Artykuły

Felietony i Wywiady

Co można przewieźć w bagażu podręcznym w samolocie?

Zarekwirowany nóż na lotnisku, bohater felietonu (takich noży mam więcej).

Do napisania tego felietonu skłoniło mnie kilka podobnych sytuacji w krótkich odstępach czasu, kiedy służby lotniskowe zabrały mi różne drobiazgi uznając je za niebezpieczne. Jednocześnie nie mając zastrzeżeń do przedmiotów, które potencjalnie naprawdę mogą być niebezpieczne.

Posłużę się przykładem. Wylatując z jednego z polskich lotnisk, nikt do niczego nie miał zastrzeżeń. Ale wracając z tym samym ekwipunkiem, jedno z włoskich lotnisk, miało odmienne zdanie. Nie spodobał im się element niezbędnika turystycznego, czyli metalowy nóż. Którym nawet nie dało się przeciąć skóry, co zademonstrowałem. Ostrze to parę ząbków, długość 5cm, końcówka zaokrąglona. Nikomu krzywdy nim zrobić nie można. I nikt nigdy wcześniej na innych lotniskach nie miał obiekcji. Jak to Włosi na południu kraju - bałagan na lotnisku mięli wyższego rzędu i w żaden sposób nie potrafili mi uzasadnić dlaczego tego noża przewieźć nie mogę. Prosiłem o jakiś dokument, w którym będzie napisane, że coś takiego to przedmiot niebezpieczny. Oczywiście nie otrzymałem, a angielski pracownika lotniska był tak wyśmienity jak mój włoski, czyli bliski zeru.

Niech sobie biorą. Tylko zaraz przyszła mi do głowy myśl, że przecież ja mam w bagażu podręcznym całą serię przedmiotów, które są dziwne albo można użyć jako niebezpieczne narzędzia. W przeciwieństwie do skonfiskowanego nożyka. Metalowe śledzie do namiotu, o długości 10cm i ostro zakończone. Zresztą namiotowe pałąki również były znacznie groźniejsze od przedmiotowego noża. Tak samo jak widelec z ostrymi zakończeniami, który mi oddano po wypięciu nożyka. Kilka ostrych kawałków lawy, popiół wulkaniczny w torebkach. Maska przeciwgazowa z filtropochłaniaczami. Termometr spożywczy z 10-centymetrowym ostro zakończonym szpikulcem. Kilka zapalniczek, zapałki, srebrna taśma naprawcza, kilogram baterii paluszków. Kilogram różnych kabli. Kilka kilogramów elektroniki - aparaty fotograficzne, kamera, powerbanki, czujnik tlenku węgla, wiatromierz, GPS, dodatkowy wzmocniony telefon, tablet itd. Nikt nie kazał mi nawet tego wyjąć z plecaka. Duża apteczka turystyczna z różnymi pojemniczkami oraz z ostrymi nożyczkami. Spora kosmetyczka. Nawet półlitrowa woda w bocznej kieszeni przeszła kontrolę niezauważona i reszta podpałki grillowej, która zawieruszyła się w jakiejś kieszonce.

To wszystko było w porządku, a zabrano mi przedmiot absolutnie niegroźny. Kolejny raz podobna sytuacja. Niewiele wcześniej na przykład, skonfiskowano mi taśmę pocztową do pakowania.

Tak funkcjonują teraz lotniska, wszystko w trosce o bezpieczeństwo pasażerów. Obserwując i przechodząc od lat lotniskowe kontrole bezpieczeństwa, nie mam żadnych wątpliwości, że obecne zasady kontroli są idiotyczne. Mają za zadanie tylko uprzykrzyć życie podróżnym. Jeśli jakiś przestępca czy terrorysta będzie chciał zabrać niebezpieczny przedmiot do samolotu albo elementy z których skonstruuje bombę, uczyni to bez większych trudności.

Dużo latam, nierzadko w pośpiechu pędzę na lotnisko kończąc wyprawę, nie mając czasu się przepakować, wyrzucić niektórych rzeczy. W efekcie w moich bagażach podczas lotu - podręcznym i rejestrowanym - nieraz znalazły się przedmioty figurujące na listach przedmiotów zakazanych. Kartusze z gazem, farby geologiczne w sprayu. Kilka razy do samolotu wszedłem z naprawdę niebezpiecznym nożem, bo zapomniałem go wyjąć z jakiejś wewnętrznej kieszeni kurtki. Przewoziłem w bagażu podręcznym stalową zapalniczkę w kształcie pocisku (na prezent). Wodę w butelkach wielokrotnie. Różne kawałki skał, minerałów, także kryształy o ostrych zakończeniach. Różne substancje chemiczne potrzebne do moich działań geologicznych na wyprawach. Nie ma się czym chwalić, ale chcę pokazać bezsensowność obecnych kontroli lotniskowych. Które wręcz potęgują zagrożenia, o czym dalej. Takich niefrasobliwych pasażerów jak ja są co roku setki milionów, jeśli nie ponad miliard. Wszystkie lotniska świata w lotach krajowych i międzynarodowych obsługują już kilkanaście miliardów pasażerów rocznie. Z tych miliardów praktycznie każdy ma coś w bagażu podręcznym albo rejestrowanym, co do końca bezpieczne nie jest i mogłoby zostać zakwestionowane, gdyby kontrole bezpieczeństwa były naprawdę szczegółowe. Tylko wtedy nie wystartowałby żaden samolot.

Są prawne regulacje międzynarodowe, czego nie można przewozić w samolotach. Instytucje krajowe i międzynarodowe, które organizują transport lotniczy posiadają własne wytyczne. Linie lotnicze mają swoje regulacje. Tak samo lotniska. Służby kontrolne podobnie. Do tego każdy człowiek może ten sam przedmiot ocenić inaczej. Dochodzą nagłe akcje specjalne, np. antyterrorystyczne, zaostrzające zasady (czyli nadwrażliwość). Tak naprawdę, skutkuje to chaosem i brakiem logiki. Oraz tym, że w przypadku nieoczywistych przedmiotów nigdy nie wiadomo, czy zostaną dopuszczone czy nie. Najlepiej latać w ogóle bez bagażu i na golasa.

A poziom absurdu na lotniskach bywa nieograniczony. Do dzisiaj się śmieję, jak w nieodległej przeszłości, w jednym z afrykańskich krajów, pędząc na lotnisko, pół plecaka zajmowały skały oraz minerały, których nie zdążyłem wyselekcjonować. Podczas kontroli bezpieczeństwa stwierdzono na oko, że jest ich za dużo. I mam połowę wyrzucić. W efekcie przejrzałem wszystkie, wybrałem te dla mnie wartościowe, a resztę zostawiłem pracownikom lotniska. I tak między innymi dwa kilo obsydianu o bardzo ostrych zakończeniach zostało w plecaku, a kilka okazów nawet w kieszeni kurtki, z którą wszedłem do samolotu. Nikt nie miał zastrzeżeń ani w Afryce, ani po przylocie do Europy. Zrobiło się znacznie bezpieczniej :).

Nie rozumiem dlaczego różnice pod względem przeprowadzania kontroli bezpieczeństwa potrafią być aż tak duże? Nie tylko na różnych kontynentach, w różnych krajach, ale nawet na różnych lotniskach w Polsce. Na jednych lotniskach nikt nie każe pokazywać żadnej elektroniki. Na innym trzeba wywalić wszystko. A na jeszcze innym tylko tablety i laptopy. Podobnie jest z kosmetykami. Albo na jednym lotnisku każą zdejmować buty oraz paski od spodni a na innym nie. To samo dotyczy zdejmowania koszul, swetrów czy kurtek. Nawet w kwestii przewozu napojów w butelkach powyżej 100ml są lotniska ortodoksyjne i luzackie (przymykają oko). Sami kontrolerzy nierzadko przyznają, że to absurd, by nie można wnieść do samolotu półlitrowego napoju kupionego gdziekolwiek. W buteleczkach po 100ml też można przewieźć dużo niebezpiecznych substancji jakby co (teoretycznie można tylko litr). Podobne sytuacje mógłbym mnożyć.

Najłatwiej zabrać pasażerowi niegroźny nożyk. Zweryfikować inne przedmioty oraz substancje, znacznie bardziej groźne, jest dużo trudniej. Żeby było weselej, część linii lotniczych do posiłków daje metalowe sztućce, w tym noże dużo ostrzejsze, niż ten który mi skonfiskowano.

Wspomniałem, że kontrole bezpieczeństwa potęgują zagrożenie. Tak właśnie jest. Często gigantyczne kolejki do kontroli są idealnym miejscem do zdetonowania bomby przez terrorystę. Mnóstwo ludzi ściśniętych w jednym miejscu, przesuwających się żółwim tempem pomiędzy wytyczonymi z taśm korytarzami. Wystarczy wejść do terminala, podejść w takie miejsce i zrobić masakrę.

Tranzyt. Kiedyś po prostu po wyjściu z samolotu przechodziło się z jednej bramki do drugiej, co najwyżej zmieniając terminal. I wsiadało się do kolejnego samolotu. Był czas na kawę, obiad, chwilę odpoczynku. Dzisiaj stworzono w strefach tranzytowych śluzy bezpieczeństwa i często trzeba przejść  pełną kontrolę a czasami nawet dwie. Poziom absurdu już jest tak wielki, że jeśli nie wypiliśmy w samolocie otrzymanej butelki wody, puszki coli czy piwa, to nam zabiorą. I to że otrzymaliśmy w samolocie nie ma żadnego znaczenia. Co więcej, mogą nam zakwestionować różne przedmioty w bagażu podręcznym, których nikt nie kwestionował na pierwotnym lotnisku. Co człowiek, to opinia. Skutkiem ubocznym, oprócz znacznej uciążliwości, są opóźnienia wylotów lub niemożność dotarcia o czasie na samolot. Kontrole to wąskie gardła. Nie dla terrorystów, dla pasażerów. Zajmują bardzo dużo czasu. A i tak są prowadzone zwykle w pośpiechu i na odwal.

Niejasność zasad, brak jednolitych regulacji, duża dowolność w ocenie oraz znaczna liczba podmiotów, które mogą decydować o tym co można zabrać do samolotu a co nie - przekroczyły granice zdrowego rozsądku. Chaos na lotniskach w tym względzie jest coraz większy.

Żeby ten felieton miał choćby w minimalnym stopniu przydatność praktyczną, czas na porcję przykładów. Nie będę pisał o oczywistych przedmiotach zakazanych jak broń. Jest cały szereg przedmiotów wątpliwych. Ich lista w czasach częstych zamachów terrorystycznych rośnie. Czasami przewóz może grozić mandatem albo sprawą karną za popełnienie przestępstwa.

Niektóre problematyczne przedmioty podczas kontroli bezpieczeństwa - bagaż podręczny:

Można zabrać: pilnik do paznokci, jednorazową maszynkę do golenia, pustą butelkę plastikową, potrzebne medykamenty (ale znaczna ich ilość może rodzić kłopoty, bo do samolotu można teoretycznie zabrać tylko leki potrzebne na czas podróży), jedzenie w tym domowe ciasto (byleby nie wydzielało zbyt mocno zapachów, nawet swojską kiełbasę można zapakować np. próżniowo, ale czytaj też dalej). Płyny do dezynfekcji rąk o ile stężenie alkoholu nie przekracza 70%. Lakiery do paznokci i zmywacze o ile nie są łatwopalne, płyny przeciwko owadom o ile nie zawierają substancji toksycznych. Urządzenia GPS.

Przedmioty, których ryzyko konfiskaty jest praktycznie zerowe(ale nie całkowicie zerowe), bo generalnie są dozwolone: baterie, akumulatorki, powerbanki, pałąki do namiotu, laska bez ostrego zakończenia dla osoby niepełnosprawnej. Srebrna taśma przemysłowa, szeroka taśma klejąca "pocztowa" do pakowania, taśma izolacyjna. Miniaturowy statyw fotograficzny. Plastikowe lub metalowe - łyżka/widelec. Metalowe naczynia do gotowania. Pusty termos/piersiówka. Namiot bez metalowych i ostro zakończonych śledzi/szpilek.

Przedmioty, których zakaz przewozu jest mało prawdopodobny, ale ryzyko istnieje: palniki turystyczne, nożyczki kosmetyczne/do paznokci(teoretycznie gdy ostrze nie przekracza 6cm, nie powinno być problemów), baterie/akumulatorki w dużej ilości, kleje. Spraye (traktowane są jako płyn, z limitem do 100ml). Monopod- najlepiej nie metalowy (rodzaj składanego statywu fotograficznego, przy pomocy którego np. zrobimy sobie selfie smartfonem). Rozsądnych rozmiarów statyw fotograficzny bez ostrych zakończeń. Medyczny termometr rtęciowy w etui ochronnym, agrafka, zestaw do szycia z igłą. Strzykawka z igłą w osłonie. Plastikowy lub metalowy nieostry nóż o łagodnym zakończeniu, z ostrzem poniżej 6cm. Zapalniczki i zwykłe zapałki. Parasolka bez ostrego zakończenia. Słoik lub szklana butelka - bez płynów (kontrolerzy nierzadko traktują ją jako broń, ale z drugiej strony, za strefą kontroli możemy np. kupić butelkę z winem).

Przedmioty, których konfiskata jest wysoce prawdopodobna (bo generalnie są zakazane): stalowe szpilki do namiotu, termometr spożywczy z metalową sondą, żyletka, multitool(narzędzie wielofunkcyjne), krzesiwo, drut, korkociąg, otwieracz do puszek z metalowym ostrym zakończeniem. Część krajów nie pozwala wwozić na swoje terytorium jedzenia lub niektórych produktów spożywczych, to samo dotyczy roślin. Duży statyw fotograficzny(zwłaszcza z elementami metalowymi).

Przedmioty które na pewno nam zabiorą: kijki trekkingowe i inne, płyny w butelkach i pojemnikach powyżej 100ml (także w sytuacji gdy np. butelka wody ma 0,5l pojemności, a w środku zostało 100ml, płynem są też substancje typu jogurt, galaretka czy dżem), zapałki "sztormówki", narzędzia jak śrubokręty, kombinerki, scyzoryki, nożyki do cięcia kartonów, plastikowe zabawki w kształcie broni. Wiele roślin i przedmiotów pochodzenia zwierzęcego figuruje w przepisach międzynarodowych jako zakazane do przewozu(przy okazji taki przewóz to przestępstwo).

Oczywiście wpierw te zakazane czy potencjalnie niebezpieczne przedmioty muszą wyjść na światło dzienne podczas kontroli. W praktyce, służby zabiorą nam fabrycznie zamkniętą półlitrową wodę albo niegroźny nożyk. Za to niejedną naprawdę niebezpieczną rzecz raczej przewieziemy bez problemów.

W przypadku cennych rzeczy, którym "odmówiono wejścia na pokład", zwłaszcza gdy wylatujemy z lotniska w kraju naszego zamieszkania, możemy uchronić się przed ich utratą. Schować odpłatnie w lotniskowej skrytce o ile takie są. Gdy mamy czas do odlotu, wysłać do domu, znajomych - jeśli na lotnisku działa poczta, kurierzy. Zostawić w samochodzie, jeśli nim przyjechaliśmy, a może przywiózł nas znajomy i może jeszcze zawrócić, by odebrać od nas przedmiot. W ostateczności można spróbować poprosić o przechowanie pracownika jakiegoś sklepu na terenie lotniska. Zdecydowaną większość rzeczy, których nie możemy przewieźć w bagażu podręcznym, można przewieźć w bagażu rejestrowanym (przewożonym w luku bagażowym). Należy pamiętać o limitach objętościowo-wagowych, zwłaszcza odnośnie bagażu podręcznego, każda linia lotnicza ma swoje ograniczenia.

Ostateczną decyzję - co wniesiemy na pokład samolotu - zawsze podejmuje pracownik kontroli - a może podjąć nawet najgłupszą. Dlatego stuprocentowej pewności nigdy nie ma. Fantazja pracownika służb bezpieczeństwa może doprowadzić do konfiskaty de facto każdego przedmiotu, który w jego ocenie wzbudzi wątpliwość. A kłócić się nie ma czasu, samolot czeka. Czy nam się podoba czy nie, tak właśnie jest, chociaż być nie powinno.

Latanie obecnie jest wyjątkowo uciążliwe. Na lotniskach często spędza się więcej czasu niż w samolotach.  A na dodatek, one ciągle latają z prędkością taką jak kilkadziesiąt lat temu. Czyli stanowczo za wolno.

Kończąc, bardzo się cieszę, że w przedstawionym przykładzie zabrano mi niegroźny nóż, a wszystkie potencjalnie niebezpieczne rzeczy mi zostawiono. Ich byłoby mi szkoda. Oby tak dalej.

Życzę miłych podróży lotniczych wszystkim.

Na zdjęciach: na zdjęciu ilustracyjnym jest zarekwirowany nóż, poniżej tylko niektóre przedmioty, które znalazły się w plecaku. By wyciągnąć nóż z dna plecaka musiałem rozpakować jego dużą część. Wezwany przełożony kontrolującego do niczego nie miał zastrzeżeń, tylko do tego noża świecącego po oczach na wyświetlaczu rentgena. Jedno zdjęcie to kolejka do strefy kontroli bezpieczeństwa, drugie to przykład przedmiotu, którego przewóz bez zezwolenia jest przestępstwem (futro niedźwiedzia polarnego).


Znajdź mnie

Reklama

Absolwent XXI wieku

Image

Subskrybuj Mój Newsletter

Informacje o aktualnych wyprawach i wydarzeniach

nationalgeographic-box.jpg
redbull-225x150.jpg
tokfm-box.jpg
tvn24bis-225x150.jpg

Reklama

Search