Blog

Blog

Olimpiada w Soczi 2014

Widokówka z Soczi
Luty 2014 to Zimowa Olimpiada w Soczi, dwudziesta druga. W tym czarnomorskim rosyjskim kurorcie byłem dawno temu, w 2002 roku. Olimpiada diametralnie zmieniła Soczi i okolice, ale w relacji z wyprawy: Kaukaz 2002 pisałem tak:

007S wmPierwsze dni sierpnia 2002.

(…) Założyłem walkman na uszy i podziwiałem widoki. Popołudniu mieliśmy być w Soczi, najważniejszym kurorcie Rosji nad Morzem Czarnym (wielu uważa, że najważniejszym w całej Rosji).

(…) W Tuapse wkroczyliśmy nad Morze Czarne, było dosyć pochmurno. Pociąg nie jechał szybko, więc miło podziwiało się widoki. Linia kolejowa biegła tuż nad samym morzem, które nieraz znajdowało się na wyciągnięcie dłoni. Po jednej stronie morze, po drugiej strome górskie zbocza.

(…) Nad samym morzem stały jakieś opuszczone fabryki i konstrukcje niedokończonych ośrodków wypoczynkowych. Plaże były wąskie i kamieniste, ale ochota zagłębienia się w wodzie wielka i tym samym dołączenia do kąpiących się ludzi.

(…) Czym bliżej Soczi, tym więcej w okolicznych krzakach baz wojskowych, sprzętu, żołnierzy, nieraz z kałaszami chodzących wzdłuż torów. W Soczi ludzie się beztrosko bawią, a wkoło kordon wojska strzegący ich bezpieczeństwa, w końcu do granicy z Gruzją(Abchazją) było zaledwie ciut ponad 20km. Na dworcu w Soczi byliśmy po 15:00. Fajnie się jechało, sporo zobaczyło. Pobyt zaczęliśmy od wymiany dolarów na ruble i szukania noclegu.

(…) Na peronach rosły palmy, dworzec z marmurów. Sporo służb bezpieczeństwa – jak się okazało w całym Soczi, ale bez kałaszy, tylko z bronią krótką, zapewne by nie stresować wczasowiczów. Kilka dni przed naszym przyjazdem - Putin gościł tutaj Chiraca.

002S wm(…) W informacji turystycznej na dworcu od bardzo urodziwych kobiet, władających świetnie angielskim, dowiedzieliśmy się o możliwościach noclegu. Generalnie okazało się, że tanie noclegi są na przedmieściach Soczi, a myśmy nie mięli czasu ani ochoty drałować z plecakami godzinę, czy dłużej, by takowy znaleźć. Następnego dnia mieliśmy w planach ruszyć ku Moskwie, szkoda było marnować czas na szukanie. Soczi przywitało nas parną pogodą, tłumem ludzi, samochodów, klaksonów i niezliczoną ilością prześlicznych kobiet, skąpo ubranych. Ale modnie. Niejeden hiszpański czy włoski kurort mógłby mieć kompleksy.

(…) Wymieniliśmy walutę i wróciliśmy na dworzec, trzeba było kupić bilety do Moskwy, zachodziła obawa, że mogą być problemy. Stojąc przy kasach z plecakami wyglądaliśmy podejrzanie dla licznie obecnej milicji – uważnie się nam przyglądali. Okazało się, że przez ileś następnych dni nie ma szans na bilety plackartne, ale są na następny dzień na 17:00 bilety do Moskwy w wagonie kupiejnym w pociągu firmowym. Cena wynosiła trochę ponad 1000 rubli, czyli 33 dolary. Jak na taki kawał drogi i jak na najdroższe miejsca, nie było źle. Bilet plackartny kosztował około 600 rubli.

(…) Udaliśmy się na wprost dworca do hotelu „Czajka”, nocleg w jednoosobowym pokoju z łazienką kosztował 12 dolarów i co ciekawe taniej wychodziło wzięcie dwóch jedynek niż jednej dwójki. Wzięliśmy więc dwie jedynki z pełnym węzłem  sanitarnym na jednym z górnych pięter wysokiego hotelu- z pewnością z 10 pięter. Na każdym z nich znajdowała się recepcja, gdzie zostawiało i brało się klucz. Główna recepcja była na dole, a przy drzwiach wejściowych silna ochrona. Hotel jak większość tamtejszych kolosów, pochodził z czasów komunizmu. Nie wyglądał on super, ale źle też nie - marmury, niezła winda, pomalowane ściany, przytulne całkiem pokoje – mieliśmy widok na dworzec i  wzgórza Kaukazu. Na końcu korytarza był taras z widokiem na fragment morza. Na dworzec mieliśmy rzut kamieniem, nad wodę spacerkiem z kwadrans – deptakiem z palmami.

003S wm(…) Z ręcznikami na ramieniu, ruszyliśmy w kierunku morza. Ulicami z ograniczonym ruchem kołowym, deptakiem pośród palm i agaw. Do tego fontanny, granitowe chodniki, drzewka nieraz obramowane marmurem. Na dodatek pełno sklepów i ludzi. Po dotarciu nad morze, ruszyliśmy wzdłuż plaży kolejnym deptakiem. Pięknością nie grzeszył, bo był asfaltowy, ale okolice porastały różowo-fioletowe kwiaty. Urozmaiceniem krajobrazu były: latarnia morska i baza wojskowa z radarami. Zaś po obu stronach niezliczona ilość restauracji, barów, sklepów z pamiątkami i strojami kąpielowymi oraz różnymi innymi duperelami. Było też wodne miasteczko, spora restauracja z drewnianych szałasów (ala wyspy Bahama) - pełna palm i kolorowych kwiatów. Plaże wąskie i kamieniste, jak na Krymie, oddzielone betonowymi murkami, wchodzącymi w morze. Ekskluzywne ośrodki o słabej architekturze dysponowały prywatnymi plażami i marmurowymi tarasami. Ceny na deptaku były adekwatne do sławy Soczi. Na przykład mały plastikowy kubeczek arbuza kosztował 2 dolary, a w Tyrnyauzie niedaleko Elbrusu za 2 dolary miałem 16 kilo arbuza, a nie 200gram. Pośród innych atrakcji można było postrzelać z wiatrówki, pośpiewać karaoke, pograć na symulatorach, zrobić sobie zdjęcia np. z legwanem, małpką, na tronie ze skaczącymi wkoło odświętnie ubranymi murzynami, był też chyba jakiś wielbłąd. Po prostu wakacyjna atmosfera. Uzupełniona zachodem słońca, szumami fal i ludzkim gwarem. Niedaleko brzegu pływały żaglówki, rowery wodne, czasami skutery. Aż trudno uwierzyć, że jeszcze chwilę temu był śnieg, mróz, Czeget i Elbrus liczący 5642m, wisiałem na czekanie nad jakąś szczeliną lodowcową w rejonie tzw. „trupozbornika” - a teraz odpoczywam w Soczi. Egzotykę wzbogacał fakt, że  zaraz obok trwały działania wojenne. Gdy doszliśmy do końca deptaka, skręciliśmy na opustoszałą plażę i do wody. Sprawiała wrażenie cieplejszej niż temperatura powietrza, na moje oko miała nawet około 30°C. Po trudach wysokogórskiej wspinaczki, cudownie było kąpać się w ciepłym morzu w otoczeniu palm. Niepokoiła mnie tylko rana na dłoni. Głęboka dziura, nadająca się na kilku szwów, znajdowała się w początkowej fazie gojenia. Jeszcze kilka dni temu z otwartej rany wystawało mięso i jakieś białe nitki, a przypadkiem spotkany rosyjski lekarz radził – chociaż bardziej kazał – zamiast zdobywania Elbrusa wybrać drogę w dół do najbliższego szpitala. Tak drobny uraz nie mógł mi przeszkodzić w zdobyciu góry, chociaż użyteczność dłoni była niewielka i w górach miałem problemy założyć rękawiczkę na zabandażowaną rękę. Po powrocie w doliny nie widziałem potrzeby wizyty u lekarza. Niestety słone Morze Czarne otworzyło ranę i gojenie dłoni opóźniło się. Obyło się jednak i bez lekarza i szwów, na pamiątkę pozostała niewielka blizna.

 005S wm(…) Na kamienistej plaży, na kocu, siedziały grupki dziewczyn, grały w coś, rozmawiały, śmiały się – a niedaleko wojna. Tutaj plaże, deptaki, pełne beztroskich, emanujących seksem młodych ludzi, a niedaleko ludzie giną, umierają z głodu, żyją w strachu przed zamachami terrorystycznymi, czy igrają z losem zdobywając zlodowacone szczyty. Cóż, takie jest życie i ten świat.

(…) Kąpiel w morzu była miła, chociaż dno pełne sporych kamieni nie uprzyjemniało pobytu w wodzie.

 (…) Ludzi z Zachodniej Europy tutaj nie ma, przynajmniej na razie, ale jakiś Polak może się trafić - niewielu chce spędzić kilka dni w pociągu, czy latać rosyjskimi liniami lotniczymi, do tego z przesiadkami. Ponadto europejscy turyści boją się tego regionu. Wieczorem Soczi było ładnie oświetlone, kolorowe, działały stylowe fontanny, podświetlone różnymi kolorami. Grała muzyka, ludzie, ruch – po prostu wakacje nad morzem. Takie Soczi wydawało się bardziej egzotyczne niż normalna dziś Hiszpania albo Włochy. Usiedliśmy w restauracji około pięć minut od morza. Za porządny obiad z piwem zapłaciliśmy poniżej 150rubli od osoby.

004S wm(…) W Soczi betonowych bloków nie brakuje, ale miasto ma przyjemną atmosferę - palmy, deptaki, wszystko ładnie oświetlane, kolorowo, ludzie wkoło się bawią, muzyka, pełno samochodów, klaksonów. Co ciekawe np. w Moskwie czy Mińsku, dopiero po ósmej rano zaczyna się ruch, ma się wrażenie jakby nagle z wszystkich stron zaczęły jeździć samochody, a w Soczi intensywny ruch na ulicach trwał przez całą dobę.  

(…) Bardzo nam się z Wojtkiem w Soczi podobało, żal było stąd wyjeżdżać, chętnie by się zostało dłużej. Tak w ogóle to nasz hotel raczej świecił pustkami. Panowała w nim cisza, dopiero na balkonie wracało wszystko do normy – szum miasta i klaksony.  

(…) Soczi. Miasto w Kraju Krasnodarskim w Azji(według Międzynarodowej Unii Geograficznej). Port nad Morzem Czarnym, 353tys.mieszk. (1994), jedno z największych w Rosji uzdrowisk i kąpielisk(ponoć największe), ośrodek naukowo-badawczy, ogród botaniczny, duży port lotniczy w Adlerze- przedsionek Soczi, na samej granicy z Gruzją (rzeczywiście samoloty latały często). Od 1993r. ma połączenie promowe z Trabzonem w Turcji- pozwala ominąć Gruzję, prom płynie 10h, a z Trabzonu kolejnym można dostać się do Stambułu (43h). Soczi to też letnia siedziba prezydenta Rosji i innych notabli oraz drogie kąpielisko morskie, uważane za snobistyczne, dla najbogatszych Rosjan i było to widać. U nas próbuje być takim Sopot. Dodam, że w pobliżu Soczi szczyty Wielkiego Kaukazu dochodzą do około 3300m.n.p.m.

(…) Rano przywitał mnie huk ulicy– nie słońce, bo go nie było, były za to kłębiaste chmury i bardzo parno.

001S(…) Udaliśmy się następnie w kierunku plaży. Szliśmy przez centrum, różnymi uliczkami, parkami, koło sporej rzeki – potoku górskiego, koło portu i rezydencji rządowych. Dotarliśmy do przystani jachtowej, gdzie cumował nawet jacht z banderą białoruską. Odwiedziliśmy kilka parków z ładnymi fontannami i lampami ulicznymi bogatymi w ornamenty i morskie motywy, np. statków.

 (…) Było bardzo duszno, chwilami świeciło słońce, chwilami wisiały potężne czarne chmury. Zanim doszliśmy na plażę, dwa razy chowaliśmy się przed ulewami – krótkimi ale intensywnymi. W drodze nad morze kupiliśmy sobie ciekawego z wyglądu małego melona i orzechy włoskie zanurzone w słodkiej gumie, wyglądało to jak wodorost, ponoć przywieziono z Grecji. Niepewna pogoda spowodowała, że na deptaku i plażach nie było wielu ludzi, za to gdy padało wszyscy ukrywali się pod drzewami.

 (…) Ceny nad morzem robiły wrażenie, najmniejsza duperela kosztowała 2 dolary, a na ogół było znacznie drożej, np. 2 dolary kosztowała zwykła drewniana łyżka do butów z napisem Soczi.

(…) Chciałem kupić widokówki, lecz pojawił się pewien problem - prawie na wszystkich umieszczono gołe kobiety np. akt kobiecy na tle morza, nawet bez napisu Soczi. Niektóre widokówki były wulgarne, kiedy potrzebowałem kilka sztuk bez takich „fajerwerków”. Nie bez trudu je znalazłem.

006S wm(…) Czekała nas podróż do Moskwy - ponad 27h bardzo punktualnymi rosyjskimi pociągami. Soczi opuściliśmy po 17:00, wygodnie rozłożyliśmy się w przedziale. Korzystając z samowaru robiliśmy sobie zupki, kisiele, budynie. Braki jedzenia uzupełnialiśmy u babuszek na stacjach kolejowych. Było bardzo miło, grała muzyka z radiowęzła.

Na zdjęciach:

001 – początek sierpnia 2007, po przyznaniu Soczi Olimpiady w lipcu (2007). Flaga olimpijska na budynku dolnej stacji nowej kolejki linowej w Azau koło Terskoł pod Elbrusem 5642m. Kaukaz Północny, część centralna, Rosja.
002 – Haubice na północnym niespokojnym Kaukazie (2007).
003 – Soczi promowało się w Hyde Parku w Londynie podczas letniej Olimpiady w 2012r.
004 (skan) – widokówka z Soczi (2002).
005 (skan) – deptak nadmorski w Soczi (2002).
006 (skan) – plaża w Soczi (2002).


Znajdź mnie

Reklama

Wydarzenia

nationalgeographic-box.jpg
redbull-225x150.jpg
tokfm-box.jpg
tvn24bis-225x150.jpg

Reklama

Image
Klauzula informacyjna RODO © 2019 Grzegorz Gawlik. All Rights Reserved.Projekt NRG Studio
stopka_plecak.png

Search