulkaniczne skały, co w tej okolicy jest czymś codziennym. Etna dymi ponad głowami. Niedaleko stąd do wąwozu Alcantara, choć droga jest mocno okrężna. Przez miasteczko biegnie linia kolejowa – Wokół Etny (Circumetnea).

● Prawie każdy jadąc do Rifugio Sapienza i na słynny punkt widokowy Etny - Torre del Filosofo przejeżdża przez miasteczko Nicolosi (ok. 700m n.p.m.). Rozpościera się stąd ładny widok na dymiącą Etnę, a zaraz za centrum jest stary wulkaniczny krater Monti Rossi. Kilkukrotnie Nicolosi zalewała lawa z Etny. Ostatni raz blisko miasta była podczas erupcji w 2001 roku. Powyżej miejscowości są tylko niewielkie zgrupowania budynków lub pojedyncze obiekty, powstałe z myślą o turystyce. Nicolosi to ostatnie miejsce, gdzie można zjeść posiłek i zrobić zakupy w normalnych cenach (centrum położone jest przy zadrzewionym małym placu z fontanną). W Rifugio Sapienza za to samo zapłacimy kilkukrotnie więcej. Chociaż stacja turystyczna z kolejką linową, która znajduje się na wysokości ok. 1900m n.p.m. ,powszechnie nazywana jest jak znajdujący się tam hotel górski – Rifugio Sapienza albo Sapienza, ewentualnie Funivia dell Etna (kolej linowa), to znaki drogowe używają zazwyczaj sformułowania: Nicolosi Nord. Ponieważ to północna część gminy Nicolosi.

Prawie każdy jadąc do Rifugio Sapienza i na słynny punkt widokowy Etny - Torre del Filosofo przejeżdża przez miasteczko Nicolosi (ok. 700m n.p.m.). Rozpościera się stąd ładny widok na dymiącą Etnę, a zaraz za centrum jest stary wulkaniczny krater Monti Rossi. Kilkukrotnie Nicolosi zalewała lawa z Etny. Ostatni raz blisko miasta była podczas erupcji w 2001 roku. Powyżej miejscowości są tylko niewielkie zgrupowania budynków lub pojedyncze obiekty, powstałe z myślą o turystyce. Nicolosi to ostatnie miejsce, gdzie można zjeść posiłek i zrobić zakupy w normalnych cenach (centrum położone jest przy zadrzewionym małym placu z fontanną). W Rifugio Sapienza za to samo zapłacimy kilkukrotnie więcej. Chociaż stacja turystyczna z kolejką linową, która znajduje się na wysokości ok. 1900m n.p.m., powszechnie nazywana jest jak znajdujący się tam hotel górski – Rifugio Sapienza albo Sapienza, ewentualnie Funivia dell Etna (kolej linowa), to znaki drogowe używają zazwyczaj sformułowania: Nicolosi Nord. Ponieważ to północna część gminy Nicolosi.

Na zdjęciach opisane miejsca.

Opublikowano w Blog
poniedziałek, 11 grudzień 2017 06:11

ETNA poniżej 3000m - też jest ciekawa

Bez wątpienia najciekawsze z punktu widzenia aktywności wulkanicznej są partie szczytowe Etny. Ale poniżej też jest mnóstwo atrakcji. O wielu z nich już pisałem - jaskinie (np. Grotta del Gelo), kratery (setki), pola lawowe (kilkaset kilometrów kwadratowych), doliny (jak Valle del Bove). Tym razem dorzucę kolejną garść informacji.

Zagłębiem turystycznym Etny jest odcinek pomiędzy Rifugio Sapienza (ok. 1900m) a Torre del Filosofo (ok. 2900m). Jest tutaj hotel górski, kilka barów i restauracji. Kolejka gondolowa (Funivia dell Etna) i kilka wyciągów narciarskich. Kratery pasożytnicze licznie odwiedzane przez turystów oraz punkty widokowe na partie szczytowe Etny. Prawie cały ruch turystyczny odbywa się właśnie tutaj - od południa. Może i dobrze, bo w innych fragmentach Etny jest spokój. Niewielu turystów a miejscami nie ma ich wcale. Co nie oznacza, że w jej masywie nie ma schronów turystycznych, czy schronisk w niższych partiach. Jest także drugi ośrodek narciarski - od północy (Etna Nord, Piano Provenzana, Linguaglossa - Etna Nord). Są ścieżki, fragmentami niemal o charakterze szlaków, a drogi szutrowe wykorzystywane są przez rowerzystów.

Dużo turystyki jest u podnóża Etny, z wszystkich stron. Sam wulkan jest w tle. Zabytkowe miasteczka, starożytne zabytki, winnice, kaniony, wiejska sielanka, oraz linia kolejowa obiegająca ten największy europejski wulkan (poświęcę jej uwagę w kolejnym wpisie).

Zdjęcia w załączonej galerii pokazują rejon Rifugio Sapienza oraz Torre del Filosofo, jak również północny ośrodek narciarski - Etna Nord. Do tego pola lawowe, kratery, krzyż poświęcony Sabrinie Pilara sfotografowany w listopadzie 2009 roku i październiku 2017 roku. Do tego widok na Etnę z miasteczka Linguaglossa, a także rzeki zastygłej lawy z ostatniej dużej erupcji.

Właśnie, już tyle lat od niej minęło. W latach 2001-2002, lawa spływała z różnych stron Etny, schodząc poniżej 1000m n.p.m. Zniszczyła ośrodki narciarskie na południu i północy, zagrażała niektórym wioskom. Skala erupcji nie była tak duża jak choćby w latach 80-tych XX wieku, ale poważna. Od tego czasu to co sie dzieje na Etnie, to drobne erupcyjki. Nawet bardzo długi ciąg erupcji z lat 2008-2009, to skromne zjawiska. A ja od lat czekam na potężny wielomiesięczny i wielopunktowy wybuch Etny. Ciągle wierzę, że się doczekam. Uwielbiam niszczycielską siłę wulkanów. Nie pocztówkowe niegroźne wybuchy i wypływy lawy. Obserwacja jak wulkan zmienia krajobrazy - to dopiero atrakcja.

Dla takiego pasjonata wulkanów jak ja, zamieszkiwanie Europy nie jest najlepszym pomysłem. Wulkanów mało, aktywnych jeszcze mniej, a wybuchających znikoma ilość. Do tego czynią to rzadko. Ale może dlatego karkołomność mojego wulkanicznego projektu czyni go jeszcze ciekawszym i bardziej wartościowym. Gdybym był Indonezyjczykiem, w swoim kraju miałbym sto kilkadziesiąt aktywnych wulkanów, co najmniej kilka zawsze w fazie erupcji. A tak muszę się namęczyć, naczekać, naszukać zjawisk wulkanicznych, które mnie interesują. Zwykle poza Europą. Lecz, czasami czym trudniej tym lepiej.  

Opublikowano w Blog
Nie ma to jak dobrze żyć z Etną. Pozwoliła mi zrealizować drugą część zadań, po wcześniejszej czerwcowej wizycie. Wtedy kiedy potrzebowałem uspokoiła się i pozwoliła zajrzeć w swoje na ogół niedostępne zakamarki. Umożliwiła zabawy z lawą. Ale pod koniec pobytu postraszyła. 30-godzinną potężną erupcją gazową z Krateru Centralnego.

Szkoda, że akurat wtedy byłem w tymże kraterze. Z trudem wydostałem się. Przez chwilę byłem pewien, że się uduszę, albo wpadnę przez jakąś dziurę do komory płynnej lawy. Na szczęście instynkt przetrwania i doświadczenie wydostały mnie z opresji. Który to już raz? Lepiej nie liczyć. I ile razy mi się jeszcze uda? Ponoć koty mają siedem żyć. Ja ich wyczerpałem podczas moich wypraw przynajmniej trzy razy tyle. Patrząc na to co robię od tylu lat, aż dziw bierze, że tak długo żyję.

Nie lubię Etny od strony Torre del Filosofo. Za dużo ludzi. Na szczęście w innych jej częściach zazwyczaj jestem sam. Nie ma nic fajniejszego niż wędrować całą dobę po kraterach szczytowych Etny. Podziwiać zachód i wschód słońca. Lawę, ogromne obłoki gazów wydobywające się z kraterów. Tylko ja i wulkan. I ta wspaniała niepewność co się wydarzy za sekundę.

Valle del Leone - księżycowa dolina po północnej stronie Etny. Kryje kilka kraterów, jęzorów zastygłej lawy oraz mikrolodowiec. Wędrówka po znacznej ilości popiołów wulkanicznych w niej nagromadzonych, imituje spacer po Księżycu. Gdy tam jestem, poza moimi śladami, żadnych innych nigdy nie dostrzegłem. Bo rzadko ktoś się tam zapuszcza. 

Opublikowano w Blog
Zdjęcie ilustracyjne w dużej mierze odpowiada na pytanie dlaczego wulkany to moja pasja. Krajobrazy nie z tej Ziemi. Jak z obcej planety. Ekstremalne scenerie, ekstremalne warunki. Erupcje potrafią wszystko zmienić. Dodać wysokości, zabrać. Powiększyć wyspę, zniszczyć. Spalić las, miasto. Potęga niesamowita. A największe erupcje największych wulkanów potrafią zmienić los całej planety, w tym wszystkich żywych organizmów.

Nawet po zejściu niżej, co widać na załączonych zdjęciach, krajobraz nie przestaje być egzotyczny. Gdy tak wędruję całymi dniami po ostrej jak brzytwa lawie, ruchomej, sypkiej. Gdy lawa po horyzont. Nadal się czuję jak na innej planecie. Wspaniałe uczucie, choć czasami bolesne, co prezentuję na jednym ze zdjęć.

O Kraterach Południowo-Wschodnich już pisałem (można odnaleźć artykuły w wyszukiwarce na stronie). Nawet trochę w ostatnim wpisie na blogu. Ale warto wracać do tematu, bo to jeden z najciekawszych fragmentów Etny. Tutaj zaszły największe zmiany na wulkanie. Przybyło metrów i kraterów. Nowy Krater Południowo-Wschodni stał się pełnoprawnym kraterem szczytowym. Zaś Krater Południowo-Wschodni (stary), dzisiaj to kilka kraterów, a nie jeden jak jeszcze niedawno. Jeśli nadal ta część Etny będzie tak aktywna, tutaj będzie należało szukać najwyższego punktu tego potężnego wulkanu w przyszłości. Wysokość dobiła już do 3300m n.p.m. i jest tylko o 31m niższa o najwyższego wierzchołka na skraju Krateru Północno-Wschodniego. Szczytowe tereny południowo-wschodnie, to miejsce najczęstszych erupcji Etny w ostatnich latach.

Miało to swoje konsekwencje, bo gigantyczne ilości gazów jakie wydostawały się z tego rejonu, nie pozwalały na wnikliwą obserwację. Lecz tym razem, było tu wyjątkowo spokojnie. Gazów sporo, ale widać było wszystko, także dno Nowego Krateru Południowo-Wschodniego. Dało się też obejść cały ten teren, choć momentami mocno ryzykując, o czym pisałem niedawno. Tego mi brakowało, by posiąść aktualną, dogłębną i pełną wiedzę, na temat  potężnego obszaru kraterów szczytowych Etny. Teraz mam komplet.

Na zdjęciach: Kratery Południowo-Wschodnie oraz pola lawowe. A także grafika partnerów wyprawy. Przy tak dużym i ambitnym projekcie jak 100 WULKANÓW, każde wsparcie jest cenne, za które dziękuję. Robienie czegoś czego nikt nie robi, dokonywanie pionierskich badań i odkryć - musi kosztować. 

Opublikowano w Blog
Strona 1 z 4

nationalgeographic box

red bull 225x150

TOKFM box

iexpert 225X150px

stopka plecak

LogoStopka

stopka plecak

Strona używa informacji zapisanych za pomocą… plików cookies w celu dostosowania do indywidualnych potrzeb użytkowników. Jeżeli tego nie akceptujesz zmień ustawienia przeglądarki dotyczą…ce cookies. Więcej informacji można znaleźć‡ w naszej Polityce prywatności.