Artykuły

Przewodniki Turystyczne

Tysiące... (NORWEGIA)

Droga Troli, Norwegia.

Tysiące fiordów, zatok, cieśnin, tysiące lodowców, jezior, rzek, wodospadów. Tysiące tuneli, mostów, przełęczy, tysiące łosi. Dziesiątki tysięcy wysp i wysepek, malutkich uroczych miejscowości i górskich szczytów. Setki tysięcy reniferów dziko żyjących. Miliony płatów wiecznego śniegu, miliony zakrętów, miliony dzikich miejsc. Zero ograniczeń, miliony możliwości. To właśnie Norwegia.

Południowe wybrzeże to wiele przytulnych miasteczek i zatok, spokojne Oslo. Za nim, na północy, łagodne zalesione niewysokie góry, szybko stające się coraz wyższe, pokryte nawet w lecie licznymi płatami śniegu. Dochodzą niesamowite płaskowyże jak Hardangervidda i Stolsheimen. Zaczyna się kraina dzikich gór i lodowców, kraina reniferów i troli. Niezliczona ilość górskich jezior, wodospadów, które nierzadko liczą kilkaset metrów. Fiordy wcinają się daleko w głąb lądu, z najdłuższym - Sogne - liczącym 204km na czele. Nad nimi strome groźne szczyty i płaskowyże, pokryte potężnymi lodowcami fieldowymi, jak Hardangerjokulen, Folgefonn czy Jostedal, będący największym lodowcem w Europie kontynentalnej, o powierzchni 486km2 i kilkudziesięciu spływających jęzorach, z których najbardziej znany jest jęzor Nigard.

Zbocza przecinają tunele i bardzo wąskie oraz kręte drogi, ze słynną Drogą Orłów czy Drogą Troli wyłącznie, otoczoną jednymi z największych i najtrudniejszych europejskich wspinaczkowych ścian skalnych. Nie wolno pominąć Masywu Górskiego Jotunheimen, miejscami o charakterze płaskowyżu, miejscami przypominającego góry typu alpejskiego. To tu pośród niezliczonej ilości lodowców i skalnej pustyni znajdują się najwyższe szczyty Norwegii i Skandynawii, w tym Galdhopiggen (2469m). Na lodowcach brak kremu z wysokim filtrem może spalić twarz a brak okularów lodowcowych spowodować ślepotę śnieżną, z kolei w zacienionym miejscu chwyta szybko mróz.

Po wędrówkach górskich można popływać stateczkami po fiordach, pojeździć na nartach w całorocznych ośrodkach narciarskich na lodowcach. Zwiedzić liczne muzea, czy bardzo stare kościoły typu "stav", jak znany w Polsce kościół z Vang w Karpaczu. Czeka też Bergen nad Morzem Północnym ze słynnym targiem rybnym i łososiami, zabytkową dzielnicą Bryggen i muzyką Edwarda Griega. A kilkaset kilometrów dalej - Trondheim ze słynną gotycką katedrą Nidaros.

Czym w lecie przemieszczamy się dalej na północ, tym dzień polarny a zarazem brak nocy, stają się bardziej wyraziste. Środkowa Norwegia to trochę łagodnych zalesionych gór i jezior, to trochę skalistych ośnieżonych szczytów, oraz fiordy wcinające się niemal pod szwedzką granicę. I tak dotrzemy do Koła Podbiegunowego Północnego (66°33’N), na którym między innymi znajduje się drugi co do wielkości lodowiec Europy kontynentalnej - Svartisen, którego jęzor Austerdal efektownie wpada do górskiego jeziora. Docierając do Narviku, jesteśmy już znacznie powyżej Koła Polarnego, w miejscu gdzie podczas II Wojny Światowej w 1940r. rozegrała się bitwa z udziałem Brygady Strzelców Podhalańskich. Udając się na zachód dotrzemy do pięknych górskich archipelagów wysp - Vesteralen i Lofotów, połączonych mostami, tunelami, przeprawami promowymi. Znajdziemy się w krainie dorszy i wikingów, oraz przeuroczych miejscowości rybackich.

Zbliżając się na Nordkapp, coraz częściej w sąsiedztwie jest tundra lub skalna pustynia, po drodze biegają renifery, osad ludzkich niewiele. Lapończycy sprzedają poroża reniferów, łosi, futra i inne wyroby. O tym, że istnieje noc już dawno zapomnieliśmy, tak jak w zimie, nie zaznalibyśmy dnia. Temperatury powyżej dziesięciu stopni Celsjusza wydają się upałem, a temperatura bliska zeru i opady śniegu w środku lata nie są czymś osobliwym. By dotrzeć na Wyspę Mageroya, na której końcu, na 307-metrowej skale, znajduje się Przylądek Północny (Nordkapp, 71°10’21’’N), trzeba pokonać siedmiokilometrowy podmorski tunel, biegnący do 212 metrów pod powierzchnią wody. Na wyspie znajdziemy skały i trawy, często silne wiatry, parę uroczych osad z malutkimi portami.

Szkoda poprzestać na Nordkapp, warto ruszyć wzdłuż wybrzeża Morza Barentsa, gdzie jest naprawdę dziko, jak na innej planecie. Warto dotrzeć w okolice miasteczka Vardo, na Wyspie Vardoya, na pn.-wsch. skrawku Norwegii. W miejscu, gdzie jeszcze nie tak dawno palono na stosach dziesiątki czarownic. To jedyny fragment Norwegii kontynentalnej o klimacie arktycznym i występowaniu wiecznej zmarzliny. Ogromne przestrzenie, stada dzikich reniferów, najdalej wysunięta na świecie twierdza obronna, jak z bajki. Wzburzone Morze Barentsa, wiatry przewracające ludzi, słońce niezachodzące poza horyzont – to na zawsze pozostanie w pamięci, uczucie prawdziwego końca świata. 

Artykuł i zdjęcia pochodzą z 2005 roku. Poniżej stare skany zdjęć:


Znajdź mnie

Reklama

nationalgeographic-box.jpg
redbull-225x150.jpg
tokfm-box.jpg
tvn24bis-225x150.jpg

Reklama

Image
Klauzula informacyjna RODO © 2019 Grzegorz Gawlik. All Rights Reserved.Projekt NRG Studio
stopka_plecak.png

Search