a2b2

red bull box 225x150

pzu bezpieczny 225x140

spokey.jpg 225PX

LOGO

Podziel się

FacebookMySpaceTwitterGoogle BookmarksLinkedinRSS Feed
Dzień po San Miguel moim zadaniem było dostać się do miasta Santa Ana na drugim końcu kraju. Niby tylko 200km, a zeszło ponad pół dnia. Pieszo i autobusem do dworca, skąd kolejnym do stolicy – San Salvador. Tam musiałem zmienić dworzec, więc na drugi skraj miasta dostałem się taksówką. Dalej znowu autobus do Santa Ana i taxi pod hostel, który polecił mi Morris. 

Wyprawa dobiegała końca, skrajnie intensywna, zmęczenie już potężne. Dlatego postanowiłem trochę spuścić z tonu. Tylko rzeczywistość moje postanowienie zignorowała, ale w tamtej chwili miałem jeszcze nadzieję. Santa Ana to wulkan turystyczny, liczyłem że w hostelu zorganizują mi wycieczkę. Tak się jednak nie stało, ale dostałem namiary jak się dostać pod wulkan. Okazało się, że więcej mieszkańców obiektu ma taki plan. W tym para bardzo sympatycznych Niemców, ale dziewczyna była polskiego pochodzenia. Umówiliśmy się, że następnego dnia pojedziemy razem, a co będzie dalej zobaczymy.

Dobrze, że Morris zarezerwował mi w hostelu łóżko – ostatnie jak się okazało, bo obiekt malutki – Pool House Hostel. W planie jest rozbudowa. A prowadzi je para – chłopak tutejszy, dziewczyna chyba z Kanady. I od razu taki obiekt wybija się ponad lokalny standard, komunikacja sprawna.

Santa Ana nie jest zbyt turystycznym miastem, na zorganizowane wycieczki ciężko liczyć, ale pod wulkan o tej samej nazwie odjeżdża rano z centrum autobus, o 7:30. Bilet nie kosztował nawet dolara (0,90), a przejazd trwał 2 godziny, bo to lokalny transport a i kawałek drogi (ok. 40 km).

Jeśli miasto jest na wysokości ok. 650m n.p.m., to my wysiedliśmy na 1800m n.p.m. Autobus jechał jeszcze kawałek wyżej. Ale z nami był Francuz, który stwierdził, że znalazł inną drogę, nie będzie trzeba płacić za bilet. Mapę miał w telefonie. Zrobiło się nas 9 osób, piątka z naszego hostelu. Lubię robić wszystko sam, bo wtedy jest tak jak powinno być. Nie lubię zdawać się na innych, bo to zwykle kończy się porażką. Ale co jakiś czas daję komuś szansę. Planowałem co prawda zapłacić za bilet wstępu 6USD (miejscowi jak zwykle płacą dużo mniej) i ścieżką sobie wejść na luzie. Rozumiem jednak, że dla ludzi którzy są w podróży pół roku, rok, albo więcej – każde kilka zaoszczędzonych dolarów robi różnicę.

Ruszamy za Francuzem, ale już na początku nie wie jak iść. Idziemy, wracamy, wchodzimy na coś co ma być niby ścieżką, ale nie biegnie ona do góry. I jest w niefajnym terenie dla niedoświadczonych. Jak to zwykle w grupie pojawią się różne opcje co robić? W końcu ktoś wpada na pomysł, by iść do góry korytem wyschniętej rzeki. Część osób protestuje. Na co ja, że spróbuję wejść na wulkan własną drogą, nie chciało mi się już wracać do głównej drogi. Pożegnałem niezdecydowane towarzystwo i przed siebie. By skręcić w las i do góry. Pożałowałem tej decyzji, bo znowu krzaki, chaszcze, gąszcz gałęzi. Nie tak jak na Poas w Kostaryce, ale przyjemnie nie było. Na kolanach, czołgając się, nawet mój mały plecak musiałem chwilami ciągnąć za sobą. Wyżej doszły trzymetrowe trawy, po których musiałem się jakoś przeciskać. Pot leje się z czoła, stare rany jeszcze nie zagojone, a tutaj nowe. San Miguel też zostawił kilka znaków na ciele. Zawsze to samo. Trzeba było już w autobusie pożegnać towarzystwo i zrobić po swojemu. A nie zaufać jakiemuś Francuzowi, którzy w takich sprawach zwykle są beznadziejni, o czym przekonałem się nieraz.

Skoro już wpakowałem się w te chaszcze, to jak taran brnąłem do góry, szkoda że nie wziąłem kasku. Miałem ochotę zawrócić, ale dałem sobie godzinę na wydostanie się na lepszy teren. Do krateru było blisko. I właśnie po godzinie szedłem już po niskich trawach przeplatanych ze skałami wulkanicznymi. Pół godziny później byłem na skraju krateru. Nikogo poza mną. Ale nadal była wczesna godzina.

Miała być lajtowa wycieczka, a zrobiła się ostra przeprawa. Który to już raz. Sporo czasu spędziłem wędrując skrajem krateru, obserwując jezioro na jego dnie i wchodząc na najwyższy punkt wulkanu. Pogoda dopisywała.

Para Niemców, wraz z parą kanadyjsko-australijską, również z naszego hostelu, pojawili się na skraju krateru około godzinę później. Reszty nie widziałem. Mijaliśmy się, gdy zszedłem ze szczytu i przekonałem ich, by też poszli. Wydostali się na krater wspomnianym korytem rzeki, w innym miejscu niż ja. Już nie pamiętam czy Kanadyjka czy Australijczyk powiedzieli, że zostawiłem ich mówiąc: cześć. A co ja z wami ślub brałem? Sprawnie podejmuję decyzje, nie marnuję czasu na pierdoły ani na bezsensowne gadanie. Nie dalibyście sobie rady w tych chaszczach - dodałem na koniec. Oczywiście ubrani byli w adidasy, krótkie spodenki, krótkie koszulki. Niemcy, pytali czy spotkamy się na dole? Usłyszeli ode mnie, być może, ale nie czekajmy na siebie i nie szukajmy.

Francuza i jedną z osób, która do nas dołączyła na starcie, spotkałem na punkcie widokowym, gdzie kończy się oficjalna ścieżka. Właśnie weszli. Blisko dwie godziny po mnie. Francuz był szczerze zdziwiony, że daliśmy radę, bo pokazałem gdzie jest pozostała czwórka. Pozostali uczestnicy zawrócili, nie wiem czy dotarli na wulkan, bo ich już nie spotkałem.

Wulkan Santa Ana jest ogromnym wulkanem. Zewnętrzny obwód ma z pewnością ponad 5km, a średnica ponad kilometr. Posiada aktywny krater z jeziorem i stare fragmenty krateru, już nieaktywne. Punkt widokowy jest w słabym miejscu do oglądania jeziora kraterowego. Najlepsze jest to, gdzie wydostałem się nad krater, od strony jeziora Coatepeque. Tylko z punktu widokowego, trzeba by przejść skrajem krateru z dziesięć minut, a nikomu się nie chce. Już wejście dla większości to straszna męczarnia. Na punkcie widokowym był policjant, pilnował, nie wiem, porządku, był na wypadek erupcji? Nie widziałem jednak, by komuś zabronił pójść skrajem krateru, choćby Francuz poszedł. Punkt widokowy jest na około 2270m wysokości, ale wierzchołek i najwyższy punkt Salwadoru jest dokładnie po przeciwległej stronie. Na szczycie byłem sam, później przekonałem czwórkę z hostelu, że warto wejść na najwyższy punkt kraju. Innych chętnych nie było. Bo to kawał drogi. Wraz z Francuzem na punkt widokowy doszło trochę grup, lokalnych i zagranicznych, ze 30 osób.

Do wizyty na tym wulkanie przekonały mnie zdjęcia lotnicze. Piękny krater z turkusowym jeziorem. Czy rzeczywistość spełniła moje oczekiwania? Ooo, tak. Santa Ana nie wybucha często, ostatnio w 2005 roku (dwie osoby zginęły, kilka zostało rannych). Z jednej strony krater ma nawet trzy pierścienie, ale z drugiej tylko jeden, skąd najlepiej widać niewielkie jezioro kraterowe. Ale piękne. Jakieś sto metrów poniżej. Bardzo intensywny, specyficzny kolor niebieskiego (turkusowego). I wydobywające się z wód gazy, które wyglądają jakby tworzyły fale na jeziorze. Bardzo efektowna sceneria. Jeden z lepszych wulkanicznych widoków jaki widziałem. Pocztówkowy.  Ale nie z punktu widokowego, stamtąd oglądanie jeziora jest bez sensu. Jezioro kraterowe wulkanu Poas było mniej niebieskie, poniszczone przez erupcje i wydobywało się z niego dużo więcej gazów. Groźna sceneria. Na Santa Ana wygląda to bardziej baśniowo, ale nie należy wulkanu lekceważyć. Jego maksymalna wysokość wg moich pomiarów to 2385m (2389m z błędem do 4m), oficjalnie podaje się 2381m. Wulkan jest częścią kaldery Coatepeque, której częścią jest duże jezioro kraterowe o tej samej nazwie (26km2).

Z punktu widokowego Santa Ana, bardzo dobrze widać wulkan Izalco (1950m n.p.m.), wraz z kraterem. Klasyczny stratowulkan pięknie się prezentuje, Salwador jest z niego dumny, nie wiem dlaczego? San Miguel i Santa Ana są dużo ciekawsze i wg mnie ładniejsze. Choć około połowy XX wieku Izalco był wybitnie aktywny, od końca 1966 roku śpi. Jest łatwo dostępny, ścieżka jest od strony przełęczy pomiędzy nim a sąsiednim wulkanem Santa Ana. Dzisiaj to nudny, zarastający wulkan. Chyba, że się obudzi. Teren ten objęty jest parkiem narodowym Cerro Verde.

Na dół wulkanu zszedłem oficjalną ścieżką, jednym z jej wariantów. Przy budynku strażników parkowych nikt ode mnie nic nie chciał, ale zauważyłem dyskryminujący zapis. Na wulkan nie mogą wchodzić osoby do 12 roku życia i powyżej 60 roku życia. Mam nadzieję że tej totalnej głupoty nikt nie weryfikuje. Nad krater bez problemów dojdzie sprawny 6-latek i 90-latek.

Doszedłem do drogi w miejscu, gdzie rano startowałem na wulkan. Szybko na stopa zabrał mnie radiowóz policyjny i zabierał też innych, na pakę terenówki. Zawieźli mnie do miasta El Congo, wysadzili koło autobusu jadącego do Santa Ana, gdzie dotarłem ponad dwie godziny przed zmrokiem. Bardzo mi się podoba, że w Ameryce Centralnej wozi się ludzi na pakach terenówek, ciężarówek, i że takich krajów jest więcej na świecie. Ten rodzaj transportu wielokrotnie bardzo mi pomógł. Bardzo nie podoba mi się, że w Europie tak nie można, a kary są drakońskie, gdy ktoś złamie zakaz. Uważam, że poza głównymi trasami, gdzie ciężko się poruszać bez własnego samochodu, taka forma transportu powinna być dozwolona. Jakby policzyć ile kilometrów spędziłem na pakach samochodów i innych pojazdów, w bagażnikach, na dachach, uzbierałyby się solidne tysiące. I włos nie spadł mi z głowy. Dlatego argument, że to niebezpieczne, uważam za bzdurę. I cieszy mnie, że w wielu krajach uważa się tak samo, nawet policja. Ale nie mam złudzeń, że w Europie coś się zmieni w tym względzie.

Na dzień następny celem było dojechać do Gwatemali.

Dwie ciekawostki.

W Salwadorze kultową potrawą są pupusas (jedna pupusa). Cienkie placuszki kukurydziane(tortille) a w środku: sery, kurczak i inne mięsa, warzywa, grzyby i wiele innych. Tanie i pyszne. Honduras też rości sobie prawa do narodzin potrawy.

Nie zaskakuje mnie to, ale mnóstwo osób w Ameryce Centralnej nie wie, że kraj taki jak Polska istnieje ani gdzie się znajduje. To nie tylko przypadłość tej części świata. Ale oczywiście są osoby, które nasz kraj kojarzą. Coraz rzadziej z Janem Pawłem II. Coraz częściej z piłką nożną, ale tylko raz ktoś wymienił Lewandowskiego, za to kilka osób gratulowało mi awansu naszej kadry na Mistrzostwa Świata w Rosji. I dodawało, że mamy dobrą drużynę.

Informacje praktyczne. Zatrzymałem się w hostelu Pool House, który rzeczywiście posiada mini basen. Jest to mały obiekt i ciasny, ale przytulny, z planami rozbudowy. Cena za łóżko w kilkuosobowym pokoju wynosiła 10usd. Innym obiektem użytkowanym przez cudzoziemców w Santa Ana jest Casa Verde. Samo miasto nie jest zbyt urodziwe, ale ma ładną katedrę i kilka ciekawych budynków. Ze względu na wysokość powyżej 600m n.p.m., rano i wieczorem nie jest tutaj gorąco, za to bardzo przyjemnie. W Santa Ana nie można było wymienić gwatemalskich quetzales. Na dolary. Na granicy, owszem. Dlatego tym co mieli problem pomogłem i kupiłem od nich gwatemalską walutę.

Na zdjęciach: moje wejście na wulkan Santa Ana oraz sam wulkan w wielu ujęciach, w tym jezioro kraterowe i wierzchołek oraz na dwóch zdjęciach jezioro Coatepeque. Przed zdjęciem z moją podobizną, jest fotografia jak widać kraterowe jezioro z oficjalnego punktu widokowego. Z kolei dalej jest widok na wulkan Izalco (trzy zdjęcia), a następnie znowu wulkan Santa Ana, policyjna podwózka, katedra w mieście Santa Ana oraz pupusas. Na ostatnim zdjęciu wulkan San Salvador(Quetzaltepec, ostatnia erupcja 1917r.), widziany ze stolicy… San Salvador.

Opublikowano w Blog
Motywacja, by wybrać się na ten wulkan była następująca. San Miguel (Chaparrastique) jest ogromnym stratowulkanem. Góruje nad okolicą, posiada imponujący krater, co widać na zdjęciach satelitarnych. Wybuchł całkiem niedawno przed moim przyjazdem, bo w 2016. I rzadko ktoś na niego wchodzi. Jest bardzo mało zdjęć z partii szczytowych w internecie. Aczkolwiek niektórzy mieszkańcy San Miguel chcą zrobić z niego atrakcję turystyczną, jak to uczyniono z wulkanem Santa Ana. Na drugim końcu tego niewielkiego kraju. Nic dobrego to nie wróży, bo każda ingerencja administracyjna w wulkan oznacza ograniczanie do niego dostępu. A tworzenie parków narodowych i rezerwatów jest tylko przykrywką do takich właśnie działań.

Chcąc zrobić dokumentację partii szczytowych i poziomu aktywności, wpierw jest zawsze ten sam problem. Jak się tam dostać? Czy są jakieś obostrzenia. Od razu zacząłem pytać Morrisa – właściciela mojego miejsca noclegowego. San Miguel to nie turystyczne miasto, stąd mówiący po angielsku człowiek i do tego nie lokalny – to duża radość. Bo od razu widać różnicę. Gdy lokalsi mówią nie wiem, nie da się, nie można. Morris od razu powiedział – nie ma problemu, załatwimy to. Wpierw zadzwonił do jakiegoś znajomego, który mógł posłużyć za 10usd jako przewodnik, ale nie mógł dnia następnego. To dobrze, taki gość oszczędza czas, ale rodzi zwykle problemy. Lokalni przewodnicy są beznadziejni i nie mają pojęcia o wulkanach. I musiałbym się użerać z ciągłymi tekstami – schodźmy już.

Wobec powyższego Morris powiedział: zawiozę cię pod wulkan i sobie sam pójdziesz. Naprawdę tak łatwo, bez problemów? Nikt nie będzie rzucał mi kłód pod nogi jak zwykle?

Naprawdę. Pomiędzy 9 a 10 rano Morris wysadził mnie ok 10-12km od San Miguel na wysokości 800m n.p.m., choć twierdził że startuje się z 1200m (droga RN16S). I powiedział: idź prosto do góry, a jak się zgubisz to spróbuj zapytać lokalsa, którzy pracują na polach uprawnych (do 1500m). Gdyby ktoś cię zaczepiał, chciał pieniądze, mów że jesteś z USA, bo Ameryki się tutaj boją. Nie mów, zwłaszcza policji, że idziesz na wulkan, bo tutejsi ludzie i urzędnicy mają hopla na tym punkcie. Nie tak dawno wybuchł i uważają, że jest bardzo niebezpieczny i nikt nie powinien się do niego zbliżać. Zawsze to samo utrapienie – bardzo ograniczeni ludzie.

Pogoda świetna, ale czasu nie za dużo. Do pokonania ponad 1300m przewyższenia. Wpierw wędrówka szutrową drogą pomiędzy polami. I trasa nie była wcale taka łatwa, musieli pomóc okoliczni mieszkańcy. Choć na początku tak pomogli – każdy mówił, by iść w inną stronę i inną drogą, że stwierdziłem: wybiorę tą drogę, która prowadzi do góry. Wyżej pomoc dwa razy się przydała na rozstajach dróg. Samochodem terenowym można dojechać do 1480m. Ale uwaga, na wulkan prowadzi kilka ścieżek, choć może to za duże słowo. Bo jak droga się skończyła, ścieżka nie była ścieżką. W każdym razie jakby jej od dawna nikt nie używał i musiałem się sporo namęczyć przeciskając przez las i chaszcze, aż zszedłem do sypkiego żlebu. Po stromym i sypkim materiale piroklastycznym szło się dużo lepiej. Końcówka do krateru była twarda, a wysokość na skraju 2010m. Podejście zajęło mi 2h30min. Całkiem sprawnie. Była mniej więcej 12:00, miałem sporo czasu na działalność w rejonie krateru. Spędziłem tam cztery godziny. Krater San Miguel robi wrażenie, czułem się trochę jak na obcej, nieprzyjaznej planecie. Szarej, zakurzonej, zadymionej. Jest tutaj potężny krater zewnętrzny, postrzępiony, o dobrych kilku kilometrach obwodu. Miejscami jest też krater wewnętrzny, z głębi którego wydobywały się toksyczne gazy i właśnie nad jego skraj wpierw poszedłem. Wielki wulkan i tylko Gawlik – tak lubię.

Obejście krateru dookoła nie było wcale takie łatwe, góra dół, nawet drobne elementy wspinaczki. Włócząc się po partiach szczytowych pokonałem około 400m deniwelacji. Wybrałem się oczywiście na wierzchołek, mój GPS zmierzył 2126m z dokładnością do 4m (wg Wikipedii 2130m). Dokonałem mnóstwa obserwacji i San Miguel muszę przyznać, jest wulkanem budzącym grozę swoją surowością w rejonie kraterów. Jego erupcje są niezwykle efektowne.

Od Nikaraguy obserwuję częste pożary lasów i krzaków. Patrzę, a z boku krateru, za nim, unosi się snop gęstego dymu. To nie erupcja, ale poszedłem sprawdzić. To paliły się las i krzaki. Mnóstwo dymu na potężnym obszarze. Pojawiło się dla mnie nowe zagrożenie, ten pożar jest może kilometr od mojej trasy zejścia, a wiatr wieje w tym kierunku. Ogień potrafi się przenosić z ogromną prędkością. Głupio byłoby zginąć na wulkanie od pożaru lasu. Dokończyłem to co chciałem i w dół. Najgorszy krzaczasto-leśny obszar starałem się pokonać jak najszybciej. Nie uciekłbym stąd przed ogniem i dymem. Wkoło unosił się zapach palonego drewna, a wulkan po przeciwległej stronie przełęczy był jakby za mgłą.

Półtorej godziny zajęło mi zanim doszedłem do drogi (wybiła 17:30), trochę w innym miejscu niż startowałem. Szybko złapałem autostop i znalazłem się przy głównej drodze, cztery kilometry od obiektu, w którym nocowałem. Na autobus też nie czekałem długo. Gdy zmrok praktycznie zapadł dotarłem do celu. Morris był w szoku, że mi się udało, nie spodziewał się. Koniecznie chciał oglądać zdjęcia i chwytał się za głowę. Jemu też Chaparrastique wydawał się niebezpieczny. Przez cały wieczór i poranek był podekscytowany moim wejściem, prosił o wszelkie informacje. Bo ma zamiar popularyzować wulkan, by San Miguel zaczęli odwiedzać nie tylko pojedynczy turyści. Tak na marginesie, ludzie zwożący mnie z pod wulkanu dziwili się nie tylko, że ośmieliłem się wejść na niego, ale że samotnie, wydawało im się niewiarygodne. Rozumiem, my biali mamy często opinię nieporadnych i chcących zawsze gotowego, czyli pełnej usługi turystycznej. Jak robimy coś sami, miejscowym wydaje się, że zaraz zrobimy sobie krzywdę. I Morris wspominał, że ze dwa lata wcześniej kilku Niemców zgubiło się na wulkanie i trzeba było ich szukać.

Morris, pół Hiszpan, pół Salwadorczyk, który pół roku spędza w Hiszpanii stwierdził, że Ameryka Centralna to w dużej mierze „bananowe republiki”. W których króluje lenistwo oraz głupota. Tutejsi ludzie chcą mieć pieniądze, ale nie chcą pracować. On sam nieraz mówił różnym osobom, które prosiły o jałmużnę, przyjdź, dam ci zarobić. Nikt się nie zjawił. Salwador przypomina Nikaraguę pod względem rozwoju i zamożności. Morris opowiadał, że w kraju żyje 6mln osób, a kolejne 4mln w USA, które ślą rodzinom pieniądze. Największą bolączką Salwadoru jest dramatycznie niski poziom edukacji, dodał. Przez to kraj wolno się rozwija. I powiedział też o tym, o czym słyszę w wielu biednych krajach. Uważają w nich, że od pracowania i zarabiania pieniędzy są biali, którzy powinni się z nimi podzielić, czyli dać.

Jestem tolerancyjną osobą, lecz nic nie poradzę, że fakty mówią, iż jak się biały za coś bierze, zwykle widać różnicę. Świetnym przykładem jest porównanie mojego noclegu w San Lorenzo i w San Miguel – obiekt prowadzony przez lokalnych właścicieli i przez Europejczyka. Jakoś tak jest, że nam białym się chce, myślimy, podnosimy kwalifikacje, standardy, dbamy o jakość, zadowolenie klienta. Co nie jest powszechne na świecie. Zawsze się zastanawiam w podobnych sytuacjach, czemu ludzie z Ameryki Centralnej nie potrafią prowadzić pensjonatu o takim standardzie? Co im w tym przeszkadza? Czasami wystarczyłoby trochę świeżej farby, by było widać różnicę. A najciekawsze jest to, że w samej Ameryce Centralnej zgadzają się z tym, co napisałem w tym akapicie. Muszę jeszcze wyjaśnić pewien szczegół, pisząc o białych, mam na myśli nie tyle kolor skóry, ile poziom rozwoju, cywilizacji. Oprócz dużej części Europy, USA, Kanady, Australii i Nowej Zelandii, wysokie standardy oferują też takie „nie białe” kraje jak Japonia czy Korea Południowa.

Informacje praktyczne. Salwador. Czas: UTC minus 6. Waluta: dolar amerykański. Ceny, chyba najtańszy kraj na tej wyprawie, a wystartowałem z Panamy. Trochę taniej niż w Polsce, transport publiczny także. Zatrzymałem się w Guest House Europa, który widoczny jest w internecie, ale na budynku była tylko mała karteczka z boku. Taksówkarz szukał i szukał. Za to w środku jak na tą część świata bardzo fajne warunki, bo prowadzi go Morris, w połowie Hiszpan. Bardzo dobre ceny, a ja dostałem jeszcze rabat i za prywatny pokój z łazienką, na przyzwoitym poziomie zapłaciłem 13usd za noc (w Hondurasie za totalny syf 15usd w obiekcie, który nazywał się hotelem a nie guest housem). Do tego w cenie śniadanie i schłodzona woda w nieograniczonych ilościach, a także pyszne pomarańcze. Jest internet, przestronnie, hamaki i bardzo mało ludzi, bo obiekt mało znany. Widać, że lokal prowadzi przedstawiciel świata zachodniego, widać że sprzątają go przedstawiciele Ameryki Łacińskiej. Tak sobie, czyli i tak nieźle jak na tutejsze warunki. Ale w Europie za taką jakość pracy, szybko się ją traci. Trzeba by stać ciągle nad głową pracownika, by efekt był zadowalający. Minusem były wiatraki (to standard tutaj) a nie klimatyzacja i duży hałas z ulicy, także w nocy – ale nie można mieć wszystkiego. Ludzie jak w całej Ameryce Środkowej – sympatyczni, pomocni i praktycznie nie-anglojęzyczni.

Na zdjęciach: granica Honduras - Salwador, profesjonalne ekspresowe szycie spodni na pośladku, wiele ujęć wulkanu San Miguel (Chaparrastique) – podejście, krater, wierzchołek, zejście. Zdjęcie z gęstym dymem pod koniec galerii to pożar lasu. A na początku zdjęcie nr 6 przedstawia widok na wulkan Chinameca, a na poprzedzającym chaszcze, które musiałem pokonać.

Opublikowano w Blog
12 years of the 100 VOLCANOES PROJECT behind me. It required great determination and great consequence. There were great moments, but also extremely dangerous moments. To show the current achievements of the project, I start from the MAIN TABLE. Under the table, a portion of pictures from 2017. After so many years there are several hundred thousand of them. Ahead of me another dozen years of volcanic exploration.
Table 1 - List of explored volcanoes 

Project 100 VOLCANOES

Gregory (Grzegorz) Gawlik

2006 - to continue

 

Assumptions: exploration of a minimum of 50 active volcanoes, the rest: dormant and extinct

NAV * - the Number of explored Active Volcanoes

Most volcanoes was climbed alone, in many cases descent to the crater floor

 

CHRONOLOGICAL

 

No.  

name of the volcano

reached the height

country, continent

geographical location

activity

NAV*

summit  / highest point -date

1

Khorgo

about 2400m1

Mongolia, Asia

 Khangai Mount.

extinct

 

09.08.

2006

2

Elbrus West2

5642m

Russia, Asia3

Central Caucasus

dormant

 

11.08. 2007

3

Etna (all summit craters)4

3331m

Italy,

Europe

Sicily

active

1

18.11.

2009, 15-17.06., 7-10.10 2017

4

Copahue

2962m

Argentina

/Chile,

AmSO5

Andes,

Patagonia

active

2

18.03.

2010

5

Lascar

5633m

Chile, AmSO

Andes,

Altiplano

active

3

24.04.

2010

6

Sairecabur

6003m

Chile/ Bolivia, AmSO

Andes,

Altiplano

extinct

 

26.04. 2010

7

Licancabur

5938m

Bolivia/ Chile, AmSO

Andes,

Altiplano

extinct

 

28.04.

2010

8

Ararat

5135m

Turkey, Asia

Armenian Highlands

dormant

 

15.09.

2012

9

Damavand

5634m

Iran, Asia

Elburs Mountains

dormant

 

21.09.

2012

10

Kazbek

5033m

Georgia/ Russia, Asia3

Central/EastCaucasus

dormant

 

06.10.

2012

 

11

Pinatubo

950m6

Philippines, Asia

Luzon

active

4

24.07.

2013

12

Bulusan

1565m

Philippines, Asia

Luzon

active

5

31.07. 2013

13

Taal

311m

Philippines, Asia

Luzon

active

6

02.08. 2013

14

Tambora

2850m

Indonesia, Asia

Sumbawa

active

7

22.08.

2013

15

Rinjani

3726m

Indonesia, Asia

Lombok

active

8

24.08.

2013

16

Ijen

2400m7

Indonesia, Asia

Java

active

9

31.08.

2013

17

Bromo

2329m

Indonesia, Asia

Java, caldera Tengger

active

10

01.09

2013

18

Semeru (Mahameru)

3676m

Indonesia, Asia

Java

active

11

03.09. 2013

19

Merapi

2930m

Indonesia, Asia

Java

active

12

07.09.

2013

20

Papandayan

2665m

Indonesia, Asia

Java

active

13

25.09.

2013

21

Anak Krakatau

about 320m

Indonesia, Asia

Sunda strait

active

14

28.09.

2013

22

Lokon Tompaluan

about 1300m

Indonesia, Asia

Sulawesi

active

15

29.09

2013

23

Soputan

1804m

Indonesia, Asia

Sulawesi

active

16

01.10.

2013

24

Kerinci

3805m

Indonesia, Asia

Sumatra

active

17

09.10

2013

25

Toba8

(supervolcano)

about 950m

Indonesia, Asia

Sumatra (north)

dormant

 

13-14.10

2013

26

Reykjanes9

to 230m

Iceland, Europe

South-West

Iceland

active

18

30.07 2014

24.05 2015

27

Hekla

1501m

Iceland, Europe

South Iceland

active

19

31.07 2014

28

Eldfell

200m

Iceland, Europe

Heimaey island

active

20

01.08

2014

29

Eyjafjallajokull 

summit (1) and

Magni &

MódiFimmvordduhals (2)

 

1640m (summit) and about 1040m (Módi),  1075m (Magni)

Iceland, Europe

South Iceland

active

21

02.08 2014 (2)

and 03.06

2015 (1)

 

30

Laki & Lakagigar: Tjarnargigur and several slotted craters

818m (Laki), about 500-600m

Iceland, Europe

South interior

active

22

04.08

2014

31

Hljóðaklettar

(Echo Rocks)

and Rauðhólar

(Red Hills) -

Sveinar-Randarhólar crater row

about 100- 220m

Iceland, Europe

North Iceland

extinct

 

07.08

2014

32

Hrossaborg

377m

Iceland, Europe

North Iceland

extinct

 

07.08

2014

33

Askja caldera and Viti crater

about 1050-1150m

Iceland, Europe

Central interior

active

23

08.08 2014

34

Krafla caldera and Leirhnjukur (fissure zone)

about 500-650m

Iceland, Europe

North Iceland

active

24

10.08 2014

35

Hverfjall (Hverfell)

453m

Iceland, Europe

North Iceland

extinct

 

11.08 2014

36

Ok (shield volcano)

1192m

Iceland, Europe

West interior

extinct

 

15.08 2014

37

Nea Kameni

130m

Greece, Europe

Cyclades

Islands

active

25

28-29.04 2015

38

Hvannadalshnukur  (Oraefjokull volcano)

2119m

Iceland, Europe

South Iceland

active

26

27.05 2015

39

Thrihnukagigur (Three Peaks Crater)

450-600m

Iceland, Europe

South-West Iceland

extinct

 

04.06 2015

40

Villarrica

2847m

Chile, AmSO

Andes, North Patagonia

active

27

24.11

2015

41

Terevaka

(shield volcano)

510m

Chile, Oceania

Easter Island (Rapa Nui)

extinct

 

29.11

2015

42

Ojos del Salado (the highest volcano in the world)

6896m

 

Chile/ Argentina, AmSO

Andes, Puna de Atacama

dormant

 

29.12

2015 - chilean summit

01.01. and 03.01 2016 - argentinian summit

43

Llullaillaco (the highest active volcano in the world)

6755m and lower summit: 6580m

Chile/ Argentina, AmSO

Andes, Puna de Atacama

active

28

09.01

2016

 

44

Pissis

6800m - Pissis 1;

6799m - Pissis 2 (Upame);

6795m & 6792 m Pissis 3 (Ejercito Argentino)

Argentina, AmSO

Andes, Puna de Atacama

extinct

 

18.01

2016 -Pissis 1

19.01

2016 -

Pissis 2 and Pissis 3

45

Popocatepetl

5424m

Mexico, AmNO10

Trans-Mexican Volcanic Belt

active

29

09.02

2016

 

46

Pico de Orizaba

5629m

Mexico, AmNO

Trans-Mexican Volcanic Belt

dormant

 

11.02

2016

 

47

Paricutin

2800m

Mexico, AmNO

Trans-Mexican Volcanic Belt

active

30

17.02

2016

48

Craters of the Moon      (cinder cones and flood basalt areas)

about 1910-1780m

USA, AmNO

Snake River Plain, Idaho

dormant

 

27.02

2016

49

Yellowstone

caldera (supervolcano, including geothermal and geyser fields)

2530 -1700m11

 

USA, AmNO

Yellowstone Plateau, Wyoming

active

31

28.02-02.03

2016

50

Meru

4566m

Tanzania, Africa

Arusha area

active

32

25.08 2016,

26.01 2017

51

Kilimanjaro,Kibo, Uhuru Peak (1), Kibo Crater (2) i Reusch Crater (3)

 

5895m (1)

5720-5800m (2)

5750-5855m (3)

 

Tanzania, Africa

Region of Kilimanjaro, between Moshi city and Kenya border

extinct

 

30.08

2016 (1) and 01.02, 28.08 2017 (1,2,3)

52

Ol Doinyo Lengai12

2954m (active crater 2860m)

Tanzania, Africa

Gregory Rift (East African Rift) near Lake Natron

active

33

05.02 2017

53

Stromboli13

920m

Italy,

Europe

Aeolian Islands, Stromboli Island

active

34

05-06.10 2017

 

As at December 31, 2017

 

 

 

 

 

 

1 – heights given are often according to the indications GPS, rather than encyclopaedic informations;
2 – the project includes volcanoes climbed and explored only since 2006 - the beginning of the Project 100 Volcanoes. Although some volcanoes, such as Mount Elbrus, were reached prior to the start of the project. In this case, I had to get it again to include the project;
3 – according to commonly accepted The International Geographical Union (is an international geographical society) - Caucasus Mountains are in Asia (boundary line was designated by the Kuma-Manych Depression);
4 – exploration of all summit craters of Etna (Central Crater 3314m (Bocca Nuova and Voragine), South-East Crater 3300m, North-East Crater 3331m, New South East Crater 3300m) and dozens of others cones/craters 2935-1500m (e.g. Monte del Frumento Supino and Barbagallo, M. Silvestri Superiore, La Montagnola, Cisternazza, on the line: Osservatorio Etneo - Grotta del Gelo, Monte Spagnolo);
5 – AmSO – South America;
6 – Pinatubo volcano reaches up to 1486m height, water level of the crater lake is about 908m;
7 – Ijen volcano reaches a height 2799m;
8 – Toba Lake and Samosir Island;
9 – Reykjanes is a large slotted volcano, exploration in several places;
10 – AmNO - North America;
11 – Highest point of the Yellowstone Caldera is 2805m;
12 – Ol Doinyo Lengai - the only active volcano in the world which produces natrocarbonatite lava.
13 –12 hours in the summit area of Stromboli, day and night;

In the pictures, the most important volcanic moments of 2017.

Opublikowano w Blog

Projekt 100 wulkanów to także tabela uzupełniająca, w której po roku 2017 znajduje się 105 pozycji, choć gdyby je rozpisać bardzo szczegółowo, byłoby tysiąc więcej. Eksploracja niektórych z nich była ekstremalnie trudna i niebezpieczna. Przede mną rok trzynasty projektu.

Tabela  2 (uzupełniająca) – Lista innych miejsc wulkanicznych i pozostałych eksplorowanych  wulkanów

Projekt 100 WULKANÓW –

pozostałe eksplorowane wulkany (w tym wulkany z różnych przyczyn nie zaliczone do tabeli nr 1) oraz istotniejsze tereny i miejsca wulkaniczne, w tym wulkany błotne, zimne gejzery, źródła siarkowo-wodorowe, kratery meteorytowe - pochodzenia nie wulkanicznego

2006 – do teraz

 uwagi* - uzasadnienie dlaczego dane miejsce lub wulkan znajdują się w tej tabeli i nie trafiły do TABELI nr 1

 CHRONOLOGICZNIE

Tabela nr 2

LP

nazwa

Osiągnię-ta wyso-kość

kraj, kontynent

położenie geograficzne

aktywność

uwagi*

data eksploracji

1

Sudety, Dolny Śląsk, Wyżyna Śląska, Małopolska w okolicy Krzeszowic, Pieniny, Beskid Żywiecki

300-800m

Polska, Europa

Wleński Gródek, Nowy Kościół, Organy Wielisławickie, Czarny Bór, Grzędy, Świerki k. Głuszycy, Tłumaczów (Sudety), Filipowice-Miękinia-Krzeszowice-Tenczynek-Zalas-Regulice (Małopolska), góra Wżar, Jarmuta, Bryjarka, wieś Biała Woda (Pieniny), Góra Św. Anny 408m (Wyż. Śląska)

Rejon wygasły

Wulkany z przed kilku– kilkuset milionów lat, „zbyt mało” wulkaniczne (inaczej - góry/wzgórza pochodzenia wulkanicznego)

2006-2007

(i kilkukrotnie wcześniej),

VII 2016

XII 2017

Wilcza Góra, Ostrzyca 501m, Męcinka, Małe Organy Myśliborskie (wzgórze Rataj), Wąwóz Myśliborski Czartowska Skała, Niemodlin (Dolny Śląsk k. Złotoryi),

Złatna- źródła wodoro- siarkowe (B.Żywiecki)

2

Terchiin Tsagaan nuur

2060m

Mongolia, Azja

Góry Khangai

Rejon wygasły

Jezioro wulkaniczne i stare lawy

VIII 2006

3

Badacsony

437m

Węgry, Europa

Nad Balatonem

Rejon wygasły

Powulkaniczny bazaltowy twardzielec

VI 2008

4

Wyhorlat, jeziora Vinne i Morskie Oko, zimny gejzer w Herlanach

200-650m

Słowacja, Europa

Góry Wyhorlat

Wygasłe

wulkaniczne  góry

Góry pochodzenia wulkanicznego, z przed 9mln lat

VI 2008

5

Wzgórze zamkowe w Edynburgu

130m

Szkocja, Europa

Edynburg

Wygasłe

Wulkan z przed ok. 350mln lat

IV 2009

6

Masyw wulkanu Etna - kratery i stożki wulkaniczne

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

700-2950m

Włochy, Europa

Wschodnia Sycylia

Masyw aktywnego wulkanu

Około 100

kraterów i stożków wulkanicznych z wszystkich stron Etny, m.in. Monte Silvestri Interiore 1880m, M. Silvestri Superiore 2000m,  La Montagnola 2637m, Cisternazza ok. 2600m, Escriva ok. 2600m, Barbagallo ok. 2930m i Monte Frumento Supino 2935m wulkaniczny wierzchołek koło Osservatorio Etneo ok. 2850m, seria kraterów poniżej Osservatorio Etneo 2600-2300m, dwa kratery Monte Spagnolo ok. 1500-1560m, kratery w rejonie ośrodka Etna Nord

XI 2009

14-20.06.i 7-11.10 2017

7

Wąwóz Alcantara (Gole dell`Alcantara)

200-250m

Włochy, Europa

Niedaleko Etny, Sycylia

Rejon aktywnej Etny

Wulkaniczny (bazaltowy) wąwóz niedaleko Etny

XI 2009, VI 2017

8

Pole wulkaniczne Pali Aike

ok. 50-100m

pogranicze Argentyny z Chile, AmPD

Na trasie pomiędzy Rio Gallegos i Punta Arenas

Tereny wygasłe

pole niewielkich kraterów wraz z lawami i jaskiniami, jeziorami kraterowymi

III 2010

9

Puna de Atacama

 

3000-4600m

Chile, Ameryka Południowa (AmPD)

Płaskowyż Atacama (Atakama), Andy

 

 

Rejon aktywnych i wygasłych wulkanów

Wulkaniczny płaskowyż wysokogórski, część południowa i północna, wulkaniczne kratery, niecki, jeziora, skały, pustynie, pola lawowe,

IV 2010

10

Lawy na pustyni Atacama

2000-2500m

Chile,

AmPD

Pustynia Atacama

(Atakama)

Tereny wygasłe

Stare lawy

 

IV 2010

 

11

Płaskowyż

Altiplano

3650-4915m

Chile, Boliwia, AmPD

Płaskowyż Altiplano, Andy

Rejon aktywnych i wygasłych wulkanów

Częściowo wulkaniczny płaskowyż wysokogórski, wulkaniczne kratery, niecki, jeziora, skały, pustynie, pola lawowe,

IV-V 2010

12

Gejzery El Tatio

4260-4320m

Chile, AmPD

Płaskowyż Altiplano, Andy

Rejon aktywnych i wygasłych wulkanów

Ponad 80 gejzerów nad komorą magmową

20.04.2010

13

Fumarole Sol de Manana

 4860-4880m

Boliwia, AmPD

Płaskowyż Altiplano, Andy

Rejon aktywnych i wygasłych wulkanów

Wyziewy związane z aktywnością wulkaniczną 

03.05.2010

14

Kordyliera wulkaniczna

2200m-2700m

Meksyk, Ameryka Północna

Okolice miasta Amecameca i wulkanu Popocatepetl

Aktywne i wygasłe wulkany

Wulkaniczny płaskowyż, skały wulkaniczne i pola lawowe

20-21.06.

2010

15

Wulkany błotne - Qobustan

ok. 50m

Azerbej-dżan, Azja

Qobustan, M. Kaspijskie, blisko Baku

Związane ze złożami gazu i ropy

Nie pochodzenia wulkanicznego

12.10.2012

16

Lignon Hill (2 razy)

143m

Filipiny, Azja

Luzon, część Południowa (PD)

Wygasły teren obok aktywnego wulkanu Mayon

Zbyt "stary wulkanicznie i zbyt mało wulkaniczny” teren

26.07.2013

17

Masyw Mayon

ok. 500m

(max. 2463m)

Filipiny, Azja

Luzon, część PD

Aktywny wulkan

Z powodu erupcji wulkanu, możliwość podejścia tylko na pole lawowe z 2009r.

26.07.

2013

18

Jezioro Bulusan

360m

Filipiny, Azja

Luzon, część PD

Teren wygasły, wypełniony jeziorem

Prawdopodobnie bardzo stary krater, w rejonie aktywnego wulkanu Bulusan

30-31.07

2013

19

Kaldera Tengger i góra

Penanjakan (1) (na skraju kaldery); wulkaniczna plaża w (2) Parangtritis

2770m – dno kaldery ok. 2150m

Indonezja, Azja

Wschodnia Jawa

Tereny aktywne

Kaldera zbyt łatwo dostępna, zbocza kaldery i Penanjakan są wygasłe, ale w kalderze i okolicy są aktywne wulkany; wulkaniczna plaża

(1) 01.09-03.09

2013

(2)

10.09 2013

20

WULKAN Anak Soputan

ok. 1590m

Indonezja, Azja

Północne

Sulawesi

Prawdopo-dobnie wygasły, ale koło aktywnego wulkanu

Obok aktywnego wulkanu Soputan – zdobyty przy okazji, zbyt małe wyzwanie, by liczyć jako osobny wulkan

01.10.2013

21

Półwysep Reykjanes: okolice Blue Lagoon i Svartsengi Power Station (elektrownia), Kisilhóll Hill, Gunnuhver i Reykjanes Power Stations, Reykjanesta, rejon Bridge Between Continents

0-200m

Islandia, Europa

Południowo-Zachodnia Islandia

Tereny aktywne

Pola lawowe i geotermalne ze źródłami (do ok. 300°C), wygasłe gejzery, wyziewy gazowe, skały i klify wulkaniczne, międzykontynen-talne pęknięcie tektoniczne

30.07.

2014 i 24.05

2015

22

WULKAN

Helgafell

227m

Islandia, Europa

Heimaey (wyspa)

Drzemiący

(uśpiony) wulkan

Wulkan stanowiący zbyt małe wyzwanie i zbyt mało ciekawy

01.08

2014

23

Godaland i Kattarhryggur

200-500m

Islandia, Europa

Południowa Islandia

Rejon aktywnych wulkanów

Wulkaniczne formacje skalne w masywie

Eyjafjallajokull

01.08. 2014

24

Dyrholaey

Reynisdrangur

0-50m

Islandia, Europa

Południowa Islandia

Rejon aktywnych wulkanów

Wulkaniczne skały i plaże (wybrzeże)

03.08.2014,

28.05 2015

25

Myrdalssandur,

Skeidararsandur

20-80m

Islandia, Europa

Południowa Islandia

Rejon aktywnych wulkanów

Pustynie wulkaniczne pochodzenia powodziowego

03-05.08.

2014

26

Fjadrargljufur

100-200m

Islandia, Europa

Południowa Islandia

Rejon aktywnych wulkanów

Wulkaniczny kanion nad rzeką Fjadra

03.08.2014

27

Wulkaniczna jaskinia koło wulkanu Laki

ok. 600m

Islandia, Europa

Południowy Interior

Rejon aktywnych wulkanów

Nienazwana jaskinia w kanale lawowym

04.08.2014

28

Pola lawowe   w rejonie Laki

ok. 400-650m

Islandia, Europa

Południowy Interior

Rejon aktywnych wulkanów

Liczne pola lawowe z różnych okresów

04.08.2014

29

WULKAN

Kristinartindar

 

1126m

Islandia, Europa

Okolice Skaftafell

Wygasły, fragment starego krateru

Zbyt mało ciekawy wulkanologicznie

05.08

2014

30

Kanion Asbyrgi

ok. 100m

Islandia, Europa

Północna Islandia

Rejon wygasły

Wulkaniczne skały, bazaltowe słupy, kanion powstał na skutek powodzi

07.08.2014

31

Rejon kanionu

Jökulsárgljúfur

ok. 100-200m

Islandia, Europa

Północna Islandia

Rejon wygasły

lawy i żużel wulkaniczny z przed 6-8tys. lat po obu stronach rzeki Jökulsá á Fjöllum

07.08.2014

32

Pola lawowe, wulkany, pustynie wulkaniczne m.in. Vikursandur i Ódáðahraun

ok. 200-1100m

Islandia, Europa

Islandia, Interior

Rejon aktywnych wulkanów

Ogromny teren pustyń wulkanicznych z polami lawy, popiołów i wulkanami

08-10.08.2014

33

Kanion Drekagil

ok. 800-900m

Islandia, Europa

Islandia, Interior

Rejon aktywnego wulkanu Askja

Wulkaniczny kanion

08.08.2014

34

Rejon Kverkfjoll i okolice Holharaun

ok. 800-1250m

Islandia, Europa

Islandia, interior

Rejon aktywnych wulkanów

Okolice wulkanów Bardarbunga, Kverkfjoll, Grimsvotn, pól geotermalnych, pustyń wulkanicznych, pól lawowych

09.08.2014

35

Geotermalna elektrownia Krafla i teren geotermalny Leirhnjukur (Clay Hill 593m)

ok.450 -600m

Islandia, Europa

Północna Islandia

Rejon aktywnych wulkanów

Teren kaldery wulkanu Krafla, aktywnego wulkanu o wyśmienitych właściwościach geotermalnych

10.08.2014

36

Krater Viti

ok. 600m

Islandia, Europa

Północna Islandia

Rejon aktywnego wulkanu Krafla

Powstał podczas erupcji wulkanicznej w 1724r. w wyniku wybuchu pary wodnej

10.08.2014

37

Hverir (Námaskard) z górą Namjafall 485m, Jarobodin

ok. 200-485m

Islandia, Europa

Północna Islandia

Rejon aktywnych wulkanów

Potężne pole geotermalne, góra geotermalna i termalne źródła

10.08.2014

38

Grjótagjá i Stóragjá i pole lawowe Jardbadshólar

ok. 200m

Islandia, Europa

Północna Islandia

Rejon aktywnych wulkanów

Jaskinie lawowe z termalnymi stawami  w pęknięciach skorupy lawowej

11.08.2014

39

WULKAN

Ludentarborgir

ok. 400m

Islandia, Europa

Północna Islandia

Drzemiący, w rejonie aktywnych wulkanów

potężny system kraterów szczelinowych, podobny do innych na Islandii, dlatego nie w tabeli nr 1

11.08 2014

40

Laxádalslava

ok. 370-400m

Islandia, Europa

Północna Islandia

Rejon aktywnych wulkanów

Ogromne pole lawowe i rejon wulkanu Ludent

11.08.2014

41

Lofthellir (Lofthellar)

ok. 360-373m

Islandia, Europa

Północna Islandia

Rejon aktywnych wulkanów

Jaskinia w kanale lawowym z lodowcem w środku

11.08.2014

42

Dimmuborgir

ok. 300-350m

Islandia, Europa

Północna Islandia

Rejon aktywnych wulkanów

Pole lawowe ze skałami i jaskiniami (erupcje z Ludentarborgir)

11.08.2014

43

Skutustadagigar

ok. 290-300m

Islandia, Europa

Północna Islandia

Rejon aktywnych wulkanów

Kratery gazowe powstałe w związku z erupcjami wulkanów

12.08.2014

44

Hvitserkur

0m

Islandia, Europa

Północna Islandia

Rejon wygasły

Skała wulkani-czna w morzu, 15m wys.

13.08.2014

45

Reykhólar

0-20m

Islandia, Europa

Fiordy Zachodnie

Rejon wygasły

Pole geotermalne ze źródłami

13.08.2014

46

Hallmundarhraun

ok. 150-200m

Islandia, Europa

Zachodnia Islandia

Rejon uśpiony

Pole lawowe po starej erupcji Langjokull (ok. 1000 rok n.e.)

14.08.2014

47

Pingvellir (Thingvellir)

ok. 150-200m

Islandia, Europa

Południowo-Zachodnia Islandia

Rejon aktywny

Pęknięcie tektoni- czne pomiędzy Eurazją a Ameryką Północną, Almannagjá kanion, rejon aktywnego wulkanu Hengill

15.08.2014, 05.06 2015

48

Gejzer Strokkur, pole geotermalne w Geysir

poniżej 200m

Islandia, Europa

Południowo-zachodnia Islandia

Rejon aktywny

Źródła termalne, aktywny gejzer i uśpione gejzery w tym The Great Geyser

16 i 17.08.2014, 05.06.2015

49

Landmannalaugar (1), Laugahraun (2), Stórihver (3), Blahnukur (4)

ok. 600-800m

Islandia, Europa

Południowy interior

Rejon aktywny

(1)-termalne źródła, (2)-obsydianowe pole lawowe, (3)-pole geotermalne, (4)-kolorowe skały wulkaniczne

16.08.2014

50

Nienazwany WULKAN koło Nordurnamshraun

ok. 600-700m

Islandia, Europa

Południowy interior

Rejon aktywny

wygasły wulkan z kraterem i pole lawowe Nordurnamshraun przy F208 przed Landmannalaugar (po lewej stronie), zbyt małe wyzwanie

16.08.2014

51

WULKAN 

Brennisteinsalda (Torfajökull system)

do 855m

Islandia, Europa

Południowy Interior

Aktywny

Zdobyty przy okazji, zbyt małe wyzwanie

16.08 2014

52

Interior wzdłuż dróg F26, F881, F821

ok. 500-900m

Islandia, Europa

Interior

Rejon aktywnych, uśpionych i wygasłych wulkanów

Pustynie

wulkaniczne i pola lawowe

16 i 17.08.2014

53

Interior wzdłuż F35

(Kjolur)

ok. 400-750m

Islandia, Europa

Interior

Rejon aktywnych, uśpionych i wygasłych wulkanów

Pustynie

wulkaniczne i pola lawowe

17.08.2014, 01-02.06 2015

54

Gerduberg

ok. 150m

Islandia, Europa

Islandia Zachodnia – Półwysep Snaefellsnes

Rejon wygasły i drzemiący

(uśpiony)

Efektowne bazaltowe słupy skalne

18.08.2014

55

Lóndrangar,

Malarrif,

Svalþúfa

0-30m

Islandia, Europa

Islandia Zachodnia – Półwysep Snaefellsnes

Rejon wygasły i drzemiący

Wulkaniczne wybrzeże, plaże, lawy, skały (twardzielce), klify, fragmenty starego krateru Lóndrangar

19.08.2014

56

Vatnshellir

 

ok. minus 15m – plus 20m

Islandia, Europa

Islandia Zachodnia – Półwysep Snaefellsnes

Rejon wygasły i drzemiący

Jaskinia w kanale lawowym, 35m głębokości (w tym 15m pod poziomem morza)

19.08.2014

57

Arnarstapi

0-20m

Islandia, Europa

Islandia Zachodnia – Półwysep Snaefellsnes

Rejon wygasły i drzemiący

Klify-słupy bazaltowe na wybrzeżu

19.08.2014

58

Snaefellsjokull, Stapafell

ok. 500-750m (max 1446m)

Islandia, Europa

Islandia Zachodnia – Półwysep Snaefellsnes

Tereny wygasłe i drzemiące

Masyw drzemiącego wulkanu, skały wulkaniczne, lawy

19.08.2014

59

Deildartunguhver,

Reykholt

ok. 100m

Islandia, Europa

Islandia Zachodnia

Rejon drzemiący

Wydajne termalne źródła, pole geotermalne

19.08.2014

60

Wyspa Palea Kameni i, Santorini: Kokkini Paralia-Czerwona Plaża, przylądek Koloumbo

(Kolumbo) oraz skały wulkaniczne w kilku innych miejscach wyspy Santorini (Perissa, Thira, rejon Oia), Kaldera Santoryn

(Santorini)

0-320m

Grecja, Europa

Archipelag Cykladów (rejon Santorini), południowa Europa, Morze Egejskie

Rejon aktywny

Wyspy wulkaniczne, plaże wulkaniczne, lawy i skały wulkaniczne, termalne źródła, rejon aktywnego podwodnego wulkanu Koloumbo (Kolumbo), obserwacje skutków wielkiej erupcji wulkanu Santorini z ok. 1630r. p.n.e. i powstałej kaldery

28.04-02.05. 2015

61

WULKAN

Krysuvik oraz Seltun i Fulipollur

ok. 50-350m

Islandia, Europa

Półwysep Reykjanes, północno-zachodnia Islandia

Rejon aktywny, bardzo aktywny sejsmicznie

Aktywny wulkan (zbyt podobny do sąsiednich i zbyt małe wyzwanie) oraz pola geotermalne

24.05.2015

62

Okolice lodowca Skaftafellsjokull

 

 

ok. 80-180m

Islandia, Europa

Południowa Islandia

Rejon aktywny

Skały wulkaniczne w rejonie moreny bocznej lodowca Skaftafell oraz urwiska nad nią i w rejonie moreny czołowej

26.05 2015

63

Hveragerdi i Reykjadalur (system wulkanu Hengill)

ok. 50-300m

Islandia, Europa

Południowo-zachodnia Islandia

Rejon aktywny, bardzo aktywny sejsmicznie

Bardzo liczne źródła geotermalne, fumarole, rzeka termalna

29.05 2015

64

Rejon wulkanów Eldborg i LIjósufjoll

ok. 100-150m

Islandia, Europa

Półwysep Snaefellsnes

Rejon wygasły i drzemiący

Najmłodsze pole lawowe na płw. Snaefellsnes

31.05 2015

65

Skały wulkaniczne w Stykkishólmur, na Wyspach Zachodnich w tym Flatey

0-50m

Islandia, Europa

Półwysep Snaefellsnes i archipelag Wysp Zachodnich (zatoka Breidafjordur)

Rejon wygasły

Bazaltowe skały (słupy) wulkaniczne

31.05 – 01.06 2015

66

Hveravellir i Kjalhraun

(Kjolur)

ok. 600-700m

Islandia, Europa

Interior

Rejon wygasły i drzemiący

Pole geotermalne, fumarole, pole lawowe-teren wulkan tarczowego Kjalhraun (system wulkaniczny Langjokull)

01.06 – 02.06 2015

67

Skały wulkaniczne i lawy przed Bifrost w rejonie drogi nr 1

ok. 400-500m

Islandia, Europa

Zachodnia Islandia

Rejon drzemiący

 Skały wulkaniczne, pola lawowe (dolina Nordurardalur)

02.06.2015

68

Jaskinia Raufarhólshellir

ok. 100m

Islandia, Europa

Islandia Południowo-zachodnia

Rejon aktywnych wulkanów

Wulkaniczna jaskinia, ok. 1350m długości z XI wieku n.e.

04.06 2015

69

masyw wulkanu Villarrica

poniżej i ponad 1000m

Chile, AmPD

Północna

Patagonia

Masyw aktywnego wulkanu

jaskinia wulkaniczna i pole lawowe

23.11.2015

70

Wyspa Wielkanocna

do ponad 300m

Chile,

Oceania

Polinezja, Wyspa Wielkanocna (Rapa Nui)

Wulkaniczna wyspa,

wygasła

lawowe klify, pomniejsze kratery, skały, pola, jaskinie (np. Ana Te Pahu, Ana Kai Tangata), wulkaniczne posągi moai

27.11-03.12 2015

71

WULKAN Rano Kau

(2 razy)

324m

Chile,

Oceania

Polinezja, Wyspa Wielkanocna

wygasły wulkan

zbyt małe wyzwanie i podobieństwo do sąsiednich

28.11 i 03.12 2015

72

WULKAN  Tuutapu

 

280m

Chile,

Oceania

Polinezja, Wyspa Wielkanocna

wygasły wulkan

zbyt małe wyzwanie i podobieństwo do sąsiednich

29.11.2015

73

WULKAN Ranu Raraku

ok. 150m

Chile,

Oceania

Polinezja, Wyspa Wielkanocna

wygasły wulkan

zbyt małe wyzwanie i podobieństwo do sąsiednich

01.12.2015

74

WULKAN Poike

365m

Chile,

Oceania

Polinezja, Wyspa Wielkanocna

wygasły wulkan

zbyt małe wyzwanie i podobieństwo do sąsiednich

01.12.2015

75

Puna de Atacama

(Atakama)

do ponad 5000m

Chile, Argentyna

AmPD

Andy, płaskowyż Atakama

rejon aktywnych i wygasłych wulkanów

Wulkaniczny płaskowyż wysokogórski -wszystkie części, wulkaniczne kratery, niecki, jeziora, skały, pustynie, pola lawowe

27.12.2015 -24.01.2016

76

masyw wulkanu Ojos del Salado

do ok. 6900m

Chile, Argentyna

AmPD

Puna de Atacama, Andy

rejon wygasły i drzemiący

skały wulkaniczne, pola lawowe, ślady minionej aktywności wulkanicznej

27.12.2015-04.01.2016

77

masyw wulkanu Ojos del Salado

 

do 6800m

Chile, Argentyna

AmPD

Puna de Atacama, Andy

rejon wygasły i drzemiący

liczne niecki i kratery, w tym z najwyżej położonymi jeziorami świata (6350-6510m)

01 -03.01.2016

78

masyw wulkanu Ojos del Salado

ok. 6460-6500m

Chile,

AmPD

Puna de Atacama, Andy

rejon wygasły i drzemiący

najwyżej położone na świecie pole geotermalne

03.01.2016

79

masyw wulkanu Llullaillaco

 

do 6700m

Chile, Argentyna

AmPD

Puna de Atacama, Andy

rejon wygasły i drzemiący

pola lawowe, skały wulkaniczne, kratery i niecki, osady siarkowe

07-11.01.2016

80

El Volcancito

ok. 4200 m

Argentyna,

AmPD

Puna de Atacama, Andy

rejon wygasłych wulkanów

mineralny stożek (ok. 7m wys.) ze źródłem

23.01.2016

81

WULKAN

Caldera del Inca Pillo (Corona del Inca)

do 5420m

Argentyna,

AmPD,

Puna de Atacama, Andy

rejon wygasłych wulkanów

wygasła kaldera wulkaniczna z najwyżej położonym jeziorem kalderowym na świecie na ok. 5200m

24.01.2016

82

rejon wulkanu Sangay  oraz przejazd koło licznych wulkanów

do 4336m

Ekwador,

AmPD

Andy koło miasta Riobamba i wioski Alao, oraz różne inne fragmenty ekwadorskich Andów

rejon aktywnych i wygasłych wulkanów

Obserwacja aktywnego wulkanu Sangay (ok. 5230m) i przejazd koło licznych ekwadorskich wulkanów jak Chimborazo (6268m) i Cotopaxi (5897m)

30.01.-03.02 2016

83

WULKAN Sierra Negra

4621m

Meksyk,

AmPN

Kordyliera Wulkaniczna

rejon

aktywnych i wygasłych wulkanów

wygasły, zbyt małe wyzwanie, zbyt mało wartościowy

12.02.2016

84

WULKAN Aljojuca 

ok. 2600m

Meksyk,

AmPN

Kordyliera Wulkaniczna

rejon

aktywnych i wygasłych wulkanów

wygasły - krater z jeziorem kraterowym , zbyt małe wyzwanie

12.02.2016

85

WULKAN San Miguel Tecuitlapa

ok. 2600m

Meksyk,

AmPN

Kordyliera Wulkaniczna

rejon

aktywnych i wygasłych wulkanów

wygasły - z jeziorem kraterowym w części krateru, zbyt małe wyzwanie

12.02.2016

86

rejon wulkanu  Colima

i Nevado de Colima

 

ok. 1300-1800m

Meksyk,

AmPN

Kordyliera Wulkaniczna

rejon

aktywnych i wygasłych wulkanów

obserwacja bardzo aktywnego wulkan Colima(ok. 3800m) i wygasłego Nevado de Colima (4260m) z Ciudad Guzman i La Yerbabuena

14-16.02.2016

87

okolice wulkanu Paricutin

ok. 2300-2600m

Meksyk,

AmPN

Kordyliera Wulkaniczna

rejon aktywnego wulkanu Paricutin 2800m

pola lawowe, popioły, spalone wioski, w tym kościół San Juan Parangaricutiro

17.02.2016

88

rejon wulkanu St. Helens

800-1150m

USA

AmPN

Góry Kaskadowe, Kordyliery

rejon aktywnych wulkanów

obserwacja aktywnego wulkanu St. Helens 2549m, od południa i północy

25-26.02.2016

89

masyw Mt. St. Helens

ponad 500m

USA,

AmPN

Góry Kaskadowe, Kordyliery

masyw aktywnego wulkanu

jaskinia wulkaniczna Ape (ok. 4000m długości)

25.02.2016

90

Mammoth Hot Springs

ok. 1900-2050m

USA,

AmPN

Koło kaldery Yellowstone, północne USA

rejon aktywnego super- wulkanu

pole geotermalne z tarasami trawertynowymi

02.03.2016

91

Gingko Petrified Forest

ok. 200-300 m

USA,

AmPN

Stan Waszyngton, koło zalewu Wanapum

Rejon wygasły

spetryfikowany las w polu lawowym

03.03.2016

92

Duvalo

ok. 725-740m

Macedonia, 

Europa

Półwysep Bałkański koło Jez. Ochrydzkiego

Rejon wygasły koło wsi Kosel i miasta Ochryda

Pozostałości po niewielkim polu geotermalnym (być może pochodzenia tektonicznego), mofety o wyraźnym zapachu siarkowodoru + CO2

30.06.2016

93

Little Meru

3820m

Tanzania, Afryka

Region Arusha

Wygasły szczyt w pobliżu aktywnego wulkanu

Odizolowany szczyt w starej kalderze wulkanicznej

24.08. 2016 i 25.01 2017

94

Masyw Kilimanjaro (Kilimandżaro)

3000-4700m

Tanzania, Afryka

Region Kilimanjaro, pomiędzy Moshi i Kenią

Masyw wygasłego wulkanu

Lawy i skały wulkaniczne Machame-Shira-Barranco-Barafu, w tym jaskinia i lawy koło Shiry (3850-3910m), Lava Tower (4690m), skały w rejonie Barafu (4600-4700m), obserwacja Mawenzi 5148m i Shira ok. 4000m

27.08 -30.08. 2016, 28-31.01., 24-29.08 2017

95

WULKAN

Ngorongoro (kaldera)

ok. 1700-2400m

Tanzania, Afryka

Region Arusha, ryft Gregory’ego

Wygasła kaldera

Największa wygasła kaldera na świecie, ok. 260-300km2, zbyt małe wyzwanie

01.09 i 03.09.

2016, 06.02.

2017, 30.08 i 01.09 2017

96

Morasko

ok. 100-150m

Polska, Europa

Miasto Poznań, Wielkopolska

Kratery po uderzeniu meteorytu ok.3tys. lat pne

Rezerwat Przyrody Meteoryt Morasko

24.09. 2016

97

Crater Highlands (Ngorongoro Highlands)

Wyżyna Kraterów

 

ok. 600-1000m, szczyty wulka-nów do 3682m

Tanzania, Afryka

Region Arusha, ryft Gregory’ego

(Wschodni Rów Afryki)

tereny wygasłe (w większości) i aktywne; kratery, kaldery, stożki żużlowe

Wulkaniczna wyżyna, przykłady wulkanów: Gelai 2942m, Kitumbeine 2865m, Ela Naibori, Loolmalasin 3682m, Ol Doinyo Lengai 2954m, Ngorongoro

03-05.02.

2017

98

Masyw Etny - Grotta del Gelo i jaskinie wulkaniczne

1300m - 2700m

Włochy,

Europa

 

Wschodnia Sycylia

masyw aktywnego wulkanu

Grotta del Gelo (2045m, 125m dł., z lodowcem w środku), "Jaskinia Śnieżna"(2164m, ok. 50m dł), kilkadziesiąt innych jaskiń oraz grot wulkanicznych

17-20.06.2017

99

Masyw Etny - pola lawowe

700m - 3331m

Włochy,

Europa

 

Wschodnia Sycylia

masyw aktywnego wulkanu

Kilkadziesiąt kilometrów po polach lawowych z wszystkich stron Etny, od kilkusetletnich, po najmłodsze

XI. 2009

14-20.06. i 7-11.10 2017

100

Masyw Etny - Valle del Bove i Valle del Leone

1700m-2900m

Włochy,

Europa

 

Wschodnia Sycylia

masyw aktywnego wulkanu

Rejony dwóch wyróżniających się dolin wulkanicznych z dwóch stron Etny, z kraterami i mikrolodowcami

14-15.06, 18.06., 9-10.10 2017

101

Masyw Etny - jezioro płynnej lawy i wybuchy gazowo-popiołowe, liczne fumarole, tereny geotermalne, pola siarki

3280m - 3315m

Włochy,

Europa

 

Wschodnia Sycylia

masyw aktywnego wulkanu

Obserwacje dzienne i noce jeziora płynnej lawy w zboczu Krateru Centralnego (Voragine) i niewielkich wybuchów z Kraterów Południowo-Wschodnich, eksploracja licznych terenów geotermalnych

14-18.06. i 7-10.10 2017

102

WULKAN Gran Cratere di Vulcano

375m (213m dno krateru)

Włochy,

Europa

 

Wyspy Liparyjskie, Wyspa Vulcano

aktywny wulkan

Zejście do krateru, penetracja zewnętrznych zboczy krateru i licznych fumarol, zbyt małe wyzwanie

3-4.10. 2017

103

WULKAN Vulcanello

123m

Włochy,

Europa

 

Wyspy Liparyjskie, Wyspa Vulcano

Nieaktywny wulkan w rejonie aktywnych wulkanów

Uśpiony od 1550r. ne wulkan bez oznak aktywności z zarośniętym kraterem, zbyt małe wyzwanie

4-5.10. 2017

104

I Fanghi di Vulcano, wulkaniczne wybrzeże

minus 2m – plus 20m

Włochy,

Europa

 

Wyspy Liparyjskie, Wyspa Vulcano

Rejon aktywnych wulkanów

Pole geotermalne z wyziewami i źródłami termalnymi, źródła termalne w morzu, wulkaniczne plaże i wybrzeże

4-5.10. 2017

105

Sciara del Fuoco, wulkaniczne wybrzeże

0-500m

Włochy,

Europa

 

Wyspy Liparyjskie, Wyspa Stromboli

Wyspa z aktywnym wulkanem

Osuwisko skalne, wulkaniczne plaże i wybrzeże

6.10.

2017

 

Stan na 31.12. 2017

 

 

 

 

 

 

Oto około 50 zdjęć z kilkudziesięciu tysięcy zrobionych w 2017 roku.

Opublikowano w Blog

12 lat PROJEKTU 100 WULKANÓW za mną. Co wymagało ogromnej determinacji i konsekwencji w działaniu. Nie brakowało wspaniałych momentów, ale też tych skrajnie niebezpiecznych. By pokazać dotychczasowy dorobek projektu, zaczynam od głównej tabeli. Pod którą porcja zdjęć z roku 2017. Po tylu latach jest ich kilkaset tysięcy. Przede mną kolejny tuzin lat eksploracji wulkanów.

Tabela 1 - Lista eksplorowanych  i zdobytych wulkanów

Projekt 100 WULKANÓW

2006 – do teraz 

Założenia: eksploracja 100 wulkanów, z których minimum 50 wulkanów musi być aktywna, reszta to wulkany drzemiące (nieaktywne) i wygasłe; wulkany musi cechować duża różnorodność co do położenia geograficznego, wysokości bezwzględnych, położenia klimatycznego oraz różnorodności typów wulkanów; czym wulkan mniej znany, trudniej dostępny i rzadziej odwiedzany przez ludzi, tym lepiej.

LWA* - liczba zdobytych wulkanów aktywnych

Większość wulkanów zdobyta samotnie, w wielu przypadkach zejście na dno krateru

CHRONOLOGICZNIE

Tabela nr 1

LP  

nazwa

osiągnięta

wysokość

Kraj, kontynent

Położenie

geograficzne

aktywność

LWA*

Data zdobycia

1

Khorgo

ok. 2400m1

Mongolia, Azja

Góry Khangai

wygasły2

 

09.08.

2006

2

Elbrus Zachodni3

5642m

Rosja, Azja4

Kaukaz Centralny

nieaktywny

(drzemiący, uśpiony)5

 

11.08. 2007

3

Etna (wszystkie kratery szczytowe)6

3331m

Włochy,

Europa

Sycylia

aktywny7

1

18.11. 2009, 15-17.06. i 7-10.10 2017

4

Copahue

2962m

Argentyna

/Chile,

AmPD8

Andy,

Patagonia

aktywny

2

18.03.

2010

5

Lascar

5633m

Chile, AmPD

Andy,

Altiplano

aktywny

3

24.04.

2010

6

Sairecabur

6003m

Chile/ Boliwia, AmPD

Andy,

Altiplano

wygasły

 

26.04. 2010

7

Licancabur

5938m

Boliwia/ Chile, AmPD

Andy,

Altiplano

wygasły

 

28.04.

2010

8

Ararat

5135m

Turcja, Azja

Wyżyna Armeńska

nieaktywny

 

 

15.09.

2012

9

Demawend

5634m

Iran, Azja

Góry Elburs

nieaktywny

 

 

21.09.

2012

10

Kazbek

5033m

Gruzja/ Rosja, Azja4

Kaukaz Centralny/ Wschodni

nieaktywny

 

 

06.10.

2012

11

Pinatubo

950m9

Filipiny, Azja

Luzon, część Północna

aktywny

4

24.07.

2013

12

Bulusan

1565m

Filipiny, Azja

Luzon, część Południowa

aktywny

5

31.07. 2013

13

Taal

311m

Filipiny, Azja

Luzon, część Środkowa

aktywny

6

02.08. 2013

14

Tambora

2850m

Indonezja, Azja

Sumbawa

aktywny

7

22.08.

2013

15

Rinjani

3726m

Indonezja, Azja

Lombok

aktywny

8

24.08.

2013

16

Ijen

2400m10

Indonezja, Azja

Wschodnia Jawa

aktywny

9

31.08.

2013

17

Bromo

2329m

Indonezja,

Azja

Wsch.Jawa, kaldera Tengger

aktywny

10

01.09

2013

18

Semeru (Mahameru)

3676m

Indonezja, Azja

Wschodnia Jawa

aktywny

11

03.09. 2013

19

Merapi

2930m

Indonezja, Azja

Jawa Środkowa

aktywny

12

07.09.

2013

20

Papandayan

2665m

Indonezja, Azja

Jawa Zachodnia

aktywny

13

25.09.

2013

21

Anak Krakatau

ok. 320m

Indonezja, Azja

wyspa na cieśninie

Sundajskiej

aktywny

14

28.09.

2013

22

Lokon Tompaluan

ok. 1300m

Indonezja, Azja

Północne Sulawesi

aktywny

15

29.09

2013

23

Soputan

1804m

Indonezja,

Azja

Północne Sulawesi

aktywny

16

01.10.

2013

24

Kerinci

3805m

Indonezja,

Azja

Środkowa

Sumatra

aktywny

17

09.10

2013

25

Toba (superwulkanz jeziorem w kalderze)11

ok. 950m

Indonezja,

Azja

Północna

Sumatra

nieaktywny

 

 

13-14.10

2013

26

Reykjanes12

 

do 230m

Islandia, Europa

Południowo-Zachodnia Islandia

aktywny

18

30.07

2014, 24.05

2015

27

Hekla

1501m

Islandia, Europa

Południowa Islandia

aktywny

19

31.07 2014

28

Eldfell

200m

Islandia, Europa

Heimaey (wyspa)

aktywny

20

01.08

2014

29

Eyjafjallajokull (wierzchołek) oraz Magni i Módi -

Fimmvordduhals13

 

ok.1040m (Módi),  1075m (Magni) (1), wierzchołek Eyjafjalla-jokull, ok. 1640m (2)

Islandia, Europa

Południowa Islandia

aktywny

21

02.08 2014 (1), 03.06 2015 (2)

30

Laki (1) i Lakagigar (Tjarnargigur i dwa szczelinowe) (2)14

818m (1),

500-600m (2)

Islandia, Europa

Południowy Interior

aktywny

22

04.08

2014

31

Dwa kratery szczelinowe: Hljódaklettar (Echo Rocks) i Raudhólar (Red Hills)15

ok. 100-220m

Islandia, Europa

Islandia Północna

wygasłe

 

07.08

2014

32

Hrossaborg

377m

Islandia, Europa

Północna Islandia

wygasły

 

07.08

2014

33

Wulkan (kaldera z jeziorem) Askja16 i krater Viti

ok. 1050-1150m

Islandia, Europa

Środkowy Interior

aktywny

23

08.08 2014

34

Wulkan-kaldera Krafla (system wulkaniczny) z kraterem szczelinowym Leirhnjukur

ok.500-650m

Islandia, Europa

Północna Islandia

aktywny

24

10.08 2014

35

Hverfjall (Hverfell) 17

453m

Islandia, Europa

Północna Islandia

wygasły

 

11.08 2014

36

Ok (tarczowy)

1192m

Islandia, Europa

Zachodni Interior

wygasły

 

15.08 2014

37

Nea Kameni

130m

Grecja, Europa

Wyspa-wulkan koło Santorini, Cyklady

aktywny

25

28-29.04 2015

38

Hvannadalsh-nukur  – najwyższy punkt krateru wulkanu  Oraefjokull

2119m

Islandia, Europa

Południowa część Vatnajokull

aktywny

26

27.05 2015

39

Thrihnukagigur (Three Peaks Crater)

 

450-600m

Islandia Europa

Południowo-zachodnia Islandia

wygasły18

 

04.06 2015

40

Villarrica

2847m

Chile, AmPD8

Patagonia, Andy

aktywny

27

24.11

2015

41

Terevaka

510m

Chile, Oceania

Wyspa Wielkanocna, Polinezja

wygasły

 

29.11

2015

42

Ojos del Salado19

(najwyższy wulkan na Ziemi)

6896m

 

Chile i Argentyna, AmPD8

Puna de Atacama, Andy

nieaktywny

 

29.12

2015 - wierzchołek chilijski

01.01. i 03.01 2016 - wierzchołek argentyński

43

Llullaillaco (najwyższy aktywny wulkan na Ziemi)

6755m i poboczny wierzchołek 6580m

Chile/

Argentyna,

AmPD

Puna de Atacama, Andy

aktywny

28

09.01

2016

44

Pissis

6800m - Pissis 1

6799m - Pissis 2 (Upame)

6795m i 6792 m Pissis 3 (Ejercito Argentino)

Argentyna,

AmPD

Puna de Atacama, Andy

wygasły

 

18.01

2016 Pissis 1

19.01

2016

Pissis 2 i Pissis 3

45

Popocatepetl

5424m

Meksyk,

AmPN20

Kordyliera Wulkaniczna

aktywny

29

09.02

2016

46

Pico de Orizaba

5629m

Meksyk,

AmPN

Kordyliera Wulkaniczna

nieaktywny

 

11.02

2016

47

Paricutin

2800m

Meksyk,

AmPN

Kordyliera Wulkaniczna

aktywny

30

17.02

2016

48

Craters of the Moon

ok. 1910-1780m

USA,

AmPN

płaskowyż Snake River

nieaktywny

 

27.02

2016

49

Yellowstone21

(superwulkan z licznymi polami geotermalnymi i gejzerami)

2530m-1700m

USA,

AmPN

Płaskowyż Yellowstone

aktywny

31

28.02-02.03

2016

50

Meru

4566m

Tanzania, Afryka

Region Arusha

aktywny

32

25.08 2016 i 26.01 2017

51

Kilimanjaro

(Kilimandżaro), Kibo, Uhuru Peak (1), Kibo Crater (2) i Reusch Crater (3)

 

5895m (1)

5720-5800m (2)

5750-5855m (3)

 

Tanzania, Afryka

Region Kilimanjaro, pomiędzy Moshi i Kenią

wygasły22

 

30.08

2016 (1) ; 01.02 2017, 28.08 2017 (1,2,3)

52

Ol Doinyo Lengai

2954m (aktywny krater 2860m)

Tanzania, Afryka

Gregory Rift (Rów Afryki Wschodniej) koło jeziora Natron

aktywny

33

05.02 2017

53

Stromboli23

920m

Włochy,

Europa

Wyspy Liparyjskie, Wyspa Stromboli

aktywny

34

05-06.10 2017

 

 Tabela na 31.12.2017

 

 

 

 

 

 

1 – wysokości podane są często wg wskazań GPS-u (z dokładnością do ok. 5m) a nie wg wartości podanych w encyklopediach; wysokości wulkanów aktywnych ulegają często zmianom po kolejnych erupcjach;

2  – wulkany wygasłe  – niekoniecznie muszą być bardzo stare (z ostatnią erupcją wiele tysięcy lat temu), by zostać tak zaklasyfikowane. Przyjmuje się, że gdy pod wulkanem brak już komory magmowej, jego rejon nie wykazuje żadnej aktywności wulkanicznej, to jest to wulkan wygasły; często za wulkan wygasły przyjmuje się taki, który nie wybuchł w ostatnich 10 000lat;

3  – niższy wierzchołek, Wschodni, liczy 5621m. Niektóre wulkany jak Elbrus, zdobyłem także przed rozpoczęciem Projektu 100 wulkanów, traktując je stricte górsko, dlatego te dokonania nie mogły stać się częścią projektu;

4 – zgodnie z najpowszechniej uznawaną umowną granicą pomiędzy Azją i Europą, wg Międzynarodowej Unii Geograficznej, góry Kaukazu leżą w Azji;

5 – wulkany drzemiące (nieaktywne, uśpione) są bardzo trudne do sklasyfikowania, stąd traktowanie wulkanu jako drzemiącego (potencjalnie aktywnego) jest umowne. Jest wiele definicji, jedne bazują na dacie ostatniej erupcji, np. jeśli wulkan wybuchł ostatni raz w początkach naszej ery to jest drzemiący, inni twierdzą, że erupcja w ostatnich 10 000 lat uprawnia, by wulkan nazywać drzemiącym. Wg innych definicji, jeżeli wulkan wybuchł kilka tysięcy lat temu, a jest w rejonie aktywnym wulkanicznie, albo jest pod nim płynna komora magmowa, może zostać uznany za drzemiący. Niektóre wulkany aktywne mają bardzo długie, ale dosyć regularne przerwy pomiędzy kolejnymi erupcjami, wybuchają co kilka tysięcy lat, a nawet co kilkaset tysięcy lat (np. Yellowstone). Wulkan drzemiący, gdy przez wiele lat (często tysięcy) nie wykazuje żadnej aktywności trafia do kategorii wulkanów wygasłych, gdy dochodzi do ponownej erupcji, znowu staje się wulkanem aktywnym;

6  – eksploracja rejonu wszystkich kraterów szczytowych Etny (Southeast 3300m, Northeast 3331m, Central 3314m (Bocca Nuova i Voragine), New Southeast 3300m) oraz kilkadziesiąt innych kraterów i stożków 2935-1500m (np. Monte del Frumento Supino i Barbagallo, M. Silvestri Superiore, La Montagnola, Cisternazza, na linii Osservatorio Etneo - Grotta del Gelo, Monte Spagnolo);

7 – wulkany aktywne – jeżeli wybuchają regularnie w każdym stuleciu (nieraz wielokrotnie) albo wybuchły w przeciągu ostatnich kilkuset lat i pod nimi ciągle są komory magmowe, są w rejonie aktywnym wulkanologicznie, nie ma problemów z uznaniem ich za aktywne. Czym starsza erupcja i brak potwierdzenia nowszej, tym większy problem z uznaniem aktywności wulkanu; inna definicja mówi, że wulkan, których wybuchł w naszej erze można uznać za wulkan aktywny;

8 – AmPD – Ameryka Południowa;

9 – wulkan Pinatubo osiąga do 1486m wys., lustro jeziora kraterowego to ok. 908m;

10 – wulkan Ijen osiąga 2799m wys.;

11 – Wulkan Toba uważany jest za nieaktywny (uśpiony), ale ze względu na jego bardzo rzadką cykliczność erupcji, nie jest wykluczone, że za kilkadziesiąt albo kilkaset tysięcy lat dojdzie do kolejnej wielkiej erupcji; część naukowców uważa, że Toba jest największym odradzającym się wulkanem na Ziemi, pod nim znajduje się komora płynnej magmy a w pobliżu aktywne wulkany. Ze względu na znikome zjawiska wulkaniczne w ramach samej kaldery, zakwalifikowałem go jako nieaktywny;

12 Reykjanes to bardzo rozległy system wulkaniczny (kratery szczelinowe i tarczowe) na półwyspie o tej samej nazwie, eksploracja w kilku miejscach, m.in. w rejonie pola geotermalnego Gunnuhver (Kisilhóll Hill) i elektrowni geotermalnej Svartsengi. Jeden z najbardziej aktywnych sejsmicznie rejonów Islandii;

13 – w zasadzie stożki wulkaniczne Magni i Módi oraz wierzchołek Eyjafjallajokull można liczyć jako dwa odrębne wulkany systemu wulkanicznego Eyjafjallajokull. Stożki powstały na skutek erupcji w 2010 roku w rejonie przełęczy Fimmvorduhals, oddzielającej wulkan-lodowiec Eyjafjallajokull od lodowca Myrdalsjokull z wulkanem Katla. Po ustaniu erupcji z Magni i Módi, dużo większa i groźniejsza erupcja rozpoczęła się ze szczytu (krateru) Eyjafjallajokull (także 2010 rok);

14 Lakagigar to ok. 130-150 kraterów szczelinowych, część systemu wulkanicznego Grimsvotn, sam wulkan Laki nie jest typowym kraterem szczelinowym i rozdziela Lakagigar na dwie części, podczas słynnej i potężnej erupcji w latach 1783-84 erupcja objęła go w minimalnym stopniu;

15 – kratery Hljóðaklettar i Rauðhólar z przed 6000-8000 lat to część najdłuższego islandzkiego rowu kraterów szczelinowych – 70km – Sveinar-Randarhólar;

16 –  maksymalna wysokość wulkanu Askja wynosi 1516m;

17 – ostatnia erupcja 2500 lat przed naszą erą;

18 – przez część naukowców traktowany jako wulkan drzemiący (ostatnia erupcja ok. 2000 lat p.n.e.), niezwykle rzadki przykład krateru, do którego można dostać się na dno (windą - 120m i kolejne metry pieszo), gdyż lawa po erupcji opuściła krater zostawiając pustkę;

19 – dotarcie do pola geotermalnego z solfatarami (ok. 6460-6500m) i ustalenie, że Ojos nie jest wulkanem aktywnym, tylko co najwyżej drzemiącym (najwyższym aktywnym jest Llullaillaco), nocleg na 6820m i odnalezienie sześciu najwyżej położonych jeziora na świecie (6350-6510m);

20 – AmPN – Ameryka Północna;

21 – na terenie kaldery Yellowstone jest tyle intensywnych oznak aktywności wulkanicznej, że trudno nazwać go uśpionym (nieaktywnym). Supererupcje superwulkanu odbywają się w interwałach czasowych, w miarę przewidywalnych, chociaż sięgających setek tysięcy lat. Ogromna powierzchniowa aktywność Yellowstone różni się diametralnie od superwulkanu Toba, gdzie ta aktywność jest bardzo niewielka. Uzewnętrznia się ona na sąsiadujących z kalderą wulkanach jak Sinabung. Jezioro (kaldera) Toba jest dużo spokojniejszym miejscem, chociaż pod ziemią jest komora płynnej magmy, generuje trzęsienia ziemi, podnoszenie i opadanie dna kaldery a w obrębie kaldery są niewielkie ekshalacje wulkaniczne (solfatary wulkanu Pusubukit (Hill Center, 1971m) - południowy skraj kaldery). Z tych powodów przy superwulkanie Toba użyłem określenia uśpiony, a nie aktywny. Superwulkan Yellowstone zasługuje, by nazywać go aktywnym;

22 – ostatnia erupcja ok. 150-200 tys. lat temu, przez niektóre źródła traktowany jako uśpiony - wulkan Kibo (Shira i Mawenzi są wygasłe i nie budzi to wątpliwości);

23 – 12 godzin przebywania w partiach szczytowych Stromboli, w dzień i w nocy;

Na zdjęciach najważniejsze wulkaniczne momenty roku 2017 w pigułce. 

Opublikowano w Blog
niedziela, 14 styczeń 2018 17:52

TREKKING WOKÓŁ MANASLU – HIMALAJE, NEPAL

W Nepalu można zrobić przynajmniej 100 świetnych trekkingów. O różnej skali trudności. To nie prawda, że istnieje tylko trekking pod Everest i wokół Annapurny. Ten ostatni zresztą stracił większość swoich walorów po zbudowaniu dróg z obu stron przełęczy Thorung La. A ten pierwszy w sezonie potrafi być bardzo zatłoczony.

Trekking wokół Manaslu przeznaczony jest dla dobrego piechura. Nie jest zatłoczony. A poza najwyższym noclegiem, śpi się w lodgach – czyli prostych górskich hotelikach (są pokoje dwu-, kilku- osobowe, czasami są jedynki). Nie tak dawno jeszcze była konieczność użycia namiotów.

Za najlepszy czas pod względem pogody przyjmuje się: połowa marca – połowa maja i październik – początek grudnia. Setki stron w internecie opowiadające, który sezon - wiosenny czy jesienny - jest lepszy, który miesiąc, kiedy jest cieplej, zimniej, więcej chmur - to zazwyczaj stek bzdur. Oba są bardzo podobne pod każdym względem. Tak samo dobre. A to że raz w danym sezonie pogoda jest odrobinę gorsza, a innym razem odrobinę lepsza – to naturalne. To są Himalaje, najwyższe góry świata. Monsun raz przychodzi trochę szybciej, raz odchodzi wolniej. W załączonej do artykułu galerii są zdjęcia wiosenne i jesienne, które dokładnie pokazują jaka najczęściej jest pogoda wokół Manaslu.

Do przejścia jest około 200km w dwa tygodnie. Można się pokusić o odbicie do Doliny Tsum, dokładając 3-4 dni (mając dodatkowe pozwolenie). Ale nie kierujmy się liczbą kilometrów, bo w górach wysokich ma to znikomy sens. Pokonanie 10km na wysokości tysiąca metrów nie ma porównana do pokonania 10km powyżej czterech tysięcy metrów nad poziomem morza.

Ogromnym atutem tego trekkingu jest świetna aklimatyzacja. Wędrówkę zaczyna się z ok. 500 m n.p.m. (choć można podjechać kilkaset metrów wyżej), by stopniowo zdobywać wysokość, w kluczowym momencie osiągając 5165 m (Larke Pass, choć dane internetowe wahają się w przedziale 5100-5200 m). Kończy, nawet na ok. 800m, choć zwykle z osad położonych na wysokościach: 2100 m (Dharapani), 1400 m (Chyamche), czy 1100 m (Syange) – zjeżdża się jeepami, ewentualnie lokalnym autobusem.

Powolny marsz, choć niektóre odcinki dzienne są długie, pozwala na stopniową i bardzo dobrą aklimatyzację. Którą można jeszcze ulepszyć, robiąc bardzo fajne jednodniowe wycieczki w bok. Do starej bazy pod Manaslu (Manaslu BC, ok. 4200 m ) albo nawet do aktualnej bazy na 4850 m – skąd obecnie atakuje się ten ośmiotysięcznik. W okolicy jest piękne lodowcowej jezioro Birendra (ok. 3630 m) i nad nim lodowiec Manaslu oraz wspaniałe widoki na himalajskie szczyty. Można też zrobić wycieczkę aklimatyzacyjną na jedną z tybetańskich przełęczy 5000-5200 m, czyli znaleźć się na granicy Nepalu z Chinami. Podziwiać panoramę Tybetu, lodowce, jak Fukang. Można zbierać skamieniałe muszle amonitowe, zwane tutaj saligramami.

Przed pokonaniem najwyższego punktu – Przełęczy Larke (Larkya) – dociera się do obozu Dharmashala (ok. 4450 m), niedaleko lodowca Syacha i północnych fragmentów Manaslu. Tu ma miejsce najwyższy nocleg – w kamiennym prymitywnym powiedzmy schronisku albo w namiotach zorganizowanych przez właścicieli schroniska. Na szlak wyrusza się przed wschodem słońca, by około południa po przejściu przełęczy, odpoczywać już po drugiej stronie w Bimtang (Bimthang) na wysokości 3700 m (pod boczną moreną lodowca o tej samej nazwie). Podejście jest łagodne, zejście w początkowej fazie umiarkowanie strome. Po bokach przełęczy są pasma Pawar Himal do ok. 6500 m i Larke Himal do ok. 6249 m.

Oto kilka innych atrakcji, oprócz wspomnianych, jakie można spotkać na trekkingu. Już samo obcowanie z Nepalczykami jest ciekawe, obserwowanie jak żyją, jak mieszkają, jak uprawiają swoje poletka. A na tym trekkingu można spotkać różne ciekawe grupy etniczne, których w Nepalu jest mnóstwo. Choćby osady, w których mieszka tybetański lud Bhotiya albo bardzo muzykalni Gurungowie, kiedyś znani z brytyjskich oddziałów Ghurków. Nad wioską Lho (ok. 3200 m) jest duży buddyjski klasztor i bardzo długa ściana modlitewnych murków mani. A widok na klasztor i Manaslu za plecami jest absolutnie spektakularny. Klasztorów na trekkingu jest więcej, czasami są w nich ogromne młynki modlitewne. Do niektórych wiosek wejdziemy przez buddyjskie bramy kani. Wyżej w górach można spotkać dzikie owce i kozice. Ponadto, nie zabraknie rzek lodowcowych, wiszących mostów, wspaniałych dolin oraz wodospadów. No i oczywiście himalajskich zlodowaconych szczytów.

Trekking pozwala zobaczyć Manaslu z dwóch stron (8156-8163 m według różnych źródeł) oraz szereg gór zaliczanych do Manaslu Himal, Annapurna Himal i pomniejszych pasm. Z ciekawszych szczytów można wspomnieć o pobocznych szczytach Manaslu – od Manaslu North 7157m po Manaslu East 7992m, Nadi Chuli 7871 m, Nemjung 7140 m, Himlung 7126 m, Gyahi Kang 7074 m, Thulagi 7059 m, Kang Guru 6981 m, Panbari 6905 m, Chombi 6704 m, Phungi 6538 m, Kechakyu 6358 m, Samdo 6335 m, Naike Peak 6211 m.

Wspomnę jeszcze, że od Dharapani (ok. 2100 m), wkracza się na trekking Wokół Annapurny. Można stąd zjechać jeepami do Besi Sahar. Z obu krańców trekkingu wokół Manaslu trwa budowa jezdnych dróg szutrowych, ale jedynie do początkowych miejscowości.

W każdej lodgy (lodge) na trasie jest jadalnia, wyżej w górach ogrzewana wieczorami. Miejscami jest WIFI – zazwyczaj marne. Za ładowanie elektroniki się płaci, ale nie zawsze ta usługa jest dostępna. Sieci komórkowe działają co najwyżej w dolnych partiach. W lodgach są sklepiki, w których kupimy jedzenie, napoje, artykuły przemysłowe (w tym papier toaletowy, szczoteczka do zębów) czasami też pamiątki. A w dolnych partiach warzywa i owoce. Wśród zwykle kilkudziesięciu pozycji w menu, często przygotowanych pod turystę, można popróbować różnych lokalnych potraw. Wszędzie da się zamówić prysznic, niżej coraz częściej jest gazowy, wyżej dostaje się wiadro z gorącą wodą. A wysoko prysznic grozi przeziębieniem albo chorobą.  

Ceny. Co roku ulegają zmianom, a sposób organizacji trekkingu może być tak różnorodny, że rozrzut kwot jest ogromny. Zależy od wielu czynników. Czy weźmiemy przewodnika, czy dodatkowo tragarza. Czy będziemy samodzielnie filtrować wodę czy kupować butelkowaną. Czy częściowo będziemy się żywić tym co weźmiemy ze sobą, czy tylko w lodgach. Co będziemy jeść. Ile razy kupimy piwo czy colę. A wiadomo – czym wyżej tym drożej. Dlatego na całodzienne wyżywienie i nocleg na dole można wydać 20-40 dolarów a wysoko w górach 40-80. A jak ktoś będzie bardzo rozrzutny, nawet kilka razy tyle. Bo tam wyżej butelka piwa kosztuje ok. 10 dolarów, a litr wrzątku czy mała butelka coli - 5 dolarów. Innymi słowy, nie ma sensu podawać cen, bo już w chwili ich pisania, będą nieaktualne albo niedopasowane do trekkingu jaki sobie zorganizuje ktoś inny.

Pogoda. Na dole subtropikalny klimat, już powyżej 2000m, poranki i wieczory chłodne, a powyżej 3000m, w nocy, może być niewielki mróz. Gdy jest słonecznie i nie wieje wiatr, nawet w Dharmashala można przyjemnie odpoczywać na słońcu. Przed wschodem słońca w drodze na Larke Pass temperatury zazwyczaj wynoszą od minus 2-3 stopni do minus 7-8 stopni Celsjusza. Przez cały trekking może nie spaść kropla deszczu czy śniegu, ale z popołudniowym opadem trzeba się liczyć. To Himalaje. Zdarzają się całodziennie niemal bezchmurne dni, ale zwykle około południa znacznie ich przybywa na niebie.

Żaden specjalny sprzęt nie jest wymagany, ale warto zabrać kijki trekkingowe, na wszelki wypadek można zabrać tzw. raczki. Oprócz wygodnych butów i odpowiednich ubrań. Plus tak oczywiste rzeczy jak śpiwór (skrajnej nocy może być lekko minusowa temperatura), okulary przeciwsłoneczne czy krem z filtrem. A jeśli nasz główny plecak niesie targarz, warto mieć na plecach jakiś mały, z zapasem wody.

Na trekking potrzebne są pozwolenia do: Manaslu Conservation Area, Manaslu Restricted Area (bo to tzw. teren zamknięty, z ograniczonym dostępem) oraz do Annapurna Conservation Area. Ponadto trzeba się zarejestrować w systemie TIMS.

Wszyscy chodzą trekking od Arughat (ok. 500 m) do Besi Sahar (ok. 750 m, końcowy odcinek pokonuje się samochodem lub autobusem). W zależności jak rozłoży się trasę, zwykle potrzeba 13-16 dni. Na upartego, gdy ktoś zamiast podziwiać widoki chce gonić, można ten czas mocno skrócić.

Dla kogo jest ten trekking? Dla zdrowych osób w wieku od kilkunastu do ponad 80 lat. Jeśli ktoś potrafi przejść po górach kilkanaście – dwadzieścia kilka kilometrów dziennie w niższych partiach. Kilka – piętnaście kilometrów w wyższych. Przynajmniej przeciętnie znosi duże wysokości, a wg nauki, prawie każdy człowiek poradzi sobie z wysokościami do 6000 m n.p.m. Ponadto umiarkowany mróz mu niestraszny, tak samo jak smaczne ale niewysublimowane jedzenie oraz turystyczne warunki noclegów. Ponadto niezbędne jest poczucie humoru, umiejętność nie marudzenia, nie narzekania, i dbania o dobrą atmosferę w grupie. Jak również świadomość, że to Himalaje, trekking, i nie wszystko da się przewidzieć. A każda przygoda powinna być przyjmowana z radością.

Na zdjęciach TREKKING WOKÓŁ MANASLU.

Opublikowano w Przewodniki Turystyczne
Gdy nie jestem na jakiejś wyprawie albo innym wyjeździe, a zwykle jestem, staram się opowiadać o PROJEKCIE 100 WULKANÓW i innych moich podróżach. Oto ostatnia wizyta w RADIO TOK FM: Podróże małe i duże.
Ale jakby ktoś chciał posłuchać starszą rozmowę w RADIO TOK FM z Hanną Zielińską, to jest to możliwe pod tym adresem: Sztuka Życia.
A tutaj materiał filmowy dla największego w swoim asortymencie sklepu w Polsce - MILITARIA.PL:
Opublikowano w Blog

Katania w przeszłości była niszczona przez trzęsienia ziemi, a lawa podczas erupcji Etny z 1669 roku zniszczyła fragment miasta i dotarła do morza. Lecz bliskość największego europejskiego wulkanu to nie tylko dramaty. Wysokiej jakości skały wulkaniczne o wartości handlowej, żyzne wulkaniczne gleby, wyśmienicie nadające się pod uprawę winorośli, zyski z turystyki – to też sprawka Etny.

A co by było gdyby dzisiaj Etna wybuchła z siłą największej erupcji z ostatnich kilku tysięcy lat? Nic strasznego. Ponieważ erupcje Etny nie należą do silnych. Większość posiada stopień pierwszy lub drugi w Indeksie Eksplozywności Wulkanicznej. Największe zanotowane osiągnęły stopień ósmy, a erupcję z 1669 roku szacuje się na stopień trzeci.

Zanieczyszczone tereny i zamknięte lotnisko w Katanii z powodu popiołów wulkanicznych, rzeki lawy – nie byłyby to wielkie konsekwencje. Przy dzisiejszym rozwoju techniki lawę można skierować na wybrane tory i ograniczyć zniszczenia do minimum.

Etna to ogromny masyw, większość erupcji odbywa się daleko od zamieszkałych terenów, a erupcji silniejszej niż stopień trzeci czy czwarty, trudno się spodziewać.

Katania ma się tak sobie, tygrysem gospodarczym nie jest. Największe miasto wschodniej Sycylii, drugie na wyspie, po Palermo. Z jednej strony miasto ma problem ze śmieciami i z afrykańską emigracją, z którą nie wiadomo co zrobić. Z drugiej posiada port morski, prężne choć za ciasne lotnisko i system kolei podziemnej. Niewielki, ale zawsze, a w końcu Katania to tylko niewiele ponad trzysta tysięcy mieszkańców.

Metro w Katanii to jedna linia o długości około 9km, do końca 2019 roku ma przybyć pięć nowych stacji, a docelowo ma prowadzić do lotniska. Z punktu widzenia turystyki w obecnym kształcie jest mało istotna. Bo co z tego, że z głównego dworca kolejowego można dostać się w okolice Starego Miasta(stacja Stesicoro), jeśli to zaledwie odległość jednej stacji, a do głównego placu(Duomo) i tak jest nadal 800 metrów. Idąc piechotą do pokonania jest 1300 metrów i zajmie to mniej czasu niż metrem.

Jak już jesteśmy przy Starym Mieście, to warto zwiedzić grecko-rzymski amfiteatr z odeonem po sąsiedzku. Byłoby to miejsce jakie można spotkać w niemal każdym włoskim mieście, gdyby nie fakt umiejscowienia go pośród gęstej zabudowy miejskiej. Można przejść obok, bez świadomości jego istnienia. Nawet trudno znaleźć wejście i kasę biletową (z ulicy Vittorio Emanuele II, niedaleko Piazza Duomo). Amfiteatr powstał w I - II w n.e. i mieścił około 7000 widzów. Odkryto go dopiero w XIX w. Ponieważ na jego miejscu zbudowano współczesne domy. Trzeba było je rozebrać i wykonać prace rekonstrukcyjne, by przybrał dzisiejszą postać. Warto jednak zauważyć, że już w V w p.n.e., w tym miejscu funkcjonował grecki teatr, którego pozostałości wykorzystali rzymianie. Fragmenty bloków skalnych z tego obiektu można odnaleźć w późniejszych miejskich budowlach, jak katedra św. Agaty.

Innymi słowy, porzucony amfiteatr - w VI-VII w n.e. - ulegał rozbiórce na rzecz innych budowli, był zabudowywany, funkcjonowała tu m.in. rzeźnia. Trzęsienia ziemi także dokonywały zniszczeń. Dzięki temu wszystkiemu mamy niepowtarzalną okazję zwiedzić  starożytny obiekt, połączony z kamienicami (m.in. z XVIII w). Nawet wejście do amfiteatru prowadzi przez jedną z nich, w której małe muzeum.

W korytarzach pod trybunami możemy podziwiać liczne fragmenty kolumn, rzeźb oraz pomieszczenia przypominające grotę. Także potok, który przepływa pomiędzy murami, w tym przez orchestrę.

Na tyłach amfiteatru zachowały się ruiny odeonu z II w n.e., zbudowanego z cegieł i skał wulkanicznych. Ten mniejszy, zwykle zadaszony, mieścił około 1500 widzów.

Odkryto tutaj też rzymski akwedukt i pozostałości greckie z VII-VI w p.n.e. O ile nie ma dużych zorganizowanych wycieczek, jest to spokojne miejsce, gdzie warto chwilę odetchnąć od zgiełku otaczającego miasta.

Z innych starożytnych zabytków w Katanii, również znajdujących się pośród zwartej zabudowy wspomnę o: zachowanym fragmencie rzymskiego amfiteatru, kilku lokalizacjach z rzymskimi termami (jak Terme della Rotonda, Santa Maria dell Indirizzo i Terme dell Acropoli – na terenie i obok – ogromnego klasztoru benedyktyńskiego z kościołem San Nicolo),

Katania znajduje się na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO, ale nie ze względu na starożytne zabytki tylko cenną barkową architekturę. Barok Sycylijski, który możemy tutaj podziwiać, pochodzi z XVII I XVIII wieku i dotyczy nie tylko Katanii. Uważa się, że trzęsienie ziemi z 1693r., które spowodowało konieczność odbudowy zniszczonych miast, zapoczątkowało ten styl. Z jednej strony liczne krzywizny i ornamenty, z drugiej, specyficzne rzeźby masek, aniołków czy charakterystyczne balkony.

Świetnym przykładem jest katedra św. Agaty przy Placu Katedralnym (Duomo). Świątynia zbudowana w latach 1078-1093 na ruinach rzymskich łaźni. Ulegała zniszczeniom przez trzęsienia ziemi. Obecny barokowy kształt przybrała po 1693 roku.

Na Piazza Duomo jest sporo ciekawych architektonicznie obiektów, w tym symbol Katanii – fontanna ze słoniem (u Liotru, Fontanna dell Elefante z 1736r.). Od placu biegnie jedna z najważniejszych arterii - Via Etnea, wieczorem zamieniana w deptak z ekskluzywnymi sklepami. Obok Piazza Duomo w ciągu dnia (chyba codziennie poza niedzielami), funkcjonuje targowisko z rybami i owocami morza (La Pescheria), też z roślinnymi warzywami i owocami. Popołudniu jest solidnie czyszczone z zapachu ryb.

Niepowtarzalny jest Zamek Ursino (Castello Svevo di Catania) z pierwszej połowy XIII w. Potężna kamienna budowla charakterystycznymi wieżami na rogach, otoczona zwartą miejską zabudową. Co też poniekąd niezwykłe. Ale nie tak jak pewien szczegół. Gdy zamek powstawał, znajdował się na nadmorskim klifie. Jednak na skutek trzęsień ziemi i erupcji Etny, oddalił się od morza o kilometr. Obok zamku widać lawy, które go oblewały. Mieści się w nim muzeum, jedno z wielu w Katanii. Przetrwał jako jedna z niewielu budowli trzęsienie ziemi z 1693r.

O Katanii można pisać długo, choć bez wątpienia we Włoszech jest mnóstwo ciekawszych miast. Ale wspomnę jeszcze o jednym. W końcu to miasto nadmorskie. Lecz na plażę nie jest tak łatwo trafić. Na wysokości dworca kolejowego i Starego Miasta dostępu do morza bronią ogrodzone tory kolejowe, port, ruchliwe drogi. Z Piazza Duomo trzeba pokonać przeszło dwa kilometry w kierunku lotniska, by znaleźć się na plaży. A droga nie jest prosta. Próżno też szukać nadmorskiej promenady i turystycznego zagospodarowania na poziomie, ale powoli coś się dzieje w tym kierunku. Nie mniej, plaża jest, szeroka, choć bywa dosyć zaśmiecona. Morze (Jońskie, część Śródziemnego), też jest, a jego wody ciepłe. Bez przeszkód można się w nim kąpać od czerwca do października. Ponadto świetnie widać stąd wulkan Etna. O ile nie tonie w chmurach.

Na zdjęciach trochę obrazów z Katanii. 

Opublikowano w Blog
● La Ferrovia Circumetnea czyli kolej wokół Etny, to wąskotorowa linia pomiędzy Riposto a Katanią (stacja Borgo). Przeżywała różne wzloty i upadki. Z pewnością nadal jest deficytowa. Aczkolwiek staje się powoli dużą turystyczną atrakcją. Niektóre firmy oferują już nawet wycieczki, że część trasy pokonuje się koleją, a potem autobus zabiera turystów na przykład do wąwozu Alcantara (koło którego też kiedyś funkcjonowała linia kolejowa, pisałem o niej kilka miesięcy temu).

Nie zmienia to faktu, że podróżując koleją wokół Etny, zwłaszcza na odcinku z Randazzo do Riposto, nieraz byłem jedynym pasażerem niewielkich składów kolejowych. I tutaj ciekawostka. Od przełomu lat 2015 i 2016 część taboru to pociągi Vulcano, produkowane przez polską firmę Newag. Linia jest powoli przywracana do ładu, remontowana, przebudowywana, czego świetnym przykładem jest nowoczesna stacja Adrano Nord, włączona do ruchu w 2011 roku (prezentowana poniżej na przedostatnim zdjęciu).

Kolej wybudowano w latach 1895-1898, liczy 111km, rozstaw torów to 950mm, nie jest zelektryfikowana i w większości jednotorowa. Chociaż są plany by to zmienić. Dużo zainwestowano w odcinek Adrano – Katania. Wybudowano kilka kilometrów tuneli i kilka podziemnych stacji.

Sam rozkład jazdy jest dosyć skomplikowany i wielowariantowy. Podróż wymaga co najmniej jednej przesiadki – w Randazzo. Przejazd całej trasy to około 3 godziny. Stacja początkowa to Katania Borgo, końcowa to Riposto – miasteczko nad Morzem Jońskim. Oddalone około 30km od stacji Borgo. Na tym odcinku funkcjonuje normalnotorowa kolej, którą można dojechać z Riposto do Katanii. Z kolejowej stacji Borgo, można metrem (stacja Borgo), dojechać do głównego dworca kolejowego w Katanii i w pobliże Starego Miasta.

Bez wątpienia linia kolejowa wokół Etny to ciekawa atrakcja turystyczna. Piękne widoki na Etnę, i z drugiej strony na otaczające ją niewulkaniczne góry. Pola lawowe, pola uprawne, i kilka ładnych zabytkowych miasteczek na trasie,  np. Linguaglossa, Randazzo i Adrano. Świetny pomysł na co najmniej jednodniową wycieczkę.

● Linguaglossa (ok. 550m n.p.m.). Miasteczko u północnego-wschodniego podnóża Etny, niecałe 20km od ośrodka narciarskiego Etna Nord (1800m n.p.m., North Etna – Linguaglossa, Piano Provenzana). Posiada niewielkie stare miasto z licznymi kościołami (XVI-XVIIw.). Mały plac typu rynek przy ratuszu, trochę sympatycznych kamienic i wąskich ulic. Materiałem budowalnym często były wulkaniczne skały, co w tej okolicy jest czymś codziennym. Etna dymi ponad głowami. Niedaleko stąd do wąwozu Alcantara, choć droga jest mocno okrężna. Przez miasteczko biegnie linia kolejowa – Wokół Etny (Circumetnea).

● Prawie każdy jadąc do Rifugio Sapienza i na słynny punkt widokowy Etny - Torre del Filosofo przejeżdża przez miasteczko Nicolosi (ok. 700m n.p.m.). Rozpościera się stąd ładny widok na dymiącą Etnę, a zaraz za centrum jest stary wulkaniczny krater Monti Rossi. Kilkukrotnie Nicolosi zalewała lawa z Etny. Ostatni raz blisko miasta była podczas erupcji w 2001 roku. Powyżej miejscowości są tylko niewielkie zgrupowania budynków lub pojedyncze obiekty, powstałe z myślą o turystyce. Nicolosi to ostatnie miejsce, gdzie można zjeść posiłek i zrobić zakupy w normalnych cenach (centrum położone jest przy zadrzewionym małym placu z fontanną). W Rifugio Sapienza za to samo zapłacimy kilkukrotnie więcej. Chociaż stacja turystyczna z kolejką linową, która znajduje się na wysokości ok. 1900m n.p.m. ,powszechnie nazywana jest jak znajdujący się tam hotel górski – Rifugio Sapienza albo Sapienza, ewentualnie Funivia dell Etna (kolej linowa), to znaki drogowe używają zazwyczaj sformułowania: Nicolosi Nord. Ponieważ to północna część gminy Nicolosi.

Prawie każdy jadąc do Rifugio Sapienza i na słynny punkt widokowy Etny - Torre del Filosofo przejeżdża przez miasteczko Nicolosi (ok. 700m n.p.m.). Rozpościera się stąd ładny widok na dymiącą Etnę, a zaraz za centrum jest stary wulkaniczny krater Monti Rossi. Kilkukrotnie Nicolosi zalewała lawa z Etny. Ostatni raz blisko miasta była podczas erupcji w 2001 roku. Powyżej miejscowości są tylko niewielkie zgrupowania budynków lub pojedyncze obiekty, powstałe z myślą o turystyce. Nicolosi to ostatnie miejsce, gdzie można zjeść posiłek i zrobić zakupy w normalnych cenach (centrum położone jest przy zadrzewionym małym placu z fontanną). W Rifugio Sapienza za to samo zapłacimy kilkukrotnie więcej. Chociaż stacja turystyczna z kolejką linową, która znajduje się na wysokości ok. 1900m n.p.m., powszechnie nazywana jest jak znajdujący się tam hotel górski – Rifugio Sapienza albo Sapienza, ewentualnie Funivia dell Etna (kolej linowa), to znaki drogowe używają zazwyczaj sformułowania: Nicolosi Nord. Ponieważ to północna część gminy Nicolosi.

Na zdjęciach opisane miejsca.

Opublikowano w Blog
Tytuł może grafomański, ale oddaje w sposób skondensowany zakres wyjazdu. Na rozgrzewkę białoruski Brześć z Twierdzą Brzeską, Moskwa z Kremlem, zabytkowym metrem, Placem Czerwonym, Arbatem. Sankt Petersburg z Newą i Newskim Prospektem, Pałacem Zimowym, Zatoką Fińską Morza Bałtyckiego. Z podmiejskim Puszkinem w którym pałac Jekaterynowski z kopią bursztynowej komnaty, oraz Jeziorem Ładoga koło Szlisselburga. A potem w kierunku celów najistotniejszych. Na początek Syberia.

Po czterodobowej imprezie w pociągu na linii Transsyberyjskiej witał Irkuck z Angarą i drewnianą zabytkową zabudową. A dosłownie chwilę później Listwianka z Bajkałem – jadąc lokalnym mikrobusem z prędkością do 160km/h była to naprawdę chwila, mogłem napisać testament przed wyjazdem. Bajkał nie był najistotniejszy w całym wyjeździe, ale nie zabrakło ognisk nad jeziorem, wędzonego na gorąco omula, nerp, a nade wszystko Kolei Krugobajkalskiej. Niewiele ponad 100 kilometrów, ponad 7 godzin jazdy - ale nic w tym dziwnego, jeśli zwykły kursowy pociąg robił postoje, by zjeść szaszłyka, wykąpać się w Bajkale o temperaturze około 5°C, pojeździć na rowerach wodnych, pooglądać tunele, góry.

Sajany – góry podzielone na Sajany Zachodnie i Wschodnie, ciągnące się przez około 1650km, dzikie, piękne, współcześnie zlodowacone – nie można było ich nie odwiedzić. Choć dotarcie w nie, nie było najłatwiejsze – było świeżo po powodzi. Ponadto jazda w 6 osób(wraz z miejscowym kierowcą), z ogromnymi plecakami, w nissanie micra, przez kilka godzin po wyboistej drodze nie należała do komfortowych. Ale to wszystko było nieważne. Cel – najwyższa góra Sajanów: Munku Sardyk (3491m n.p.m., po buriacku Wieczna Góra). Wysoka woda nie pozwoliła ruszyć w góry korytem Białego Irkutu, próby pokonania rzeki mogły się skończyć tragicznie – nie zabrakło porwania przez wodę. Trzeba było poszukać innej drogi – udało się taką znaleźć – okrężną, ale widoki zapierały dech w piersiach.

Emocji dostarczało pokonywanie kolejnych zboczy, szczytów, stromych dolin, rzek, wodospadów, płatów śniegu, fragmentów lasu, torfowisk, tundry górskiej. Co jakiś czas prezentowała się skalno-lodowa ściana Munku Sardyk – nie do pomylenia z niczym innym w tym rejonie. Ogromne przestrzenie, przepiękne góry, raz skaliste, raz bardziej o charakterze płaskowyżu – a przede wszystkim dzikie.

Po dwóch dniach ostrej wędrówki udało się dotrzeć nad lodowcowe jezioro Egoj(Echo, 2613m.n.p.m.), po którym pływał jeszcze lód - w środku lata - a wkoło królowały skaliste szczyty z lodowcem i Munku Sardyk na czele. Tylko nad jeziorem można było rozbić namiot w miarę bezpiecznie ze względu na lawiny skalne i spadające głazy. Po przetrwaniu załamania pogody, nastał w końcu słoneczny i bezchmurny poranek, mroźny. Można zatem było zaatakować najwyższy szczyt Sajanów, surowy, majestatyczny, niebezpieczny i całkiem trudny. Rumowisko skalne, z głazami miejscami o wielkości samochodów, płaty wiecznego śniegu. Droga przez lodowiec i wzdłuż niego była zbyt ryzykowna, na powierzchni lodowca widniała świeża nieduża lawina, po ostatnich opadach śniegu. Co jakiś czas spadały po nim kamienie i głazy z ogromną prędkością. Zostać uderzonym takim to niechybna śmierć, więc wprowadziłem nasz trzyosobowy zespół (ja i dwie koleżanki) na boczną grań i nią pięliśmy się do góry.

Wędrówka tą drogą nie była łatwiejsza, była dłuższa, ale uniknęliśmy czegoś na co nie mieliśmy wpływu – spadających kamieni. Duża część trasy prowadziła po rumowiskach skalnych o bardzo dużym nachyleniu, głazy były ruchome, nieraz trzeba było odskakiwać przed którymś przez nas poruszonym. Żleby miejscami były wypełnione żwirem i mniejszymi kamieniami, było to wszystko dosyć plastyczne, osuwaliśmy się, trzeba było bardzo uważać, bo kilkadziesiąt stopni nachylenia wróżyło tragedią w razie większego osunięcia.  

Od około 3000 metrów wkroczyliśmy na świeży śnieg (oblodzenie skał i kamieni sięgało niżej). Jezioro Egoj było lazurową kropeczką, nasze namioty ledwie widocznymi punkcikami. Zahaczaliśmy też o fragmenty lodowca. Moja rola polegała na tym, by przejść trudniejsze odcinki na „żywca” i zrzucić linę towarzyszkom wyprawy, by mogły pokonać przy jej asekuracji trudniejszy odcinek. Były naprawdę dzielne i świetnie zniosły tą wędrówkę. Charakter wyjazdu nie pozwolił zabrać sprzętu wspinaczkowego. Trudny teren, duże nachylenie, spore oblodzenie i sytuacje zachwiania na występach skalnych, poślizgnięcia na płytach skalnych. Osunięcia na rumowiskach tak sypkich, że nie dało się ustać, też na śniegu, lodzie, a wkoło setki metrów przepaści. Fragmenty skał chwytane w ręce nieraz w nich pozostawały, erozja była mocno posunięta. Gdybyśmy nie mięli kilkunastu metrów liny, sprezentowanej w dolinie od Rosjan, przez kilka miejsc dziewczyn bym nie przeprowadził, ponadto dodawała ona trochę komfortu psychicznego.

Ostatnie dwieście metrów wspinaczki było wymagające i gdyby nie lina poręczowa, mogłoby nam się nie udać wejść na szczyt, a w każdym razie ryzyko byłoby graniczące z szaleństwem.  Lina była w stanie budzącym duże wątpliwości. Dosyć stara, cienka, a nade wszystko w wielu miejscach poprzecierana o skały, bądź włókna były tak rozciągnięte, że zwiastowały rychłe przerwanie. Pewności co do stanu montażu lin też nie można było mieć. Decyzja o powierzeniu siebie linie byłaby głupotą, jej zerwanie przy oparciu na niej całego ciężaru, to rychła śmierć. Trzeba było szukać też innych miejsc, gdzie można było oprzeć nogę, rękę, jednak bez tej liny byłoby znacznie trudniej niż z nią, zwłaszcza że wszystko było oblodzone. Udało się jednak pokonać najtrudniejsze fragmenty, a ostatnie kilkadziesiąt metrów to skały i ogromne głazy, dosyć stabilne, łatwe do pokonania, choć wymagające pewnej zwinności.

Dotarliśmy na szczyt najwyższej góry Sajanów, na granicy rosyjsko-mongolskiej. Dla tych widoków warto było ryzykować. Niepokoiły tylko szybko zbierające się kłębiaste chmury tuż nad głowami. One niczego dobrego nie zwiastowały. Wejście od strony mongolskiej na Munkusia, jak pieszczotliwie nazwaliśmy Munku Sardyk, jest łatwe, od strony rosyjskiej o charakterze alpinistycznym – przynajmniej fragmentami, ale cały przekrój trasy jest dużo trudniejszy. Na szczycie jest metalowy krzyż, trochę metalowych tabliczek i inne drobiazgi, ponieważ to święta góra Buriatów. Od strony rosyjskiej jest przepiękny widok na potężny fragment Sajanów, które miejscami mają charakter alpejski, miejscami charakter płaskowyżu, widać głębokie doliny, małe lodowce, a w dole oko jeziora Egoj. Od strony mongolskiej pejzaż jest łagodniejszy, a przy dobrej pogodzie widać ogromne jezioro Chubsuguł.

Pogoda w Sajanach zmienia się szybciej niż powszechna opinia, że pogoda w górach zmienia się szybko. Błyskawicznie pojawiły się kłębiaste chmury, w ciągu dziesięciu minut rozpętała się burza śnieżna. Widoczność spadła prawie do zera.

Trzeba było uciekać, bo po pierwsze nie mieliśmy sprzętu na wspinaczkę w stricte warunkach zimowych(letnią zresztą też), a po drugie było pewne, że lada chwila w najwyższy szczyt, z metalowymi elementami, zaczną uderzać pioruny. Widoczność bardzo ograniczona, opad intensywny, w chwilę pod nogami było biało. Huk burzy budził respekt. Pioruny rzeczywiście jeden po drugim „atakowały” wierzchołek. Następnie schodziły ramionami, w tym przez nas. Co jakiś czas uderzał w nas prąd. Na szczęście trwałej krzywdy nam nie zrobił, ale włosy stawały dęba, a ruch rękami powodował dźwięki, jakie słyszy się przy liniach średniego i wysokiego napięcia. Ucieczka ze szczytu była trochę szaleńcza, jednak najtrudniejsze miejsca przechodziliśmy przy użyciu liny.

Mokrzy, brudni, ze zdartymi dłońmi od skał, doszliśmy do podnóża lodowca, skąd do jeziora było już blisko. Pogoda gwałtownie się poprawiła, niebo znów świeciło błękitem. Doszliśmy do namiotów, a to nie był koniec wędrówki na ten dzień. Czas naglił, nastąpiło więc żmudne pakowanie i ruszyliśmy w dół. Szliśmy bardzo szybko, bo zbliżała się noc. Udało nam się zejść do pierwszych drzew, na ok. 2100m n.p.m. Rozbiliśmy się na krzakach z czołówkami na głowach przed północą, a wcześniej nie zabrakło przeprawy przez sporą w tym miejscu rzekę. O poranku kontynuowaliśmy zejście kanionem Białego Irkutu, dziesięć razy przeprawiając się przez rzekę. Bywało niebezpiecznie.

W nocy tego samego dnia dotarliśmy, choć nie bez trudu, w okolice miejscowości Żemczug w Dolinie Tunkińskiej u podnóża Sajanów Wschodnich. Po to, by następnego dnia spędzić kilka godzin w termalnym błotnistym kąpielisku obok rzeki Irkut, zaprzyjaźniając się z krowami. Zajadając bliny, arbuzy i pozy (pierogi z  mielonym mięsem przyrządzane na parze, w Mongolii nazywają się buzy). Nie zabrakło błota, krowich placków, eleganckich samochodów i Rosjanek ubranych w najmodniejsze stroje bikini.

Wieczorem byliśmy już jednak w Sludiance, a rano jechaliśmy w kierunku Ułan Ude, stolicy Buriacji. Po zobaczeniu największego pomnika Lenina i zjedzeniu paru szoarm(czyli kebabów)) oraz morożenoje, następny przystanek był w Nauszkach na granicy rosyjsko-mongolskiej. Po nocy na dworcu, jednej z kilku podczas wyjazdu, udało się wjechać do Mongolii, gdzie po niemalże bitwie z Mongołami - w przeciwieństwie do Bitwy pod Legnicą w 1241 roku - wygranej - udało się kupić bilety z Suche Bator do Ułan Bator, jadąc koleją Transmongolską. Podróżowaliśmy na całej trasie tylko wagonami plackartnymi (bezprzedziałowe sypialne) i obszczij (miejsca siedzące) nie licząc elektriczek (miejsca siedzące) – bo tak jest najfajniej.

W Ułan Bator zamieszkaliśmy blisko buddyjskiego klasztoru Gandan. Zajęliśmy się załatwianiem uaz-a z kierowcą, a jako że mieliśmy ambitny plan, nikt nie chciał z nami pojechać. Lecz w końcu się udało. Już pierwszego dnia zrozumieliśmy, dlaczego nasz organizator transportu pytał nas, czy zgadzamy się, by kierowca jechał skrótami. Kolejny raz wrócił temat – dlaczego my –  głupcy – nie spisaliśmy przed wyjazdem testamentów. Jazda w uaz-ie, w wersji bus, po stepach, z prędkością okresowo 110km/h to jedyne doznanie w swoim rodzaju, trzeba było bardzo się starać by nie stracić zębów – a pasy – co to w ogóle jest? Nasz kierowca Baska każdego dnia nam udowadniał, że nie ma dla niego rzeczy niemożliwych i tam gdzie nikt nie przejedzie on da radę. Kaniony, góry, błota, rzeki, pustynia – wszystko da się przejechać – nieważne że wszyscy inni pokonują dany odcinek pieszo – on nas zawiezie, nie pozwoli nam użyć nóg, a to że kilka razy po drodze prawie się zabijemy - drobny szczegół. Godne najwyższego podziwu było również to, gdy na stepach i terenach pustynnych we wszystkich kierunkach przecinały się nikłe polne drogi, a on wiedział i w dzień i w nocy którą trzeba pojechać.

Podczas przejażdżki po Mongolii nie zabrakło pustyni Gobi (w dzień temperatury przekraczały +50°C, w nocy spadały do +30°C), Ałtaju Gobijskiego z małym lodowcem w dolinie Jolyn Am i kanionami. Potężnych wydm Chongoryn, jaj i kości dinozaurów, kanionów z czerwonego piaskowca w Bajandzag koło Bulgan. Nocy na pustyni pod gołym niebem w towarzystwie jak się okazało skorpionów i pośród karłowatych drzew saksaułów. Odwiedzaliśmy różne miejscowości jak Dalandzadgad czy Tsetserleg. Byliśmy w klasztorze Erdeni Dzu w Charchorin, śpiąc pod samymi murami. W klasztorze Ongiin Khid na pustyni Gobi, w położonym na skałach klasztorze Tuvken.

Odwiedziliśmy wulkaniczne jezioro Terkhiin Tsagaan (lustro wody na 2060m) i czwartorzędowy, ale już wygasły wulkan Khorgo (Chorgo, ok. 2400m) z polami lawowymi. Nie powstrzymałem się od zejścia na dno krateru, kilkaset metrów w dół. Spadanie na powierzchni niewielkiej lawiny z pumeksu i ostrej lawy to bardzo ekscytujące przeżycie.

W górach Changajskich spaliśmy w jurcie (inaczej ger) u rodziny kierowcy, cała wioska przygotowała dla nas sporo atrakcji. Oprócz spożywania licznych smakołyków, które wszyscy poza mną przypłacili zatruciem, robiliśmy wiele świetnych rzeczy. Jak przejażdżki na zwierzętach. Konie końmi, ale mnie najlepiej jeździło się na jaku. Chodziliśmy w tradycyjnych strojach del i uczyliśmy się miejscowych pieśni. Braliśmy udział w zapasach – narodowym sporcie, bez szans na sukces. Nawet małe dzieci znają techniki, by przewrócić dorosłego. Podobnie było w zawodach w strzelaniu z procy. Graliśmy w kości, chyba z wielbłąda. Są cztery kości, regulamin gry. Też nie mieliśmy szans. Zaganialiśmy na koniach jaki do wioski. Imponujące jak tam wszyscy celnie strzelają i jak jeżdżą na koniach, od najmłodszych lat.

Podczas wyprawy między innymi piliśmy wielokrotnie kumys(ajrak) – ohydztwo, którego z gościnności nie można było odmówić – gorsza jest tylko chińska ryżowa wódka i rosyjski napój gazowany o nazwie selenga. Piliśmy mongolską wódkę archi robioną z destylowanego kumysu, jedliśmy pyszne buzy(buudze) i chuuszury - rodzaj pierogów i placków z mięsem. Piliśmy herbatę z mlekiem jaka, jedliśmy placki z masłem jaka, ciastka maślane, ser arul świeży i wysuszony, pewnie z mleka jaka, i cukierki zrobione z arulu (ser ten leczy i chroni zęby). Jedliśmy burunduka - odmianę wiewiórki – więcej kości niż mięsa niezbyt smacznego, jak i zupę nie wiadomo z czego, ale tak tłustą, że zjedzenie stanowiło wyczyn. Wszystko było przygotowywane w jurcie, na piecu umiejscowionym centralnie, który służy także jako ogrzewanie.

Po powrocie do Ułan Bator ruszyliśmy ku Chinom. Grzechem było nie odwiedzić Pekinu, położonego o rzut kamieniem. Problem z biletami zmusił nas do fortelu – kupienia biletów na najbliższej stacji za Ułan Bator(na każdą stację przypada jakaś pula biletów). Nauczeni doświadczeniem zabarykadowaliśmy się przy kasie, by kupić jako pierwsi, i mimo nacisku Mongołów, dopięliśmy swego. A potem dwudziestogodzinna jazda podczas burzy piaskowej(piasek był wszędzie), w pociągu przeludnionym o tysiąc procent. Przekraczanie granicy też dostarczyło emocji. 14 osób ściśniętych w uaz-ie i wielki korek

Znaleźliśmy się w Chinach, w Erlian, witała nas sztuczna tęcza przed terminalem granicznym i bardzo zadbane miasto, choć i graniczne po mongolskiej stronie - Zamyn Uud, prezentowało się całkiem nieźle jak na umiejscowienie na pustyni Gobi.

W granicznym Erlian zaatakowali nas kierowcy autobusów, każdy chciał sobie nas wydrzeć dla siebie. Po targowaniu – w Mongolii norma, w Chinach obowiązek – wsiedliśmy do niezłego autobusu z łóżkami leżącymi i wygodnie przez noc dotarliśmy do Pekinu. Gorąco, duszno, wilgotność do 100% (i tak przez cały pobyt), stojąc, siedząc, pot ściekał po nas ciurkiem. Na Chińczykach nie robiło to większego wrażenia, dla nas to był kolejny ostry klimat po wysokogórskim i zimowym w Sajanach, poprzez pustynny i upalny ale suchy na pustyni Gobi.

W Pekinie nie zabrakło odwiedzin placu Tiananmen(Bramy Niebiańskiego Spokoju), Zakazanego Miasta, Pałacu Letniego, Pałacu Niebios. Wędrówek dziennych i nocnych po starodawnych tradycyjnych dzielnicach – hutongach, w praktyce dla biednych współczesnych mieszkańców. Ilość ludzi w Pekinie robiła wrażenie, jak i rozwój technologiczny. Imponujące konstrukcje, tunele, mosty, autostrady. Szybkie pociągi, drapacze chmur, zaawansowane systemy metra, a to wszystko okraszone wbrew stereotypom dużą wolnością ludzi.

Wpadliśmy z wizytą do Qinhuangdao nad Morzem Żółtym (Zatoka Liaotuńska), zwiedziliśmy pobliskie zabytki, m.in. Mur Chiński w Shanhaiguan. Także w Badaling, niedaleko Pekinu. Mur Chiński to stanowczo przereklamowana atrakcja.  

Nadszedł w końcu czas powolnego powrotu. Do Manzhouli na pograniczu z Mongolią i Rosją, czekało nas 30 godzin jazdy na siedząco w pociągu. To i tak nieźle, bo w Mongolii bywało na stojąco. Chińskie pociągi oferują spektrum wrażeń. Jedne są bardzo szybkie, klimatyzowane, eleganckie, płynące a nie jeżdżące po torach. Są też gorsze, wolniejsze i przeludnione. Najdłuższą trasę przyszło nam spędzić w tych drugich. Mieliśmy na szczęście wykupione miejsca, ale wkoło stało pełno ludzi. Przysiadali na chwilę, gdy ktoś wstawał do toalety. Pociąg jechał przez Harbin, niecałe 200km od granicy z Koreą Północną i 500km od Władywostoku. Jechaliśmy tzw. koleją Transmandżurską.

Manzhouli to takie chińskie Las Vegas na prowincji, duże miasto na stepie, w dzikiej bezdrzewnej okolicy. Wieżowce, kolorowe i oświetlone miasto, eleganckie hotele, dużo budynków w budowie, w tym wysokościowców. Kwitnące przygraniczne miasto, gdzie pełno Rosjan na zakupach i w imprezowym nastroju.

W końcu siedzieliśmy w autobusie do Zabajkalska, skąd po przekroczeniu granicy prywatnym autem osobowym o funkcji taksówki, w sześć osób całą noc jechaliśmy do Czyty. Przywitała nas syberyjskim chłodem, czasem plus osiem godzin w stosunku do Polski, ale cała kolej rosyjska jeździ według czasu moskiewskiego. Z Czyty przez Irkuck i Moskwę w kilka dni dotarliśmy do Brześcia, a następnie do Terespola. Skąd trzeba było jeszcze kilkuset kilometrów i około dziesięciu godzin, by znaleźć się w domu, po jakże udanej wyprawie. Podróż powrotna trwała 11 dni, pokonaliśmy ponad 10 tysięcy kilometrów. Łącznie podczas całego 50-dniowego wyjazdu, dwa tygodnie spędziliśmy w pociągach, lądem przejechaliśmy ponad 26 000km.                                                                                             

(skrócona wersja artykułu z 2006roku)

W galerii niewielka porcja przykładowych zdjęć z wyprawy: 

Opublikowano w Przewodniki Turystyczne
Strona 1 z 9

nationalgeographic box

red bull 225x150

TOKFM box

iexpert 225X150px

stopka plecak

LogoStopka

stopka plecak

Strona używa informacji zapisanych za pomocą… plików cookies w celu dostosowania do indywidualnych potrzeb użytkowników. Jeżeli tego nie akceptujesz zmień ustawienia przeglądarki dotyczą…ce cookies. Więcej informacji można znaleźć‡ w naszej Polityce prywatności.