Blog

Blog

Szybka Kolej Miejska w TRÓJMIEŚCIE – najgłupsze kasowanie biletów na świecie

Bilet kupiony: w kasie (Gdynia-Gdańsk, do 24km), w biletomacie (2km), u konduktora (4km)
Byłem do tej pory w 65 krajach, na 6 kontynentach, z komunikacji miejskiej korzystałem w tysiącach miast i miasteczek. Ale czegoś takiego nie widziałem. Zawsze gdy jestem w Trójmieście dziwuję się tak idiotycznym kasowaniem biletów. Aż postanowiłem o tym napisać.

 

Szybka Kolej Miejska czyli SKM, obejmująca Trójmiasto (Gdańsk-Gdynia-Sopot) i okolice, to tak naprawdę wolna kolej a składy, z których korzystałem bardziej nadają się na złom niż do wożenia pasażerów (aczkolwiek to się ma zmienić). Natomiast linię kolejową poprowadzono tak fajnie, że jest wygodna w użytkowaniu i mimo że niezbyt szybka, to sensownej alternatywy brak.

 

Turysta czy inny podróżny, który przyjedzie do Trójmiasta zapewne skorzysta z SKM-ki. Turysta zagraniczny również. Załóżmy, że jakoś mu się uda kupić bilet w automacie czy kasie. I tak jak wszędzie na świecie wejdzie z tym biletem do pociągu, czekając na konduktora, który skasuje bilet albo szukając kasownika. Chyba, że przed wejściem na peron, stację, są bramki i kasowniki, ale w polskich kolejach to forma niewystępująca. Zdziwi się bardzo, gdy za nieznajomość miejscowego systemu kasowania biletów, otrzyma mandat do zapłaty. O ile kontroler będzie znał choćby angielski i dogada się z podróżnym.  

 

Polscy turyści mają łatwiej, ale jedynie trochę. A w pewnych okolicznościach gorzej. Bo, o ile kontroler z cudzoziemcem się nie dogada i go puści wolno dla świętego spokoju, o tyle Polak nie będzie miał szans na podobną wyrozumiałość.

 

Gdyby nie trójmiejscy znajomi, którzy mnie poinstruowali wiele lat temu, mając zakupiony bilet postąpiłbym następująco. Wsiadłbym do pociągu. I szukałbym kasownika. Jeśli bym go nie znalazł, byłbym przekonany, że przyjdzie konduktor i skasuje mi bilet. Przecież to oczywiste.

 

Gdybym przyjął takie założenie, dostałbym mandat – od kontrolerów albo konduktora. Bo co z tego, że posiadam ważny bilet skoro go nie skasowałem. Z pewnością celowo – usłyszałbym. Zerknąłem na tabele tzw. opłat dodatkowych czyli mandatów i w skrajnym wypadku to koszt około 200zł, w optymistycznym, płatnym na miejscu, kilkadziesiąt złotych. Opłata dodatkowa za maksymalne skomplikowanie jednej z najprostszych czynności, autorstwa organizatorów systemu komunikacji w Trójmieście.

 

Skąd ma wiedzieć człowiek z poza Trójmiasta, że tutaj jest inaczej niż wszędzie na świecie? Wszystko na bilecie jest napisane – zaraz ktoś mi odpowie. Rzeczywiście, na bilecie SKM-ki jest pełno tekstu drobnym druczkiem. Po Polsku. Zagraniczny turysta ma więc przerąbane, tak samo Polak ze słabym wzrokiem, który zapomniał okularów. Nikt o zdrowych zmysłach nie czyta biletów doszukując się dziwactw. Takich jak o kasowaniu biletów w Trójmieście. Mam bilet to idę na pociąg. Stoi przy peronie, to wsiadam. Jestem w środku, mogę hobbistycznie poczytać co jest na bilecie. Na szczęście wziąłem lupę powiększającą, do tego mam okulary i latarkę pod ręką, mogę czytać. Przecież nie mam nic lepszego do roboty.

 

W tym ogromie tekstu jaki się na nim znajduje, skupię się tylko na fragmentach dotyczących kasowania biletu. Jest napis „TU KASOWAĆ” i drobniutkim drukiem poniżej: „przed wejściem do poc. i zachować do kontroli”. Jako prawnik, zwracam uwagę na składnię i dla mnie z tego sformułowania wcale nie wynika w sposób nie budzący wątpliwości, że trzeba skasować bilet przed wejściem do pociągu. Graficznie tak to ujęto, że można odrębnie odczytać oba zwroty, uznając tym samym, iż nie mają ze sobą związku. Poza tym, czy wszyscy uznają, że „poc.” to pociąg? Śmiem wątpić. Obracam bilet w innym kierunku i znajduję tam tekst o mikroskopijnej niemal czcionce. A tam m.in. „za skasowanie biletu w pociągu pobiera się opłatę wg Cennika usług przewozowych SKM. Bilet nieskasowany lub z wpisaną odręcznie datą jest nieważny.” Te dwa zdania dotyczą dwóch zupełnie innych sytuacji. We fragmencie tego drugiego ledwo widocznego zdania jest ważna informacja, że jeżeli nie skasujemy biletu, to tak jakbyśmy go nie mięli. Odwracam bilet, a tam cała litania drobnym druczkiem, w tym: „bilet kartkowy ważny jest dopiero po skasowaniu – kasowniki znajdują się: w tunelu, budynku dworca bądź na peronie”Dodam, że te informacje są tylko na bilecie kupionym w kasie. Na bilecie z automatu lub od konduktora ich nie ma.

 

Jeśli pociąg jeszcze nie ruszył, można biec, szukać. Jak ruszył, to „pozamiatane”. Trzeba liczyć na szczęście, że nam się upiecze. Kasowniki, nie zawsze działające, są poustawiane często w dziwnych miejscach. Trzeba się ich autentycznie naszukać i wiedzieć, że to kasownik. Dopiero tak skasowany bilet, staje się ważny. Bzdura nie z tej Ziemi!

 

O co chodzi w zdaniu: „za skasowanie biletu w pociągu pobiera się opłatę wg Cennika usług przewozowych SKM”? Wynosi ona 2,80zł. Gdy nie działa kasownik ukryty na stacji albo mamy 20 sekund do odjazdu ostatniego pociągu, możemy wyjątkowo skasować go w środku. Pod dwoma warunkami: wejdziemy przez pierwsze drzwi w pierwszym wagonie i uiścimy dodatkową opłatę 2,80zł konduktorowi. Jeżeli wejdziemy do innego wagonu i od razu udamy się do pierwszego, celem skasowania biletu, a po drodze złapią nas kontrolerzy, to zapłacimy mandat. Bo działaliśmy niezgodnie z regulaminem SKM, który mówi, że skasować u konduktora bilet możemy wchodząc do pociągu: „wyłącznie przez pierwsze drzwi do pierwszego wagonu licząc od czoła pociągu”Nie ma co się obrażać na regulamin, przecież oczywistym jest, że każdy kto przyjedzie do Trójmiasta i będzie chciał skorzystać z SKM-ki zacznie od czytania przepastnego regulaminu, dopiero później zajmie się kupowaniem biletu. Na forach internetowych znalazłem sporo opisów osób, które dostały mandat za nieskasowany bilety lub za to, że wsiadły do innego wagonu niż pierwszy, skąd ruszyły do wagonu pierwszego, a po drodze doszło do kontroli i wlepienia mandatu.

 

Kontrolerzy w SKM-ce robią łapanki, zazwyczaj atakują czwórkami, czasem nawet szóstkami. Są z zewnętrznej firmy. Znajomi z Trójmiasta wspominali, że i tak się polepszyło. Bo kiedyś byli chamscy i napastliwi, teraz nabrali trochę ogłady. Na dziesięć przejazdów SKM-ką w ciągu kilku dni, osiem razy byłem poddany kontroli. Przy czym zazwyczaj pokonywałem nie więcej niż 4 stacje. Poza Trójmiastem nieraz potrzebuję kilku lat, by zostać poddany tyle razy kontroli biletu w tego typu transporcie.

 

Na części stacji nie ma kas biletowych, są tylko biletomaty (automaty biletowe), na niektórych nie ma ani kas ani biletomatów(albo nie działają). To rodzi problemy. Bywa, że jest tak duża kolejka do biletomatu, że albo nie zdążymy na najbliższy pociąg albo musimy się pogodzić z dopłatą 2,80zł. Przy czym jeżeli nie ma biletomatu albo jest niesprawny, możemy uniknąć tej opłaty. Kupując bilet u konduktora, wchodząc pierwszym wejściem do pierwszego wagonu. Zazwyczaj wtedy jest kolejka do niego i gdy mamy do pokonania kilka stacji, pojedziemy za darmo, nie zdążymy kupić biletu. Kupując bilet w biletomacie, nie trzeba go kasować – jest skasowany i uprawnia do jazdy najbliższym pociągiem – wyjątek od reguły – ponadto możemy kupić bilet tylko ze stacji, z której ruszamy.

 

Kolejną bzdurą są bilety zależne od kilometrów. Tabele są rozbudowane. Tak jakby nie można było na terenie przynajmniej Trójmiasta wprowadzić jednego niedrogiego biletu niezależnego od kilometrów.

                                                 skm bilety 2 trojmiasto res

Na koniec podam jeszcze jedną ciekawostkę oraz dorzucę jedną uwagę. „Za przewóz rzeczy pod opieką podróżnego” trzeb zapłacić 5zł. Taka jest informacja na stronie www.skm.pkp.pl w zakładce: taryfy i przepisy – tabele opłat. Wszystko jasne, prawda? Taki zapis możemy rozumieć dowolnie. Jeżeli wezmę długopis do kieszeni i będzie on pod moją opieką płacę dodatkowo 5zł. Jeśli wezmę dziewczynę na przejażdżkę SKM-ką i będzie pod moją opieką, to też muszę zapłacić 5zł, no i kupić jej bilet oraz skasować przed wejściem do pociągu. Na szczęście, mimo że pomysły zarządzających SKM-ką są szalone, to nie aż tak bardzo.  By zrozumieć o co chodzi w zacytowanym zdaniu należy zajrzeć na stronę 60-tą, do dokumentu: Cennik Usług Przewozowych PKP SKM w Trójmieście sp. z o.o. (C-SKM).

 

My Polacy potrafimy skomplikować najbardziej banalną kwestię do granic absurdu. Jesteśmy jednym z najbardziej zbiurokratyzowanych i przeregulowanych krajów świata.

 

Zdanie na koniec. Mimo mojej wielkiej sympatii do Trójmiasta, system kasowania biletów w SKM-ce jest idiotyczny. Kasowniki do pociągów naprawdę nie są tak drogie. 

 

Na zdjęciach trójmiejska SKM-ka.


Znajdź mnie

Reklama

Wydarzenia

Brak wydarzeń

nationalgeographic-box.jpg
redbull-225x150.jpg
tokfm-box.jpg
tvn24bis-225x150.jpg

Reklama

Image
Klauzula informacyjna RODO © 2019 Grzegorz Gawlik. All Rights Reserved.Projekt NRG Studio
stopka_plecak.png

Search