Blog

Blog

Beskidy: 108-urodziny Chatki na Adamach (pod Solniskiem) w Lachowicach

Hala Janoszkowa (Lachów Groń), Beskid Żywiecki. Spokey: plecak Taurus65, kije Carphatian

200 lat odśpiewane, pyszny tort zjedzony, kiełbaski prosto z ogniska, także. Świetni ludzie, atmosfera, rozmowy. Górskie klimaty. Udana pogoda. Wędrówki po okolicznych masywach zaliczone.

Zamiast zostawić samochód w Lachowicach, niedaleko chatki, pozostawiłem go przy drodze na pograniczu Koszarawy i Przyborowa. Skąd do chatki miałem 7 godzin spaceru, a na plecach ponad 20 kilo rzeczy. Na początek szlak zielony na Mędralową 1169m, zwaną Wielkim Jałowcem (start z ok. 570m n.p.m.). Jest on bardzo rzadko uczęszczany, zaniedbany. Rozpoczyna się, ni stąd ni zowąd, przy drodze do Koszarawy. Po ponad dwóch godzinach idąc przez Jaworzynę 997m i Małą Mędralową 1042m, dotarłem na graniczny szczyt, ze Słowacją, skąd niewiele ponad dwie godziny do schroniska na Markowych Szczawinach i niecałe cztery godziny na Babią Górę. Mimo mgły i przelotnych opadów deszczu było ciepło, a wiatr niewielki. Bardzo lubię ten fragment Beskidów, bo czuć tu prawdziwie górską atmosferę. Potężne zalesione góry z nieodległym Pilskiem i Babią Górą. Poczucie znajdowania się w górach dużo większych i bardziej dzikich, niż to jest w rzeczywistości. Dla mnie ten fragment polskich Beskidów to bez wątpienia Beskid Żywiecki, ale niektórzy twierdzą, że to część Pasma Przedbabiogórskiego zaliczanego do Beskidu Makowskiego. Podobnie jest z umiejscowieniem Chatki na Adamach - pod Opuśniokiem i Solniskiem.

Na wycieczkę zabrałem kilka sztuk sprzętu do testowania, w tym plecak Spokey Taurus 65 (65 litrów) i kije trekkingowe Spokey Carphatian. Przypadkiem nazwa tych ostatnich świetnie pasowała do gór w których się znalazłem. W kijach ważne są dobrze wyprofilowane rączki, które nie obcierają dłoni i te takie były. System blokowania trzech segmentów kija działał jak należy, widiowa końcówka dobrze trzymała na kamieniach. Chociaż trochę padało, nie musiałem używać wbudowanego pokrowca przeciwdeszczowego w plecaku, materiał z którego go wykonano, zatrzymał wodę. Mimo sporego ciężaru (w tym jedzenie, napoje), system nośny pozwolił na wygodną wędrówkę. Przydały się też zaprojektowane funkcjonalne udogodnienia. Kieszonki w pasie biodrowym, kieszenie siatkowe po bokach, które mieszczą nawet półtoralitrową butelkę, boczne paski, gdzie przypiąłem kurtkę, i duża kieszeń doszyta na zewnątrz komory plecaka, gdzie świetnie zmieściły się mapy. W klamrze pasa piersiowego znajduje się gwizdek alarmowy. 

Z Mędralowej udałem się na Jałowiec 1111m, wędrując przez Halę Kamińskiego, Magurkę 1114m, Przełęcz Klekociny, Beskidek i Czerniawę Suchą 1062m, skąd jeszcze tylko Sucha Przełęcz i Hala Trzebuńska przed samym szczytem. Jałowiec to fajne miejsce na ognisko i dobry punkt widokowy, między innymi na Babią Górę i Pilsko. Niedaleko stąd było do mojego celu, czyli Chatki na Adamach. Po godzinie z groszami, idąc szlakiem niebieskim (m.in. przez Cichą Przeł.), a następnie zielonym koło wierzchołka Opuśnioka 819m, przed zmrokiem znalazłem się u celu. Na wysokości minimalnie przekraczającą 700m n.p.m. Chatka studencka na Adamach / Adamy / w Lachowicach / Pod Solniskiem (http://adamy.ou.pttk.pl/), znajduje się pod opieką Politechniki Gliwickiej, co nie jest bez znaczenia. Chatka mimo 108-lat jest bardzo zadbana, w świetnym stanie, z ogrzewaniem kominkowym, i wyposażona w nowoczesne toalety oraz prysznice. Z ciepłą wodą oczywiście. Bardzo przyjemne miejsce, z pięknym górskim widokiem na Beskid Makowski. Obecna chatka (z 1908r.) została postawiona w miejscu wcześniejszej z 1866 roku.

Dzień drugi, nazwijmy go - urodzinowym, spędziliśmy na przygotowywaniu uroczystości. Osobiście zająłem się tym co lubię najbardziej, czyli przyniesieniem drewna z lasu, rąbaniem i ogniskiem. Które tradycyjnie, w pierwszej fazie, przypominało dymiący wulkan. Ale zanim rozpaliłem ognisko, pomiędzy pracą, znalazła się chwila na wylegiwanie w słońcu. Połączone z testowaniem sprzętu. Mało delikatnym. Maty samopompujące muszą mieć dobry zawór, żeby nie uleciało powietrze i mata nie zamieniła się w karimatę. Mata Spokey Ultra Mat 600 nie zawiodła, a niewielkie rozmiary, pozwalały ją umieścić wewnątrz plecaka. W nocy zaś sprawdzałem śpiwór Spokey Ultralight 600M, którego niska waga i objętość, to bez wątpienia atuty. Dzięki temu, można na przykład zabrać do plecaka więcej płynów. Świetnym pomysłem są wbudowane pasy kompresyjne w pokrowcu. Po ich maksymalnym ściśnięciu, śpiwór zmieścił się prawie w kieszeni kurtki.

Ognisko, góry, fajni ludzie, gitara, pyszna kiełbasa oraz chleb prosto z ognia... czy ja muszę tłumaczyć, że było sympatycznie i smakowicie? Nie muszę. Nawet piekliśmy podpłomyki nad ogniskiem, na kijach wymaczanych w cieście. Później urodzinowy tort, dzieło Joasi, której być z nami nie mogło, ale w jednym kawałku dotarł on dzięki Sandrze, pełniącej w tym czasie funkcję szefa chatki. Finałem uroczystości były moje opowieści o wulkanach. Przywiozłem kawałek lawy i czapkę minionka głupka - Stuarta - pamiątki z wyprawy. Organizatorzy przywieźli sprzęt audiowizualny, a na stanie chatki jest także dobre nagłośnienie. Kolejny inżynierski patent, szacunek.

Znaczna część nocy minęła na rozmowach, by ostatniego dnia posprzątać chatkę, przygotować na nowych gości. I w drogę, do domów, w upalnym słońcu. Ruszyłem do mojego samochodu w okolicach Koszarawy, tym razem krótszą trasą, około 5-godzinną. Trzeba było spalić trochę kalorii wchłoniętych dzień wcześniej. W formie ciekawostki wspomnę, że mimo początku czerwca w lesie można było zbierać grzyby. Całkiem spore ilości borowików ceglastoporych.

O ile w drodze do chatki nie spotkałem żywej duszy, to tym razem ze 20 osób, zwłaszcza na szczycie Jałowca. Wydaje sie, że Chatka na Adamach położona jest w niewysokich górach, okoliczne szczyty przekraczają ledwie 800 metrów. Nie mniej, w półtorej godziny znajdziemy sie na Jałowcu 1111m n.p.m. Śmiało można stąd wyruszyć również na Babią Górę 1725m, najwyższy górski polski masyw poza Tatrami. Z Jałowca żółtym szlakiem przez Czerniawę Suchą i Lachów Groń 1045m, zszedłem do Koszarawy. Szczególnie godna uwagi na tym odcinku jest Hala Janoszkowa pod Groniem. Oferuje świetnie widoki na Beskid Żywiecki z Jałowcem,  Babią Górą, Pasmem Policy i Pilskiem, na Beskid Mały i Beskid Śląski. Jałowiec takiej panoramy nie zapewnia z powodu częściowego zalesienia. Z Koszarawy czekał mnie jeszcze spory spacer wzdłuż asfaltu. Grzmiało, zebrały się czarne chmury, ale nie padało.

Zanim wróciłem na Śląsk, na chwilę odwiedziłem wodospad w Sopotni Wielkiej na potoku Sopotnia (10m wysokości, ok. 620m n.p.m., pod wodospadem 5-metrowe wodne zagłębienie(kocioł eworsyjny)). Chcąc zrobić zdjęcie z kamienia wystającego z rzeki, zaliczyłem kąpiel, bo okazał się bardzo śliski. Powinienem to przewidzieć, ale nie przewidziałem. Znając jednakże swoje zamiłowanie do nieplanowanych przygód, w tym wodnych, byłem na to przygotowany. Ubranie z materiałów szybkoschnących, dokumenty, kluczyki do auta, pieniądze, pendrive`y - wszystko w woreczkach strunowych. Telefon wodoodporny, a upadając udało mi się utrzymać aparat fotograficzny nad lustrem wody i jeszcze działa. Co widać na załączonych zdjęciach.

Jesienny pobyt w Chatce na Adamach udokumentowałem: TUTAJ.

Na zdjęciach to wszystko o czym wyżej pisałem.


Znajdź mnie

Wydarzenia

Brak wydarzeń

Subskrybuj Mój Newsletter

Informacje o aktualnych wyprawach i wydarzeniach

Reklama

nationalgeographic-box.jpg
red-bull-225x150.jpg
tokfm-box.jpg
iexpert-225x150px.png

Reklama

Image
Klauzula informacyjna RODO © 2018 Grzegorz Gawlik. All Rights Reserved.Projekt NRG Studio
stopka_plecak.png

Search