Blog

Blog

TBILISI – stolica Gruzji wstaje z ruin

Obserwując Tbilisi na przestrzeni lat, gdy jeszcze niedawno był to obraz nędzy i rozpaczy, należy pochwalić zachodzące zmiany. Choć w mieście nadal pełno ruin, walących się domów, zaniedbanych miejsc, bywa że obok lśniących nowością obiektów. To widać poprawę. Coraz więcej jest zagospodarowanych terenów. Stolicę Gruzji zamieszkuje jedna trzecia z ok. 3,7mln mieszkańców kraju.

Do głównych atrakcji miasta można zaliczyć Rike Park czyli Park Miejski, słynie z ciekawej bryły teatru, która wykorzystywana jest również do wystaw. Góruje nad nim Pałac Prezydencki, z drugiej strony jest rzeka Kura ze szklanym Mostem Pokoju (Bridge of Peace). Tutaj można sobie wykupić wycieczkę statkiem po rzece. Za rzeką rozpościera się Stare Miasto i Śródmieście.

Kościół Świętej Trójcy (Trinity Church, Cminda Sameba) – ogromna, kilkupoziomowa katedra na wzgórzu. Powyżej Pałacu Prezydenckiego. Budowę ukończono niedawno bo w 2004 roku. Otaczająca dzielnica jest mocno zaniedbana, miejscami w ruinie. Bo Tbilisi to miasto kontrastów, lecz w coraz lepszym stanie. Próbuje się wyróżnić specyficzną architekturą. Jak monstrualny kościół Św. Trójcy, a częściej „kosmicznymi” szklanymi budynkami. Bardzo ciekawymi architektonicznie, przyjemnymi do fotografowania. Zresztą to jest cecha całej Gruzji. W Tbilisi i okolicach znajdziemy takie efektowne budynki, nierzadko obok bardzo zaniedbanych terenów. Ale jest i „kosmiczny” parlament w Kutaisi czy charakterystyczne miejsca obsługi podróżnych przy autostradzie w kierunku Morza Czarnego.

Tbilisi ma dwa turystyczne wzgórza – rozrywkowe Matsmidna z wierzą telewizyjną i kolejką szynową oraz zabytkowe z ruinami twierdzy Narikala, budowanej od IV wieku naszej ery. Można się do niej dostać gondolową kolejką z parku Rike. Twierdza nie jest zbyt okazała ani zadbana, za to oferuje widok na Tbilisi. W tym na rzekę Kura ze skalistym brzegiem, gdzie kamienice i kościółek Metechi (XIIIw.). Niedaleko Narikali jest 20-metrowy aluminiowy posąg Matki Gruzji (Kartlis Deda, 1958r.).

Z tyłu wzgórza, u podnóża, jest ogród botaniczny z wodospadem. Obok łaźnie tureckie i meczet. Można powiedzieć – dzielnica muzułmańska, obok której jest Stare Miasto. Chociaż jest sporo remontów, trochę odnowionych fragmentów, część ciągle jest w ruinie lub bardzo zaniedbana. Jest kilka sympatycznych uliczek, są kawiarnie, winiarnie z gruzińskim winem. Prawie europejski klimat. Do najciekawszych zabytków należą Katedra Sioni (najstarsze fragmenty VI-VIIw., większość XVII-XVIIIw. i niewielka pośród ścisłej zabudowy cerkiew Anczischati – najstarsza w Tbilisi, z VI wieku n.e.

Stare miasto sąsiaduje z dosyć rozległym Śródmieściem, po którym można się poruszać metrem (od 1966 roku). Przy ulicy Rustaveli (Szoty Rustawelego) jest ogromny gmach Parlamentu, który od 2012 ma siedzibę w Kutaisi. Natomiast Plac Niepodległości (Wolności) ze statuą św. Jerzego na środku, zajeżdżony jest przez samochody. Podobnie jak główna ulica handlowa – Rustaveli. Huk samochodów jest donośny, a przejście przez drogę trudne. Natomiast na ładnej ulicy Puszkina, pod nią i obok zachowano odkryte średniowieczne i antyczne ruiny (mówi się że była to twierdza i kościół). Po drugiej stronie rzeki Kura, również znajdziemy trochę ciekawszych kamienic w lepszym lub gorszym stanie, za ulicą Tołstoja zaczyna się deptak z kawiarniami. Niestety gruzińskie nazwy, w tym ulic, są tak zawiłe, że można sobie język połamać. Zaś alfabet jest ładny, ale kto u licha wymyślił tez zawijane znaczki?

Choć Gruzja to Azja, którą nazywam „Azją blisko nas” czyli blisko Europy, to ma ona aspiracje europejskie. Jeśli nic złego się nie wydarzy, może za pół wieku, choć prędzej za dwa razy dłuższy okres czasu, ziści się sen o Gruzji na poziomie bogatych państw europejskich.

Gruzja słusznie postąpiła mocno stawiając na turystykę, zamiast na eskalację konfliktu z Rosją. W tym drugim przypadku już się nic nie zmieni, to znaczy Abchazja i Osetia Południowa nawet na mapach nie będą w granicach Gruzji, jak to było przez ostatnie sto lat. Kiedy faktycznie Gruzja miała niewielki wpływ lub żaden na te tereny. W tym pierwszym można jeszcze dużo poprawić. Potężne braki infrastrukturalne Gruzja nadrabia przychylnością względem turystów, czego nie należy mylić z gościnnością. Słynna gruzińska bezinteresowna gościnność powoli jest wspomnieniem. Tam gdzie turyści, Gruzini coraz częściej ordynarnie próbują ich oskubać. Mocną pozycję ma w tym ludność rejonu Wielkiego Kaukazu, zajadła pod tym względem. Na szczęście infrastruktura powoli się poprawia, a usługi turystyczne się cywilizują. Aczkolwiek klimat ZSRR panuje jeszcze w wielu miejscach. Zarówno pod względem obsługi jak i kultury jazdy kierowców.

NA ZDJĘCIACH: Panorama Tbilisi, Rike Park i Pałac Prezydencki, Most Pokoju i rzeka Kura. Katedra św. Trójcy, zaniedbane fragmenty Tbilisi i wóz gruzińskiej policji. Kartlis Deda i twierdza Narikala, twierdza Narikala, ogród botaniczny z wodospadem, łaźnie tureckiej i meczet. Następnie stare miasto i śródmieście - ulica Puszkina z ruinami, budynek Parlamentu oraz deptak i fragment cerkwi Anczischati.

 


Znajdź mnie

Reklama

Absolwent XXI wieku

Image

Subskrybuj Mój Newsletter

Informacje o aktualnych wyprawach i wydarzeniach

nationalgeographic-box.jpg
redbull-225x150.jpg
tokfm-box.jpg
tvn24bis-225x150.jpg

Reklama

Search