Artykuły

Felietony i Wywiady

Jedno lotnisko dla Krakowa i Katowic

Lotnisko w Katowicach-Pyrzowicach.

Za każdym razem, gdy szukam biletów lotniczych i nie znajduję ich w ofercie lotnisk: w Katowicach oraz w Krakowie, zastanawiam się, czemu kilkanaście lat temu nikt nie pomyślał o jednym wspólnym dla obu aglomeracji?

Czytam o inwestycjach prowadzonych na obu lotniskach i cieszy mnie ich rozwój. Ale mam nieodparte wrażenie, że dublowanie podobnych inwestycji na obiektach położonych tak blisko siebie to marnowanie pieniędzy. 

Zwyciężyły lokalne egoizmy, każdy chce mieć swoje międzynarodowe lotnisko, a ponadto jest dwa razy więcej stanowisk do obsadzenia. Poza pracownikami, cała reszta mieszkańców obu regionów traci na tym, że są dwa lotniska tak blisko siebie zamiast jednego, dużego.

Położenie i komunikacja 

Krakowskie lotnisko znajduje się niewiele ponad 10km od centrum miasta (trochę za blisko), pośród wzgórz, otoczone zabudową i ważnym arteriami komunikacyjnymi. Przez co ma utrudnione możliwości rozwoju, zwłaszcza z powodu zbyt krótkiej drogi startowej, która ma 2550m (w przekazie publicznym zazwyczaj pojawia się pojęcie „pas startowy”, ale to nie to samo co „droga startowa”, to pierwsze jest pojęciem szerszym). Mało kto pewnie pamięta, że przejmowanie przez samorząd nieruchomości od wojska charakteryzowało się licznymi perturbacjami, które nawet mogły zniszczyć nadzieje na rozwój krakowskiego lotniska. A i dzisiaj wojskowi oraz cywile użytkują tą samą drogę startową.

Obsługujące Aglomerację Górnośląską lotnisko w Pyrzowicach, też było kiedyś wojskowe. Od stolicy województwa – Katowic – oddalone jest o około 40km (trochę za daleko). Rozlokowane jest w leśnej i wiejskiej okolicy. Bardzo duże zużycie dotychczasowej drogi startowej o długości 2800 m, przy jednoczesnym braku możliwości dokonania remontu bez zamykania lotniska, spowodowało konieczność budowy nowej. Jej długość to 3200 m, na szczęście wolnego miejsca w okolicach Pyrzowic nie brakowało.

O ile krakowskie lotnisko było od dawna dobrze skomunikowane z Krakowem, a przy okazji z Katowicami (autostrada). O tyle w Polsce demokratycznej okazało się, że Pyrzowice z aglomeracją skomunikowane nie są wcale. Dlatego kosztem ogromnych nakładów finansowych trzeba było zbudować drogę ekspresową – na razie po jednym pasie w każdym kierunku, w przyszłości mają być dwa. Trzeba też było zbudować zjazdy i łączniki z Autostradą A1 oraz z lokalnymi drogami. Autostrada A1 i tak by powstała, bez względu na lotnisko. Co może wydaje się dziwne, ale właśnie ona może okazać się hamulcowym jego rozwoju. Wszystko zależy od tego w jaki sposób zostanie wybudowany odcinek autostrady pomiędzy Pyrzowicami a Częstochową. Autostrada ma przebiegać bardzo blisko lotniska, w tym nowej drogi startowej. Postuluje się, by poprowadzić ją w tunelu, co dobre dla portu lotniczego, ale nie dla kosztów jej budowy.

Co do połączenia kolejowego z lotniskiem, to Kraków je posiada, a po modernizacji będzie spełniało odpowiednie standardy. Górny Śląsk o swoim połączeniu marzy, ale kolejne pomysły w tym temacie wkraczają w coraz bardziej bezsensowne klimaty. Zamiast zbudować nową porządną i szybką linię, choć kosztowną, nowe pomysły mówią o tym, by odtworzyć stare torowiska i puścić pociągi okrężną wielokilometrową trasą. Będzie taniej, ale w konsekwencji szybciej będzie można dojechać z Katowic do Balic niż do Pyrzowic.

Lotnisko w Balicach (im. Jana Pawła II) oferuje również dobry transport autobusowy. Kilka linii, tanie bilety aglomeracyjne, komunikacja zapewniona przez całą dobę. Do tego pewna liczba prywatnych mikrobusów i autobusów dowożąca pasażerów z województwa podkarpackiego, Katowic, Gliwic, Wrocławia a nawet z Czech. Przy Balicach, Pyrzowice tylko udają, że mają transport publiczny. Aglomeracja Górnośląska w ogóle nie radzi sobie z tym tematem. Do tego jest droga, taniej można dostać się prywatnymi autobusami z Katowic do Warszawy, o Krakowie nie wspominając. Rozkład jazdy tzw. linii „lotnisko” jest fatalny. Autobusy kursują w odstępach kilkugodzinnych, a osoby które przylecą późnym wieczorem zdane są na siebie, chyba że mają ochotę poczekać pół nocy na pierwszy autobus. Do tego organizator transportu - KZK GOP - szczyci się tym, że nie ponosi odpowiedzialności za aktualność rozkładu jazdy, ponieważ linię obsługuje: Przedsiębiorstwo Komunikacji Miejskiej Katowice Sp. z o.o. Prywatne firmy też mają niewiele do zaoferowania.

W praktyce linia „lotnisko” jest mało atrakcyjna nawet dla mieszkańców Katowic, a dla innych miast traci sens. Słabo zorganizowana komunikacja aglomeracyjna, wolna, liczne przesiadki, szczątkowa komunikacja nocna, skutkuje tym, że jak nie masz własnego samochodu albo nie stać cię na taksówkę, to lepiej lotnisko w Pyrzowicach omijać z daleka. Dotarcie do niego to istna wyprawa. Absurdalność sytuacji świetnie widać na przykładach. Katowice jakieś połączenie jeszcze mają, ale chociaż pozostałe miasta Górnego Śląska to wielokrotność liczby mieszkańców stolicy województwa, są pozbawione jakiekolwiek aprobowalnej publicznej łączności z lotniskiem. Na przykład z takiego Bytomia, położonego 20km autostradą od lotniska, przejazd komunikacją publiczną przez Katowice to prawie 60km i nawet dwie godziny jazdy z przesiadkami. Gdyby był autobus z Bytomia byłoby to 20 minut jazdy, a z sąsiednich miast niewiele dłużej. Niestety takie miasta jak Bytom, Zabrze, Gliwice, Chorzów, Ruda Śląska, Sosnowiec, Dąbrowa Górnicza, Tychy, Rybnik, Częstochowa, Bielsko-Biała, i inne, mogą tylko marzyć o szybkim i wygodnym dojeździe publiczną komunikacją do Pyrzowic. Organizator transportu na terenie aglomeracji do dzisiaj nie zauważył, że istnieje autostrada A1, i autobusy mogłyby z niej korzystać.

Infrastruktura

Mimo włożonych grubych miliardów złotych w katowickie oraz krakowskie lotnisko i w drogi dojazdowe, nadal jest mnóstwo rzeczy do zrobienia. Wymagających kolejnych miliardów. Kraków po ostatnich inwestycjach będzie miał bardzo dobrej jakości parkingi, terminal i bazę hotelową. Pyrzowice nie mają hotelu, terminale są ciasne i mało funkcjonalne, a parkingi jeszcze gorsze. Za to będą miały nową drogę startową, na którą Kraków poczeka jeszcze dobrych parę lat, a jest ona niezbędna dla rozwoju tego lotniska. Bez dłuższej drogi nie ma co marzyć o rejsach międzykontynentalnych, na których operują duże samoloty. One przy pełnym obciążeniu potrzebują nawet ponad 3-kilometrowej drogi startowej. Pojawiają się głosy, by wybudować nowe krakowskie lotnisko w lepszej lokalizacji pod względem możliwości rozbudowy w kolejnych dekadach.

Oba lotniska dzięki inwestycjom mają dobre i szybkie połączenia drogowe (Pyrzowice za wyjątkiem ostatniego krótkiego odcinka drogi nr 913), ale tylko Kraków niedługo będzie miał transport publiczny zapewniony na naprawdę wysokim poziomie. Pyrzowice tego poziomu długo jeszcze nie osiągną jeśli w ogóle, a coraz nowsze koncepcje budowy linii kolejowej, czynią ją bezsensowną. Niestety nikt na Górnym Śląsku nie potrafi wpaść na pomysł, że wystarczyłyby autobusy i mikrobusy dowożące do lotniska z miast aglomeracji. Natomiast ktoś wpadł w Pyrzowicach na idiotyczny pomysł, by nawet za wysadzenie pasażerów przed terminalem trzeba było zapłacić. Po prostu „wielki świat”.

Mogło być zupełnie inaczej

Kilkanaście lat temu w Balicach i Pyrzowicach nie było nic, poza starymi drogami startowymi oraz wojskowymi hangarami. Żeby te lotniska wyglądały tak jak dzisiaj i były tak skomunikowane wydano ogromne pieniądze, publiczne. A można było zrobić zupełnie inaczej. Zamiast reanimować lotniska wojskowe, wybudować zupełnie nowe - jedno. Pomiędzy Katowicami i Krakowem, przy autostradzie A4, gdzieś w rejonie Chrzanowa i Trzebini. Wtedy z Katowic byłoby niewiele ponad 30 kilometrów do lotniska – mniej niż teraz do Pyrzowic – i mniej więcej tyle samo z Krakowa. Gdyby zebrać pieniądze, wydane na dwa obecnie funkcjonujące porty lotnicze, starczyłoby na jeden duży, porządnie zbudowany i jeszcze zostałoby trochę. Taki obiekt, prawidłowo zaprojektowany, miałby możliwości rozwoju i rozbudowy. Znajdowałby się przy istniejących: autostradzie A4 i linii kolejowej. Autobusy i pociągi kursując między aglomeracjami bez problemów mogłyby się zatrzymywać przy lotnisku i wszyscy mieszkańcy obu regionów szybko i sprawnie byliby w stanie dostać się do niego. Więcej, na przykład mieszkaniec Wrocławia mógłby dojechać bezpośrednio do takiego lotniska, zwykłym pociągiem zmierzającym do Krakowa. Duże lotnisko z długą drogą startową, mogłoby śmiało stać się najważniejszym lotniskiem w tej części Europy, nawet większym od Okęcia, które ze względu na niewielką odległość od centrum Warszawy, ciszę nocną oraz zwartą zabudowę ma ograniczone możliwości rozwoju.

Gdyby zliczyć dzisiejszych pasażerów lotniska katowickiego i krakowskiego byłoby to w okolicach 7mln (Okęcie w swojej historii tylko raz przekroczyło 10mln – w 2013 roku i prawdopodobnie tak się stanie również w roku 2014). Do tego dobra lokalizacja sprzyjałaby transportowi cargo, liczonemu zapewne w dziesiątkach tysięcy ton. Duża liczba okolicznych mieszkańców, duże lotnisko, a więc przyciągnęłoby wiele dużych tradycyjnych linii lotniczych, obok tych niskokosztowych. Dużo połączeń to dużo pasażerów, i rola hubu (portu przesiadkowego). Jestem pewien, że dzisiaj takie lotnisko obsługiwałoby znacznie ponad 10 milionów pasażerów, a w przyszłości realne byłoby i 30 mln. Przy okazji byłby to główny port lotniczy dla dużej części Czech, Słowacji, a nawet zachodniej Ukrainy. Dzięki temu wszystkiemu z takiego lotniska można byłoby polecieć w więcej miejsc niż z Katowic, Krakowa i Warszawy razem wziętych – EFEKT SYNERGII. Tak duże lotnisko nie miałoby problemów z generowaniem zysków, a dzisiaj większość polskich portów lotniczych ma z tym problem. Na każdą inwestycję muszą prosić o pieniądze właścicieli, najczęściej samorządy, władze centralne i Unię Europejską – a więc podatników.

Jakby się takie lotnisko mogło nazywać: Katowice-Kraków na przykład, chociaż już słyszę głosy, a dlaczego nie Kraków-Katowice. Dla notabli ma to oczywiście znaczenie, dla pasażerów żadnego. Tak samo jak nieuchronna byłaby kłótnia o jego lokalizację oraz obsadzenie najważniejszych stanowisk.

Dzisiaj na południu Polski są cztery lotniska: Wrocław, 200km dalej na wschód Katowice, po następnych 100km jest Kraków (z samych Katowic mniej niż 70km) i po kolejnych niecałych 200km: Rzeszów – wszystkie połączone są autostradą, a miasta łączy modernizowana linia kolejowa. Tak naprawdę na południu Polski wystarczyłyby dwa. Dwa silne lotniska. We Wrocławiu i jedno pomiędzy Krakowem a Katowicami. W sytuacji gdy są cztery blisko siebie, to wzajemnie odbierają sobie pasażerów i żadne z nich nie osiągnie znacznej pozycji na mapie Europy.

Na koniec

Niestety, dzisiaj po zainwestowaniu ogromnych pieniędzy w lotniska w Pyrzowicach i Balicach, które cały czas są remontowane, przebudowywane i rozbudowywane, szans na wspólne lotnisko nie ma. Któż wie, może za kilkadziesiąt lat będzie można wrócić do tego pomysłu, o ile będzie jeszcze wtedy miejsce na taki obiekt. W końcu infrastruktura się zużywa i nadchodzi moment generalnych kosztownych remontów. Warto wtedy pomyśleć o wspólnym lotnisku. Tylko czy rozsądek i ekonomia są w stanie wygrać z polityką?

Wielka szkoda, że nikt nie zrobił tego i nie zrealizował kilkanaście-dwadzieścia lat temu. Na tym tracą pasażerowie z obu regionów, a żadne z lotnisk nie może rozwinąć w pełni skrzydeł. Więcej, muszą tracić mnóstwo energii, by jedno nie doprowadziło do marginalizacji drugiego, co mogłoby się skończyć bankructwem.

Felieton powstał w 2014 roku dla nieistniejącego już portalu Interia360. Odnaleziony przypadkowo nie stracił na aktualności, więc zamieszczam go na swoim portalu internetowym - maj 2018. Jest to też świetna okazja, by dopisać kilka zdań, co zmieniło się przez te cztery lata na obu lotniskach.

Cztery lata później (2014-2018)

KRAKÓW (5,8mln pasażerów w 2017r. Wobec 3,8mln na koniec 2014r. - drugie w Polsce, bardzo szybko rośnie)

Nadal nie rozpoczęto budowy nowej drogi startowej, obecnej też nie przedłużono. Lotnisko ma wygodne połączenie kolejowe z centrum miasta oraz połączenia autobusowe. Posiada hotel, rozbudowane parkingi (w tym wielopoziomowy) i terminale lotnicze (jeden z rękawami). Jest nieźle, ale mogło być lepiej, bardziej funkcjonalnie i przestronnie – skoro zdecydowano się na tak duże inwestycje.

Krakowskie lotnisko niezmiennie posiada dobre połączenie z autostradą A4 i są bogate plany rozbudowy, w tym terminali pasażerskich. Poza warszawskim lotniskiem Chopina, operuje tutajnajwięcej linii regularnych, w tym dużych, tradycyjnych (ale mocno naciskają: Gdańsk i Wrocław).

KATOWICE (3,9mln pasażerów w 2017r., wobec 2,7mln na koniec 2014r. - czwarte w Polsce, bardzo szybko rośnie)

Powstała nowa dłuższa droga startowa, a autostrada A1 (ciągle w budowie) nie przeszkodzi w rozwoju lotniska. Powstał nowy nieduży terminal, kolejny przebudowano, ale jest to wszystko niespójne, niefunkcjonalne, przez co pasażerowie mówią, że lotnisko wygląda bardzo prowincjonalnie. Terminal B choć oddany w 2007 roku, który miał posiadać rękawy lotnicze, nadal ich nie ma. Za to są plany budowy nowego terminala z rękawami. Tylko co w takim razie z terminalem B, zaprojektowanie i wybudowanie go pod rękawy lotnicze kosztowało więcej, niż gdyby rękawów miało nie być?

Nie poprawiła się bardzo niska jakość parkingów, o kilkupoziomowym nie ma co marzyć. Lecz ma być lepiej już w 2018 roku - pożyjemy, zobaczymy. Dojazd do terminala nadal jest płatny, dlatego samochody często zatrzymują się przed lotniskiem, co do końca bezpieczne nie jest, wygodne nie jest wcale, do tego policja z upodobaniem lubi nakładać mandaty w tym rejonie. Nie słabną skargi i narzekania na zarządcę lotniska, walka o zniesienie opłat trwa, korzystny wynik dla klientów lotniska jest niepewny.

Bez zmian komunikacja publiczna łącząca lotnisko z aglomeracją jest raczej fikcyjna niż rzeczywista, ale ma się to zmienić. Jeszcze w 2018 roku autobusy mają dowozić pasażerów z kilku miastu Górnego Śląska i Zagłębia. Nadal są plany uruchomienia pociągów na lotnisko. Według najaktualniejszej koncepcji poprzez odbudowę starych zlikwidowanych linii, od strony Zawiercia i od strony Tarnowskich Gór. Co zapewne będzie skutkowało długimi czasami przejazdów, czy ktoś z nich będzie korzystał?

Niezmiennie słabe jest połączenie drogowe z Katowicami, nie rozbudowano o drugi pas pobliskiej drogi ekspresowej (ale ma to nastąpić), nie doprowadzono szybkiej drogi pod same terminale. 

Niedługo, po wielu latach oczekiwań przy lotnisku będzie działał hotel. Zainwestowano spore fundusze w rozwój cargo i utrzymano bardzo wysoki ruch czarterowy. Lepsze jest tylko lotnisko Chopina w Warszawie (Okęcie). Katowice nie mają szans aby je dogonić, ale na razie inne polskie lotniska nie mają szans zagrozić drugiej pozycji Katowicom w tych segmentach.

Zarówno w Krakowie jak i w Katowicach zainwestowano dużo pieniędzy w rozwój infrastruktury lotniskowej, z której korzystają samoloty i która ma wpływ na bezpieczeństwo podróżnych.

Coraz więcej lotnisk

W ostatnich latach przybyło w Polsce lotnisk, bardzo poważną konkurencję dla największych regionalnych stanowi wrocławskie – nowoczesne i notujące bardzo duże wzrosty. Pod względem ruchu regularnego pokonało już katowickie (o ok. 140tys. pasażerów w 2017 roku). W ogóle większość polskich lotnisk notuje pokaźne przyrosty pasażerów – nadrabiany wieloletnie zaległości. Okęcie (lotnisko Chopina) w 2017 roku obsłużyło 15,7mln pasażerów. Są plany budowy kolejnych lotnisk i modernizacji już istniejących. Także na południu polski, przy czym nie mają stanowić konkurencji dla tych największych. Lecz przyjmować mniejsze statki powietrzne. Niedawno solidnie zmodernizowano lotnisko w Krośnie, chcieliby też w Arłamowie i na Muchowcu w Katowicach, gdzie droga utwardzona jest. Bielsko Biała i Nowy Targ chcą utwardzić swoje drogi startowe. A w Kaniowie koło Bielska Białej wydłużyć obecną utwardzoną drogę. W tym ostatnim wypadku jak i w Mielcu, gdzie droga startowa ma aż 2500m, istnienie lotnisk związane jest z produkcją samolotów i podzespołów dla branży lotniczej.

Rozbudować swoje lotniska chciały Kielce-Masłów i Częstochowa-Rudniki, ale blisko są już duże lotniska, a niedawno otwarto jeszcze w Radomiu. Chciało Opole-Kamień Śląski, ale blisko są lotniska we Wrocławiu i Katowicach.

Pewnie gdyby aglomeracje: krakowska i katowicka miały wspólne lotnisko, obsługiwałoby około 20mln pasażerów rocznie.

Załączona galeria zdjęć - w 2014r.- przedstawia jak mogłoby wyglądać wspólne lotnisko dla Krakowa i Katowic.

1 Lotnisko Dubai International, ZEA
2 Lotnisko Suvarnabhumi, Bangkok, Tajlandia
3 Lotnisko El Prat, Barcelona, Hiszpania
4 Lotnisko Ngurah Rai, Denpasar-Kuta, Bali, Indonezja
5 Lotnisko Frankfurt nad Menem, Niemcy
6 Lotnisko Hong Kong International, Hong Kong
7 Lotnisko Zurich Kloten, Szwajcaria
8 Lotnisko Kuala Namu, Medan, Sumatra, Indonezja
9 Lotnisko Gatwick, Londyn, UK
10 Lotnisko Jorge Chavez, Lima, Peru
11 Lotnisko Benito Juarez, Mexico City, Meksyk
12 Lotnisko Ninoy Aquino, Manila, Filipiny
13 Lotnisko Kuala Lumpur International, Malezja
14 Lotnisko Changi, Singapur
15) Lotnisko Heathrow, Londyn, Wielka Brytania
16) Lotnisko De Goulle, Paryż, Francja
17) Lotnisko Schiphol, Amsterdam, Holandia


Znajdź mnie

Wydarzenia

Brak wydarzeń

Subskrybuj Mój Newsletter

Informacje o aktualnych wyprawach i wydarzeniach

nationalgeographic-box.jpg
red-bull-225x150.jpg
tokfm-box.jpg
iexpert-225x150px.png

Reklama

Search