Artykuły

Reportaże

Czarne Złoto (Brazylia)

Najlepsza kawa na świecie - brazylijska arabica (kawa arabska).
Nie, to nie węgiel. Brazylia to nie Polska. Ten największy kraj Ameryki Południowej ma inne czarne złoto – kawę. Jest jej prawdziwym królestwem, nikt nie produkuje tyle. Na świecie, na pierwszym miejscu jest Brazylia, potem długo długo nikt, i takie kraje jak Wietnam, Indonezja, Kolumbia, produkujące zbliżone ilości kawy i walczące o drugie miejsce. Żadne z nich nie produkuje nawet połowy tego co Brazylia.

Sadzonki

            Południowo-wschodnia Brazylia, około 500 kilometrów pięknymi autostradami do największego miasta kontynentu - Sao Paulo. Okolica wybitnie rolnicza, łagodny tropikalny klimat, niewysokie góry i pagórki. Najbliższe większe miasto to Marilia. Idealne miejsce do uprawy arbuzów, kokosów, bananów, avocado, pomarańczy, czy trzciny cukrowej. Plantacje tego wszystkiego można tutaj spotkać, ale najwięcej jest kawy. Niezliczona ilość hektarów, podzielona na obszary przynależne do danych rodzin, które często od wielu pokoleń uprawiają kawę i znają się na tym jak mało kto. Te obszary to nic innego jak wielohektarowe gospodarstwa rolne, farmy, plantacje, a może po prostu fazendy. Jest to charakterystyczna dla tych regionów nazwa posiadłości wiejskich, wywodząca się z XIX wieku.

Każda fazenda ma swoją nazwę, ta akurat: Sitio Santa Rita de Cassia. Uprawia się tu przede wszystkim kawę, ale też bananowce. Delizio Kemp główny gospodarz fazendy tłumaczył: - podstawowym produktem jest kawa, a bananowce rosną dlatego, bo krzewy kawy i drzewa bananowca bardzo się lubią i dobrze koegzystują ze sobą. Dzięki temu kawa jest lepsza. A drzewa avocado i pomarańczy które tutaj rosną są jedynie na własny użytek. Delizio pochodzi z rodziny, która od pokoleń uprawia kawę, ma na koncie nawet kilka patentów w usprawnianiu pozyskiwania i „obróbki” kawy.

Wszystko zaczyna się od sadzonki drzewka kawowego, jego synowa Viviane pokazuje beczkę, w której moczą się wyselekcjonowane ziarna kawy, dokładnie ich połówki. By wybrać te właściwe, potrzeba doświadczenia. Odpowiednie ziarna dadzą w przyszłości jeszcze lepszą kawę. Obok beczki, doświadczeni pracownicy kolejno selekcjonują ziarna i następnie przygotowują sadzonki. Gdy, przygotowane z połówek ziaren sadzonki trochę podrosną, dopiero na stałe trafiają do ziemi – wyjaśniała Viviane Kemp. Drzewa kawowe, czy jeśli ktoś woli krzewy, sadzi się w równych rzędach, to jest istotne dla późniejszych zbiorów. Dają one kawę przez około 50 lat, a jeśli się dobrze nimi zarządza, nawet 70 lat. Potem należy zasadzić od nowa.

Zbiory

Gustavo Kemp - mąż Viviane, wziął małe ręczne urządzenie, by pokazać jak zbiera się kawę. Trochę podobne do wideł, posiadające 10 końcówek w dwóch grupach, ze sporymi odstępami między sobą, akurat na ziarna kawy. Natomiast stylisko i pojemnik na paliwo, przypominały ręczną kosiarkę do trawy. Urządzenie wkłada się w drzewko kawowe, przesuwa się przez poszczególne gałęzie z ziarnami. Dzięki drganiom kawa spada na ziemię. Są też duże przemysłowe maszyny, które spełniają tą samą funkcję. Jednak zdaniem Gustavo: - bez wątpienia najlepszy jest zbiór ręczny, ale najbardziej czasochłonny i najbardziej kosztowny. Urządzenia są znacznie wydajniejsze, ale uszkadzają drzewka kawowe. Nieznacznie, ale ich żywotność jest wtedy krótsza, zbiory bywają mniejsze. Przy dużych plantacjach nie da się już jednak obyć bez techniki. Odbiorcy chcą dobrej ceny, a tylko nowoczesne technologie pozwalają obniżyć koszty produkcji – tłumaczył – poza tym mniej ludzi przy zbiorach, to też mniejsze zagrożenie ukąszeniem przez jadowitego węża, a kilka gatunków upodobało sobie drzewka kawowe. Wśród nich są takie, których ukąszenia często są śmiertelne.

 Jeśli kawę zrywa się z drzewek urządzeniem ręcznym, potem trzeba ją zebrać z ziemi. Ręcznie, maszyną, lub po prostu traktorem ze specjalnym wydajnym systemem zbierania ziaren. Jego koła nie niszczą kawy - wyjaśnił Delizio. Między rzędami kawy jest natomiast tyle miejsca, by nieduży traktor swobodnie przejechał. W ofercie sprzedaży jest różnoraki sprzęt, dedykowany plantacjom kawy. Ciągle udoskonalany.

Suszenie i palenie

            Gdy kawa jest już zebrana, trzeba ją wysuszyć. Są różne metody. W fazendzie Santa Rita równomiernie rozsypuje się kawę na specjalnie wybetonowanym placu. Następnie, małym traktorem z drewnianą konstrukcją z tyłu, przerzuca się kawę co jakiś czas, by wszystkie ziarna mogły wyschnąć. Ów patent wymyślił Delizio, jego koledzy plantatorzy żartowali sobie z tego pomysłu, a dzisiaj wszyscy w okolicy stosują taki sam. Tutaj, gdzie słońce świeci dzień w dzień, są wysokie temperatury, taki system suszenia jest wydajny i tani.

Dalsza część przygotowywania kawy do sprzedaży odbywa się w budynkach, gdzie pełno różnych maszyn. W pierwszej kolejności trzeba pozbyć się twardej wysuszonej skórki pokrywającej kawę, a następnie rozdzielić tą najlepszą od tej gorszej jakości. Wszystko dzieje się automatycznie. Jest system sit i innych urządzeń, które wyrzucają kawę według jakości w różne części budynku. Kolejną fazą jest prażenie kawy, wypalanie. Proces odbywa się w temperaturze 700 stopni Celsjusza -  instruował Delizio. Tak zebrana i przygotowana kawa ląduje w workach i następnie jest sprzedawana. W tej postaci, pozwala wygenerować najlepsze zyski dla producenta. Jednak ani Delizio ani Gustavo nie ukrywali, że wymaga to nie tylko wiedzy ale i znacznej ilości pracy.

Po tym, jak Delizio zakończył pokaz przygotowywania kawy do sprzedaży, ruszył w głąb plantacji. Chętny do oprowadzania, chciał podzielić się jeszcze kilkoma informacjami.

Arabica czy robusta

            W Brazylii uprawiamy zarówno arabicę i robustę, w naszej fazendzie akurat arabicę. W ogóle w tym rejonie ona dominuje. Może nie jest tak odporna jak robusta na różne szkodniki, ale lepiej znosi niskie temperatury, a w zimie zdarza się tutaj czasami w nocy spadek do około dziesięciu stopni Celsjusza. Jednakże, w  tym klimacie kawowiec owocuje cały czas, jesteśmy wstanie zbierać kawę dwa razy do roku. Robusta co prawda jest tańsza w uprawie niż arabica, ale gorszej jakości, dlatego bardziej nam się opłaca uprawiać arabicę. Po tych wyjaśnieniach Delizio zerwał z drzewa kilka czerwonych owoców. W ich środku znajdowały się bardzo jasne ziarna kawy. Zaczął jeść i zachęcać do spróbowania. Jak się okazało, ta czerwona miękka skórka, kryjąca dojrzewające ziarna, jest jadalna, bardzo słodka i smaczna.

            W miejscu, gdzie drzewka kawowe się skończyły, zaczynał się fragment naturalnego tropikalnego lasu. Gęste zarośla z licznymi bambusowymi drzewami. To też część fazendy – mówił Delizio – państwo nakazuje, by 20% gospodarstwa zachowało swój pierwotny naturalny charakter, nie można prowadzić uprawy na tym terenie ani nic wycinać. To słuszne założenie. Rolnictwo w Brazylii bardzo prężnie się rozwija, można pokonywać tysiące kilometrów, świetnymi często drogami – choć płatnymi – a wokół tylko kolejne pola uprawne. Gdyby nie ograniczenia, na olbrzymich fragmentach Brazylii nie zachowałyby się lasy wcale.     

            Przy samej plantacji, w sąsiedztwie pola bananowców powstawał nowy dom – młodego pokolenia rodziny Kemp. Viviane nie od razu dała się uwieść Gustavo. Musiał się trochę postarać. Teraz oboje pomagają przy uprawie kawy. I dlatego budują się na terenie fazendy, bo ułatwi to pracę, zaoszczędzi czas. No i ziemia była pod ręką. Prace budowlane wykonują w miarę przypływów gotówki. Dom z założenia ma być nieduży, bo większy niepotrzebny. Nie śpieszy im się, póki co, mieszkają z rodzicami Gustavo.

Przy obiedzie

            Nastała pora obiadu. Przyrządziła go teściowa Viviane – Ivana Kemp, żona Delizio. Bardzo się napracowała, przygotowując kilka różnych potraw: mięsa, ryż, makaron, przystawki i surówki. A na deser ciasto budyniowe. Rano pomagała jej Viviane, przed wyjazdem do fazendy. Gdy Ivana mogła na chwilę odpocząć od kuchni powiedziała: nie zawsze było tak jak teraz. - Był dużo trudniejszy okres w ich życiu, kiedy żyli bardzo skromnie. - Kiedyś fazendę nawiedziła trąba powietrzna, zniszczyła niemal wszystko. Nie było kawy, nie można było jej sprzedać, nie było pieniędzy na utrzymanie domu, ani na wznowienie upraw. Delizio mozolnie odbudowywał mimo trudności fazendę, a ja zabrałam się za utrzymanie domu. Szyłam lalki i różne inne ozdobne rzeczy, na przykład obrusy. Nie było z tego wielkich pieniędzy ale dało się przeżyć. Te czasy we wspomnieniach rodziny Kemp, nacechowane były po latach nadal dużymi emocjami. Nie zapomnieli ile trudu musieli włożyć, aby wyjść na prostą.

Ivana wyjęła z szafy lalkę i obrus, pokazując w jaki sposób wtedy zarabiała na życie. I trzeba przyznać, że te rzeczy odznaczały się dosyć znaczną misternością i wskazywały na zdolności manualne wytwórcy. Takie opowieści jak Ivany, nie są odosobnione w Brazylii. Brazylijczycy to ludzie przedsiębiorczy, pozytywnie nastawieni do tego co robią. Pracowici, ale potrafią też się bawić i odpoczywać. Miłość i rodzina odgrywają ogromną u nich rolę. W trudnych sytuacjach nie załamują rąk, tylko działają, pomagają sobie. A to później przynosi efekty.

            Słysząc tą rozmowę, Delizio powiedział: - klęski żywiołowe to jedno, ale bywały czasy, że ceny kawy na rynku były tak niskie, że nie pokrywały nawet kosztów produkcji. Był czas, że za 60 kilogramów kawy płacono 80 réais – 1,65-1,75 réais to równowartość jednego dolara amerykańskiego (w momencie pisania artykułu) – wtedy nie wiadomo było co robić? Czy w ogóle zbierać kawę i sprzedać, czy nie? Dzisiaj, gdy za 60 kilogramów płacą nawet 300 réais, jest dobrze. To dobra cena. Ale tylko za gotowy produkt dobrej jakości, za kawę już wypaloną. Dlatego opłaca się nie tylko kawę zebrać, ale też przygotować do sprzedaży. Miara 60 kilogramów to nie przypadek, stanowi bowiem miejscową jednostkę miary. Charakterystyczna dla kawy, którą liczy się w workach, w workach po 60 kilogramów. Natomiast brazylijska waluta to real, dzielący się na 100 centavos, w liczbie mnogiej – réais.

Delizio, chcąc pokazać jak kawa może różnić się jakością, wyszedł na chwilę. Powrócił z dwoma jej garściami. W jednej dorodne ziarna, w drugiej ziarna gorszej jakości. Różnica była doskonale widoczna, nawet dla nie znających się na kawie. To nie znaczy, że ta gorsza nadaje się tylko do wyrzucenia. Jedna i druga są na sprzedaż. Ta segregacja jest potrzebna z prostej przyczyny. Najbogatsze kraje świata wymagają kawy najlepszej jakości. Dlatego ta dorodna jest wysyłana do Stanów Zjednoczonych, Kanady czy Europy. Ta gorszej jakości, trafia między innymi na rynek brazylijski. Kontrahenci z bogatych krajów muszą dostać kawę najwyższej jakości, bo takiej wymaga klient. Jest gotowy dobrze zapłacić za dobrą kawę. W Brazylii na taką kawę jeszcze wszystkich nie stać – wyjaśnił Delizio.

Życie rodziny Kemp, to dla tych terenów niemalże coś standardowego. Rolnicze tereny, całe familie zajęte prowadzeniem fazend, nie tylko kawowych. Nie jest też niczym dziwnym, że kobiety się na tym znają, pomagają. Dla Viviane to zupełnie naturalna rzecz, że zna się na uprawie kawy, bananów, pomarańczy czy warzyw.

Kawa i inne uprawy oraz hodowla zwierząt, pozwalają uzyskiwać dobre dochody, ale tutejsi rolnicy nie mają zwyczaju ostentacyjnego okazywania zamożności. Domy niskie, ładne, podobne do siebie, skromne, harmonijnie zżyte z otoczeniem i sąsiednią zabudową. Co najwyżej w środku różnią się jakością. Samochody też bez szaleństw, nawet jak pozwalają na to posiadane pieniądze. Spełniają tutaj przede wszystkim rolę użytkową. Brazylijczycy nie okazują nadmiernie zamożności, ale miłość już tak. Są wylewni pod tym względem. Co zresztą charakterystyczne dla całej Ameryki Południowej. Nie popadli też w pracoholizm i potrafią celebrować czas wolny. Jest czas na pracę, ale równie dużo musi go być na odpoczynek i przyjemności. Trzeba pracować tylko tyle ile trzeba i ani chwili więcej. To zresztą także jest charakterystyczne dla tej części świata.

Plantacja kawy, pyszny obiad, miłe towarzystwo, wreszcie czas deseru. Tradycyjne słodkie ciasto budyniowe, podawane na zimno, polewane jeszcze bardzo słodkim sosem.  A jak deser to i coś do picia. Najwyższy czas na kawę – stwierdził Delizio – i poszedł zmielić kilka jej garści.

                                                                                  Brazylia, 2010

NA ZDJĘCIACH uprawa kawy w Brazylii, w fazendzie Sitio Santa Rita de Cassia i bohaterowie reportażu.  


Znajdź mnie

Reklama

nationalgeographic-box.jpg
redbull-225x150.jpg
tokfm-box.jpg
tvn24bis-225x150.jpg

Reklama

Image
Klauzula informacyjna RODO © 2019 Grzegorz Gawlik. All Rights Reserved.Projekt NRG Studio
stopka_plecak.png

Search