Blog

Blog

DUBAJ – arabski Manhattan z World Trade Centre

"Manhattan" w Dubaju - jeden z kilku.
Dubajski Manhattan, tak można skwitować obszar pomiędzy Word Trade Center a Business Bay. Wzdłuż wielopasmowej Sheikh Zayed Road stoją liczne wysokościowce, kolejne są w budowie. Wiele z nich ma 200-300 metrów wysokości, a i Burdż Chalifa (Burj Khalifa 828m) jest po sąsiedzku. Morze oddalone jest o około 3 kilometry, pustynia od drugiej strony, podobnie. Tzw. skyline, czyli ścianę drapaczy chmur bardzo dobrze widać z oddali. Jest to bez wątpienia serce biznesowe Dubaju. Lecz rośnie mu konkurencja w rejonie dzielnicy Dubai Marina oraz nad Dubai Creek (początkowa faza budów). W pierwszym z tych miejsc stoi najwięcej ponad 400-metrowych budynków w Dubaju, w tym drugim, ma stanąć ponad kilometrowa wieża, która przebije Burdż Chalifa.

Do najbardziej znanych budynków na tym 6-kilometrowym odcinku drogi Sheikh Zayed należą między innymi: dwie wieże Emirates Towers (do 355m), dwie wieże hotelu JW Marriott Marquis Dubai (355m), Ahmed Abdul Rahim Al Attar Tower (342m), Al Yaqoub Tower (328m), czy The Al Hekma Tower (282m). W tym fragmencie miasta do 2020 roku ma powstać Entisar Tower o wysokości 520m.

Dubaj rozciąga się wzdłuż wybrzeża Zatoki Perskiej na przestrzeni dziesiątek kilometrów. Rodzi się w związku z tym pytanie, gdzie jest centrum miasta? Wbrew pozorom, zagadka jest trudna.

Rejon Burdż Chalifa, czyli tzw. Downtown - może być takim miejscem. Okolice mediny i suków po dwóch stronach Dubai Creek - także. Dzielnica przy World Trade Centre - podobnie. Dubai Marina - zdecydowanie też. W mniejszym stopniu rejon Mall of the Emirates - hotelu Burj Al Arab, lecz ze względu na rozpoznawalność tych miejsc i wagę dla Dubaju, nie można ich pominąć. Tak samo jak mniej znanych fragmentów - w rejonie meczetu Jumeirah czy dzielnicy Karama. Gigantyczna skala budów stworzy nowe części miasta, które również będą pretendowały do miana centralnych. Dubaj, to kilka miast w mieście. Można spędzić dwa tygodnie bawiąc się w Dubai Marina (Jumeirah ) i nie zajrzeć do innych fragmentów miasta. Wielu turystów tak robi.

Dygresja. W Polsce dopiero kiełkuje myślenie, że w centrach miast, pieszy powinien rządzić a nie samochody. Zanim to myślenie doczeka sie realizacji, minie jeszcze sporo lat. Póki co jest tak. Ulica w centrum miasta, światła drogowe, a pieszy, by pokonać drogę w kilka - dziesięć sekund, czeka półtorej - dwie minuty, aż zapali się zielone światło. I nie ma znaczenia, czy jest noc albo niedziela. Gdy takich świateł musimy pokonać tylko pięć sztuk, już tracimy około 10 minut, bo zwykle mamy pecha i wszędzie jest czerwone. Oczywiście przyciski przy sygnalizatorach są atrapą, ich naciśnięcie zazwyczaj nie przyśpiesza zmiany świateł. Tak jak w Hong Kongu, naciskam i dwie sekundy później mam zielone.

W Dubaju są na podobnym poziomie jak my. Na światłach stoi się długimi minutami, a przyciski przy przejściach zazwyczaj są atrapą. Tam jak i u nas, rządzą samochody. A pieszy przeszkadza.

Są na to jednak inne rozwiązania, jak budowa przy szerszych arteriach podziemnych przejść albo jak w Londynie, dopuszczenie przechodzenia na czerwonym świetle, na własną odpowiedzialność. Wprowadzono takie rozwiązanie, by nie tamować pieszego ruchu, by ludzie bezsensownie nie stali na światłach, gdy można bezpiecznie przejść, bo nic nie jedzie. I tutaj przypominają mi się takie zdarzenia z Polski. Niedziela, polskie miasto, ulica o szerokości 3-ch metrów, czerwone światło, zero samochodu, półtora minuty czekania. Ci co nie wytrzymują i widzą absurdalność sytuacji - przechodzą. A zza rogu wyłania się policja lub straż miejska z propozycją mandatu, zupełnie opacznie sądząc, że pilnują bezpieczeństwa ruchu drogowego.

Na zdjęciach: biurowce i inne budynki w rejonie pomiędzy World Trade Centre a Business Bay.


Znajdź mnie

Reklama

nationalgeographic-box.jpg
redbull-225x150.jpg
tokfm-box.jpg
tvn24bis-225x150.jpg

Reklama

Image
Klauzula informacyjna RODO © 2019 Grzegorz Gawlik. All Rights Reserved.Projekt NRG Studio
stopka_plecak.png

Search