Blog

Blog

Islandia – aktywność wulkanu Bardarbunga (Bárðarbunga) i medialna histeria.

Służby ratunkowe przed schroniskiem Nyidalur w sąsiedztwie wulkanu Bardarbunga

Jest marzec 2010 roku, na Islandii wybucha wulkan Eyjafjallajokull 1651m n.p.m. (Eyjafjallajökull, wymowa jest mniej więcej taka: „Ejjafjatlajokutl”). Nie budzi to specjalnego zainteresowania, w końcu na Ziemi jest około tysiąca aktywnych wulkanów i pewna ich liczba zawsze jest w fazie erupcji. Sytuacja się zmienia, gdy erupcja nie ustaje – skończy się w czerwcu – w atmosferę wyrzucane są kolejne tysiące metrów sześciennych popiołów, które za sprawą kierunków w jakich wieją wiatry docierają między innymi nad Europę i w rejon ważnych korytarzy powietrznych dla lotnictwa. Skutek: prawie 100 tysięcy odwołanych lotów co dotknęło blisko 8 mln pasażerów, około 1,7 mld straconych dolarów przez linie lotnicze. Eyjafjallajokull ma swoje pięć minut. Erupcja wulkanu urasta do jednej z najbardziej medialnych w historii, bo do największych ciągle jej daleko. Przed nią tak głośno komentowaną w mediach erupcją był chyba wybuch Pinatubo na Filipinach w 1991 roku.

Jest połowa sierpnia 2014. Islandzkie służby donoszą o wzrastającej aktywności wulkanu Bardarbunga 2009m n.p.m. (wymowa: „Baurtharbunga”), o którym niemalże nikt nigdy nie słyszał. Media natychmiast podchwytują temat, nie chcą powtórki z 2010 roku, gdy przegapiły początkową fazę erupcji Eyjafjallajokull. Tym razem, mimo że wulkan jeszcze nie wybuchł, jest to jeden z najbardziej gorących tematów. Tak zwani eksperci rysują przed odbiorcami medialnych treści katastroficzne scenariusze, radzą omijać Islandię z daleka, a nawet zastanowić się nad lotami nad Europą. By wzmocnić przekaz, wraca się do erupcji z 2010 roku, sugerując że nadchodząca erupcja będzie jeszcze większa, bo i wulkan większy. Ze względu na brak zdjęć wulkanu Bardarbunga, kryjącego się zresztą pod największym europejskim lodowcem Vatnajokull, informacje ilustruje się erupcją Eyjafjallajokull z 2010 roku.  

Jest 16 sierpnia 2014 roku. Jadę samochodem islandzką drogą F26 zmierzając wraz z towarzyszami wyprawy z południa na północ. Litera „F” oznacza, że jest to droga przeznaczona dla samochodów terenowych, o asfalcie, czy szybkim szutrze można tylko pomarzyć. F26 to jedna z dwóch tras północ-południe prowadzących przez wyspę i zarazem najsłynniejsza droga terenowa Islandii. Z jednej strony atrakcją jest sam off road i kilka niewielkich rzek do pokonania, z drugiej, niezwykłe widoki i atmosfera islandzkiego interioru. Wulkany i wulkaniczna pustynia, lodowce, śnieg, temperatury w środku lata nawet w dzień przekraczające niewiele ponad zero stopni Celsjusza. Droga kręta, wolna, zwłaszcza dla mniejszych terenówek, wysokości na trasie dochodzące do około 800m n.p.m., co na Islandii oznacza około arktyczne warunki. W końcu wiele lodowców schodzi do blisko poziomu morza.

Mniej więcej w połowie drogi F26 jadąc na północ, po lewej stronie efektownie prezentuje się lodowiec Hofsjokull, po prawej z kolei znajduje się największy islandzki lodowiec Vatnajokull. To właśnie w tym jego fragmencie pod lodową czapą znajduje się wulkan Bardarbunga, jeden z najwyższych, mierzący 2009m n.p.m. Nie ma to jednak w tej chwili większego znaczenia. Islandia ma bowiem wulkanów pod dostatkiem, w tym dużo bardziej znanych.

Nastaje wieczór, który na Islandii w sierpniu przychodzi dużo później niż w Europie kontynentalnej. Zero stopni Celsjusza, coś kropi, ni to deszcz, ni to śnieg, nisko zawieszone chmury bardzo ograniczają widoczność, wieje lodowaty wiatr – uczucie jak na końcu świata, jak na innej planecie. Jedynym miejscem na F26, gdzie można się przespać pod dachem jest schronisko Nyidalur pod niewielkim lodowcem Tungnafellsjokull. Przed nim sporo samochodów różnych służb islandzkich. Zastanawiające. Jakaś stacjonująca jednostka przynajmniej w lecie, kiedy F26 jest przejezdna i nieliczni pasjonaci off roadu i interioru ją przemierzają, wydaje się uzasadniona, ale kilka? Tym bardziej, że jest zasięg telefonii komórkowej, numer ratunkowy 112 działa, a miejscowe służby dysponują helikopterami i samolotami.

Wieczorem w schronisku zdarza się znowu coś zastanawiającego. Mężczyźni, którzy przyjechali wyglądają jak z jakichś służb, mają sprzęt alpinistyczny, jakby wrócili właśnie ze wspinaczki. Tylko już prawie północ i praktycznie jest ciemno, pogoda taka, że nawet wyjście do toalety na zewnątrz to wyzwanie. Turyści w takie miejsce na wspinaczkę, by się nie zapuścili, im wystarczy krótki spacer po lodowcu przy głównej drodze numer jeden za kilkadziesiąt euro. Parę fotek na facebooka i są szczęśliwi. Ambitni miłośnicy lodowej wspinaczki czy gór znajdą na świecie dużo bardziej atrakcyjne miejsca niż islandzki interior i co nie bez znaczenia, dużo tańsze w odkrywaniu. A Islandczycy nie ukrywają, że góry i wulkany ich nie za bardzo interesują, jeśli już to jako biznes, by możliwie w najprostszy sposób ściągnąć od coraz liczniej przyjeżdżających do Islandii turystów jak najwięcej pieniędzy. Wspinaczka w interiorze to nawet według nich szaleństwo, bo po co to robić, kiedy można siedzieć sobie w termalnym basenie w dużo przyjemniejszej scenerii. Więc co to za ludzie? Jak połączyć elementy rodzącej się układanki, której nijak nie można złożyć w całość na chwilę obecną?

17 sierpnia. Rano lekki mróz i trochę świeżego śniegu, widoczność słaba. Co z tego, trzeba jechać. A to, że aż do przedmieść Akureyri nie uświadczy się żadnego samochodu ani człowieka, to raczej standard w tym rejonie niż wyjątek. Średnia prędkość może na poziomie 25km/h, drogi oznaczone numerami: F26, F881 i F821. Po kilku godzinach jazdy, gdy w stolicy północnej Islandii – Akureyri – odbieram hot dogi przy stacji benzynowej sprzedawca informuje mnie, że uaktywnił się wulkan Bardarbunga. Było ponad tysiąc niewielkich trzęsień ziemi, podniosła się temperatura pod lodowcem. Może wybuchnie. Jeżeli tak, a pogoda dopisze, może być niezłe widowisko. Tylko na pogodę lepiej żebym nie liczył, w interiorze to rzadkość. Sprzedawca wskazuje drogę F26 jako jedyną, którą można się dostać w rejon wulkanu. W najbliższej odległości biegnie 20km od Bardarbunga – w linii prostej. Kaldera wulkanu Bardarbunga znajduje się w północnej części lodowca Vatnajokull zwanego Dyngjujokull (od drugiej strony wulkanu w rejonie Kverkfjoll znajdowałem się około tydzień wcześniej, wtedy jeszcze nie wykazywał wzmożonej aktywności).

Układanka zaczyna się składać w całość. Te samochody i ci ludzie w schronisku Nyidalur to byli z pewnością przedstawiciele służb wulkanologicznych i sejsmologicznych oraz służb ratunkowych. Po zbadaniu sytuacji w rejonie wulkanu Bardarbunga wrócili na noc do schroniska, by kontynuować prace w dniach następnych. Islandia jako zamożny kraj dokładnie monitoruje swoje wulkany i ma odpowiednie służby do tego. W islandzkich radiach i na islandzkich ulicach słowo Bardarbunga urosło do rangi najczęściej wymawianego, trwało oczekiwanie na erupcję.

Chociaż od tego czasu poziom zagrożenia i wprowadzone alerty falowały, to do chwili obecnej nie zanotowano erupcji, która miałaby wpływ na lotnictwo czy część Islandii znajdującą się w sąsiedztwie wulkanu. Pozostaje zatem czekać na dalszy bieg wydarzeń. A spektrum opcji jest szerokie, od potężnej erupcji po uśpienie wulkanu.

Bardarbunga jest stratowulkanem, zakończonym u szczytu kalderą o szerokości do 10km i głębokości do 700m pokrytą lodowcem Vatnajokull (lodem o grubości od 100/150 do 400m). Częścią dużego systemu wulkanicznego znajdującego się w tej części Islandii. Sąsiaduje z nim wulkan Grimsvotn 1719m n.p.m., dużo bardziej znany i aktywniejszy, ostatnią niewielka erupcję „zaliczył” w 2011 roku, tak samo jak niezbyt odległy wulkan Katla pod lodowcem Myrdalsjokull. Bliskość Grimsvotn od Bardarbungi powoduje, że zdarzają się problemy z oceną, który z tych wulkanów zwiększył swoją aktywność, a przy niewielkich erupcjach bywają trudności z przypisaniem ich do danego wulkanu. Wynika to z tego, że oba są pod lodowcem i niewielkie erupcje są notowane przez przyrządy choćby sejsmologiczne, ale niewidoczne dla ludzkiego oka. Ponadto znane są w historii erupcje pod tą częścią Vatnajokull, które miały charakter szczelinowych. To znaczy, że erupcje nie nastąpiły z głównych karterów, tylko magma przebiła się z kanału na powierzchnię poprzez powstałą szczelinę. Najczęściej jako ostatnią erupcję wulkanu Bardarbunga podaje się rok 1910, ale także w kolejnych latach wykazywał on aktywność (np. w 1996 i 2010r.). Zwłaszcza sejsmiczną. Jako, że wszystko działo się pod powierzchnią lodowca, a tenże wulkan nie należał w przeszłości do szczególnie monitorowanych, istnieją rozbieżności, czy te aktywności wulkanu miały charakter niewielkich erupcji, czy jednak skończyły się jedynie na aktywności sejsmicznej i podniesionej temperaturze.

Bardarbunga niepokoić może przede wszystkim z dwóch względów. Jest potężnym wulkanem, przykrytym lodowcem i drugą co do wysokości górą Islandii – 2009m n.p.m., oraz ze względu na jego erupcję z 1477 roku o sile VEI 6, co teoretycznie może się powtórzyć. Nigdy nie zanotowano silniejszej na Islandii. VEI czyli indeks eksplozywności wulkanicznej, to sposób mierzenia wielkości erupcji w oparciu o kilka różnych czynników, między innymi bierze się pod uwagę objętość wydobywającego się podczas erupcji materiału piroklastycznego. Indeks jest otwarty, a największe erupcje miały siłę VEI 8 (Yellowstone, Toba, Taupo). I tak Eyjafjallajokull w 2010 roku osiągnął siłę VEI 4. Co nie bez znaczenia, w rejonie Bardarbunga w przeszłości doszło do innych erupcji o sile VEI 6. W latach 1783-1785 wulkany Laki i Grimsvotn były miejscem erupcji o takiej mocy. Powstał wtedy pas szczelin (kraterów szczelinowych), których liczbę szacuje się na około 130. Natomiast w latach 934-940 siłę VEI 6 miała erupcja wulkanu Katla wraz z powstałymi szczelinami Eldgja.

Dwa największe zagrożenia w razie erupcji Bardarbunga są następujące. Gdyby do atmosfery przedostało się dużo popiołów wulkanicznych, a niekorzystny wiatr skierowałby je na tereny zamieszkane i uczęszczane przez samoloty, rolnicy i linie lotnicze poniosłyby duże straty. Drugim zagrożeniem są tzw. jökulhlaups czyli powodzie, w których wody z roztopionych śniegów i lodowców, ewentualnych jezior znajdujących się w kraterach i innych zagłębieniach, mieszają się z gorącymi popiołami wulkanicznymi i drobnym materiałem piroklastycznym, a następnie z ogromna prędkością ruszają w dół i dalej przemieszczają się korytami rzek, niszcząc wszystko co napotkają na drodze. Na Islandii w wielu miejscach możemy spotkać pustynie wulkaniczne po przejściu takich powodzi, najbardziej znane to Myrdalssandur i Skeidarsandurprzy drodze nr 1 w południowej Islandii. Powódź z 1996r jaka przeszła przez tą ostatnią za sprawą erupcji wulkanu Grimsvotn zniszczyła most i fragment drogi nr 1. I chociaż rejon Bardarbunga jest niezamieszkany, a kilka schronisk/campingów jakie znajdują się w tej części interioru łatwo ewakuować, to gdyby nastąpiła powódź, objęłaby ona tereny zamieszkane. To właśnie z powodu zagrożenia jökulhlaup ewakuowano turystów przebywających w pobliżu i zamknięto drogi na północ od Bardarbunga. Na wschód od F26 do F907 i F923, a na północ od drogi nr 1 drogi 862 i 864(tą ostatnią później odblokowano, jednocześnie grożąc zamknięciem fragmentu "jedynki"). W konsekwencji zamknięto drogi prowadzące miedzy innymi do takich atrakcji turystycznych jak: kaldera Askja i krater Viti, schronisko Kverkfjoll oraz do wodospadu Dettifoss. Inna sprawa czy te zakazy będą przestrzegane, w co wątpię. Turyści wydali zbyt dużo pieniędzy, by dostać się na Islandię i jedynie potencjalne zagrożenie związane z aktywnością wulkaniczną wielu z pewnością nie odstraszy.

W rejonie Bardarbunga zamontowano urządzenia sejsmiczne, GPS, kamery, m.in. w Kverkfjoll, w Hamarinn i na samym lodowcu. Wulkan też obserwowany jest z powietrza. Informacje o aktywności Bardarbunga można śledzić na stronie islandzkich służb: VEDUR i Bardarbunga. Informacje o zamkniętych drogach można uzyskać na: VEGAGERDIN. 

I na koniec coś jeszcze. W medialnych przekazach często pojawia się informacja, że alert podniesiono do poziomu pomarańczowego lub czerwonego, potem zmniejszono do pomarańczowego itd. Ten indeks, którym się posługują media to  Aviation colour code map for Icelandic Volcanic Systems. Kolor szary oznacza, że wulkan jest cichy, nie zaobserwowano nic niepokojącego, ale jednocześnie wulkan nie jest dostatecznie monitorowany. Kolor zielony oznaczana, że wulkan jest należycie monitorowany, jest spokojny bez zagrożenia erupcją. Kolor żółty wskazuje, że wulkan zwiększył swoją aktywność ponad stan spokoju, ale wzrost parametrów np. sejsmicznych i termometrycznych nie budzi jeszcze większych niepokojów. Kolor pomarańczowy to informacja, że wskaźniki są wyraźnie wyższe o tych w czasie spokoju i istnieje realne ryzyko erupcji. Kolor czerwony – lada chwila dojdzie do erupcji, erupcja jest w toku, mogło dojść do emisji popiołów wulkanicznych do atmosfery. W przypadku Bardarbunga był już kolor pomarańczowy, potem czerwony, ostatnio zmniejszony na pomarańczowy. Naukowcy uważają, że pod lodowcem doszło do niewielkiego wybuchu gazu i niewielkiej erupcji z udziałem lawy, nie było to jednak widoczne na powierzchni wulkanu i nie wywołało to żadnych zagrożeń. Zanotowano ponadto wstrząsy przekraczające 5 stopni w skali Richtera, a więc już znaczne. Ten lotniczy indeks to nie jedyny jaki stosuje się w przypadku aktywności wulkanów. Na świecie stosuje się najczęściej: Volcanic Alert Levels lub jego klony: 0 – cisza lub minimalne oznaki aktywności wulkanicznej; 1 – niewielka aktywność np. niewielkie wstrząsy, wyziewy gazowe, wyższe temperatury, brak zagrożenia wybuchem; 2 – gwałtowny skok wskaźników aktywności wulkanu sugerujący zagrożenie erupcją; 3 – kolejny gwałtowny wzrost wskaźników, znaczny wzrost wydobywających się gazów lub początek erupcji o niewielkiej skali; 4 – znaczna erupcja wulkanu, która może wykraczać poza jego obszar (poza jego masyw), ale mająca jeszcze charakter lokalny, 5 – duża erupcja zagrażająca znacznym obszarom poza masywem wulkanu. Są też inne skale np. od 1 - 4, gdzie 1 to już widoczna faza aktywności wulkanicznej, a 4 to „solidna” erupcja. 

Na zdjęciach:
01) Samochód służb ratowniczych przed schroniskiem Nyidalur przy drodze F26 (Sprengisandur) niedaleko wulkanu Bardarbunga.
02-03) Okolice lodowca Vatnajokull i wulkanu Bardarbunga.
04) Lodowiec Dyngjujokull (część Vatnajokull) od strony Kverkfjoll. W najwyższych partiach Dyngjujokull znajduje się kaldera Bardarbunga.
05) Fragment lodowca Vatnajokull w rejonie Skaftafell.
06-07) Most na najważniejszej drodze nr 1 okrążającej Islandię nad pustynią wulkaniczną Skeidarsandur. W 1996 roku w wyniku erupcji wulkanu Grimsvotn doszło do jökulhlaup czyli powodzi wulkanicznej, która most zniszczyła (zdjęcie nr 07). Jeżeli Bardarbunga wybuchnie, wystąpienie jökulhlaup będzie bardzo prawdopodobne.
08) Pustynia wulkaniczna Myrdalssandur powstała w wyniku jökulhlaups.
09) Mapa rejonu wulkanu Bardarbunga.


Znajdź mnie

Reklama

nationalgeographic-box.jpg
redbull-225x150.jpg
tokfm-box.jpg
tvn24bis-225x150.jpg

Reklama

Image
Klauzula informacyjna RODO © 2020 Grzegorz Gawlik. All Rights Reserved.Projekt NRG Studio
stopka_plecak.png

Search