portal gorski 225x150 box

slaskie box

spokey.jpg 225PX

LOGO

Podziel się

FacebookMySpaceTwitterGoogle BookmarksLinkedinRSS Feed
PROJEKT 100 WULKANÓW - 100 VOLCANOES PROJECT - Grzegorz Gawlik
NIE ZABIERAJ MAŁPOM JEDZENIA
Opublikowano w Filmy
Tradycyjna porcja, wybranych, ostatnich wydarzeń. Nie zabrakło prelekcji podróżniczych, frekwencja dopisała nadzwyczajnie. Choćby w Muzeum Górnośląskim w Bytomiu i w Domu Kultury w Wapienicy (Bielsko Biała). Jako że na Podbeskidziu mam wielu przyjaciół, zostałem tam na dłużej, a co robiłem, prezentuję na zdjęciach. Odwiedziłem ostatnimi czasy także Częstochowę i Opole, w tym drugim mieście wizytując między innymi kamieniołom margla: Odra II, który położony jest prawie w centrum miasta. W skale osadowej, jaką jest margiel, można znaleźć różne amonity i skamieniałości.

Były także wizyty telewizyjne w Polsacie News i TVN24, tematyka - wulkany - co w moim przypadku dosyć częste. Jak ten czas leci, PROJEKT 100 WULKANÓW, trwa już dwunasty rok. Odwiedzając Warszawę, oprócz spotkań towarzyskich, z pasjonatami podobnymi jak ja, braliśmy u dział w sesji zdjęciowej dla Twojego Stylu. Jej efekty mają być widoczne pod koniec kwietnia, gdy będę sobie w najlepsze przebywał w Nepalu. Zresztą w momencie publikacji tego artykułu, od dłuższej chwili, już jestem w moich ukochanych Himalajach. Ale wracając do sesji fotograficznej, kobiety będą mogły w końcu zobaczyć w swoim ulubionym magazynie prawdziwych mężczyzn :). Oprócz mnie, rzecz jasna, Dominika Szmajdę i Andrzeja Gondka. To nie była moja jedyna sesja fotograficzna w ostatnim czasie, bo do Bytomia zawitał świetny fotograf - Grzegorz Lityński (http://www.litynski.com/), który realizuje między innymi projekt - Kalejdoskop Śląski. Miałem okazję reprezentować rocznik 1980. Grzegorz zamierza sportretować 100 postaci z szeroko rozumianego Śląska. Zaraz ode mnie pojechał po sąsiedzku, do kolegi, nie tylko po fachu, człowieka gór, Janusza Gołębia. Rocznikowo ciutkę starszego, ale biologicznie ciągle bardzo młodego. O tej biologii wspominam nie przez przypadek, lecz o tym za chwilę.

Grzegorza zabrałem na mój "bytomski wulkan", czyli hałdę znajdującą się pomiędzy Bytomiem a Rudą Śląską, w dolinie urokliwej rzeki Bytomki. Hałda jest rozbierana na kruszywo i zniknie w przyszłości. Tam gdzie już jej nie ma, jest pole golfowe. Wracając w ramach dygresji do pobytu w Warszawie, miałem okazję przyjrzeć się rozbiórce rotundy PKO BP, zwanej też okrąglakiem. Za dwa lata ma w tym samym miejscu stanąć nowa. I bardzo dobrze, bo to charakterystyczny obiekt na mapie polskiej stolicy. Zdjęcia z rozbiórki, oraz z przed, załączam do artykułu.

Zrobiłem sobie ostatnio badania wieku biologicznego organizmu i wyszło na nich: 21 lat. Nieźle, ale uważam, że i tak ta liczba jest zawyżona, czuję się dużo młodziej, zwłaszcza jeśli chodzi o kwestie umysłowe :).

Wśród  zdjęć w poniższej galerii, są dwa z fragmentu mojego pakowania przed Nepalem, obejmujące zdrową żywność. I tu niektórych pewnie zaskoczę, bo producentem jest szwedzka firma Oriflame. Czyli nie tylko kosmetyki, ale też batony, zupki, koktajle, witaminy oraz różne fajne mikroelementy, o których w swoim czasie napiszę. Tylko wiecznie problem jest właśnie z tym czasem.

Na prelekcję w Bytomiu, przygotowałem oto taki pokaz zdjęć (slideshow) z różnych zakątków świata:

Poniżej zdjęcia ilustrujące treść artykułu:

Opublikowano w Blog
Chociaż kojarzony jestem przede wszystkim z wulkanami, moja działalność podróżniczo - sportowa składa się z wielu różnych elementów, aktywności. Brak czasu nie pozwala o wielu z nich opowiedzieć, ani napisać. Dlatego dzisiaj krótko o innych górach, nie będących wulkanami. Je też uwielbiam i w nich bywam. Gdybym chciał zliczyć wszystkie zdobyte górskie szczyty, byłoby ich z tysiąc. Więc wspomnę o 10 najwyższych dotychczas osiągniętych wzniesieniach, istotniejszych. Oto one:

7134 metrów - Pik Lenina / Avicenna Peak (choć GPS wskazał 7146m n.p.m., Pamir, Kirgistan/Tadżykistan). Przyjechałem bardzo zmotywowany, bo biłem swój kolejny rekord wysokości. Przygotowany byłem na ciężką walkę. A wszystko poszło banalnie łatwo - podejście aklimatyzacyjne zakończyło się zdobyciem szczytu. Cała akcja górska zajęła 13 dni (z aklimatyzacyjnymi wyskokami w bok), zakończyła się w pierwszych dniach sierpnia. Nie wszyscy mięli takie odczucia. Podczas mojego pobytu góra pochłonęła życie jednej osoby, kilka zostało rannych (szczeliny lodowcowe, choroba wysokościowa, lawina). Nikły procent atakujących Lenina osiągnął wierzchołek. Zupełnie nie wiem dlaczego?

Mogłoby się wydawać, że na tej górze miał miejsce mój najwyższy nocleg, ale nie. Dużo wyższe noclegi i to w pokaźnej liczbie, miałem na andyjskich wulkanach, najwyższy na 6820m - masyw Ojosa del Salado (nawet na Aconcagui "strzeliłem" sobie nocleg na 6300m, na Leninie tylko 6130m).

Chociaż Pik Lenina trudno traktować jako ambitne wyzwanie, góra zapisała się w historii alpinizmu wybitnie tragicznie. Za sprawą dwóch pamiętnych tragedii. W 1974 roku w rejonie wierzchołka zmarły wszystkie członkinie radzieckiej kobiecej wyprawy. 8 ofiar. Przyczyna: załamanie pogody. Natomiast w 1990 roku na obóz drugi, położony na ok. 5200m, zeszła lawina, którą wywołało trzęsienie ziemi. Uchodzi za największą wysokogórską tragedię, bo zginęły 43 osoby.

6962m - Aconcagua (Andy, Argentyna) - najwyższa góra Ameryki Południowej i poza Azją. Dla wielu samodzielny cel. W moim przypadku był to dodatek do wulkanicznej wyprawy. By później sprawnie działać na dużych wysokościach, aklimatyzacyjnie i samotnie wszedłem sobie właśnie na Aconcaguę od strony doliny Horcones. W grudniu, przy bardzo zimowej pogodzie, kiedy na 6000m i powyżej w nocy temperatury przekraczały minus 30 stopni Celsjusza, a odczuwalne dochodziły do minus 50.

6181m - Island Peak (Imja Tse, Himalaje, Khumbu Himal, Nepal) - niewysoka, szybka w zdobyciu, ale bardzo ładnie położona góra. Pod południową ścianą Lhotse, niedaleko Makalu i Ama Dablam, otoczona lodowcami. Był październik, a po dojściu pod górę, wystarczył jeden dzień, by wejść i zejść. 

6145m - Razdielna (Razdielnaja, Razdelnaya Peak, Pamir, Kirgistan) - szczyt, który pokonuje się na drodze klasycznej prowadzącej na Pik Lenina. Umiejscowiony jest tam obóz III (C1), z którego najczęściej atakuje się wyższego siedmiotysięcznego sąsiada. Oddzielony od Razdielnej przełęczą o wysokości 6065m.

6088m - Huayna Potosi (Andy, Boliwia) - piękna piramidalna góra obok La Paz i w sąsiedztwie jeziora Titicaca. Na upartego można o świcie wyruszyć z La Paz, podjechać kawałek, wejść na szczyt, i wieczorem świętować sukces ponownie w La Paz. Chcąc się nacieszyć widokami, piękną pokrywą lodowcową, spędziłem w masywie 3 dni, był maj.

5645m - Kala Pattar (ramię Pumori, Himalaje, Khumbu Himal, Nepal) - najbardziej znany na świecie punkt widokowy na Mount Everest (po tybetańsku Czomolungma, a nepalsku Sagarmatha). Sympatyczna skałka w wysokogórskim otoczeniu. Prowadzi na nią łatwa ścieżka.

Jeszcze tego samego październikowego dnia odwiedziłem Everest Base Camp 5360m, bo to blisko, niżej, a ścieżka nawet na lodowcu Khumbu - bezproblemowa.

5520m - przełęcz Kongma (Kongma La, Himalaje, Khumbu Himal, inne źródła podają 5535-40m) - po zdobyciu Island Peak przez przełęcz i lodowiec Khumbu doszedłem do trasy prowadzącej pod Everest. Okolica ta obejmuje wspaniałe widoki na Himalaje, są też tutaj jeziora i małe lodowce. Swego czasu, nocleg prawie na samej przełęczy, był moim najwyższym.

5360m - przełęcz Cho (Cho La, Himalaje, Khumbu Himal, inne źródła podają 5420m) - pokonałem ją, jak również największy nepalski lodowiec Ngozumpa, w drodze na inny słynny punkt widokowy na Everest - Gokyo. Na przełęczy jest niewielki lodowiec.

5360m - Gokyo Ri (Gokyo Peak, Himalaje, Khumbu Himal, Nepal) - niezbyt wybitny szczyt, za to oferujący wybitne widoki na Eeverest, Makalu, a po drodze także na Cho Oyu i serię błękitnych jezior oraz lodowiec Ngozumpa. Mount Everest z tej perspektywy również prezentuje się okazale.

5360m - Everest Base Camp  (Himalaje, Khumbu Himal, Nepal) - to w zasadzie jedenasta pozycja, ale o takiej samej wysokości jak dwie wcześniejsze. Łatwa, płaska ścieżka, lodowiec Khumbu i widok na słynny Ice Fall oraz Nuptse. Wspaniała wysokogórska atmosfera. Choć akurat Everestu z BC nie widać.

Podane wysokości są według własnych pomiarów GPS.

Dla porównania, wulkanów o wysokościach 5000m - 6896m (najwyższy wulkan Ojos del Salado) zdobyłem 21.

Po wulkanach chodzę najczęściej samotnie, po górach wysokich również.

8000m? Pewnie kiedyś się wybiorę. Większość sprzętu już jest.

Malutka galeria zdjęć:

Opublikowano w Blog

Zapraszam na reportaż o PROJEKCIE 100 WULKANÓW zrealizowany dla kanału telewizyjnego TVP INFO, a przygotowany przez Annę Ołdakowską. Nakręcony został przed Centrum Nauki Kopernik w Warszawie.

Reportaż znajduje się: TUTAJ

Pozdrawiam będąc w drodze na wulkany Tanzanii.

Grzegorz Gawlik

Opublikowano w Blog
Dubaj - każdy słyszał o tym mieście, choć nie każdy wie w jakim leży kraju. Burj Khalifa - każdy słyszał o najwyższym budynku położonym w Dubaju, choć nie każdy wie jak się nazywa. Po polsku powiemy Burdż Chalifa, a wysokość budowli wg różnych źródeł: 828m, 829m, 829,8m. Ostatnia część wieży, to urządzenia techniczne i nadawacze (iglica). Mało kto jednak wie, że kiedyś w Polsce była najwyższa konstrukcja na świecie zbudowana przez człowieka. Mianowicie wieża radiofoniczna w Gąbinie mierząca 646m wysokości, która zawaliła się podczas prac konserwatorskich w 1991 roku.

Burdż Chalifa to najbardziej rozpoznawalny obiekt w Dubaju. W tej chwili. Bo miasto ma tak ambitne pomysły, że przebiją one wszystko co dotąd tutaj zbudowano. Już szykuje się do EXPO w 2020 roku. Dubaj obecnie liczy jako aglomeracja ponad 2,5mln mieszkańców. Jest stolicą emiratu o tej samej nazwie, jednego z siedmiu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Aktualnie panuje w nim emir Mohammed bin Rashid Al Maktoum. Wzdłuż wybrzeża miasto rozciąga się przez ok. 70km, a w głąb pustyni dochodzi do 20km.

Wieża Chalifa, początkowo zwana Wieżą Dubaju, liczy 163 użytkowe piętra, a wysokość do dachu to 621m. Wyżej jest iglica. Wewnątrz są apartamenty, Hotel Armani, elementy rekreacyjno-sportowe z basenami, restauracje. 57wind porusza się z prędkością do 10m na sekundę. Są też dwa tarasy widokowe. Na 125 piętrze (At the Top, 456m nad ziemią) i otwarty w późniejszym czasie na 148 piętrze (At the Top - Burj Khalifa SKY, 555m nad ziemią). Oprócz wysokości różni je znaczna różnica w cenach biletów.  

Z góry zobaczymy nie tylko bezpośrednią okolicę wieży - Dubai Mall, fontanny, ale także cały szereg okolicznych drapaczy chmur. Gdzie indziej, by imponowały swoimi wysokościami, przy Burdż Chalifa wyglądają mizernie. Wielopasmowe arterie i niezliczona ilość trwających budów, jak również pustynne tereny i Zatoka Perska. To wszystko zobaczymy z tarasów widokowych.

Burdż Chalifa zaczęto budować w 2004 roku, prace zewnętrzne skończono w 2009 roku, oficjalnie otwarto 4 stycznia 2010 roku. Kosztowała półtora miliarda amerykańskich dolarów. Inwestorem było przedsiębiorstwo Emaar, które odpowiada za wiele inwestycji w Dubaju.

Mocno piramidalno-spiralny kształt wieży inspirowany jest kwiatem hymenocallis oraz arabską architekturą. Wokół Burdż Chalifa trwa nadal mnóstwo potężnych inwestycji, ale już teraz skoncentrowano w tym miejscu największe centrum handlowe świata z akwarium. Ogromne powierzchnie fontann, apartamentowce, hotele, biurowce. Tą część miasta nazywa się Downtown Dubai. Wieża znajduje się kilometr od najbliższej stacji metra, połączona jest z Dubai Mall. Okolicom Burdż Chalifa poświęcę kolejne artykuły.

Wszystko wskazuje, że Burj Khalifa już niedługo będzie najwyższym budynkiem świata. Chociaż przebić go miała Wieża Azerbejdżan (Azerbaijan Tower), zbudowana koło Baku i mierząca 1054m, to tak się nie stanie. Termin rozpoczęcia budowy minął i nie wiadomo kiedy i czy pojawi się nowy? Nic straconego. W Arabii Saudyjskiej już trwa budowa Jeddah Tower - od nazwy miasta (wcześniej pod nazwą Kingdom Tower). Zamiast planowanej jednej mili (ok. 1600m), wieża ma mieć 1008m wysokości, a poddasze z obserwatorium ma być umiejscowione na prawie 640 metrach. Budowę rozpoczęto w 2013 roku, zakończyć się ma w 2020 roku. Zjednoczone Emiraty Arabskie nie zamierzają pozostać w tyle i w Dubaju ma stanąć wieża, której obecna nazwa brzmi: The Tower at Dubai Creek Harbour. Pewnie ostatecznie zostanie zmieniona na przystępniejszą (krótszą). Wysokość budynku ma wynieść 1100m, w 2016 roku rozpoczęto prace budowlane, których zakończenie wyznaczono na rok 2020.

Póki co, na zdjęciach Burj Khalifa - obecnie najwyższy budynek na Ziemi, szczególne efektownie prezentujący się w pełnym podświetleniu nocą. Wigilię Bożonarodzeniową spędziłem właśnie tutaj. 

Opublikowano w Blog
Kończący się rok był u mnie bardzo udany wyjazdowo. Jako miłośnik statystyk, trochę liczb i danych. Odwiedziłem Amerykę Północną, Południową, Oceanię, Afrykę, Azję i trochę europejskich krajów. Łącznie parę miesięcy w podróży. Krajów uzbierało się 20 (łącznie prawie 80). Przekraczałem granice ponad 40 razy, pokonałem 100 tysięcy kilometrów. Przerobiłem wszystkie pory roku i niemal wszystkie strefy klimatyczne. Kilkanaście razy byłem na szczytach pomiędzy 6000 a 7000 m, trafiły się cztery solidne pięciotysięczne szczyty i około dziesięć razy stawałem na czterotysięcznikach.

Oprócz gór i wulkanów (Projekt 100 wulkanów po 11-tu latach przekroczył półmetek), nie zabrakło mórz, oceanów, pustyń, lasów tropikalnych. Lodowców, jaskiń, potężnych rzek i jezior. Spotkania z bezcenną fauną i florą. No i oczywiście rdzenne kultury, atrakcje kulinarne, wielkie miasta i zabytki.

Udało się zrobić w tym wszystkim kilka bardzo wartościowych rzeczy, o części z nich pisałem: Sukcesy sportowe, eksploracyjne i naukowe WYPRAWY 2015/2016 - odbytej w ramach PROJEKTU 100 WULKANÓW.

Jako mało świąteczny człowiek, tradycyjnie święta spędzam poza domem. Tym razem padło na Dubaj i Zjednoczone Emiraty Arabskie. Jednym z wielkich plusów aktywnego spędzania świąt, jest to, że  w tym okresie zwykle chudnę zamiast tyć i nikt nie musi przesiadywać ani w kuchni, ani przy stole.

Pozdrawiam z Dubaju 

Grzegorz Gawlik

Na zdjęciach trochę obrazów bożonarodzeniowo-noworocznych z poza Polski.

Opublikowano w Blog
Nie sposób na bieżąco informować o wszystkim czym się zajmuję i gdzie, ale czasami parę zdań wypada napisać. Oto kilka ostatnich wydarzeń. Lecz zacznę od dwóch  pięknych cytatów.
Janusz Korczak: "Nie takie ważne, żeby człowiek dużo wiedział, ale żeby dobrze wiedział, nie żeby umiał na pamięć, a żeby rozumiał, nie żeby go wszystko troszkę obchodziło, a żeby go coś naprawdę zajmowało".
Święty Augustyn: "Świat jest jak książka i ci którzy nie podróżują, czytają tylko jedną stronę".

Podróże kształcą, choć to tylko slogan, jest bardzo prawdziwy. Dlatego opowiadając w szkołach o świecie, który jest dla uczniów nieznany, cieszę się bardzo jak oczy  i mózgi dzieciaków oraz młodzieży, chłoną to co widzą, słyszą. Poszerzają horyzonty. Pytają. Ostatnio gościłem między innymi w szkołach w Siemianowicach Śląskich i w Cieszynie. Dostałem w prezencie kilka fajnych rysunków wulkanów, bardzo prawdziwie przedstawiających wulkaniczne erupcje.

Lecz nie chcąc dyskryminować starszych :) odwiedziłem miejsce, bardzo mi bliskie, czyli Dom Kultury w Bielsku Białej - Wapienicy. Tam moje opowieści - tym razem o północnej Australii i Borneo - mogli posłuchać także ci, którzy szkoły już pokończyli :). A później w domowej atmosferze, przy kawie i ciastkach, była jeszcze okazja do rozmów.

Jeszcze tak niedawno temu spacerowałem po jesiennych górach, zbierałem grzyby. Aż tu nagle spadł śnieg, a niewiele później przysypało góry porządnie. Jesienne kolory zastąpiła biel. Co nigdy mi nie przeszkadza w zrobieniu ogniska i pieczeniu kiełbasek. Nie przez przypadek kocham wulkany i ogień. Ogniska zresztą trochę mi je przypominają. Złatną, którą odwiedziłem, bardzo lubię za położenie. Cisza, spokój, otoczenie najwyższą częścią gór Beskidu Żywieckiego. Piękna przyroda, chroniona Żywieckim Parkiem Krajobrazowym, warto ją odwiedzić o każdej porze roku.

W międzyczasie doszło do głośnej tragedii. Szamańskie zabawy są ciągle w modzie. Tym razem użyto do nich wydzieliny żaby zwanej chwytnicą zwinną, żyjącej w Amazonii. Oczyszczanie organizmu podczas rytuału Kambo, skończyło się śmiercią 30-letniej kobiety. Komentując to wydarzenie dla stacji TVN24 wspomniałem, że zawsze dziwi mnie ludzki brak wyobraźni. Pozwalając sobie wprowadzić do organizmu, nieznaną, egzotyczną substancję, zawsze trzeba się liczyć, że coś może pójść nie tak. Nawet jeśli śmierć zdarza sie rzadko, to jeszcze płacić niemałe pieniądze za ryzyko utraty życia, wydaje się co najmniej nierozsądnie. Zresztą chwytnica zwinna jest fascynującą żabą, którą badają też firmy farmaceutyczne. Gdy się boi, wydziela przez skórę ponad 200 substancji. Są wśród nich antybiotyki, związki o działaniu narkotycznym, ale też trucizny. Niektórzy Indianie dla wyostrzenia zmysłów, w tym koncentracji, przed polowaniem, uszkadzają fragmenty naskórka, by wpuścić do organizmu wydzielinę żaby. Jak widać podobny rytuał w odległej Europie może skończyć się śmiercią. 

Opublikowano w Blog

KONKURS !!! NAGRODY !!!

Wraz z Grzegorzem Gawlikiem świętujemy półmetek projektu "100 wulkanów"! I z tej okazji postanowiliśmy przygotować dla Was konkurs, w którym możecie zdobyć plecaki marki Spokey oraz upominki z podróży Grzegorza. Konkurs trwa do końca 29.11.

Co musicie zrobić? Odpowiedzieć na dwa krótkie pytania:
1) W którym roku Grzegorz Gawlik rozpoczął projekt 100 wulkanów?
2) Jak wyglądałaby podróż Twoich marzeń? Dokąd byś się udał/a i dlaczego?

A dalsze szczegóły działań znajdziecie na: http://bit.ly/konkursSP

A dla tych, którzy lubią chodzić na skróty: odpowiedzi wyślijcie wraz ze swoim imieniem i nazwiskiem na adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript. do 29 listopada 2016r. Spośród nadesłanych prac nagrodzimy dziewięć naszym zdaniem najlepszych :)

NATEMAT.PL - WYWIAD - PROJEKT 100 WULKANÓW

Bartłomiej Krawczyk to chodząca encyklopedia wulkaniczna, pasjonat, który z zaangażowaniem prowadzi blog WULKANYŚWIATA, a także blog na portalu Natemat.pl, dla którego przeprowadził ze mną wywiad związany z PROJEKTEM 100 WULKANÓW i nie tylko. Zadając szereg ciekawych oraz niewygodnych dla mnie pytań :).

Materiał jest pod tym adresem: Na półmetku 100 wulkanów [wywiad].

A na zachętę zapoznania się z całością kilka fragmentów:

Jakie uczucia, emocje towarzyszą dotarciu do miejsc, które wcześniej nie były praktycznie przez nikogo eksplorowane? 

Skrajne zmęczenie, mało tlenu, ogromna koncentracja, by wykonać wszystkie wyznaczone sobie zadania. Nic nie pominąć, bo...

Niektórzy traktują himalaizm bądź zdobywanie czynnych wulkanów jako niepotrzebną i kosztowną pasję, z której nie ma pożytku. Co odpowiedziałbyś takim osobom?

Że mają bardzo dużo racji...

Wspinałeś się nie tylko na wulkany. W jakim kierunku zmierza alpinizm? Co myślisz o komercjalizacji wspinaczki na najwyższe szczyty? Czym są dla ciebie góry?

Postępujący proces komercjalizacji w górach wysokich wydaje się nieunikniony. Dostrzegam pewne wady tych zmian... 

I jeszcze jedna bardzo ważna rzecz. Marcel Korkuś - polski wysokogórski nurek wyrusza pobić rekord świata na najwyższych jeziorach, które znajdują się w masywie Ojosa del Salado (Argentyna, Chile). Eksplorowałem je i odkrywałem rok wcześniej, będąc z Marcelem w kontakcie. I bardzo mnie cieszy, że zamierza to wykorzystać . Jego wywiad dla Redbulla znajduje się: TUTAJ.

grzegorz gawlik konkurs

Opublikowano w Blog

Nowy Tomyśl (Wielkopolska - pomiędzy Poznaniem a niemiecką granicą)

Miałem niedawno okazję gościć w nim na podróżniczej prelekcji. To niewielkie miasto pewnie mało komu się kojarzy, ale jak każde miejsce na świecie, ma coś ciekawego do zaoferowania. Oprócz budynków użyteczności publicznej i kamienic z XVIII i XIX wieku, koło ratusza stoi największy wiklinowy kosz na świecie. Więc nie dziwi istnienie w mieście Muzeum Wikliniarstwa i Chmielarstwa. W Nowym Tomyślu funkcjonuje również zoo, nieduże, ale też nie takie małe. W okolicach miasta jest sporo pięknych lasów, a niemal w każdym sklepie spożywczym zakupimy regionalny ser smażony, chroniony prawem Unii Europejskiej. Przypomina ser topiony, wytwarzany jest ze zgliwiałego (dojrzewającego) twarogu, następnie jest smażony. To pierwszy zarejestrowany polski ser, z innego regionu niż Podhale.

Cieszy mnie, że przybywa w Polsce takich miejsc jak Biblioteka w Nowym Tomyślu (Miejska i Powiatowa Biblioteka Publiczna). Świetnie wyposażonych, przemyślanie zagospodarowanych. Estetycznych. Gdzie pomyślano o młodym czytelniku i tym starszym. Gdzie jest miejsce na spotkania, wystawy i szereg imprez kulturalnych. I co najważniejsze, gdzie pracują ludzie, dla których chce się przychodzić do biblioteki,  którzy poszerzają horyzonty lokalnej społeczności.

Jako gość-prelegent zawsze doceniam, gdy zastaję przygotowaną salę, z dobrze działającym sprzętem. Spotkanie jest dobrze rozreklamowane. W Nowym Tomyślu na każdym krześle pomyślano nawet o estetycznych ulotkach ze zdjęciem i opisem tego co robię, jak również o publikacji w lokalnym periodyku. A po spotkaniu wszyscy uczestnicy mogli kontynuować rozmowy przy kawie i cieście, w przygotowanej sali. Dziękuję!

Kilka zdjęć w galerii poniżej.

Studencki Schron Turystyczny Pod Solniskiem (Lachowice) zwany też Chatką Studencką na Adamach. Beskid Żywiecki.

Korzystając z wyszukiwarki na stronie można znaleźć więcej materiałów na temat tego miejsca (m.in. TUTAJ). Teraz kilka zdań o ostatniej wizycie na końcówce października. Związana ona była z imprezą, zwaną ŚPIEWOGRANIEM. Gitary, świece, kominek, słodkości i piosenka turystyczna, ale nie tylko. Fantastyczna górska atmosfera. Uzupełniona spacerami, grzybobraniem, kiełbaskami z ogniska i rąbaniem drewna na zimę.

Chatka spełnia wszystkie standardy, jest bardzo zadbana. Opiekuje się nią Politechnika Gliwicka. Inżynierskie patenty widać wewnątrz, m.in. pod postacią ogrzewania, toalet, pryszniców z ciepłą wodą. To świetne miejsce, by sobie porozmawiać, zwłaszcza że wifi brak a i sygnał telefonii komórkowych potrafi się zgubić. Dla niektórych minusem może być zakaz spożywania alkoholu. :)

Zdjęcia poniżej.

Warszawa moim drugim domem. Wizyta w telewizji TVN i w Polskim Radiu.

Warszawę lubię i bywam w niej często. Coraz częściej. Na coraz dłużej. I gdy wykonam swoje zadania, zawsze staram się coś pozwiedzać, pójść na spacer, spotkać się z przyjaciółmi.

Tym razem do stolicy przygnały mnie nagrania dla TVN24 Biznes i Świat oraz rozmowa w Polskim Radiu - w CZWÓRCE. Tematem przewodnim były wulkany i PROJEKT 100 WULKANÓW.  A po i przed, oprócz spotkań towarzyskich, znalazłem chwilę na spacer po Starym Mieście czy wizytę w Pałacu Kultury i Nauki. A jeden z pięknych listopadowych dni spędziłem w bardzo romantycznych w tej scenerii parkach - Ujazdowskim i Łazienkach. Spotkałem tam sporo par, w okresie równie pięknej jesieni ich życia, z Wielkiej Brytanii i Irlandii. Przyjechali, bądź turystycznie, bądź odwiedzić pracujące w Warszawie dziecko. Jakoś tak się złożyło, że zaczepiali mnie pytając o drogę czy o dane miejsce. Z niektórymi sobie porozmawiałem. O naszych rudych wiewiórkach i ich szarych. Byli zaskoczeni czystością Warszawy, spokojną atmosferą. Bardzo sympatycznie o naszej stolicy się wypowiadali. Rozmawialiśmy także o wyborach prezydenckich w USA, wyniki miały być ogłoszone nazajutrz. Podstawowa konkluzja była taka, że jest to wybór między dwoma ciężkimi chorobami, może nieuleczalnymi. Niestety, trzeciego, lepszego kandydata zabrakło. Wszyscy zgadzali się co do tego. Jednakże twierdziłem, że wbrew sondażom wygra Trump, bo ludzie mają dość obecnej formy sprawowania władzy i demokracji, która powoli przestaje nią być. Potrzebne jest przesilenie i głębokie reformy. Moi rozmówcy twierdzili, że na pewno wygra Hillary Clinton, bo jak wygra Donald Trump to będzie tragedia. W odpowiedzi ode mnie usłyszeli, że Trump musi mówić różne rzeczy, by się wyróżnić, a jak wygra, będzie spokojniejszy i bardziej przewidywalny. A może rzeczywiście uda mu sie coś zmienić w obecnej polityce? Czasami w szaleństwie jest metoda.

Pani Clinton to wytwór skostniałego establishmentu. Jej rodzina dorobiła się majątku na polityce, są oderwani od rzeczywistości, bo tak się kończy najczęściej po wieloletnim sprawowaniu wysokich stanowisk państwowych. Władza, pieniądze, układy, roszady, poczucie wszechmocy - takich ludzi to kręci i pcha do polityki. A nie żadna praca dla dobra wszystkich obywateli. Oczywiście Hillary Clinton jest doświadczonym, sprawnym politykiem i twardym - lecz w obecnych czasach to coraz częściej dyskwalifikujące wady. Ludzie, nie tylko w USA, mają obecnego zarządzania państwami dość, mają poczucie braku wpływu na cokolwiek. Szkoda tylko, że mobilizują się jedynie na jedno głosowanie, a później odpuszczają walkę o zmiany i reformy.

Lecz wracając do Warszawy, jak tak się zastanowię i policzę moje dobre kilkadziesiąt wizyt w ostatnich trzech latach, to udało mi się poznać kawał Warszawy. Ale ciągle mi mało.

Materiał z TVN24 BIS jest: TUTAJ.

Materiał w z Radiowej Czwórki jest: TUTAJ (po lewej stronie).

Zdjęcia poniżej.

Książka w podróży

Podróżując, najczęściej pociągiem, zawsze zabieram książkę. Obecnie nie mogę oderwać się od twórczości Milana Kundery. Nie dość, że świetnie pisze, to zgadzam się z mnóstwem jego wniosków, sugestii, spostrzeżeń. Brak czasu ogranicza moje możliwości czytelnicze, dlatego zawsze się cieszę, gdy mogę zabrać ze sobą w podróż kolejną powieść Kundery.

SPOKEY

Spokey, to producent między innymi sprzętu turystycznego, a nasza współpraca trwa juz trochę. Właśnie przysłali mi nową porcję, z nowym zdjęciem, kartek, które podpisuję przy różnych okazjach. W samą porę, bo ostatnia wersja już się wyczerpała. :)

Opublikowano w Blog

Aconcagua 6962m - pełna wersja filmu, 17:24min

Czytaj też: Aconcagua - atak szczytowy.

Aconcagua 6962m - skrócona wersja filmu, 8:30min

Aconcagua 6962m -krótka wersja filmu, 4:42min

Opublikowano w Filmy
Strona 1 z 7

nationalgeographic box

red bull 225x150

TOKFM box

iexpert 225X150px

stopka plecak

LogoStopka

stopka plecak

Strona używa informacji zapisanych za pomocą… plików cookies w celu dostosowania do indywidualnych potrzeb użytkowników. Jeżeli tego nie akceptujesz zmień ustawienia przeglądarki dotyczą…ce cookies. Więcej informacji można znaleźć‡ w naszej Polityce prywatności.