portal gorski 225x150 box

slaskie box

spokey.jpg 225PX

LOGO

Podziel się

FacebookMySpaceTwitterGoogle BookmarksLinkedinRSS Feed
piątek, 23 czerwiec 2017 06:01

WELLNESS w Himalajach

Niedawno powróciłem z sześciotygodniowego pobytu w Nepalu, gdzie z dwoma grupami przeszliśmy fajne trekkingi. Wokół Manaslu i do bazy pod Annapurną, z wejściem na punkt widokowy Poon Hill. Wielokrotnie przekraczaliśmy wysokości 4-5 tysięcy m n.p.m. W wyjeździe towarzyszyły mi produkty Wellness by Oriflame. Zdrowe, naturalne, w sposób przemyślany pod względem składu przygotowane.

Cieszy, że coraz więcej ludzi chce spędzać aktywnie czas, myśli o zdrowym stylu życia i wie, że warto na to wydać pieniądze, bo się opłaca. Coraz częściej aktywnie żyją ludzie, którzy niedawno byli tak zaniedbani, iż krótki spacer sprawiał problem. A przecież w każdym wieku można przy umiarkowanym wysiłku zmienić diametralnie samego siebie na lepsze. Wystarczy zrewidować trochę nawyków żywieniowych, dołączyć jakąkolwiek aktywność fizyczną, a będą efekty. Pod warunkiem konsekwencji w działaniu.

A w tym wszystkim mogą pomóc produkty zdrowej żywności wymyślone i przebadane przez naukowców-lekarzy w Szwecji. Słusznie doszli do wniosku, że  niesprawiedliwe jest, aby tylko ich pacjenci mogli uzupełniać swoją dietę o nie. Poszukali zatem firmy, szwedzkiej rzecz jasna, która mogłaby zająć się dystrybucją. Padło na globalną markę, jaką jest Oriflame. I tak obok szeroko rozumianych kosmetyków, dołączyła seria wellness: Wellness by Oriflame. Stopniowo rozwijana, ale jak to Szwedzi, działają powoli. Liczy się jakość a nie ilość. A że moda na zdrową żywność i dbanie o siebie dotarła także do Polski, wysokiej klasy produkty cieszą się coraz większym zainteresowaniem. Do zdrowego stylu życia Szwedów nam jeszcze daleko, ale postęp jest. Coraz więcej osób zamiast kupić 6 pączków za 5 złotych, woli kupić zdrowego, niskokalorycznego i wartościowego odżywczo batona. Niektórzy też się już nauczyli czytać opakowania i pilnować jakości tego co wrzucają do swojego organizmu. Różne piękne napisy o zdrowiu na opakowaniu potrafią mieć niewiele wspólnego z rzeczywistością. Wspaniałe reklamy suplementów diety, że za 19,99zł masz sto cudownych tabletek zdrowia, również można włożyć między bajki. Jakość musi kosztować. W jednym produkcie kwasy tłuszczowe omega3 mogą być zupełnie bezwartościowe, podłej jakości składniki. W innym, odwrotnie, będą należycie spełniały swoją rolę. Warto być dociekliwym, czytać opakowania, sprawdzać. I zawsze pamiętać, że sama zdrowa żywność czy suplementy diety do bycia zdrowym nie wystarczą.

To jest tak jak z samochodem. Wszyscy wiemy, że by dobrze i bezawaryjnie nam służył, trzeba wlewać do silnika wysokiej jakości olej i regularnie go wymieniać. Wszyscy też wiemy, że Volvo musi dużo kosztować, bo to wysokiej klasy i bardzo bezpieczne samochody. Niestety w Polsce, lepiej dbamy o swoje samochody niż o siebie. Wolimy wlać najlepszy i najdroższy olej silnikowy, a do własnego żołądka wpakować jakieś śmieci. Dzięki temu silnik samochodowy będzie długo sprawny bez remontu, a nasz organizm będzie wymagał ingerencji lekarzy, często chirurgów. Tylko samochód dużo łatwiej naprawić, niż awarię w skomplikowanym systemie organów wewnętrznych człowieka.

Na zdjęciach trochę ujęć z Nepalu.

Opublikowano w Blog
niedziela, 21 maj 2017 06:42

Po NEPALU

Podróże to poznawanie ludzi. Skoro spędziłem niedawno w Nepalu blisko 6 tygodni, nie mogło zabraknąć nowych znajomości czy spotkań ze znajomymi. Nie inaczej było tym razem, a niektóre chwile zostały uwiecznione na zdjęciach.

Na pierwszych dwóch w Annapurna Base Camp 4130m (ABC) pozuję z turystkami z Nepalu i z Indii. Na kolejnym, w tym samym miejscu, jestem z Basią, Darkiem, Kumarem (po lewej) i Nabinem. Fotografia nr 4 to ja i Debbie z Hong Kongu. Odbywaliśmy trekking do ABC niemal równolegle. A że weseli z nas ludzie, świetnie dogadywaliśmy się spotykając w różnych miejscach na trasie. Na zdjęciu nr 5 jestem w towarzystwie kierownika hoteliku w Ghorepani 2860m, niedaleko słynnego punktu widokowego Poon Hill 3210m.  

6 i 7 to zdjęcia, na których zaprzyjaźniam się z innymi gatunkami. To bardzo ważne, bo jak kiedyś oficjalnie odwiedzą nas kosmici, bo nieoficjalnie robią to na co dzień jak twierdzą niektórzy, będę przygotowany. Na zdjęciu nr 8 jestem w Annapurna BC i robię selfie z Janii z Finlandii. Trafiła tam przeze mnie, albo dzięki mnie. Janii planowała z Ghorepani zejść w doliny, ale przekonałem ją, że skoro ma czas, warto się wybrać do bazy pod Annapurną. Bo to ładne miejsce, sam trekking też. Bardzo mi dziękowała, że ją namówiłem. Obok selfie z Anetą w Katmandu, z którą nie możemy spotkać się w Polsce, ale w Tanzanii albo w Nepalu - jak najbardziej. Na dole w towarzystwie kierowniczki Sabity w jednej z lodge`y w rejonie Annapurny, i jej zaufanej pomocnicy Ihary (po prawej). Zawsze trzeba mieć nadzieję, że własny urok osobisty pozwoli trochę obniżyć ceny. A poza tym to fajne i wesołe dziewczyny. Ostatnia ćwiartka zdjęcia, to Larke Pass w rejonie Manaslu (ok. 5150m), w towarzystwie Justyny.  Na dziewiątym zdjęciu pozujemy z Chandra w Dharmashala przed Larke Pass, na wysokości 4470m. Chandra pełni w różnych hotelikach i lodge`ach na trasie Manaslu Circuit funkcję kierownika. Zawsze mogę na niego liczyć.

10-tka, to hotel w Kathmandu i od lewej: Bogdan, Piotrek, Gregor, Passang, Ania, Marzena, Waldek, za nim Passang, obok Justyna, Dupa i Tenzing. Wszyscy świetnie poradzili sobie z wymagającym trekkingiem wokół Manaslu i wysokościami przekraczającymi pięć tysięcy metrów n.p.m. Ostatnie dwa zdjęcia (11 i 12) zostały zrobione w Katmandu. Gokul, na pierwszym z nich, był kilka razy w Polsce, był także na szczycie Everestu, a na co dzień zajmuje się turystyką. Z kolei N.B. ma swój sklep ze sprzętem outdoorowym na Thamelu. Jak trzeba coś kupić albo wypożyczyć, zawsze jest na miejscu.

Na początek z Nepalu tyle. A czy będzie coś więcej? Mam nadzieję, jeśli tylko czas pozwoli, a z nim mam ciągłe problemy, bo doba jest stanowczo za krótka na ilość moich codziennych zadań. :)

Pozdrawiam chwilowo z Polski.

Gregor

Opublikowano w Blog

Porcja fotografii zwłaszcza przyrodniczych, z sześciu kontynentów, z muzyką w tle. Taka współczesna diaporama, czyli slideshow. 
Opublikowano w Filmy
Wieża Arabów (Burj Al Arab, Burdż Al-Arab), czyli jeden z najbardziej luksusowych hoteli świata, oraz najwyższych - 321m. Stanowi pierwszą współczesną ikonę architektoniczną Dubaju, został bowiem oddany do użytku w 1999 roku. Dla jego klasyfikacji zabrakło gwiazdek. Ustalono, że ma 7 (siedem). Chociaż niektórzy twierdzą, że ma tylko 6. A tak naprawdę funkcjonuje jako hotel 5-gwiazdkowy z dodanym słowem "deluxe" (absolutny luksus).

Prawie każdy kojarzy Burj Al Arab, wieżowiec w kształcie żagla, postawiony na sztucznej wyspie w Zatoce Perskiej. Plaż tutaj nie ma, choć są na lądzie po sąsiedzku, za to od strony morza są efektowe baseny. Budynek posiada 202 apartamenty hotelowe, lądowisko dla helikopterów w górnej części, gościom usługują prywatni lokaje.

Jego wnętrza są zdobione 24-karatowym złotem, takie też są iPady, iPhony i BlackBerry, z których bezpłatnie mogą korzystać goście. A gdy mają problemy, by się z nimi rozstać, mogą kupić za jedyne 10 tysięcy USD. Za nocleg na górnych piętrach trzeba zapłacić kilkadziesiąt tysięcy dolarów, na niższych kondygnacjach, jedynie kilka tysięcy. Oczywiście w hotelu są wspaniałe restauracje, z ulicy do nich nie wejdziemy. Nie dziwi, że niedaleko Burj Al Arab znajduje się jedna z dwóch dubajskich Scoopi Cafe, gdzie można zdjęć deser o nazwie Black Diamond (Czarny Diament) za jedyne 2999 AED czyli 3300zł czyli ok. 800USD. W zamian dostaniemy niewielką porcję płatków lodowych z Madagaskaru z dodatkiem irańskiego szafranu i czarnych trufli z Włoch. Deser pokryto płatkami i proszkiem z 23-karatowego złota. Spożywamy go srebrną łyżeczką, którą dostajemy później w prezencie. Jest to najdroższy deser w Dubaju, często nazywany najdroższym deserem świata. Jednak moda na tego typu atrakcje spowodowała, że przybywa miejsc na świecie, gdzie można zjeść deser za podobną cenę, a nawet wyższą. W szaleństwach tego typu dominuje Azja, do której i Emiraty się zaliczają. Na marginesie, druga kawiarnia Scoopi Cafe mieści się w ekskluzywnej dzielnicy Dubai (Dubaj) Marina.

Wracając do Burj Al Arab, wewnątrz jest wielkie akwarium z prawdziwą rafą koralową. Natomiast atrium ma niebotyczne 180m wysokości. Zaś goście, muszą być ubrani w określony sposób i tak samo się zachowywać.

Po sąsiedzku jest prywatna plaża, port dla jachtów, inny ekskluzywny hotel - Jumeirah Beach Hotel - w kształcie morskiej fali o wysokości 93 metrów. Gdy powstawał w 1997 roku, był jednym z najwyższych budynku w Dubaju, teraz jego wysokość jest tak nikła, że nieistotna w konfrontacji z tym co powstało w mieście w ostatnich kilkunastu latach. Inne okoliczne atrakcje to wodny park Wild Wadi i centrum handlowe Madinat Jumeirah.

Dubaj woli zamożnych klientów, dlatego większość nadbrzeża morskiego to zamknięte osiedla, prywatne plaże, apartamenty do wynajęcia, hotele. Publicznych plaż jest niewiele, ale jedna z nich się uchowała obok Burj Al Arab. Zobaczymy na jak długo?

Na zdjęciach: Burj Al Arab hotel z różnych ujęcia, za dnia i w nocy oraz pobliska plaża, jak również hotel Juneirah Beach.

Opublikowano w Blog
sobota, 25 marzec 2017 11:48

DUBAJ w budowie

Spotkany w Dubaju Amerykanin Cliff, który był tutaj 12 lat wcześniej, powiedział: "nie poznaję miasta. Większości stojących teraz budynków nie było. Aż strach pomyśleć jak to miasto będzie wyglądało za kolejne 12 lat?"

Otóż to. Chociaż wiele już powstało, Dubaj jest w permanentnej budowie na wielką skalę. Miasto ma 70 kilometrów długości i 20 szerokości. Z pustyni wyrastają setki wieżowców i powstaje drugie tyle. W różnych miejscach. Wiele z nich będzie miało po 200-300 metrów wysokości, kilka 400-500 metrów. A najwyższy, Burdż Chalifa 828m, zastąpi The Tower at Dubai Creek Harbour, który ma osiągnąć 1192m. Przeznaczenie budynków: biurowe, mieszkalne, hotelarskie. A propos tych ostatnich, w Dubaju zaobserwowałem takie zjawisko. Postawiono luksusowy hotel-drapacz chmur. Wokół niego powstaje kilkanaście innych budynków, budowane są drogi. Hałas non stop. Kurz wszędzie. W okolicy jeden wielki plac budowy i nie ma niczego godnego uwagi. A noclegi po kilkaset dolarów za pokój. I taki hotel ma klientów. Zakładam, że w środku też są jakieś restauracje, kasyno czy strefa spa and wellness, więc można z hotelu nie wychodzić. Jednakże, by coś zobaczyć w Dubaju, bez auta lub taksówki się nie obejdzie - i to będą długie przejazdy. Dla mnie to irracjonalne. Za darmo bym z takiego hotelu nie skorzystał, ale o gustach się nie dyskutuje. Zwłaszcza, że jest nas, ludzi, już 7,5 miliarda.

Wieżowce i wielopasmowe arterie to nie wszystko, co się buduje w Dubaju. Zresztą te ostatnie są w nocy przesadnie oświetlone. Ale kto bogatemu zabroni?

Powstają kolejne wielkie centra handlowe, parki rozrywki. Za Burdż Chalifa wykopano kanał, który łączy Zatokę Perską z Dubai Creek. Wyspa-palma Jumeirah jest już w większości zabudowana. Poprowadzono na nią nawet nadziemną specjalną kolejkę. Nieopodal trwa budowa większej wyspy-palmy Jebel Ali. Zabudowywany też jest archipelag sztucznych wysp The World, przedstawiających zgodnie z nazwą - Ziemię (konkretne państwa).

Dubai International Airport robi się za ciasne, dlatego na bazie lotniska Al-Maktoum planuje się stworzenie giganta na przynajmniej 120 mln pasażerów. W 2020 Dubaj, jako pierwsze miasto w tej części świata, będzie gościło światową wystawę EXPO. Istnieje projekt budowy nowego portu, z dużym naciskiem na statki wycieczkowe, w pobliżu ma stanąć wysoka na 135 metrów latarnia morska. W planach jest też rozbudowa metra, budowa hotelu podmorskiego, a nawet sztucznej góry, by w tym pustynnym zakątku było więcej opadów deszczu. Nie lekceważyłbym tych szalonych arabskich pomysłów. Oni są zdolni do wszystkiego.

Emiraty budują specjaliści z najwyżej rozwiniętych technologicznie krajów świata, a czarną robotę wykonuje głównie zaciąg robotników z Azji Południowo-Wschodniej.

Dygresja. Dubaj traci swoją elitarność, tak samo jak straciły ją choćby - indonezyjska wyspa Bali czy Tajlandia. Bo co interesuje osoby naprawdę zamożne? Być tam, gdzie większość nie może. A w Dubaju, na Bali czy w Tajlandii może być niemal każdy. Znaleźć tani przelot, tani nocleg, tanio zjeść - nic trudnego. Paradoksalnie, coraz częściej taniej można spędzić wakacje w Indonezji, Tajlandii czy w Emiratach Arabskich, niż w Polsce. Owszem, w Dubaju znajdziemy ekstremalnie drogie hotele i restauracje, gdzie człowiek z ulicy nie wejdzie, ale to już nie to samo. Pochwalić się pobytem w Dubaju może milioner, który korzystał tylko z ekskluzywnych dubajskich atrakcji, jak i backpackers, który przyleciał tanią linią, spał w hostelu i jadał w barach obsługujących tysiące robotników z Półwyspu Indyjskiego, Filipin i państw sąsiednich.

Na szczęście, dla osób zamożnych, jest jeszcze sporo naprawdę ekskluzywnych miejsc na świecie, które mogą odwiedzić nieliczni.

Na zdjęciach: budowy wzdłuż Sheikh Zayed Road, m.in. w Business Bay, w rejonie Burdż Chalifa, na palmie Jumeirah, nad Dubai Creek od strony Szardży, nowy wybudowany kanał, oraz w Dubai Marina 

Opublikowano w Blog
Chociaż kojarzony jestem przede wszystkim z wulkanami, moja działalność podróżniczo - sportowa składa się z wielu różnych elementów, aktywności. Brak czasu nie pozwala o wielu z nich opowiedzieć, ani napisać. Dlatego dzisiaj krótko o innych górach, nie będących wulkanami. Je też uwielbiam i w nich bywam. Gdybym chciał zliczyć wszystkie zdobyte górskie szczyty, byłoby ich z tysiąc. Więc wspomnę o 10 najwyższych dotychczas osiągniętych wzniesieniach, istotniejszych. Oto one:

7134 metrów - Pik Lenina / Avicenna Peak (choć GPS wskazał 7146m n.p.m., Pamir, Kirgistan/Tadżykistan). Przyjechałem bardzo zmotywowany, bo biłem swój kolejny rekord wysokości. Przygotowany byłem na ciężką walkę. A wszystko poszło banalnie łatwo - podejście aklimatyzacyjne zakończyło się zdobyciem szczytu. Cała akcja górska zajęła 13 dni (z aklimatyzacyjnymi wyskokami w bok), zakończyła się w pierwszych dniach sierpnia. Nie wszyscy mięli takie odczucia. Podczas mojego pobytu góra pochłonęła życie jednej osoby, kilka zostało rannych (szczeliny lodowcowe, choroba wysokościowa, lawina). Nikły procent atakujących Lenina osiągnął wierzchołek. Zupełnie nie wiem dlaczego?

Mogłoby się wydawać, że na tej górze miał miejsce mój najwyższy nocleg, ale nie. Dużo wyższe noclegi i to w pokaźnej liczbie, miałem na andyjskich wulkanach, najwyższy na 6820m - masyw Ojosa del Salado (nawet na Aconcagui "strzeliłem" sobie nocleg na 6300m, na Leninie tylko 6130m).

Chociaż Pik Lenina trudno traktować jako ambitne wyzwanie, góra zapisała się w historii alpinizmu wybitnie tragicznie. Za sprawą dwóch pamiętnych tragedii. W 1974 roku w rejonie wierzchołka zmarły wszystkie członkinie radzieckiej kobiecej wyprawy. 8 ofiar. Przyczyna: załamanie pogody. Natomiast w 1990 roku na obóz drugi, położony na ok. 5200m, zeszła lawina, którą wywołało trzęsienie ziemi. Uchodzi za największą wysokogórską tragedię, bo zginęły 43 osoby.

6962m - Aconcagua (Andy, Argentyna) - najwyższa góra Ameryki Południowej i poza Azją. Dla wielu samodzielny cel. W moim przypadku był to dodatek do wulkanicznej wyprawy. By później sprawnie działać na dużych wysokościach, aklimatyzacyjnie i samotnie wszedłem sobie właśnie na Aconcaguę od strony doliny Horcones. W grudniu, przy bardzo zimowej pogodzie, kiedy na 6000m i powyżej w nocy temperatury przekraczały minus 30 stopni Celsjusza, a odczuwalne dochodziły do minus 50.

6181m - Island Peak (Imja Tse, Himalaje, Khumbu Himal, Nepal) - niewysoka, szybka w zdobyciu, ale bardzo ładnie położona góra. Pod południową ścianą Lhotse, niedaleko Makalu i Ama Dablam, otoczona lodowcami. Był październik, a po dojściu pod górę, wystarczył jeden dzień, by wejść i zejść. 

6145m - Razdielna (Razdielnaja, Razdelnaya Peak, Pamir, Kirgistan) - szczyt, który pokonuje się na drodze klasycznej prowadzącej na Pik Lenina. Umiejscowiony jest tam obóz III (C1), z którego najczęściej atakuje się wyższego siedmiotysięcznego sąsiada. Oddzielony od Razdielnej przełęczą o wysokości 6065m.

6088m - Huayna Potosi (Andy, Boliwia) - piękna piramidalna góra obok La Paz i w sąsiedztwie jeziora Titicaca. Na upartego można o świcie wyruszyć z La Paz, podjechać kawałek, wejść na szczyt, i wieczorem świętować sukces ponownie w La Paz. Chcąc się nacieszyć widokami, piękną pokrywą lodowcową, spędziłem w masywie 3 dni, był maj.

5645m - Kala Pattar (ramię Pumori, Himalaje, Khumbu Himal, Nepal) - najbardziej znany na świecie punkt widokowy na Mount Everest (po tybetańsku Czomolungma, a nepalsku Sagarmatha). Sympatyczna skałka w wysokogórskim otoczeniu. Prowadzi na nią łatwa ścieżka.

Jeszcze tego samego październikowego dnia odwiedziłem Everest Base Camp 5360m, bo to blisko, niżej, a ścieżka nawet na lodowcu Khumbu - bezproblemowa.

5520m - przełęcz Kongma (Kongma La, Himalaje, Khumbu Himal, inne źródła podają 5535-40m) - po zdobyciu Island Peak przez przełęcz i lodowiec Khumbu doszedłem do trasy prowadzącej pod Everest. Okolica ta obejmuje wspaniałe widoki na Himalaje, są też tutaj jeziora i małe lodowce. Swego czasu, nocleg prawie na samej przełęczy, był moim najwyższym.

5360m - przełęcz Cho (Cho La, Himalaje, Khumbu Himal, inne źródła podają 5420m) - pokonałem ją, jak również największy nepalski lodowiec Ngozumpa, w drodze na inny słynny punkt widokowy na Everest - Gokyo. Na przełęczy jest niewielki lodowiec.

5360m - Gokyo Ri (Gokyo Peak, Himalaje, Khumbu Himal, Nepal) - niezbyt wybitny szczyt, za to oferujący wybitne widoki na Eeverest, Makalu, a po drodze także na Cho Oyu i serię błękitnych jezior oraz lodowiec Ngozumpa. Mount Everest z tej perspektywy również prezentuje się okazale.

5360m - Everest Base Camp  (Himalaje, Khumbu Himal, Nepal) - to w zasadzie jedenasta pozycja, ale o takiej samej wysokości jak dwie wcześniejsze. Łatwa, płaska ścieżka, lodowiec Khumbu i widok na słynny Ice Fall oraz Nuptse. Wspaniała wysokogórska atmosfera. Choć akurat Everestu z BC nie widać.

Podane wysokości są według własnych pomiarów GPS.

Dla porównania, wulkanów o wysokościach 5000m - 6896m (najwyższy wulkan Ojos del Salado) zdobyłem 21.

Po wulkanach chodzę najczęściej samotnie, po górach wysokich również.

8000m? Pewnie kiedyś się wybiorę. Większość sprzętu już jest.

Malutka galeria zdjęć:

Opublikowano w Blog

Pokaz odbywa się do utworu Skyfall Adele. Mój zamiar był taki, aby film był publicznie dostępny, ale zarabiał na nim właściciel muzyki czyli Sony Music. Jednakże Sony zamiast zarabiać na filmie, "wspaniałomyślnie" postanowiło go zablokować we wszystkich krajach świata. Dlatego muzykę musiałem podmienić, by film był dostępny na Youtube.

Jezioro Burdż Chalifa, Dubaj - Fontanny Dubaju - nocny pokaz wody, światła i dźwięku, największy tego typu na świecie.

Burj Khalifa Lake, Dubai - Dubai Fountain - lights and music watershow by night - biggest in the world.

Opublikowano w Filmy
Fontanny Dubaju (Dubai Fountain) zajmują część 12-hektarowego Jeziora Burdż Chalifa (Burj Khalifa Lake). Uruchomiono je w 2009 roku, rozbudowano rok później. Sztuczne jezioro, de facto basen o błękitnej wodzie, posiada mocno zawiłą linię brzegową, a dostarczana do niego woda wpada rzeką z kaskadami. Jezioro otaczają - Burdż Chalifa (najwyższy budynek świata) i Dubai Mall (największe centrum handlowe świata). Ponadto są tereny parkowe, deptaki, plac zabaw, mniejsze centra handlowe (souki), apartamentowce, hotele, restauracje, ciut dalej biurowce. Po jeziorze można odbyć wycieczkę łódką.

Same fontanny umiejscowione zostały przy Dubai Mall i Burj Khalifa, mają 275m długości, zainstalowano 6600 świateł i 25 kolorowych projektorów. Pokazy ich możliwości z muzyką i światłem odbywają sie codziennie (nieodpłatnie). Podczas mojego pobytu rozkład pokazów przedstawiał się tak: 13:00 i 13:30 (w piątki 13:30 i 14:00), wieczorami od 18:00 do 23:00 co 30 minut. 

Pokaz trwa tyle, ile podkład muzyczny. A są nim współczesne przeboje, jak i muzyka arabska. Czyli od ponad 2 do 5 minut. Lista wykorzystywanych utworów jest długa. Obejrzałem ponad dziesięć pokazów i najbardziej podobało mi się połączenie możliwości fontann z utworem Time to Say Goodbye (Andrea Bocelli & Sarah Brightman), może dlatego, że go bardzo lubię. Jak również z utworem Skyfall - Adele. Tutaj mogły być dwa powody, efektowny pokaz świetnie współgrający z muzyką oraz fakt, że wcześniej obejrzałem w Burdż Chalifa wystawę poświeconą James`owi Bond`owi, (poświęcę jej następny artykuł z Dubaju).

Ogromna przestrzeń, przeróżne wodne figury w takt muzyki, a przede wszystkim wystrzały wody do 150m wysokości. Nie ma niczego podobnego na świecie. Pokaz szczególnie atrakcyjnie prezentuje się po zmroku. Jako ciekawostkę dodam, że z kolei największy pokaz typu światło i dźwięk oferuje Hong Kong, film z pokazu można zobaczyć: TUTAJ (środkowy film).  Filmy z pokazu fontann w Dubaju są: Fontanny Dubaju - największy na świecie pokaz - woda - światło - dźwięk.

Widziałem podobne pokazy w wielu miastach na świecie, ale Dubaj przebił je bez wątpienia swoją gigantomanią. Turyści lubią wszystko co największe i jedyne na świecie, więc chętnie oglądają wodne pokazy. Od strony technicznej, to bardzo poważne przedsięwzięcie. Zresztą cena budowy około 220mln USD mówi sama za siebie. Otoczenie jeziora jest zagospodarowane na wysokim poziomie, choć część budów w jego sąsiedztwie trwa. O ile po zmroku pokaz jest efektowniejszy niż w dzień, to i gdy jasno też warto tutaj zajrzeć. Turkusowy błękit jeziora, eleganckie otoczenie - także są godne uwagi.

Jestem pod wrażeniem Dubaju, który z miasta, gdzie nikt nie przyjechałby na wakacje, stał się jednym z najchętniej odwiedzanych i pożądanych miejsc turystycznych świata. Jak widać, nie trzeba mieć tysiącletnich zabytków, by przyciągać miliony turystów. Trzeba jednak mieć pieniądze, by wybudować ekstremalne obiekty i je wypromować. Inna sprawa, że Dubaj woli turystów z grubym portfelem i wiele działań podporządkowuje tylko im. Szanuję, że Arabowie z Emiratów mają odwagę na realizację szalonych projektów inżyniersko-architektonicznych i nie wstydzą się, że nastawieni są przede wszystkim na klienta zamożnego. Co nie stoi w sprzeczności z tym, że  w Dubaju każdy turysta, z każdym portfelem, znajdzie coś dla siebie.

Jedni, mogą zjeść podwieczorek w Scoopi Cafe, gdzie deser o nazwie "Black Diamond", wykonany z jadalnego 23-karatowego złota, irańskiego szafranu oraz włoskich trufli, kosztuje blisko tysiąc dolarów amerykańskich. Drudzy, w "spożywczaku" albo w supermarkecie, mogą kupić kawałek ciasta bananowego lub pączka za ćwierć dolara czy pół.

Na zdjęciach: Fontanny Dubaju i Jezioro Burj Khalifa - w dzień i w nocy - wraz z otoczeniem. 

Opublikowano w Blog
Dubaj - każdy słyszał o tym mieście, choć nie każdy wie w jakim leży kraju. Burj Khalifa - każdy słyszał o najwyższym budynku położonym w Dubaju, choć nie każdy wie jak się nazywa. Po polsku powiemy Burdż Chalifa, a wysokość budowli wg różnych źródeł: 828m, 829m, 829,8m. Ostatnia część wieży, to urządzenia techniczne i nadawacze (iglica). Mało kto jednak wie, że kiedyś w Polsce była najwyższa konstrukcja na świecie zbudowana przez człowieka. Mianowicie wieża radiofoniczna w Gąbinie mierząca 646m wysokości, która zawaliła się podczas prac konserwatorskich w 1991 roku.

Burdż Chalifa to najbardziej rozpoznawalny obiekt w Dubaju. W tej chwili. Bo miasto ma tak ambitne pomysły, że przebiją one wszystko co dotąd tutaj zbudowano. Już szykuje się do EXPO w 2020 roku. Dubaj obecnie liczy jako aglomeracja ponad 2,5mln mieszkańców. Jest stolicą emiratu o tej samej nazwie, jednego z siedmiu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Aktualnie panuje w nim emir Mohammed bin Rashid Al Maktoum. Wzdłuż wybrzeża miasto rozciąga się przez ok. 70km, a w głąb pustyni dochodzi do 20km.

Wieża Chalifa, początkowo zwana Wieżą Dubaju, liczy 163 użytkowe piętra, a wysokość do dachu to 621m. Wyżej jest iglica. Wewnątrz są apartamenty, Hotel Armani, elementy rekreacyjno-sportowe z basenami, restauracje. 57wind porusza się z prędkością do 10m na sekundę. Są też dwa tarasy widokowe. Na 125 piętrze (At the Top, 456m nad ziemią) i otwarty w późniejszym czasie na 148 piętrze (At the Top - Burj Khalifa SKY, 555m nad ziemią). Oprócz wysokości różni je znaczna różnica w cenach biletów.  

Z góry zobaczymy nie tylko bezpośrednią okolicę wieży - Dubai Mall, fontanny, ale także cały szereg okolicznych drapaczy chmur. Gdzie indziej, by imponowały swoimi wysokościami, przy Burdż Chalifa wyglądają mizernie. Wielopasmowe arterie i niezliczona ilość trwających budów, jak również pustynne tereny i Zatoka Perska. To wszystko zobaczymy z tarasów widokowych.

Burdż Chalifa zaczęto budować w 2004 roku, prace zewnętrzne skończono w 2009 roku, oficjalnie otwarto 4 stycznia 2010 roku. Kosztowała półtora miliarda amerykańskich dolarów. Inwestorem było przedsiębiorstwo Emaar, które odpowiada za wiele inwestycji w Dubaju.

Mocno piramidalno-spiralny kształt wieży inspirowany jest kwiatem hymenocallis oraz arabską architekturą. Wokół Burdż Chalifa trwa nadal mnóstwo potężnych inwestycji, ale już teraz skoncentrowano w tym miejscu największe centrum handlowe świata z akwarium. Ogromne powierzchnie fontann, apartamentowce, hotele, biurowce. Tą część miasta nazywa się Downtown Dubai. Wieża znajduje się kilometr od najbliższej stacji metra, połączona jest z Dubai Mall. Okolicom Burdż Chalifa poświęcę kolejne artykuły.

Wszystko wskazuje, że Burj Khalifa już niedługo będzie najwyższym budynkiem świata. Chociaż przebić go miała Wieża Azerbejdżan (Azerbaijan Tower), zbudowana koło Baku i mierząca 1054m, to tak się nie stanie. Termin rozpoczęcia budowy minął i nie wiadomo kiedy i czy pojawi się nowy? Nic straconego. W Arabii Saudyjskiej już trwa budowa Jeddah Tower - od nazwy miasta (wcześniej pod nazwą Kingdom Tower). Zamiast planowanej jednej mili (ok. 1600m), wieża ma mieć 1008m wysokości, a poddasze z obserwatorium ma być umiejscowione na prawie 640 metrach. Budowę rozpoczęto w 2013 roku, zakończyć się ma w 2020 roku. Zjednoczone Emiraty Arabskie nie zamierzają pozostać w tyle i w Dubaju ma stanąć wieża, której obecna nazwa brzmi: The Tower at Dubai Creek Harbour. Pewnie ostatecznie zostanie zmieniona na przystępniejszą (krótszą). Wysokość budynku ma wynieść 1100m, w 2016 roku rozpoczęto prace budowlane, których zakończenie wyznaczono na rok 2020.

Póki co, na zdjęciach Burj Khalifa - obecnie najwyższy budynek na Ziemi, szczególne efektownie prezentujący się w pełnym podświetleniu nocą. Wigilię Bożonarodzeniową spędziłem właśnie tutaj. 

Opublikowano w Blog

Aktywny wulkan Papandayan (Indonezja, Jawa) / Papandayan active volcano (Indonesia, Java)

Indonezja - aktywny wulkan Papandayan / Indonesia - Papandayan active volcano (SHORT VERSION)

Opublikowano w Filmy
Strona 1 z 14

nationalgeographic box

red bull 225x150

TOKFM box

iexpert 225X150px

stopka plecak

LogoStopka

stopka plecak

Strona używa informacji zapisanych za pomocą… plików cookies w celu dostosowania do indywidualnych potrzeb użytkowników. Jeżeli tego nie akceptujesz zmień ustawienia przeglądarki dotyczą…ce cookies. Więcej informacji można znaleźć‡ w naszej Polityce prywatności.