Blog

Blog

Wulkan Bromo ok. 2400m i Kaldera Tengger (Jawa, Indonezja)

Widok na wulkany Batok, Bromo i Semeru
Dzien rozpoczalem tradycyjnie - od problemow z transportem. Mini bus (bemo) byl, ale musialem czekac na innych chetnych udac sie do wioski Cemoro Lawang na ok. 2200-2300m npm. Niewiele brakowalo bym wynajal ojeka w tym celu, czyli motor (75 000, za samochod 350 000 rupii). Ponad godzina jazdy do gory. Po dwoch godzinach czekania przyszla para Czechow, a mnie udalo sie cene zbic do 250 000 i pojechalismy (koszt paliwa na tej trasie w dwie strony to mniej niz 100 000 rupii, litr kosztuje tutaj ok. 0,5USD). Ponoc i tak mialem szczescie, bo niektorzy czekali cztery godziny. Przy pelnym busie normalna cena to 30 000 rupii od osoby. 

Przewodnik Lonely Planet jak i inne na pierwszym miejscu wsrod tanich noclegow podaja Lava Hostel, dlatego wszyscy chca wlasnie tam. Darmowa reklama spowodowala, ze to ju nie hostel, chociaz ciagle sie tak nazywa, tylko jeden z najrozszych hoteli w wiosce. Najtanszy nocleg to 178 500 rupii, za malutki pokoj z podwojnym lozkiem. Wg Lonely Planet najtanszy nocleg mial kosztowac 50 000 rupii. Jako, ze turysci leniwi, to ponarzekaja i placa, nie chce im sie dalej szukac, chociaz 100m dalej znalazlem taki sam pokoj za 125 000 rupii, 50 metrow od widoku na Kaldere Tengger z wulkanem Bromo.

Jak juz jestem przy przewodnikach, to mimo ze Lonely Planet rzadzi, to nie jest pozbawiony wad. Ceny czesto nieaktualne nawet w najnowszych wydaniach, tanie hostele albo nie istnieja albo sa drogie. No i teksty typu: Bali posiada bardzo dobre drogi a transport publiczny jest tani. Na Bali nie ma dobrych drog, chyba ze przyjmiemy, ze droga ktora posiada asfalt jest juz bardzo dobra. Mniejsza o asfalt, gorzej, ze te drogi sa bardzo wolne do podrozowania. Natomiast komunikacja jest po prostu droga, a jak na ta czesc Azji bardzo droga - zwlaszcza jak ktos nie ma ochoty jechac na workach z ryzem.

W tym miejscu jeszcze raz napisze, ze jesli charakter wyjazdu i liczba uczestnikow umozliwia wynajecie samochodu, motoru(lub jego kupno), to warto sjkorzystac, bedzie szybciej i taniej. Jedyny minus to chaos na drogach (wolna amerykanka). Spotkalem pare Francuzow (jest ich tutaj najwiecej z turystow), ktorzy wynajeli samochod na miesiac w Jakarcie za 320 euro i bardzo sobie chwalili ten sposob podrozowania, w tym noclegi za darmo w samochodzie.

Jestem w Cemoro Lawang, godzina jeszcze niezla, dlatego wybralem sie z wspomninana para Czechow na Bromo. To niecala godzina spacerem. Wpierw na dol na dno kaldery gdzies na ok. 2000m, potem przez kaldere i na koncu 15-20minut na Bromo (ok.2400m, miejsce widokowe jest troche nizej), na ostatnim odcinku zrobiono nawet betonowe schody. Bromo jest aktywnym wulkanem i jeszcze latwiej dostepnym dla turystow niz Ijen, dlatego ich tutaj pelno. Ladne widok - malo wysilku. Wiekszosc pokonuje droge z Jakarty, poprzez Yogyakarte i slynne swiatynie hinduistyczne, potem Bromo, niektorzy jeszcze jada na Ijen (nikt nie slyszal o bluefire, o ktorym pisalem w poprzednim poscie), a potem na Bali, ewntualnie na wyspy Gili przy Lomboku. Najczesciej czas wyjazdu tutaj to 4 tygodnie, chociaz sporo osoba dodaje sobie jeszcze tydzien lub dwa na Singapur i Malezje. 

Bromo ostatnio wybuchl w 2011 roku i jest najmlodszym wulkanem w kalderze, ktorej dno porastaja krzaki, poza tym piasek wulkaniczny, miejscowi nazywaja to sawanna. Krater wulkanu Bromo posiada spore rozmiary, na dnie jest male jeziorko termalne, unosi sie z niego wiecej lub mniej pary wodnej. Popoludnie sprawilo, ze turystow bylo juz niewiele, co cieszylo. Na skraju kaldery unosily sie geste dymy, niektorzy mysleli, ze to erupcja jakiegos wulkanu, a to byl tylko pozar lasu, jakich wiele w Indonezji, sprawca zazwyczaj jest czlowiek. Bromo to najbardziej popularny wulkan Indonezji wraz z widokiem na kaldere, o ktorym za chwile. Jak dla mnie atrakcyjniejszy jest wulkan Ijen. 

Do wioski powrocilismy ta sama droga. Jej okolice sa pelne pol uprawnych - warzyw, totez w menu tutejszych warungow itp byly ziemniaki, warzywa. Ceny przystepne. Za jako sadzone z ryzem, warzywami i herbata 15 000 rupii (w restauracji Lava Hostel dwa razy tyle). Taniej niz nieraz na dole, to samo dotyczylo innych produktow. Nawet niektore napoje byly tutaj tansze niz w Probolinggo. Ale nie wszedzie, bo rozpietosc cen jest bardzo wysoka np. od 4000 do 10 000 za 1,5l wody. 

Oprocz wycieczki na wulkan Bromo, glowna atrakcja tego miejsca jest wschod slonca i widok ze wzgorza Panajakan (Penanjakan) ok. 2700-2800m (patrz zdjecia stanowiace ilustracje do tego wpisu). Mozna piechota, dobra godzina marszu, mozna zatrzymac sie na nizszych punktach widokowych. Ojek to koszt 125 000, jeep tyle samo, z tymze przy 5-6 osobach. Cena strasznie zawyzona, tym bardziej, ze prawie cala droga jest po asfalcie, ale coz zrobic. Zaterm pobudka kolejnego dnia o 3:00, o 3:30 start. Za wczesnie. Do wschodu slonca trzeba bylo czekac godzine -  w sporym chlodzie - ale za to knajpki i sprzedawcy mieli swoj czas. Na wzgorzu bylo kilkaset osob. Sam wschod slonca - nic szczegolnego, ale widok na Kaldere Tengger, wulkany Batok, Bromo, Kursi i w tle Semeru, godny uwagi. Zwlaszcza potezny wulkan Semeru prezentuje sie dostojnie. 

Kolejnym punktem jest podjazd w okolice Bromo, ale nie do podnoza, tylko wczesniej, by wlasciciele koni wylapali co bardziej leniwych turystow, ktorym sie nie chce przejsc kilkuset metrow. A turystom chodzic sie nie chce tutaj straszliwie. Jak juz wspominalem, najwieksze problemy maja Indonezyjczycy. Przejsc 20 betonowych stopni bez odpoczynku, prawie niemozliwe. Po drodze do wulkanu mija sie swiatynie hinduistyczna - calkowicie nieciekawa. Skoro okazalo sie, ze caly sklad jeepa, 5 osob, byl juz na Bromo, to nie chcielismy kolejny raz odwiedzac wulkanu w tlumie setek osob, tylko wrocilismy do wioski. Oni spac, ja ko mojemu kolejnemu celowi - wulkanowi Semeru.

Nie ma tam zadnego transportu, stad juz dzien wczesniej wynajalem ojek (150 000, ciezka droga, ponad godzine jazdy, duzo piasku, szutru, troche kamieni, fragmenty musialem przejsc pieszo). Wyruszylem o 10:00, z zamiarem wyruszenia jeszcze z plecakiem tego dnia. Ale o Semeru bedzie w nastepnym poscie. Poki co pozdrawiam z Yogyakarty, gdzie spedze kilka dni. Korzystam tutaj z najdrozszego internetu podczas calej dotychczasowej wyprawy, 7000 rupii za godzine. 

Z dygresji.

Na Jawie funkcjonuja riksze rowerowe - z przodu, przed rowerem sa dwa miejsca siadzace i podobne riksze motorowe, nazywaja sie zdaje becak. Jest to krok w dobrym kierunku, ale daleko im do funkcjonalnosci riksz w Indiach czy trycykli na Filipinach. 

Turysci nie kortzystaja z ojekow, bo sie boja, nie mowiac juz o podrozy z bagazem. Dziwne, ze Indonezyjczycy, ktorzy chca zarabiac na tutrystach, nie uzwaja tutaj typowych riksz motorowych czy trycykli. Turysci czesta mowia, ze gdyby tutaj byly takie motoriksze jak w Indiach czy w Ameryce Poludniowej to chetnie by korzystali zamiast taksowek, wynajmowania samochodfow, czy mini busow. A tak miejscowym pieniadze przechodza kolo nosa. 

Miejscowi nie rozumieja o co sie kloca z nimi turysci, a kloca sie czesto i zawsze o to samo. O to ze drogo, o to ze autobus/samochod mial byc lepszy, o punktualnosc. Moi drodzy to nie Europa, nerwy i klotnie sa niepotrzebne. Tutaj inaczej licza czas, maja inne pojecie dobrego standardu, a do tego zagraniczny turysta to chodzacy worek pieniedzy. I nic sie w tym temacie nie zmieni.

pozdrawiam

Gregor

Na zdjeciach: wulkan Bromo, Kaldera Tengger z kilku roznych miejsc, moj ojek gdy wracalem przez Tengger z Semeru, na jednym zdjeciu kladery widac na prawo do Bromo charakterystyczny wulkan Batok.


Znajdź mnie

Reklama

nationalgeographic-box.jpg
redbull-225x150.jpg
tokfm-box.jpg
tvn24bis-225x150.jpg

Reklama

Image
Klauzula informacyjna RODO © 2020 Grzegorz Gawlik. All Rights Reserved.Projekt NRG Studio
stopka_plecak.png

Search