Testy i Porady

Testy i Porady

REVOLUT – czy to jeszcze ma sens?

Na wstępie wyjaśnienie. W tym artykule zajmuję się tylko opisem doświadczeń z używania karty debetowej oraz aplikacji Revolut w temacie walut i podróżowania. Z podziałem na wady, zalety i elementy neutralne. Z krótkim wstępem na początku i podsumowaniem na końcu.

Revolut powstał w 2015 roku jak usługa do wymiany walut i płacenia nimi, ale zamienił się w coś… no właśnie nie bardzo wiem w co?

Ale po kolei. Jako miłośnik podróżowania byłem zachwycony ideą brytyjskiego Revoluta, jego materiały reklamowe gdy wchodził do Polski budziły wielki entuzjazm. W końcu będzie można tanio i wygodnie płacić w wielu obcych walutach, wymieniać je, tanio wypłacać pieniądze z bankomatów za granicą. Polskie banki pod tym względem miały ofertę bardzo ograniczoną i do tego drogą. Dla kogoś takiego jak ja, który używa nawet dwudziestu różnych walut w roku, nierzadko egzotycznych, nie miały oferty wcale. Jak za starych czasów pozostało jeżdżenie z dolarami i wymianą ich na lokalną walutę.

Więc gdy pojawił się Revolut zacząłem korzystać z jego usług i chciałem napisać artykuł-recenzję. Gdyby wszystkie reklamowe obietnice były prawdziwe, artykuł byłby bardzo pozytywny. Jednak od początku korzystania z Revoluta pojawiały się pewne problemy, a oferta nie była aż taka fajna jak się wydawało. Byłem w trakcie pisania artykułu, ale on w każdym kolejnym akapicie był coraz mniej optymistyczny, a ja w usługach Revoluta znajdowałem coraz więcej wad. Moja opinia o Revolucie stała się bardzo niejednoznaczna. Zarzuciłem pisanie artykułu i jednocześnie zacząłem szukać oraz testować ofertę konkurencji, która szybko się obudziła.

Teraz po kilku latach postanowiłem napisać artykuł od nowa, z własnych doświadczeń z Revolutem, lecz wykorzystując częściowo ten napisany kilka lat temu. Dla mnie Revolut od początku miał tylko znaczenie podróżnicze – jako internetowy kantor, jako możliwość płacenia kartą Revolut w różnych walutach, jako możliwość wypłacania z bankomatów. Taryfy płatne Revoluta dla moich potrzeb były (i są) nieatrakcyjne, korzystałem z podstawowej, do której nie ma co miesięcznego płatnego abonamentu.

WADY
Największa wada jest taka, że straciłem zaufanie do Revoluta, a tu przecież chodzi o moje pieniądze i szybki do nich dostęp w każdej chwili. Skutek tego może być tylko jeden, unikanie korzystania z usług Revoluta lub całkowita likwidacja konta. Fakt, że wprowadza jakieś nowe usługi finansowe nic nie zmienia. Jeśli nie mam zaufania do podstawowych funkcji Revolut to tym bardziej nie wezmę w Revolucie żadnego kredytu ani za jego pośrednictwem nie kupię akcji.

Już przy samym instalowaniu aplikacji były problemy, dopiero za którymś razem system prawidłowo odczytał zdjęcia obu stron dowodu osobistego, potrzebnego do autoryzacji. Straciłem tydzień prób. Dodam, że zdjęcia były wysokiej jakości, zrobione dobrym telefonem, czytelne. Dalszy proces rejestracji w Revolucie także sprawiał problemy, bo należało wskazać źródła zarobku i przesłać odpowiednie dokumenty. Nie było to ani intuicyjne ani bezproblemowe. Pierwsza próba skończyła się brakiem rejestracji. Dopiero czwarta wykonana dokładnie tak samo umożliwiła rejestrację w Revolucie. Ten problem miało wiele osób i wielu się poddało. Choćby szef Inpostu pan Rafał Brzozka przyznał w jednym z wywiadów, że próbował się zarejestrować, Revolut nie zaaprobował dokumentów o dochodach. Pan Rafał drugiej próby już nie podjął.

Potem kolejne dwa tygodnie straciłem na próbie zasilenia Revoluta pieniędzmi. Prób było ponad dziesięć, z różnych kont. Wymiana mejli i telefonów z moimi bankami, nikt nie wiedział o co chodzi. I do dzisiaj nie wiem co się stało, bo nagle udało się zasilić konto wykonując te same czynności. Żadne wsparcie ze strony Revoluta nie istniało. Pamiętajmy, że to się działo może nie w początkowej fazie istnienia Revoluta, ale jednak w okresie wczesnej młodości, może obecnie jest lepiej?

Revolut co jakiś czas może żądać ponownego potwierdzenia źródła dochodów i przesłania dokumentów (np. roczny PIT, faktura, wyciąg bankowy z otrzymanym wynagrodzeniem) – z których „przetrawieniem” technologia Revolut nierzadko ma problemy. Oczywiście w najmniej odpowiednim momencie, gdy człowiek jest na końcu świata, nie ma pod ręką takich dokumentów a szybko potrzebuje dostępu do własnych pieniędzy trzymanych w Revolucie, do których dostęp został zablokowany. Jeśli ktoś ma tylko Revolut – zostaje bez grosza. Rodzą się też pytania o ochronę prywatności - bo czemu Revolut ma znać nasze dochody, wiedzieć kto jest naszym pracodawcą albo jakie firmy płacą nam za usługi czy produkty?

●Jeśli zasilimy naszego Revoluta większą kwotą pieniędzy (np. kilka tysięcy dolarów), bo pilnie potrzebujemy środków, Revolut może nam zablokować dostęp do pieniędzy i zostaniemy bez grosza oraz będziemy musieli udowadniać Revolutowi skąd mamy pieniądze. Revolut to robi całkiem często, nie podaje przyczyny i jeszcze robi duże problemy podczas przesyłania dowodów, że te pieniądze uczciwie zarobiliśmy albo że ktoś naprawdę nam je przelał, a wtedy przez dłuższy czas nie mamy dostępu do konta (mogą to być nawet miesiące, a jak mamy płatne co miesiąc konto premium, opłatę swoją za czas zablokowanego konta Revolut pobierze). Będąc w kryzysowej sytuacji gdzieś na końcu świata albo na wakacjach nie ma nic przyjemniejszego niż zostać bez środków do życia i się tłumaczyć że nie jesteśmy przestępcami. Do tego jeśli ktoś zasilał nas ze swojego konta Revolut, to pewnie jemu też zablokują konto. Dla mnie te praktyki są nieakceptowalne i szokujące – tradycyjny bank nigdy nie zrobił mi takiego numeru, a banki stosować się muszą do tych samych przepisów. Tymi sprawami nieraz zajmowali się dziennikarze, ale odpowiedzi Revoluta były skandaliczne – formułki bez treści.

Przyjaciół poznaje się w biedzie, a więc Revolut na pewno przyjacielem nie jest. Gdy pojawił się koronawirus wywołujący chorobę COVID-19 nastąpiły lockdown`y. Linia lotnicza flydubai, w której na rok 2020 miałem zakupione kartą Revolut kilka biletów zapadła się pod ziemię, zero kontaktu, zero zwrotu pieniędzy. Uruchomiłem reklamację chargeback (procedura zwrotu środków za transakcję dokonaną kartą płatniczą realizowana przez bank/fintech, który wydał kartę i inicjowana przez klienta w sytuacji, gdy nie otrzymał on produktów albo usług, za które zapłacił). Sprawa ciągnęła się miesiącami. Sam musiałem się upominać co się dzieje? I wszystkie odpowiedzi Revoluta były takie, że działamy, bym był spokojny, że będzie dobrze, że pomogą. Efekt tej pomocy był zerowy. Pieniędzy nie odzyskałem. W mojej ocenie chargeback w Revolucie nie działa. Revolut nie potrafił, ale tradycyjne banki w podobnych sytuacjach jakoś mogły skutecznie załatwić reklamację chargeback. Natomiast co do flydubai to mógłbym napisać osoby artykuł. Linia lotnicza z Emiratów Arabskich ma obsługę klienta na tak samo nędznym poziomie jak Revolut, po wielu tygodniach dostałem jakieś vouchery, źle poksięgowane co do lotów, na inne kwoty niż były bilety, niższe, i mimo że do niczego już nie były mi potrzebne a gotówka owszem, zostałem zmuszony do poświęcenia tych pieniędzy lub na siłę do wykorzystania tych voucherów w niedalekiej przyszłości, gdy duża część świata pozamykana przez koronawirus. A jak wiemy sam wyjazd to nie tylko koszty biletu lotniczego.

Obsługa klienta i kontakt to jeden z najsłabszych elementów Revoluta. Trzeba jasno napisać, że można to tylko zrobić na czacie przez aplikację. Wpierw bot (rodzaj programu) próbuje zwykle nieudolnie pomagać, ale w końcu da się dotrzeć do czatu z żywym człowiekiem. Kiedyś tylko po angielsku, obecnie też po polsku. Dokumenty, dowody też można dodać tylko przez aplikację lub na czacie. Nie można do Revoluta zadzwonić ani wysłać mejla. Gdyby Revolut działał niezawodnie byłoby to akceptowalnie, ale tak nie działa. Przez kilkanaście lat używania kont i kart wielu banków tradycyjnych nie musiałem się z nimi kontaktować tyle razy, ile przez dwa lata korzystania z Revoluta. Z bankami praktycznie wcale się nie muszę kontaktować, bo wszystko działało, ale w razie czego mam każdą formę komunikacji do wyboru. Niestety kontakt i pomoc Revoluta przez czat jest słaba. To jest szczególnie uciążliwe podczas podróży, gdy nie mamy stałego dostępu do internetu, a sprawa przez czat jest wyjaśniana kilka dni lub dłużej, potem jeszcze pracownicy Revolut o coś pytają i trwa to w nieskończoność. A efekty pomocy żenujące. Też forma komunikacji bywa osobliwa, raz na pożegnanie anglojęzyczny konsultant Revoluta pożegnał mnie słowami: niech Bóg cię błogosławi.

Brak zaufania do Revoluta skutkuje tym, że skoro Revolut nie każe mi płacić za konto i kartę, to może się ona kurzyć w szafie. Gdyby nawet w podstawowej taryfie były comiesięczne płatności, natychmiast bym zrezygnował. Gdy pojawił się Revolut używałem w podróżach i płatnościach zagranicznych tylko jego, ale już po paru miesiącach widząc poważne wady, założyłem konta wielowalutowe w bankach tradycyjnych. Z których korzystam na co dzień a Revoluta obecnie używam bardzo rzadko i nie trzymam w nim prawie żadnych pieniędzy. Wszystko zmierza w kierunku bym przestał być całkowicie klientem tej firmy. Bo jak tu się nie wkurzać, gdy co chwilę z tym Revolutem jest coś nie tak. Po dłuższej przerwie w kwietniu 2021 postanowiłem w Dubaju skorzystać z karty Revolut przy płaceniu za metro, mając oczywiście środki na koncie, w różnych walutach, także w lokalnym AED. Transakcja nie przeszła i dostałem smsa od Revoluta: zablokowaliśmy kartę o numerze kończącym się na 1111, aby zapobiec oszustwu. Przejdź do aplikacji Revolut, aby podjąć wymagane działanie. A sytuacja jest taka. Mówimy o doładowaniu karty metra o wartości kilkudziesięciu złotych w kasie na stacji metra. Nie mam dostępu do internetu, by w aplikacji „podjąć wymagane działania”, a jak włączę transmisję danych może mnie to śmiało kosztować 100-200zł. Do tego jest 23:55, a o 00:00 odjeżdża ostatni skład metra z lotniska, do peronu korytarzami mam jeszcze 3 minuty marszu. W kasie nie przyjmują gotówki, płatność tylko kartą. Jak nie zdążę na ostatnie metro, za taksówkę na koniec Dubaju zapłacę dobre 500zł, gdy pojedynczy przejazd metrem to 8 zł. I przypomnę, mówimy o transakcji kartą na groszową kwotę w kasie publicznego metra. Na szczęście miałem też inną kartę wielowalutową, tradycyjnego banku, zapłaciłem w 5 sekund i zdążyłem na metro. Gdybym nie miał drugiej karty miałbym kosztowny problem, bo Revolut nie oddałby mi 500zł za niepotrzebną taksówkę, przecież „ratowali moje kilkadziesiąt złotych” i powinienem im być wdzięczny. Tylko, że nic podejrzanego ani żadnej próby oszustwa nie było. Wniosek. Lata upływają a w Revolucie nic się nie zmieniło, nigdy nie wiesz czy Revolut pozwoli ci skorzystać z twoich pieniędzy czy nie? Dla Revoluta każda wpłata, wypłata i każda płatność mogą być podejrzane. Gdy ponownie chciałem z Revoluta skorzystać pod koniec 2021 roku płacąc za promocyjny nocleg w Polsce na booking.com niecałe 100 złotych. I nadeszła data płatności więc obiekt chciał pobrać pieniądze, zdarzyła się dokładanie taka sama historia jak w Dubaju. Płatność nie została dokonana, bo Revolut zablokował mi kartę. W takiej sytuacji jeśli nie zareagujemy szybko na komunikat z bookingu, czyli nie podepniemy na przykład innej karty bankowej, stracimy promocję i zapłacimy drożej albo ten nocleg będzie już niedostępny - w każdym z tych przypadków stracimy pieniądze. Przez Revolut. To tylko dwa przykłady, ale na przestrzeni lat takich historii było więcej. Żaden tradycyjny bank nigdy nie wywinął mi ani jednego takiego numeru. Dlaczego robi tak Revolut? - nie mam pojęcia.

Internet jest pełen relacji klientów jak Revolut blokuje im konta, karty – na tygodnie, miesiące (a niektórzy na nie dostawali wynagrodzenie), żądając różnych dowodów na pochodzenie nawet niewielkich sum pieniędzy. Klienci przesyłają dokumenty, ale system ich nie akceptuje, pomoc czatu Revolut – jedynej formy komunikacji, jest żadna i potrafi trwać tygodniami. Ludzie nie mają dostępu do swoich pieniędzy, Revolut nie wyjaśnia dlaczego dokonuje blokad, ogranicza się do jakichś durnych lakonicznych formułek. Revolut blokuje, ale nadal pobiera opłaty abonamentowe lub wysyła monity że nie zapłacono za abonament zablokowanego konta, którego nie można w żaden sposób zasilić pieniędzmi. Revolut w takich sytuacjach powołuje się na swoje regulaminy, które są tak napisane że nikt nic z tego nie rozumie i nikt ich nie czyta, bo jakoś inne firmy finansowe/banki też je mają, też ich nikt nie czyta, ale nie blokują pieniędzy i nie robią klientom idiotycznych problemów. Bo przecież ludzie korzystają z usług Revolut dokładnie tak samo jak w innych fintechach i bankach i w tych innych wszystko jest w porządku, a w Revolucie nie wiadomo dlaczego nie? Może jakby Revolut zapłacił kilka wysokich kar wobec państwowych organów nadzorczych i kilka wysokich odszkodowań klientom, za pozbawienie ich środków do życia, zmieniłby swoje praktyki? Nigdy nie spotkałem się z taką sytuacją w banku tradycyjnym. To jest tym bardziej niezrozumiałe i szokujące, że działania Revoluta bardzo mu szkodzą. Tak doświadczeni klienci i przyszli potencjalni klienci słyszący te historie nie będą korzystać z Revoluta. Bo mieć zawsze bezproblemowy dostęp do swoich pieniędzy to kwestia fundamentalna. Nie ma nic ważniejszego! Skoro Revolut nie może tego zapewnić, to jest niewiarygodny. Można odnieść wrażenie, że dla Revoluta każda transakcja przy jego użyciu może być uznana za podejrzaną, więc najlepiej ją zablokować, zablokować konto i kartę, a klient niech się później tłumaczy że nie jest złodziejem, przestępcą i nie wiadomo czym jeszcze. Skandaliczne. Można się poczuć, że to Revolut próbuje nas okraść i oszukać i w zasadzie sprawę powinno się zgłosić policji. A tłumaczenie tego skomplikowanymi regulaminowymi niuansami, błędnymi algorytmami systemu czy błędami sztucznej inteligencji z której korzysta Revolut to nie są żadne wytłumaczenia. Te historie dotyczą uczciwych ludzi, którym nagle Revolut poprzez blokadę zarzucił że są być może finansowymi przestępcami. I jak tu się nie wkurzyć. Wystarczy wpisać w internetowej wyszukiwarce "blokada Revolut" a wyskoczy mnóstwo artykułów. O innych podmiotach rynku finansowego nie ma na ten temat nic lub prawie nic. Zupełnie nie rozumiem po co Revolut to robi?

●Takiego numeru jak ten również. Kupuję bilety lotnicze, za które mam zapłacić w walucie obcej, ale nie mam odpowiedniej sumy pieniędzy na swoim koncie w Revolut. Zasilam je równowartością trzystu dolarów i wtedy Revolut mnie informuje, że ze względu na standardową procedurę muszę zweryfikować źródła pochodzenia moich pieniędzy. I do tego czasu nie mogę doładować ani grosza a konto Revolut zostało zablokowane. Jestem 8 tysięcy kilometrów od domu, w Azji, w kawiarni. By nie stracić rezerwacji lotniczej w dobrej cenie zapłaciłem bankową kartą walutową – błyskawicznie, po bardzo atrakcyjnym kursie, a potem przez kilka dni podejmowałem próby jak odblokować konto Revolut i mieć dostęp do moich pieniędzy. Marnując czas zamiast zwiedzać. Kto mi za to odda pieniądze, zapłaci za nerwy i stres?

Karta Revolut nie działa wszędzie, nie zawsze da się nią zapłacić w sklepie czy na stacji benzynowej za granicą, bo pojawiają się niezidentyfikowane problemy oprócz opisanego blokowania karty przez Revolut. Na przykład też Wizzair nie pozwala od dłuższego czasu, w tym w chwili pisania tego artykułu, płacić kartą Revolut w swoich samolotach. Wynika to być może z tego, że Revolut wydawał karty typu prepaid (przedpłacone) a nie debetowe. Czytałem, że w 2021 roku Revolut wzywał do wymiany starszych kart na karty debetowe, co ma także związek z tym, że zbudował własną infrastrukturę do przetwarzania i rozliczania transakcji. Wcześniej korzystał z podmiotu zewnętrznego. Głośna była wielogodzinna awaria w lecie 2018 roku, gdy karty nie działały. Na mojej karcie nie ma żadnego oznaczenia czy jest to karta debetowa czy prepaidowa, Revolut nie wezwał mnie dotąd do jej wymiany. Karta płatnicza której nie możesz zaufać, nigdy nie wiesz czy nią zapłacisz czy nie, ani ile – jest dla mnie bezużyteczna. Revolut ma też karty wirtualne, czyli nie istnieją fizycznie a tylko w aplikacji, do płacenia online lub przez telefon. Z częścią kart Revolut były takie problemy, że korzystając z nich w Polsce, były traktowane jak karty zagraniczne i część bankomatów pobierała z tego tytułu prowizje np. euronet. W tym ciągłym Revolutowym zamieszaniu ciężko się połapać.

●Revolut ciągle miewa pewne problemy techniczne, na dużo mniejszą skalę niż gdy startował, ale jednak. To PIN nie działa i nie można się zalogować mimo że jest poprawny, to nie można zasilić konta Revolut pieniędzmi. Albo pojawia się komunikat w trakcie korzystania z aplikacji: niestety coś poszło nie tak, proszę spróbować później. Choć nie są to częste zdarzenia, których w ogóle nie powinno być, to dzieją się oczywiście w najmniej odpowiednim momencie. Do tego trzeba regularnie aktualizować aplikację, bo inaczej też możemy nie mieć dostępu do pieniędzy.

Choć Revolut chwalił się od początku tym, że obsługuje wiele walut, to był tu od zawsze pewien haczyk. Bo tak naprawdę Revolut wspierał około 20 najbardziej popularnych i stabilnych walut, dzięki możliwości zakładania subkont, na których można było je trzymać. Gdy piszę ten artykuł takich walut jest około 30. Tylko że na świecie walut jest ponad 200. I Revolut nie obsługuje w postaci subkont walutowych choćby tak popularnych kierunków wyjazdowych jak Tanzania, Gruzja, Armenia, Tunezja, Wietnam, Indonezja czy Brazylia. Revolut chwali się, że można płacić w ponad setce walut, mimo że nie mamy subkont. Wtedy zostaną ściągnięte środki z subkonta z najwyższym saldem i przeliczone po kursie międzybankowym (korzystniejszym niż kantorowy). Tylko w weekend Revolut sobie doliczy jeszcze prowizję, bezpłatne limity obracania walutami w darmowej taryfie są bardzo nędzne, a w ogóle od wymiany niektórych walut Revolut zawsze pobiera prowizję i może ona mieć różną wysokość, dotyczy to na przykład waluty rosyjskiej, ukraińskiej, tajlandzkiej. Waluty mogą się zmienić, prowizje też. Skomplikowane i nic wyjątkowego na tle konkurencji, a do tego coraz częściej od niej droższe. Revolut tylko na samym początku istnienia, przez krótki czas, miał świetne kursy wymiany walut, nie miał prawie żadnych opłat ani limitów i miał bardzo proste zasady. W mojej ocenie już nic z tego nie zostało.

●Można zrozumieć że fintech jak Revolut się rozwija, zmienia, tylko tych zmian jest za dużo, są zbyt kłopotliwe i zwykle klient na tym traci w postaci nowych czy wyższych opłat i prowizji, o straconych nerwach nie wspominając. Brak stabilności przy tego typu usługach jest bardzo dotkliwy. Na przykład na początku roku 2021 gdy Revolut uzyskał litewską licencję bankową, zlikwidował polskie numery kont i nakazał korzystać z litewskich. To spowodowało problemy i nierzadko koszty, gdy ktoś wcześniej na polskie konto w Revolut otrzymywał wynagrodzenie czy je zasilał pieniędzmi. Doszło do takiej paranoi, że trzeba było dokładnie sprawdzać w jaki sposób zasilać swojego Revoluta, jaką walutą, by nie ponosić z tego tytułu negatywnych kosztów finansowych. Też banki tradycyjne, którym Revolut od początku się nie podobał ciągle potrafią utrudniać korzystanie z niego lub przynajmniej na tym dodatkowo zarobić. Pojawiają się problemy z zasileniem Revoluta przy użyciu kart bankowych albo banki naliczają duże opłaty. Są problemy, gdy ktoś posiada wspólne konto z małżonkiem/małżonką i chce podpiąć kartę z tego konta do Revolut. Czyli by zasilić pieniędzmi Revolut wysyłając je z naszego konta i nie mieć problemów oraz nie ponosić wysokich opłat musimy sprawdzić jaka waluta będzie najlepsza, jaka opłata będzie za przelew do Revoluta, a może nam się to nie opłaca i lepiej użyć Google Pay albo karty bankowej, ale trzeba się upewnić jakiej i jak to zrobić by nie ponosić prowizji czy przewalutowań. Ufff, skomplikowane. Ale niby jest wybór. Albo zrobić to szybko ryzykując stratę pieniędzy albo zmarnować godzinę i szukać informacji aby się upewnić, że w tym wypadku nie poniesiemy dodatkowych niepotrzebnych kosztów. A że w Revolut ciągle się coś zmienia, wypadałoby za każdym razem sprawdzać takie rzeczy, jeśli nie korzystamy z takich usług codziennie. No i przy każdej transakcji Revolut może nabrać tylko sobie znanych podejrzeń i zablokować nam dostęp do konta i karty. 

Revolut się rozwija, co w dużej mierze polega na tym, że rośnie liczba opłat, prowizji, a korzystanie z usług jest coraz bardziej skomplikowane. Dziennikarze próbują w swoich artykułach zebrać te zmiany i przetłumaczyć na ludzki język. Na przykład od 23 kwietnia 2021 Revolut dokonał wielu negatywnych zmian dla użytkowników wszystkich taryf, też tych płatnych, ale najbardziej się skupił na darmowej taryfie, którą ma większość użytkowników Revolut. Zmniejszył limity bezpłatnych wypłat czy przelewów do żenujących poziomów. Bezpłatne wypłaty z bankomatów do 800zł miesięcznie w bezpłatnej taryfie (potem prowizja 2%) i w najniższej płatnej, a w kolejnych 1600 i 3000zł. W bezpłatnej taryfie można zrobić tylko 5 bezpłatnych wypłat, ale przy tak niskiej kwocie jak 800zł (ok. 170euro) to nie jest ograniczenie, bo na wakacjach taka kwota przy rodzinnym wyjeździe znika w sekundę, więc jedna, dwie wypłaty wystarczą. A pamiętajmy że jeszcze bankomat w danym kraju też może pobrać od nas prowizję plus ryzyko przewalutowań, gdy nie mamy odpowiedniej waluty na koncie. W dwóch pierwszych taryfach można miesięcznie wymienić bezpłatnie waluty o równowartości 5000zł, co też jest bardzo niską kwotą (wcześniej było 20.000zł) oraz wszystkie płatności międzynarodowe są płatne. W nich też najwyższe są różne opląty i prowizje, ale w dwóch najdroższych abonamentach też są opłaty i prowizje a limit bezpłatny transakcji międzynarodowych niewielki. Do tego wysokość prowizji i opłat jest zależna od dni tygodni, od rodzajów walut. Przelewy europejskie SEPA są jeszcze darmowe. Natomiast inne przelewy z przewalutowaniem mają wysokie opłaty.

●Revolut rozbudował system płatnych abonamentów (od 15 do 50zł miesięcznie), bo bardzo chce, by wszyscy użytkownicy taki płacili. Czyli sprzeniewierzył się swojej startowej idei, że w Revolut nie płacisz za to, za co tradycyjne banki każą ci słono płacić. Na tym zbudował swój sukces. W tych dwóch najdroższych taryfach jest sporo pierdół jak „ekskluzywne wzory kart płatniczych”. Ale co ciekawe, po wejściu na stronę Revolut bardzo mocno się rzuca w oczy: „dołącz do Revolut bezpłatnie” – czyli zacznij od bezpłatnej taryfy, którą szybko tak cię zniechęcimy, że przejdziesz do płatnej… albo zlikwidujesz konto w Revolut. W ogóle Revolut wprowadził wiele usług w najdroższych taryfach, które mają brzmieć efektownie, ale mało komu są potrzebne jak: „bezpłatny dostęp do lóż na lotniskach dzięki SmartDelay za loty opóźnione o ponad godzinę” .

Revolut stał się skomplikowany. Ilość pułapek i tematów na które trzeba zwrócić uwagę przy korzystaniu z Revoluta jest bardzo męcząca. A gdy się na nic nie zwraca uwagi korzystanie z Revoluta może okazać się drogie i nieopłacalne. Pewnie o to chodzi. Decydujesz się na Revolut i myślisz, pieniądze będę wymieniał w tygodniu by nie płacić weekendowej prowizji a na weekendowych wycieczkach zagranicznych nie będę płacił Revolutem by też nie płacić dodatkowej prowizji, a może będę sobie robił "wycieczki weekendowe w tygodniu". W praktyce potem walutę i tak wymienia się w weekend bo jest taka potrzeba i płaci się kartą w weekend, a więc dodatkowe prowizje. Tak samo bardzo szybko można przekroczyć limity bezpłatnych wypłat z bankomatów. Na szczęście są na rynku usługi wielowalutowe dużo prostsze od Revolut i mają atrakcyjne ceny cały czas, przez 7 dni w tygodniu, bez pułapek i ciągłego myślenia czy jak użyję Revoluta zapłacę jakąś dodatkową prowizję/opłatę. Rozwój tego rynku, transakcji wielowalutowych, zawdzięczamy innowacyjnemu Revolutowi. Tak jak często bywa uczniowie przerośli mistrza, a mistrz stał się dziadersem (popularne słowo oznaczające kogoś kto w sposobie myślenia i działania jest przestarzały i niespełniający nowoczesnych oczekiwań). Istny paradoks. Szansa że wykonasz jakąś czynność w Revolucie bezpłatnie, jest niewielka i regularnie maleje. Jeśli ktoś lubi uczyć się na pamięć zasad naliczania prowizji i opłat, to proszę bardzo, ja nie lubię.

NEUTRALNE
●Dostęp tylko poprzez aplikację mobilną Revolut – dla jednych zaleta, dla innych wada, dla jeszcze innych – bez znaczenia. Ale widocznie tak dużo ludzi narzekało na brak wersji desktop na komputery, że Revolut się ugiął i na koniec roku 2020 uruchomił taką wersję (tylko podstawowe funkcje). Niestety przez te kilka lat od startu firmy znacznie popsuto i skomplikowano aplikację na telefony, ale jeszcze nie jest tak źle, by tą aplikację Revolut zaliczyć jako wadę. Nie jest już tak prosta, wygodna i intuicyjna jak na początku, za to wersja desktop przyda się tym co nie lubią małych ekranów, mają duże palce albo coś niedobrego (czego nie życzę) stanie się z ich telefonem.

●Zauważyłem że strona Revolut.com ma więcej informacji poradnikowych w języku polskim to dobrze, ale z drugiej strony źle, bo świadczy jak skomplikowanym produktem staje się Revolut. Korzystając z banków i ich kart, zwykle nie muszę czytać żadnych instrukcji, bo wszystko jest przejrzyste i intuicyjne, a korzystając z Revolut w podobnych czynnościach zwykle muszę znaleźć informację jak to działa w tym przypadku. A przecież Revolut gdy startował chwalił się że jest taki prosty w użyciu i tak dużo lepszy od banków. W chwili pisania tego artykułu nie podzielam tej opinii. Za to gratulacje dla części banków, które przeszły rewolucję i wzorując się na Revolucie „pokonały go jego własną bronią”. A na początku walczyły z Revolut i jego użytkownikami.

●Revolut wchodząc na rynek jako start-up szczycił się, że nie jest bankiem, dlatego jest dużo atrakcyjniejszy dla klientów niż bank. Revolut był instytucją pieniądza elektronicznego, ale obecnie jest to Revolut Bank, bo firma posiada i korzysta z licencji bankowej na Litwie (zdaje się, że od 2018 roku) i zamierza korzystać też z licencji uzyskanych w innych krajach. Niestety Revolut dzisiaj pod względem skomplikowania i pułapek finansowych przypomina bank, a znaleźlibyśmy banki bardziej przyjazne, bliższe idei Revoluta z 2015 roku, niż Revolut obecnie. Dzięki licencji bankowej chronione są depozyty do 100 tys. euro – wiem że nie dla wszystkich jest to zaleta, bo dla części klientów Revolut był fajny gdy nie był bankiem, bo oni po prostu banków nie lubią. Za to Revolut jako bank ma dużo większe możliwości działania. 

●Revolut w 2021 wprowadził usługę Stays Revolut, znowu mrugając okiem do miłośników podróżowania. To ma być konkurencja dla usług typu booking.com, airbnb. Usługa ma pozwalać na rezerwację noclegów w atrakcyjnych cenach i jeszcze oddawać nam część zapłaconej ceny w formie cashback. Tylko wynajmujący to nie instytucje charytatywne i taką usługę cashback za którą to oni zapłacą, wliczą w swoje ceny lub po przyjeździe będą szukali u klientów dodatkowych opłat za parking, ręcznik, opłaty lokalne, droższe śniadanie. Tak naprawdę to tylko zabieg marketingowy. A ze względu, że Revolut bardzo nadwyrężył moje zaufanie, nie ma we mnie entuzjazmu do Stays Revolut. Na rynku jest wiele usług tego typu na bardzo wysokim poziomie, które osobiście przetestowałem w różnych sytuacjach i jestem z nich zadowolony. Podobnie jest ze sprzedażą akcji i kredytami, co również Revolut oferuje. 

●Po kilku latach istnienia Revolut dał możliwość handlu kilkoma najpopularniejszymi kryptowalutami. Zamieszczam tą usługę w tym miejscu, bo dla mnie ona nie ma znaczenia, nie korzystam. Z artykułów prasowych wiem, że spotkała się ona z dużym zainteresowaniem, ale wskazywały one również na wady, jak wysokie kursy i prowizje, brak możliwości zakupionej kryptowaluty wycofania na portfel zewnętrzny czyli poza aplikację Revolut.

Revolut chce być multinarzędziem finansowo - ubezpieczeniowym i dodaje coraz nowe opcje, przez co staje się coraz bardziej skomplikowany. Pół biedy gdyby działał idealnie, ale jego technologia potrafi zawodzić. Więcej, teza zawarta w pierwszym zdaniu już nie wystarcza Revolut, bo chce być chyba narzędziem do wszystkiego, skoro wchodzi w usługi noclegowe i wynajmu nieruchomości. A znamy powiedzenie, że jak coś jest do wszystkiego, tak naprawdę jest do niczego. Mimo że ten artykuł jest krytyczny wobec Revolut, nie chciałbym aby tak się stało, raczej życzyłbym sobie tego, by w Revolut znów było – prosto, tanio, wygodnie – i wyeliminował blokowanie dostępu klientom do ich pieniędzy oraz technologiczne wpadki.

ZALETY
Dla mnie największą zaletą brytyjskiego Revoluta jest to że powstał, wszedł do Polski i przyśpieszył oraz usprawnił cały system bankowy w zakresie kont wielowalutowych i wygody obsługi. Po pojawieniu się Revoluta konkurencja bankowa zareagowała, stworzyła swoje produkty, które dzisiaj coraz częściej są lepsze od Revoluta, a atrakcyjne kursy międzybankowe standardem. Czyli Revolut zrobił swoje, Revolut może odejść. Choć nie obraziłbym się na „nowe otwarcie” Revoluta, który wróciłby do korzeni w jeszcze lepszym stylu niż miało to miejsce w 2015 roku – tylko czy to jest w ogóle możliwe? W każdym bądź razie dzisiaj korzystam na co dzień z kart i kont wielowalutowych banków tradycyjnych, które dzięki Revolutowi przygotowały atrakcyjną ofertę. 

Ubezpieczenia turystyczne z których nie korzystałem. Revolut się chwali, że dzięki geolokalizacji płaci się tylko za dni zagranicznej podróży, że można łatwo dodawać inne osoby do ubezpieczenia, rozszerzać je czasowo i o rodzaje aktywności, a w płatnych taryfach jest za darmo. Oczywiście wg Revolut jego ubezpieczenie jest najlepsze, zapewnia najlepszą opiekę medyczną, w najniższej cenie. Tylko że na rynku jest mnóstwo ubezpieczeń turystycznych w dobrych cenach, które można zakupić poprzez kilka kliknięć.

Revolut wprowadził sporo usług w płatnych taryfach, jak priorytetowa obsługa klienta na czasie, aplikację Revolut Junior, program cashback, różne ubezpieczenia w tym ubezpieczenie zakupów (z wieloma haczykami), usługę zarządzania subskrypcjami. Revolutovi się marzy bycie centrum zarządzania domowymi finansami, z którego aktywnie korzystają wszyscy domownicy w Polsce i za granicą, płacąc abonament oraz opłaty i prowizje. Tylko czy aby ta potężna liczba usług i poziom skomplikowania na pewno zachęcają do korzystania z Revolut? Mnie na pewno nie. No i nigdy nie wiesz czy Revolut nie zablokuje ci twoich pieniędzy. A w tym wypadku pieniędzy całej rodziny.

●Zaleta już nieaktualna, bo gdy Revolut startował miał świetne kursy wymiany walut, duże limity przed naliczaniem dodatkowych opłat za wymianę walut i korzystanie z karty Revolut. Był bezkonkurencyjny dla klientów indywidualnych. Dzisiaj atrakcyjne międzybankowe kursy wymiany walut to nic nadzwyczajnego, a Revolut wprowadził dużo opłat i prowizji. Jego oferta jest dużo mniej atrakcyjna i nie jest wyjątkowa. Wymiana walut nadal następuje natychmiast poprzez użycie aplikacji – ale to też już nie jest nic wyjątkowego na rynku.

●Revolut nie spełnił moich oczekiwań, ale firma istnieje, rozwija się, szuka nowych pomysłów i nowych klientów. Życzę jej dobrze. Pojawienie się Revoluta to bardzo korzystne zjawisko. Dzięki Revolutowi wkroczyłem w świat usług wielowalutowych (a nie tylko złoty, euro, funt i dolar), mogę korzystać z kart wielowalutowych różnych banków, a także z technologicznych naśladowców jak: niemieckie N26 (usługi w euro), brytyjskie Curve (integrator wszystkich naszych kart płatniczych z cashback i możliwością cofnięcia transakcji i podmianą karty), czeskie Twisto (z funkcją odroczonych płatności, które miało być realną konkurencją dla Revolut, ale wprowadzane opłaty i prowizje marnują cały potencjał), hiszpańskie BNC10 (nazywane hiszpańskim Revolutem), holenderskie Bunq (bunq travel card jest jednocześnie kartą kredytową i prepaid), brytyjskie Wise (obecnie można mieć subkonta w 54 walutach, wiele egzotycznych), belgijski Aion Bank wcześniej Banca Monte Paschi Belgio, wymyślony na nowo przez twórcę Alior Banku Wojeciacha Sobieraja (główna idea jest jak w Netflixie, płacisz co miesiąc abonament i dane usługi bankowe masz zawsze za darmo, Aion ma też oddział bankowy w Polsce, Aion - Alior - całkiem podobne nazwy), brytyjski fintech Monese (konto wielowalutowe z naciskiem na futna i euro, w Polsce nie oferuje bezpłatnej taryfy, choć jest taka w UK), litewska Paysera (konto wielowalutowe, w internecie często wyskakuje że Paysera to konto wolne od komornika, bo nie jest zarejestrowane w Polsce), brytyjski WorldRemit (przekazy pieniężne w ponad 150 walutach w atrakcyjnych cenach) czy od lat znany amerykański PayPal (płatności online i przekazy pieniężne w wielu walutach). Podobnych fintechów na polskim rynku można by wymienić jeszcze przynajmniej kilkanaście, w tym polskie: Cinkciarz.pl (jako Conotoxia na wielu innych rynkach, jest to kantor internetowy(tego typu firm na rynku jest dużo), przekazy pieniężne, pożyczki, forex, kryptowaluty). Skromną wersję podobną do Revoluta – IgoriaCard (karta wielowalutowa prepaid), a także szumnie zapowiadany jako "Polski Revolut" fintech ZEN (licencja centralnego banku Litwy), który wystartował pod koniec 2020 r. (konto wielowalutowe, z mocnym naciskiem na przedsiębiorców, ochrona zakupów, caschback itp., ale od początku dogonił a może i przegonił Revolut pod względem wysokości opłat). Praktycznie każdy fintech czy bank ma usługi wielowalutowe dla klientów indywidualnych i dla firm. Prawie każdy tradycyjny bank w Polsce ma dzisiaj konto (wielo)walutowe, kantor internetowy. Zwykle najlepiej w rankingach wypadają: Alior Bank, Mbank, Santnder, ING. Konkurencja to lepsza jakość i atrakcyjniejsza oferta, to Revolutowi bardzo się przyda, a najbardziej nam konsumentom.

PODSUMOWANIE

Gdy Revolut wchodził na rynek chwalił się, że ma bardzo proste zasady, bardzo przyjazną aplikację, jest tani i wygodny. To się bardzo szybko zdezaktualizowało a dzisiaj Revolut przypomina banki – molochy, gdzie pełno opłat i prowizji, ciągłe ich zmiany – jest coraz drożej, skomplikowane zasady korzystania oraz mnóstwo pułapek, gdzie można się nadziać na kolejne opłaty i prowizje. Pod tym względem Revolut przebił już niejeden bank. Tylko w banku istnieje jakaś ścieżka reklamacyjna, a obsługa klienta w Revolucie jest taka jakby jej nie było.

Odnoszę wrażenie, że Revolut już nie chce klientów dla których powstał. Czyli podróżujących, wymieniających waluty. Szanujących swoje pieniądze, którzy nie lubią być naciągani przez instytucje finansowe. Widocznie byliśmy zbyt mało dochodowi dla fintechu a obecnie już banku. I próbuje nas zniechęcić, pozbyć się – skutecznie. Jednocześnie poszukuje klientów na inne usługi rynku finansowego, które pozwolą mu zarobić znacznie więcej i szybciej. Przedstawia się jako rosnąca w siłę platforma do sprzedaży kryptowalut, akcji, oferuje kredyty i karty kredytowe, konta oszczędnościowe (sejfy Vault). I skupiony jest na ekspansji poza Europą.

Jeśli ktoś potrzebuje mieć dostęp do własnych pieniędzy w każdej chwili, niezawodnych usług wielowalutowych, prostych i tanich. To Revolut żadnego z tych kryteriów nie spełnia.


nationalgeographic-box.jpg
redbull-225x150.jpg
tokfm-box.jpg
tvn24bis-225x150.jpg

Reklama

Image
Klauzula informacyjna RODO © 2022 Grzegorz Gawlik. All Rights Reserved.Projekt NRG Studio
stopka_plecak.png

Search