Blog

Blog

Twierdza Srebrna Góra, Ziemia Ząbkowicka, Ziemia Kłodzka, Grzegorz Gawlik na festiwalu

Widok z okolicy Ząbkowic Śląskich w kierunku Gór Bardzkich

W miniony weekend (20-22 maj) miałem przyjemność gościć na: Podróżni - Festiwal o Krok Dalej (druga edycja). Odbywa się on w niezwykłym miejscu, jakim jest centralna część Twierdzy Srebrnogórskiej czyli fort Donżon (Donjon). Położony na skraju Gór Sowich na Warownej Górze 686m, wznosi się nad Przełęczą Srebrną 586m. Zanim więcej o tym niezwykłym zabytku sztuki militarnej, parę słów o samym festiwalu.

3-dniowy festiwal oferował mnóstwo atrakcji. Prelekcje podróżnicze odbywające się w fortecznej kazamacie, w salce konferencyjnej w odnowionej części fortu, a także na świeżym powietrzu. Część prelegentów została wyłoniona w konkursie, część zaproszona bezpośrednio. Organizatorzy podkreślają, że chcą, aby festiwal pozostał kameralną imprezą, z niepowtarzalną atmosferą, i to się im udało. Włożyli mnóstwo pracy w urozmaicenie atrakcji festiwalowych, w organizację, w opiekę nad prelegentami. Ze swojej strony bardzo im dziękuję za to. Oprócz prelekcji była gra terenowa, wycieczka po okolicy, zwiedzanie fortu, koncerty i catering z lokalnym piwem, ognisko, konkursy, panele dyskusyjne, warsztaty dla dzieci i dorosłych - florystyczne, taneczne, survivalowo-turystyczne. Także akcent charytatywny, aby pomóc nepalskiej rodzinie. Ponadto organizatorzy zadbali o gadżety festiwalowe. Do dyspozycji uczestników było pole namiotowe. Jednym słowem ogrom pracy i sprzętu, który trzeba było wwieźć na twierdzę. Wszystko się udało, pogoda dopisała, same uśmiechnięte twarze. Niepowtarzalna atmosfera niesztampowego miejsca jak na festiwal podróżniczy - czyli ogromna twierdza górska - to niebywały atut. Dostępna dla uczestników od rana do nocy.

Twierdza Srebrnogórska (Festung Silberberg) została wzniesiona w latach 1765-1777. Jest to jeden z największych tego typu obiektów w Europie. Największa twierdza górska kontynentu. Została wpisana przez Prezydenta RP na listę Pomników Historii. Miała chronić Prusy i strategiczną drogę przez Przełęcz Srebrną. Składa się z 6 fortów. Jej wielkim zwolennikiem był król Fryderyk Wilhelm II. Twierdzę odwiedził m.in. John Quincy Adams jako ambasador USA w Berlinie, później prezydent Stanów Zjednoczonych. Tylko raz sprawdzano jej obronność podczas wojny prusko - francuskiej (1806-1807 r.). Wojska napoleońskie nie zdołały jej zdobyć, wojnę zakończyło podpisanie pokoju w Tylży. Twierdza była samowystarczalna i mogło w niej przebywać do 4000 osób. W późniejszych czasach pełniła funkcje: więzienia, turystyczne, rezerwuaru kamienia dla miejscowej ludności. Przeprowadzano tam testy nowej broni. Były momenty kiedy nikt się nią nie opiekował, zarastała i niszczała. Dzisiaj powoli trwa odrestaurowywanie, na co potrzeba ogromnych funduszy. W latach 70-tych XX wieku próbowano stworzyć na terenie twierdzy muzeum ciężkiej broni palnej, współczesnej. Na szczęście pomysł zaniechano, owa broń nie pasowała do dużo starszego fortu. Nie mniej, kilka zardzewiałych armat stoi do dzisiaj. W twierdzy działa strzelnica historyczna, gdzie można postrzelać z różnorodnej broni. Turyści coraz liczniej ją odwiedzają, udostępnionych jest coraz więcej podziemnych korytarzy i kazamat z muzealną ekspozycją.

Główny trzon stanowi zespół bastionów z Donjonem (donżonem) w środku. Z centralnym dziedzińcem, tunelami i kazamatami. Te ostatnie, to pomieszczenia z zabezpieczonym stropem przed uderzeniami bomb z góry. Donjon był w pełni samodzielny i samowystarczalny. Zastosowano w nim wiele sprytnych rozwiązań poprawiających obronność. Zamontowano 264 działa i moździerze. Twierdzę zbudowano na skale, dlatego wydrążone studnie (do ponad 60m głęb.) gromadziły wodę opadową. Którą później zatruwali się żołnierze, gdyż na terenie twierdzy hodowano zwierzęta, a ich odchody trafiały do studni. Jedynym bezpiecznym napojem było piwo ważone na miejscu, z przydziałem litra na głowę na dzień, a gdy go brakowało, używano wódki, którą należało rozcieńczyć w wodzie, czyli zdezynfekować. Donjon składa się z 4 bastionów wieżowych o średnicy 60m i murach 12-metrowej grubości. Otoczonych suchą fosą. Warto wspomnieć, że słowo donjon w znaczeniu francuskim i niemieckim, oznacza wieżę łączącą funkcje obronne i mieszkalne.

Przełęcz Srebrna 586m rozdziela Góry Sowie (na zachód od przełęczy) od Gór Bardzkich (na wschód od przełęczy.). Oba te pasma zaliczane są do Sudetów Środkowych. Po drugiej stronie w stosunku do Donjona znajduje się Fort Ostróg na Ostrogu (Forteczna Góra), liczącym 627m. Owe wzniesienie, tak samo jak Góra Warowna 686m, po drugiej stronie Srebrnej Przełęczy, zostało obniżone i spłaszczone, by można było zbudować na nim fortyfikacje. Ostróg był samodzielną i samowystarczalną twierdzą, mieścił do 400 ludzi. Posiadał 42 stanowiska artyleryjskie. Miał chronić fort Donjon od południa, gdyż od tej strony był najbardziej narażony na skuteczne ataki wroga. Wzniesiony został w latach 1766-71, otoczony suchą fosą. Jest stosunkowo dobrze zachowany, w prywatnej dzierżawie obecnie, osobno biletowanej. Gdy zaprzestał pełnić funkcje obronne, pełnił funkcje więzienne, schroniskowe, opiekowali sie nim harcerze, górnicy. Po zmianie ustroju, pod koniec zeszłego stulecia, został zaniedbany. Dzisiaj znowu można tutaj nocować, zwiedzać wystawę muzealną, fort poddawany jest konserwacji i niewielkim pracom restauratorskim. Położony w Górach Bardzkich ma kształt pięcioboczny (typ półksiężycowy). O ile Donjon posiada nawet pięciokondygnacyjne kazamaty, to tutaj są dwukondygnacyjne. W środku dziedziniec, a w jednym z pomieszczeń 86-metrowa studnia. O ile dojście do większego "brata" wymaga około półgodzinnego spaceru pod górę (zakaz jazdy samochodem), to Ostróg od najbliższego parkingu oddalony jest o jakieś 10 minut.

Kolej Sowiogórska. Jej fragment w okolicach Przełęczy Srebrnogórskiej jest wybitnie malowniczy. Kolej na tym odcinku funkcjonowała w latach 1902 - 1931, niewiele później rozebrano tory. Służyła do celów turystycznych i przewozu węgla kamiennego z okolic Nowej Rudy. Nachylenie miejscami dochodziło do 6%, dlatego zastosowano pomiędzy torowiskiem szynę zębatą, a pociągi poruszały się ze średnią prędkością prawie 10km/h. Kolej była jednotorowa, by ją wybudować dokonano wykopów w litych skałach i zbudowano dwa efektowne ceglane wiadukty. Chociaż kolei już nie ma, to jej ślad służy jako ścieżka, a oba wiadukty wykorzystywane są wspinaczkowo. Srebrnogórski ma wysokość 28m i czeka na odrestaurowanie, a odnowiony Żdanowski ma prawie 24m wysokości. Ich łączna długość to ok. 260m. Na żdanowskim stworzono efektowną i wysoką ściankę wspinaczkową (na zdjęciach poniżej). Oba wiadukty są obecnie dzierżawione przez Centrum Turystyki Niekonwencjonalnej w Srebrnej Górze. Przy Srebrnogórskim wiadukcie są tabliczki z informacją o dzierżawcy i z napisem: "Zakaz Prowadzenia Zajęć Alpinistycznych", a przy Żdanowskim jest napis "Dzierżawca nie ponosi odpowiedzialności za osoby przeprowadzające zajęcia alpinistyczne bez jego wiedzy i nadzoru". Wiadukt Srebrnogórski znajduje się w lesie tuż pod Przełęczą Srebrnogórską (od strony Nowej Wsi Kłodzkiej), a Żdanowski jest około kilometr dalej (niedaleko wsi Żdanów). Lokalne władze planują wyremontować wiadukt Srebrnogórski, usunąć zwałowiska skalne, nawet marzy im się ponowne uruchomienie pociągów.

Dodam, że spacerując po tym leśnym terenie spotkałem zaskrońca, padalca, jaszczurki, sarny i zająca. A zjeżdżając w kierunku Nowej Wsi Kłodzkiej, znajduje się po lewej stronie nad byłym torowiskiem niewielki stalowy most z 1903 roku, bez żadnych podpór, oparty o zbocza (bardzo blisko Przełęczy Srebrnogórskiej).

Srebrna Góra chociaż nie jest miastem (jak w przeszłości), to posiada zabudowę małomiasteczkową. Jest częścią gminy Stoszowice. Od XIV wieku (do początków XVI w.) wydobywano tutaj srebro. Są plany udostępnienia do zwiedzenia starej sztolni, która została odkryta. Wzdłuż drogi przechodzącej przez Srebrną Górę w kierunku twierdzy, znajduje się rząd kamienic. Jest też niewielki plac i dwa kościoły blisko siebie. Jak również sympatyczne widoki w kierunku położonych niżej Ząbkowic Śląskich.

Dolny Śląsk i Sudety oferują niezliczoną liczbę atrakcji. W każdej gminie, w każdym zakątku, jest coś ciekawego. Nie mogłem się powstrzymać i część festiwalowego czasu spędziłem na zwiedzaniu okolicy. A i w drodze na festiwal nie próżnowałem, wybierając lokalne drogi, by trochę pozwiedzać. Czego dowody w załączonej galerii.

Na początek zatrzymałem się w Prudniku, historycznie należącym do Górnego Śląska, obecnie w województwie opolskim. W tym średniowiecznym mieście do najciekawszych obiektów można zaliczyć wieżę Woka XIII/XIV w., reklamowanej jako najstarsza w Polsce (pozostałość po zamku). Efektownie prezentuje się Muzeum Ziemi Prudnickiej, zaadaptowane w basztach i budynkach, stanowiących część średniowiecznych murów obronnych. Wygląda jak mały zameczek. Na chwilę zatrzymałem się przy sporym Zbiorniku Otmuchowskim i mniejszym Paczkowskim. Okolice obu oferują sympatyczne widoki na Góry Złote. A przy tym drugim można obserwować działającą żwirownię.

Kolejny przystanek to Kamieniec Ząbkowicki ze słynnym pałacem neogotyckim z XIX wieku. Góruje na wzgórzu, poniżej którego staw z fontanną i park. Pałac poddawany jest etapowej renowacji. Drugim znaczącym zabytkiem jest pocysterski klasztor (XIV-XIX w.) z potężnym barokowym kościołem Wniebowzięcia NMP.

Ząbkowice Śląskie - nieduże średniowieczne miasto na Przedgórzu Sudeckim w pobliżu Góra Bardzkich i Sowich. Zwane "Polską Pizą", bo najsłynniejszym zabytkiem jest Krzywa Wieża, której początki sięgają 1413 roku. Najwyższa tego typu w Polsce, licząca 34m wysokości, obecnie odchylona o 2,14m od pionu. Kiedyś pełniła funkcję baszty przy murach miejskich, później, gdy miasto się rozrosło, dzwonnicy, teraz jest punktem widokowym z niewielkim muzeum w środku. Trwają starania, by sprowadzić odnaleziony w Niemczech jeden z dzwonów, który przetrwał, bo nie zdążono go przetopić na potrzeby armii. W pobliżu znajdują się odrestaurowywane ruiny renesansowego zamku z XIV-XV wieku. Jest to trwała ruina, ale dobrze zachowana i najwspanialszy przykład zamkowego renesansu w województwie dolnośląskim. Pierwotnie zamek był jednak gotycki. W Ząbkowicach zachowały się fragmenty murów miejskich z basztami (XIII-XIV w.), koło najładniejszego fragmentu zbudowano niedawno park (wzdłuż ul. H. Sienkiewicza). Z młodszych zabytków wspaniale prezentuje się neogotycki ratusz miejski ze strzelistą wieżą (1862-64 r.).

Ząbkowice Śląskie kiedyś nazywały się Frankenstein. W 1606 roku pojmano tu grabarzy, którzy mięli uprawiać czary, sprowadzili zarazę i bezcześcili zwłoki. Zostali skazani na karę śmierci przez okaleczenie i spalenie żywcem, wcześniej ich torturowano. Wydarzenia te były głośne w całej Europie. Spekuluje się, że angielska pisarka Mary Shelley mogła znać tą historię i dlatego słynna jej powieść nazywa się Frankenstein. Ów doktor stworzył potwora ze spreparowanych zwłok wykradzionych z cmentarzy i stracił później nad nim kontrolę. Ząbkowice próbują z tej historii zrobić jedną z największych atrakcji miasta, o którym też pisał w swoich powieściach Andrzej Sapkowski (np. w Narrenturm "wieża błaznów" to ząbkowicka Krzywa Wieża, akcja powieści obejmuje też inne tereny Dolnego Śląska).

Bardziej prawdopodobne się jednak wydaje, że powieść Shelley wzięła się od Zamku Frankenstein niedaleko Darmstadt w Niemczech. Jednym z jego władców miał być filozof i alchemik Johann Conrad Dippele, który ma być pierwowzorem doktora Frankensteina.

Jadąc z Ząbkowic Śląskich do Srebrnej Góry trzeba przejechać miejscowość Stoszowice (niem. Peterwitz), w której znajduje się zamek. Próżno szukać znaku, który by nas skierował do niego z głównej drogi (nr 385). Zamek zachował się w całości, jest w rękach prywatnych i nie jest przeznaczony do zwiedzania. Szkoda. Powstał w XV wieku, ale do XIX wieku był przebudowywany i rozbudowywany. Dlatego równie dobrze można go nazywać pałacem. Obok znajdują się stawy. Jest niewielki park, zabytkowe budynki folwarczne.

Nowa Wieś Kłodzka, znajduje się poniżej przełęczy Srebnorgórskiej, po drugiej stronie w stosunku do Ząbkowic Śląskich. Ładna górska okolica. Za atrakcję uchodzą ruiny wapiennika, czyli pieca do wypalania skał wapiennych na wapno palone. Powstał w 1868 roku jak wynika z daty wyrytej na jednym z kamieni. Znajdują się tuż za polem przy drodze 385, na skraju leśnego fragmentu, może ze 100 metrów od przystanku autobusowego, już za skrzyżowaniem z lokalną drogą na Czerwieńczyce (jadąc ze Srebrnej Góry w kierunku Woliborza). Opisuję to tak szczegółowo, gdyż nikt nie pomyślał o znaku kierującym do ruin, a ponadto o wykarczowaniu młodego zagajnika. Można przejść polną drogą obok wapiennika i go nie zauważyć. Przynajmniej gdy są liście na drzewach. Ten zagajnik niszczy ruinę, rozrasta się na niej. Jeśli nikt go nie wytnie, nie zabezpieczy ruiny, niedługo nie będzie sensu się tutaj zatrzymywać. Na zdjęciach z przed kilku lat ten teren wyglądał o niebo lepiej. Warto zajrzeć na chwilę do lasu za wapiennikiem. Znajdziemy tam skalną grotę, nierzadko wypełnioną wodą i skalne odkrywki, częściowo zapewne związane  z wydobywaniem kamienia. Jeszcze jedna rzecz, pole przy wapienniku, na którym poza zimą pasą się krowy, ogrodzone było elektronicznym pastuchem.

Lewin Kłodzki. Wieś położona pomiędzy Wzgórzami Lewińskimi a Górami Orlickimi, przy drodze nr 8, niedaleko Kudowy Zdrój i czeskiej granicy. W centrum wokół skweru (placu T. Kościuszki) znajduje sie kilka ślicznych barokowych kamienic z XVIII wieku. Ładnie prezentuje się kaplica św. Jana Nepomucena z 1727 r. Ciekawie wygląda "łukowy" wiadukt kolejowy z 1905 r. nad drogą nr 8 (27 m wys., 120m. dł.).

Przed powrotem na Śląsk do Bytomia, dodatkowy dzień czasu (23 maj) spędziłem w rejonie wsi Taszów, Kocioł i Olešnice v Orlických horách, po czeskiej stronie. To rejon gór Orlickich (do 1115m - Wielka Desztna) i Bystrzyckich (do 985m - Sasanka). Słabo zaludniony, wąskie drogi, czasami szutrowe, o wysokościach ponad 700m n.p.m. Lubię takie miejsca, gdzie życie płynie powoli, wśród pięknej przyrody. Wspaniale prezentował się masyw Orlicy (Vrchmezi, 1084m), najwyższy polski szczyt gór Orlickich (graniczny).

Na festiwalu swoją prelekcję miał Jerzy Organiściak, przewodnik sudecki i wybitny znawca regionu. Po prostu encyklopedia. Opowiadał o atrakcjach i historii Ziemi Ząbkowickiej oraz okolicznych Sudetów, zwracając uwagę na mniej i bardziej znane atrakcje. One stanowią i tak wycinek tego, co tutaj ciekawe. Wspomnę o kilku atrakcjach, wymienionych przez Pana Jerzego.

Najliczniej odwiedzaną obecnie atrakcją tego regionu są sztolnie Kopalni Złota w Złotym Stoku. Chętnie odwiedzana jest również duża Twierdza Kłodzka, stanowiąca ważny system obronny w XVII I XVIII wieku. Podobnie jak srebrnogórska, przestała pełnić funkcje obronne, gdy uznano ją za przestarzałą. Ciekawym miejscem jest miasteczko Bardo, gdzie najstarsze polskie sanktuarium maryjne i lipowa figurka Maryi (Matki Boskiej Bardzkiej trzymającej dzieciątko Jezus). Kiedyś uważano, że pochodzi z XII albo XIII wieku, jednak najnowsze badania potwierdzają, że drewno z którego została wykonana dotyczy okresu 970 - 1050 roku, tzw. krzywa kalibracyjna to 1010 rok. Zatem najpóźniej figurka mogła powstać w drugiej połowie XI wieku, świadczy też o tym sama forma rzeźby i sposób przedstawienia postaci. Najwcześniej, nawet przed rokiem tysięcznym. Przyjęto jednak datę 1010 roku, jako najbardziej prawdopodobną. Tym samym jest to obecnie najstarsza drewniana figurka w Polsce i jedna z najstarszych w Europie.  

Jedną z nowszych atrakcji w Bardo, jest spływ przełomem Nysy Kłodzkiej, trwający około 2,5h. Lokalna społeczność chwali się, że obsługują porównywalne liczby turystów jak flisacy na Dunajcu.

Innym bezcennym zabytkiem tych terenów jest Księga Henrykowska (Księga założenia klasztoru świętej Marii Dziewicy w Henrykowie). Ta kronika założenia i uposażenia opactwa Cystersów została spisana po najeździe mongolskim w 1241 roku (opisuje także lokalne życie, porusza kwestie historyczne i geograficzne) . Użyto w niej łaciny, ale zawiera zdanie w języku staropolskim Day, ut ia pobrusa, a ti poziwai. To zdanie na karcie nr 24 uważane jest za najstarsze zapisane w języku polskim (zawiera także elementy języka czeskiego i dialektu śląskiego). Przyjmuje się, że początek spisywania księgi to 1269 rok, natomiast wspomniane zdanie jest w zapiskach z 1270 roku i współcześnie można by je przetłumaczyć następująco: niech ja pomielę, a ty odpoczywaj. Księga znajduje się obecnie w Muzeum Archidiecezjalnym we Wrocławiu, ale trwają starania, aby wróciła do Henrykowa (obecnie jest tutaj jej faksymile(kopia)). Ponoć może się to stać w nieodległej przyszłości.

W 2015 roku Księga została wpisana na listę UNESCO - Pamięć Świata (Memory of the world, od 1992 r.). W tym samym roku była ona jednym z czternastu polskim wpisów na liście. Owa lista ma chronić bezcenne przedmioty ruchome, tzn. rękopisy, druki, inskrypcje, bardziej współczesne dokumenty audiowizualne, itp.

W tej beczce miodu jest też łyżka dziegciu. W większości opisanych miejsc widać, że wiele kamienic, chodników i ulic jest mocno zaniedbana, tak samo jak część lokalnych dróg. W każdej z odwiedzonych miejscowości rzucał się w oczy tzw. element społeczny. Nie używam słowa margines, bo skala problemu jest większa niż margines. Dużo mężczyzn, często młodych, zaniedbanych, brudnych, nierzadko wyglądających na bezdomnych z winem albo piwem w ręku. Okupujących często zabytkowe centra miejscowości od świtu do nocy. Żebrzą pieniądze na kolejną butelkę. Jedni nie pozbierali się po zmianie ustroju na przełomie lat 80-tych i 90-tych XX wieku, innych, nowy ustrój przywitał bez możliwości podjęcia pracy, bo wszystkie większe zakłady pozamykano. A nie każdy jest przebojowy i zaradny. To oczywiście nie usprawiedliwia, że doprowadzili siebie do takiego stanu, ale lokalne władze powinny przynajmniej spróbować im pomóc. Mimo że wydaje się to mission impossible.

Żeby zakończyć optymistycznie, powyższy akapit nie zaprzecza temu, że w ostatnich latach dużo zmieniło się na plus w tej części Polski. Jest ładniej, lepsze drogi, mnóstwo atrakcji turystycznych, a sporo przebojowych ludzi, stawia powoli na nogi cały region.

Na zdjęciach (są opisane) niektóre odwiedzone przeze mnie miejsca, od Prudnika poprzez Zalew w Otmuchowie, Ziemię Ząbkowicką, Góry Sowie, Bardzkie, Twierdzę Srebrnogórską aż po Kotlinę Kłodzką, z krótką wizytą w Czechach. 


Znajdź mnie

Reklama

nationalgeographic-box.jpg
redbull-225x150.jpg
tokfm-box.jpg
tvn24bis-225x150.jpg

Reklama

Image
Klauzula informacyjna RODO © 2019 Grzegorz Gawlik. All Rights Reserved.Projekt NRG Studio
stopka_plecak.png

Search