Blog

Blog

Baku cz. 2 – Azerskie Ambicje (Azerbejdżan)

Stare Miasto w Baku i Flame Towers na horyzoncie.

Po przyjeździe z Tbilisi do Baku uderza prawie całkowity brak żebraków. To jednak raczej wynik działań administracji i policji niż fakt, że wszyscy Azerowie są bogaci. Przez cały pobyt widziałem jednego pijaka który oczekiwał datku i jedną babuszkę, która nieśmiało chodziła przy ruchliwym skrzyżowaniu z wyciągniętą ręką. W miastach Europy widać na ulicach dużo więcej żebraków niż w Baku. Nie mniej o niebo przyjemniej było spacerować po Baku bez żebraków, niż po Tbilisi, gdy nieraz dosłownie co kilkadziesiąt czy sto metrów ktoś chciał ode mnie pieniędzy.

 

Oprócz eleganckich budynków, sklepów i samochodów, nie brakuje eleganckich jachtów. Ale Baku to też port, pola naftowe i gazowe. Obrzeża Baku prezentują się biednie i skromnie, choć i te tereny powoli się rewitalizuje. Remontuje i buduje się nowe drogi, w tym autostrady. Jednak bieda biedzie nierówna. Bieda azerska wygląda dużo „lepiej” od tej gruzińskiej. Nie ma się co dziwić, Azerbejdżan ma mnóstwo pieniędzy, więc stać go poprawiać jakość życia obywateli.

 

Nie ma praktycznie krajów na świecie, gdzie nie ma biedy, choć ona różnie wygląda w różnych zakątkach świata. W Polsce też mamy pełno biedy, obrzeża miast i wieś są często biedne, tak samo jest i w Azerbejdżanie. Choć w tym ostatnim jest obecnie dużo optymizmu, gdyż w końcu widać pieniądze na polepszenie jakości życia Azerów. Wierzą, że gaz i ropa spowodują, że w miarę szybko dogonią poziom życia Europy Zachodniej. A już dzisiaj są znacznie bogatsi od Gruzinów czy Ormian.

 

Zresztą Azerowie sami czują swoją siłę. Nie przez przypadek starali się, choć bezskutecznie, o letnią Olimpiadę w 2016r. A to najdroższa i największa impreza sportowa świata. W Polsce nawet nikt poważnie nie mówi, że moglibyśmy zorganizować taką imprezę, że stać nas byłoby na to. A w Azerbejdżanie z pieniędzmi nie ma problemu, mimo że prawie wszystko trzeba byłoby wybudować od nowa (tak samo jak to uczyniono w rosyjskim Soczi na tańszą imprezę w 2014r. jaką jest zimowa Olimpiada). Już z myślą o kolejnych olimpijskich staraniach czy staraniach o inne wielkie imprezy sportowe, budowana jest nowa linia metra, do lotniska położonego od miasta o jakieś 40km. Pieniądze widać też w sporcie, o czym będę pisał jeszcze później. Ale patrząc na ostatnie wyniki olimpijskie azerskich sportowców i poziom piłki nożnej, widać że kraj jest zamożny. A to wszystko dzięki gazowi i ropie. Azerbejdżan pomaga finansowo choćby biedniejszej Gruzji, tak jak nam pomaga UE. Tylko że Azerowie robią to z czysto ekonomicznego punktu widzenia, a UE dodaje, że nie tylko o to jej chodzi. Np. Azerowie finansują budowę fragmentu linii kolejowej z Gruzji do Turcji, by można było przejechać pociągiem z Baku do Stambułu. Azerbejdżan i Turcja są bratnimi narodami i zależy im na łatwym przepływie ludzi i towarów. Azerbejdżan pomaga też Gruzji, sprzedając jej tańsze paliwa i eksportując sporo paliw przez gruzińskie porty.

 

A to wszystko w cieniu stanu wojny z Armenią o Górski Karabach.

 

Wizerunek Azerbejdżanu psują bardzo zagmatwane, skomplikowane i kłopotliwe wymogi wizowe (pisałem o tym także na początku pobytu w Teheranie, gdy odwołano mi lot z Teheranu do Tbilisi). Dlatego w biednej Gruzji było 10 razy więcej turystów niż w Azerbejdżanie. Bo do Gruzji wiele narodów może przyjechać bez wiz, a do Azerbejdżanu trzeba się o wizy namęczyć. Nie dość że to potrafi trwać i miesiąc, to żądają np. umowy o pracę czy potwierdzenia opłaconej rezerwacji hotelu. A hotele są bardzo drogie, natomiast miejscowe hostele jeszcze za bardzo nie istnieją w internecie, no i zawsze pozostaje problem podczas wypraw, kiedy dokładnie przyjadę do danego miejsca czy kraju. Ponadto wizy są drogie, można się liczyć z odmową wydania wizy przez konsulat lub mając wizę, nie zostać wpuszczonym do Azerbejdżanu, bo może w tym przeszkodzić wiza armeńska.   

 

Ale wrócę jeszcze do starego miasta. Nie jest duże, ale jest pięknie odrestaurowane i dobrze oświetlone. Spacerowanie po nim to przyjemność. Niektóre zabytki wpisane są przez UNESCO na listę Word Heritage. Najbardziej znane zabytki to wieża  Maiden (Qiz Qalasi), pałac Shirvanshahs' z efektownym kamiennym minaretem (Sinig Gala), mury obronne, które od zewnątrz otoczone są częściowo parkiem typu krakowskie planty. Większość starego miasta to XI-XVI wiek, ale są też fragmenty z przed X wieku. Widać wpływy m.in. kultury perskiej i rosyjskiej. Nie mniej poza starym miastem też znajdziemy wiekowe zabytki, jak choćby meczet z XIII wieku – Bibi-Heybat.

 

Mocarstwowe plany Azerbejdżanu widać najlepiej w projekcie budowy „kosmicznego” miasta z najwyższym budynkiem świata, liczącym 1050m. Kompleks Khazar Islands budowany jest pod Baku przez jednego z azerskich naftowych potentatów. Tak naprawdę to wszystkie imprezy i nowe budowle w Azerbejdżanie sponsorują firmy  gazowe i naftowe. Przejeżdżając koło tego miejsca, widziałem już plac budowy w początkowej fazie. A jest to skomplikowany projekt kompleksu budowli i to w rejonie, gdzie występują trzęsienia ziemi, więc wymaga to specjalnych technologii. Zresztą przed moim przyjazdem do Iranu, kraj ten nawiedziły trzęsienia ziemi z licznymi ofiarami śmiertelnymi i były one odczuwalne także w Azerbejdżanie.

 

I na koniec o tym, jak to możliwe, że Azerbejdżan zdobył tyle samo i takich samych medali na Olimpiadzie w Londynie w 2012 roku jak Polska.

 

Gdy na Olimpiadzie w Londynie Polska zdobyła tyle samo medali co malutki, biedny i zacofany Azerbejdżan (po 10), wszyscy byli oburzeni. Że to kompromitacja i wstyd. Otóż nie. Wstydem i kompromitacją było wysłać ponad 200 sportowców, z których większość nie zasługiwała na udział w Igrzyskach Olimpijskich. A patrząc na to ile Polacy zdobywali medali na wcześniejszych dwóch Olimpiadach, to wynik był w normie. Taki mamy poziom sportu i tyle. Niepokoi tylko, że wysyłamy za każdym razem ponad 200 sportowców, a medali jest tak niewiele. A Azerbejdżan? A Azerbejdżan jest tak biedny, że gdyby tylko chciał to mógłby sobie Polskę kupić. Pod warunkiem, że byłaby na sprzedaż. A zapłacić można byłoby w ropie i gazie w wieloletnich ratach lub w innych środkach płatniczych po sprzedaży surowców. Ogromna ilość ropy i gazu oraz innych surowców, czyni obecnie Azerbejdżan jednym z najbogatszych krajów świata. I to zaczyna też być widać w samym Azerbejdżanie, z Baku na czele. Przy odnowionym Baku, Warszawa może być co najwyżej biedną jego dzielnicą.

 

Azerbejdżan ma dość pieniędzy, by ich sportowcy mogli dobrze przygotować się do Olimpiady. To po pierwsze. Ale jest też po drugie. Znacznie ważniejsze. Tam jak sportowiec zdobędzie medal olimpijski, to jest do końca życia bohaterem narodowym. Jak nie zdobędzie medalu, ale widać że dał z siebie wszystko, walczył na całego. Będą go szanować. A jeśli będzie sportowiec (męski czy żeński) kombinował, kalkulował, wymyślał kontuzje, że zjadł złe śniadanie, że wiatr był za silny, słońce przeszkadzało, deszcz, temperatura, że tor był zły, piłka za szybka, że miał zły kombinezon i tak dalej. To będę go gnębić w Azerbejdżanie za taką postawę do końca życia albo do rehabilitacji na jakiejś wielkiej imprezie. Bo na Olimpiadzie według ich sposobu myślenia walczy się dla kraju, jak na wojnie, na śmierć i życie. W Azerbejdżanie bowiem patriotyzm jest bardzo silny. Mnóstwo flag, dzieci bawiące się i krzyczące: Azerbejdżan. Azerowie nie są bezkrytyczni wobec swojego kraju, wiele rzeczy im się nie podoba, ale mimo to są z niego dumni. To przechodzi z pokolenia na pokolenie. Dlatego to jest obowiązek każdego tamtejszego sportowca dać z siebie absolutnie wszystko na Olimpiadzie. To był ich dopiero 4 start na niej, mieli zaledwie 39 sportowców, ale w swoich koronnych konkurencjach jak zapasy i boks potrafili pokazać siłę. Polskę reprezentowało 5,5 razy więcej sportowców czyli 218. Ale to nie kwestia tylko pieniędzy, ile psychiki i charakteru sportowców. Biedniutka Gruzja zdobyła niewiele mniej medali, a wcale nie bogatsze Węgry prawie dwa razy tyle w tym 8 złotych, co Polsce się jeszcze nigdy w historii nie udało. A podobnych przykładów w klasyfikacji medalowej Igrzysk w Londynie jest znacznie więcej.

 

Pozdrawiam

Gregor

(blog z 2012 roku, październik)

 

Na zdjęciach: 01-03) Baku nocą: Śródmieście, Crystal Hall, bulwar nadmorski i śródmieście widziane z molo; 04) budynek rządowy przy Azadliq Square; 05-06) Morze Kaspijskie, bulwar i molo.


Znajdź mnie

Reklama

Wydarzenia

Brak wydarzeń

nationalgeographic-box.jpg
redbull-225x150.jpg
tokfm-box.jpg
tvn24bis-225x150.jpg

Reklama

Image
Klauzula informacyjna RODO © 2022 Grzegorz Gawlik. All Rights Reserved.Projekt NRG Studio
stopka_plecak.png

Search