Blog

Blog

Wschodni Lodowiec Kilimandżaro i migawki z ostatniej wizyty w Tanzanii

Masyw Kilimandżaro - kameleon.
Przed podróżą do Ameryki Środkowej przebywałem w Tanzanii. Był to udany wyjazd i warto mu poświęcić kilka zdań. Cała grupa Pamir.pl, która zdecydowała się wyruszyć na szczyt Kilimandżaro – Uhuru Peak 5895m, osiągnęła swój cel. Jak zwykle – chce się napisać. Nie mniej, warto podkreślić, że dla większości Uczestników dotychczasowy rekord wysokości oscylował w granicach 2500-3000m. To dowód, że jak wyjazd jest dobrze przygotowany, a ekipa sprawna i zdeterminowana – można się pokusić o tak wielki sukces.

Tym większy, że miał on kilka smaczków. Jako lider wyjazdów, zawsze wszystkich dopinguję i dostarczam dodatkowych atrakcji, czasami męczących :). Dlatego zbieraliśmy piękne obsydiany na wysokości 3900m, byliśmy w jaskini i na kilku skałach, z Lava Tower (4690m) wyłącznie. A w niższych partiach podziwialiśmy tropikalną przyrodę, wodospady, zwierzęta.

Nawet udało mi się przekonać jednego z naszych dzielnych zdobywców - Mariusza Niedzielę - na bardzo męczący wysokogórski spacer. Co prawda, oberwało mi się później, że moje słowne lawiranctwo wprowadziło go w błąd i gdyby znał rzeczywistość, nie zdecydowałby się. Ale przyznał, że jest bardzo szczęśliwy z efektów tej wycieczki. A ja się cieszę, że moje prawnicze umiejętności artykulacji, ciągle mają się dobrze.

Zdobycie Uhuru Peak 5895m jest fajne, ale widoki z niego są takie sobie. Najciekawsze znajdziemy wewnątrz kaldery wulkanu Kibo (część Kilimandżaro). To jednak wymaga pewnego wysiłku, bo wysokości oscylują pomiędzy 5700-5850m. Tym razem zaproponowałem odwiedziny Wschodniego Lodowca Kilimandżaro (Eastern Icefield). Jest on dosyć daleko położony od Uhuru. Ale jeśli na wierzchołku rocznie potrafi stanąć ponad 50 000 osób, to na tym lodowcu w całej historii podbojów Kilimandżaro było od kilku do kilkudziesięciu, głównie naukowców. To robi różnicę. Mariusz będzie pokazywał wnukom zdjęcia jak chodził po lodowcu, ale wtedy już go pewnie nie będzie. Roztopi się.

Już teraz Wschodni Lodowiec jest rozczłonkowany, niektóre fragmenty niedługo znikną. Dlatego wędrówka po nim, była świetną przygodą. O ile, South Icefield (Południowy Lodowiec, Południowe Pole Lodowe) jest blisko ścieżki na Uhuru, a North Icefield (Północny Lodowiec) jest widoczny ze szczytu i budzi zainteresowanie, bo jest największy. O tyle, Eastern Icefield jest na uboczu i po drodze donikąd. Tylko takiemu wariatowi jak ja, choć wolę słowo pasjonat, przychodzą do głowy takie pomysły. I nigdy ich nie żałuję. Bo choć Wschodnie Pole Lodowe jest niewielkie, to ciągle jest trzecim kompleksem lodu pod względem powierzchni na Kilimandżaro. Umiejscowionym od strony Kenii, z dobrym widokiem na Mawenzi. By uzmysłowić sobie jak niewiele zostało z czapy lodowej na najwyższej górze Afryki, trzeba wiedzieć, że Lodowiec Północny ma już mniej niż kilometr kwadratowy powierzchni i skurczył się o około 90% względem jego pierwotnej wielkości. To dotyczy całego lodu na Kilimandżaro. Część naukowców uważa, że cały lód z góry zniknie do 2040 roku, jeśli klimat się nie ochłodzi. Ja uważam, że resztki lodowców mogą utrzymać się dłużej.

Będąc na lodowcu, odwiedziliśmy też pobliski Reusch Krater (część wulkanu Kibo) i to ze strony nieodwiedzanej. Z drugiej strony, pod Uhuru, dnem krateru biegnie ścieżka jednej z dróg "wspinaczkowych" i czasami turysta się tam pojawi. Jeśli ma siłę, wejdzie na skraj krateru. Natomiast od strony Lodowca Wschodniego próżno szukać śladów stóp. Tam się po prostu nie chodzi, bo po co? Wysoko, mało tlenu, zmęczenie, daleko. Cóż poradzę, że mnie takie miejsca najbardziej kręcą. A widok na krater od tej strony jest bardzo interesujący, pod zewnętrznym pierścieniem dymią solfatary. Innymi słowy, z Mariuszem odbyliśmy fajną kilkugodzinną wycieczkę. Tylko my i wulkan, oraz świadomość że prawie nikt tutaj nie był i nie widział tego wszystkiego.

Gdy jest czas i chęć, będąc u podnóża Kilimandżaro, też mam różne wycieczki do zaoferowania. Tym razem odwiedziliśmy dwa miejsca.

Wodospad Materuni – duży, wysoki (ok. 150m), spadający z wulkanicznego klifu. Położony w pięknej tropikalnej scenerii. Pośród pól uprawnych kawy, bananów, awokado. Można się pod nim wykąpać.

Kikuletwa (Chemka) Hot Springs - to nie do końca termalne źródła, i bardzo dobrze. Gdy na zewnątrz upały, warto się ochłodzić. Woda pochodzi z masywu Kilimandżaro, jest w sam raz do kąpieli. Sceneria – bajkowa. Figowce i ich pokręcone korzenie. Lazurowa rzeka i jeziorka. Można tutaj coś zjeść, wypożyczyć koło – dętkę do pływania. Nawet jest szansa na masaż. Są również palmy, a w pobliżu dostojne baobaby.

Safari w parkach Serengeti oraz Ngorongoro spełniło wszelkie oczekiwania. Nie tylko pogoda cały czas dopisywała, ale zobaczyliśmy rzadkie zwierzęta jak nosorożce i lamparta (czyli najrzadsze zwierzęta z tzw. Wielkiej Piątki Afryki). Ponadto, polowanie gepardów na guźca, ogromne stado słoni i niezliczone ilości zebr, żyraf czy gnu. Łącznie ze sto gatunków różnych zwierząt – mniejszych i większych. Nie zabrakło wizyty w wiosce masajskiej.

Wspomnę jeszcze o jednej rzeczy. Uczestnicy wyjazdów na Kilimandżaro przygotowując się, czytają różne internetowe informacje osób, które weszły lub próbowały wejść na górę. I co bardzo ciekawe, po wyjeździe kwitują dosadnie jakość tychże informacji. Najłagodniejsze padające określenia brzmią: „bzdury” albo „ten ktoś nigdy nie był na Kilimandżaro”. O czym to świadczy? Odczucia podczas zdobywania tak wysokiej samotnie stojącej góry są tak bardzo indywidualne, że czytanie internetowych relacji wielkiego sensu nie ma. A na pewno lepiej się nimi nie sugerować. Abstrahując od licznych fałszów i przekłamań w tych zapiskach, bez własnych doświadczeń nie sposób ich zweryfikować.

Poniżej próbka zdjęć z ostatniego wyjazdu do Tanzanii.


Znajdź mnie

Reklama

Wydarzenia

Brak wydarzeń

nationalgeographic-box.jpg
redbull-225x150.jpg
tokfm-box.jpg
tvn24bis-225x150.jpg

Reklama

Image
Klauzula informacyjna RODO © 2019 Grzegorz Gawlik. All Rights Reserved.Projekt NRG Studio
stopka_plecak.png

Search