Artykuły

Felietony i Wywiady

Elbrus 5642m - góra dla każdego? (Kaukaz, Rosja)

Elbrus 5642m, Kaukaz, Rosja

Elbrus to częsty medialny wątek, zwłaszcza gdy dojdzie do tragedii. A one co roku się tam rozgrywają, nierzadko z udziałem Polaków. W sieci aż roi się od relacji z jego zdobywania, w pismach górskich gości co najmniej kilka razy do roku, a w prasie i telewizji wypełnia „sezon ogórkowy” na informacje. Tylko, że nie dotyczą one piękna góry, a poszukiwań zagubionych polskich turystów.

 
Elbrus 400x300A co takiego ma ta góra, że ciągle jest „na językach”? Najwyższy szczyt Federacji Rosyjskiej i Wielkiego Kaukazu, piękny dwuwierzchołkowy wulkaniczny masyw, wyższe są dopiero w Azji Środkowej. Góra zaliczana przez wielu, w tym Reinholda Messnera, do Korony Ziemi, chociaż zgodnie z powszechnie przyjętą umowną granicą, to już Azja.  Inni ją zdobywają obok faktycznie najwyższej góry Europy -  Mont Blanca 4810m - pewnie dla świętego spokoju. To wszystko jednak byłoby znacznie mniej ważne, gdyby nie jedna sprawa- łatwość techniczna Elbrusa (ponoć poprawnie jest „Elbrusu”). Gdyby był on trudną górą, byłby znacznie mniej popularny. Do tego wszystkiego dochodzi fakt, że można się pochwalić przebywaniem na niespokojnym Kaukazie – wojny, ataki terrorystyczne – po powrocie można czuć się prawie weteranem wojennym. 
 
Polacy kochają góry i podróże, toteż całe pielgrzymki jadą na Kaukaz, na Elbrus, bo poza jego rejon niewielu się wybiera. Jadą wszyscy- od ludzi których szczytowym osiągnięciem jest wjazd kolejką linową na Kasprowy Wierch, po wytrawnych alpinistów. To powoduje nieraz problem z dostaniem biletów lotniczych lub kolejowych do Mineralnych Wód, za to kaukascy przewoźnicy są pewnie szczęśliwi z przypływu gotówki, aczkolwiek od Polaków wolą np. Niemców: „bo oni się nie targują”. 
 
Czeget 400x300Gdy już wszyscy dotrą pod słynną kolejkę linową w Azau, to jak przystało na prawdziwych alpinistów, śmiało z niej korzystają, bo po co w niższych partiach męczyć nogi i tracić energię. Frajda zaczyna się dopiero od każdej kolejki wzwyż, a po tą ją zbudowano, by nie stała pusta. Wwozi na ok. 3720m do „Beczek” (Garabashi Point). Kolejnym problemem myślowym, co na takiej wysokości nie musi być wcale łatwe, to jak dostać się wyżej? Czy ratrakiem w okolice schroniska Prijut 11 (jakieś 4100m) czy pod Skały Pastuchowa (ok. 4500m), chociaż wielu ambitnie brnie na nogach przez śniegi i wody lodowcowe – trasa szeroka jak autostrada. Ale to nie koniec myślenia w tych trudnych warunkach- bo skąd najlepiej ruszyć na szczyt? Opcji jest parę, ale gdy już to się ustali i tam dojdzie, to trzeba obmyślić przebieg ataku szczytowego. W międzyczasie na ogół okazuje się, że ten bajkowo prosty Elbrus nie jest taki prosty, sprzęt wysokogórski też nie jest bezużytecznym balastem, a wysokość naprawdę wymaga aklimatyzacji – ci co byli wcześniej nie kłamali. O sporym mrozie w nocy też nikt nie wspomniał, trzeba było jednak kupić lepszy śpiwór. Czekan, a może i linę też mogliśmy zabrać, przecież jest nas tu parę osób.
 
Kiedy najlepiej zaatakować szczyt, pewnie w nocy albo wczesnym rankiem, bo załamania pogody są tu częste i bardzo gwałtowne. Kondycja przydałaby się lepsza, jak i większe doświadczenie górskie, ale trudno, jakoś damy radę. Tylko czemu inni w świetnym stylu zdobywają szczyt, mają odpowiedni sprzęt – a my nie? Nieważne. Popełniliśmy trochę błędów – zdarza się. 
 
Piękny jest ten Kaukaz, taki dziki, i jak miło będzie się pochwalić, że się go zdobyło. Ci po Mont Blancu nie będą nam dorastać nawet do pięt. Tylko... miał być już szczyt, a nie ma go jeszcze. A tak w ogóle, to gdzie ja jestem, psuje się pogoda. To niemożliwe, nie wejść na taką górkę jak Elbrus, wstyd. Muszę wszystkim pokazać, że mimo wielu braków, wejście na nią to dziecinnie prosta sprawa. 
 
donguz 400x300Dwa dni później media podają: Jan Kowalski jest poszukiwany przez rosyjskie służby ratunkowe, na miejscu jest konsul z ambasady polskiej w Moskwie, w akcji bierze udział helikopter, szanse na odnalezienie żywego polskiego „alpinisty” maleją z każdą godziną. W akcji biorą udział też inni alpiniści przebywający w rejonie Elbrusa. Jan Kowalski nie posiada prawie żadnych doświadczeń górskich, a mimo to wybrał się na zlodowacony pięciotysięcznik. Jego równie niedoświadczeni towarzysze po nieudanej próbie zdobycia szczytu dotarli do doliny i nie wiedzą kiedy zginął im z oczu Kowalski. Przyznają jednak, że przecenili swoje możliwości i nie docenili góry, byli też źle wyposażeni. Akcja ratunkowa trwa, mimo bardzo trudnych warunków pogodowych, jej koszty pokryje budżet państwa, polski budżet, bo Kowalski nie był ubezpieczony. 
 
Gdzieś w Rosji: gdzie ten szczyt, idę i idę, już dawno powinienem na niego dotrzeć. Nie mam co jeść, pić, w czym spać, trochę się odmroziłem, szczyt Elbrusa miał być bliżej. Ciekawe gdzie koledzy, pewnie zawrócili. Ja jednak się nie poddam, za rok spróbuję zdobyć jakiś ośmiotysięcznik, tylko tak w ogóle to gdzie ja jestem? Ten Elbrus miał być taki łatwy, tyle osób, z tylu krajów, go rocznie zdobywa, nie mogę być gorszy.
 
Media proszą o nie lekceważenie góry jaką jest Elbrus. Jedni goście w studio telewizyjnym radzą, by zamiast od razu próbować zdobyć najwyższą górę Kaukazu, pozwiedzać wpierw niższe partie tych gór. Inni, mówią wprost, że dobrze mu tak, po co się tam pchał? 
 
Tymczasem gdzieś w górach Kaukazu. Chyba  na dobre się zgubiłem i… o k...a …szczelina! Spadam! To by było na tyle. A w Polsce kolejni „Janowie Kowalscy” już kończą przygotowania do wyprawy na Elbrus. Ilu z nich stanie na szczycie? Czy wszyscy wrócą?
 
Felieton powstał w 2002r. 
 
O zdobywaniu innego kaukaskiego wulkanu - Kazbeka - pisałem: TUTAJ.

Na zdjęciach z 2007r.: tak się „wspina” na Elbrus część turystów, najczęściej z Zachodu, Elbrus – Wierzchołek Zachodni 5642m, symboliczny cmentarz górski na ok. 4100m (nad schroniskiem Prijut11)


Znajdź mnie

Reklama

Wydarzenia

nationalgeographic-box.jpg
redbull-225x150.jpg
tokfm-box.jpg
tvn24bis-225x150.jpg

Reklama

Image
Klauzula informacyjna RODO © 2019 Grzegorz Gawlik. All Rights Reserved.Projekt NRG Studio
stopka_plecak.png

Search