Blog

Blog

KOLOSY 2014 cz.3

KOLOSY 2014 - ceremonia wręczenia nagród
Moja wulkaniczna prezentacja odbyła się około godziny  15 w sobotę 8-go marca na dużej sali. Pokazałem film, trochę zdjęć. Generalnie przygotowałem prezentację na lekko, kilka wątków. Nie ma co się silić na opisywanie całej wyprawy w 30 minut. Nawet wszystkich miejsc bym nie wymienił w tym czasie. A że wielokrotnie słyszałem pod swoim adresem określenie „crazy man from Poland”, to też trochę w takim stylu zmontowałem 12 minutowy film. Po prezentacji złożyłem kilka autografów, do czego ciągle nie mogę się przyzwyczaić. Chociaż w końcu trochę ich już w życiu złożyłem. Z wulkanami też wiąże się pewne spostrzeżenie. Gdy mam prelekcję o górach wysokich, tropikach, pustyniach jest dużo pytań technicznych – jak zorganizować taką wyprawę. Bo ludzie chcą tam pojechać albo przynajmniej o tym myślą. Gdy opowiadam o wulkanach takich pytań nie ma. Nie inaczej było na Kolosach. Słyszałem wielokrotnie, że to wariactwo co robię. Ale nie było pytań jak zorganizować wyprawę na wulkan. Wniosek jest taki, ludzi nie interesuje osobiste zdobywanie aktywnych wulkanów. Ja ich rozumiem, jest niebezpiecznie, nieraz bardziej niż w górach wysokich. Przebywanie wewnątrz dymiącego aktywnego wulkanu, który w każdej chwili może wybuchnąć, to realne zagrożenie utraty życia.

Moja ostatnia wyprawa,  z której bloga na niniejszej stronie prowadziłem od połowy lipca do początków listopada 2013, to część dużo większego projektu o nazwie 100 wulkanów. To jest projekt przynajmniej kilkunastoletni. I jak żaden wulkan mnie nie zabije do jego końca, będzie to ogromny sukces. Jeszcze sporo lat ciężkiej pracy przede mną, by go zrealizować. Jeżeli chodzi o pojedyncze wyprawy, to ta z roku 2013 była jedną z większych i trudniejszych, ale nie największą i nie najtrudniejszą.  A za sobą mam już kilkanaście poważnych wypraw. Nie mniej, pierwszy raz zgłosiłem się na Kolosy – nigdy wcześniej mnie to nie interesowało – i miło, że ktoś moją ostatnią wyprawę zauważył. Aczkolwiek, może to wstyd napisać, ale po zgłoszeniu się, zapomniałem o tym. Email od organizatorów mnie zaskoczył. Na co dzień robię tyle rzeczy, że coś co się działo dwa miesiące wcześniej jest głęboką przeszłością.

W sobotę obejrzałem około dziesięć prelekcji na obu salach i dopadło mnie pewne spostrzeżenie. Kolosy to jednak konkurs i część prelegentów do tego tak podchodzi. Chcą za wszelką cenę przedstawić jak najwięcej suchych faktów. Na tym traci pokaz, tym bardziej, że 30 minut to bardzo niewielka ilość czasu. Podczas moich prelekcji/wykładów/prezentacji podróżniczych zazwyczaj mam 90-120 minut czasu, a i tak muszę wybrać tylko pewne wątki z wyprawy. Po intensywnym miesięcznym wyjeździe, jest tyle do opowiadania, że 24 godziny to mało, a co dopiero po kilkumiesięcznej wyprawie. Ponadto dzisiaj podróżnik musi być trochę marketingowcem jeśli chce się przebić do szerszej publiczności. I tak, prelekcje z zastosowaniem najnowszym technologii i licznych technicznych fajerwerków robiły wrażenie, ale nie wywoływały entuzjazmu. Natomiast projekty z jajem, że ktoś podróżował jakimś dziwnym środkiem transportu, miał śmieszną maskotkę, porwał się na coś na co nie wygląda, by mógł dać radę, albo kupił jakiś stary mikrobus i pojechał w świat – to sprzedaje się świetnie. Sam mam w głowie pewien szalony pomysł, tylko drogi i skomplikowany, ale może uda się go kiedyś zrealizować. Czy komuś to się podoba czy nie, to takie mamy czasy. Wysportowany gość, który w pięknym stylu wejdzie na 8-tysięcznik to nuda, ale ktoś kto ma 50 kilo a najlepiej więcej nadwagi i wejdzie na 8-tysięcznik w jakimkolwiek stylu – to będzie hit.

W sobotę wieczorem prelegenci-podróżnicy i organizatorzy mięli swoją imprezę. Rozmów i opowieści nie było końca. Do późna. Bardzo miło spędziłem czas, a w środku nocy zdziwiliśmy się, gdy po ciepłym dniu, nastała lekko mroźna noc.

9 marca 2014. Pogoda nadal dopisywała. Kolejka przed Gdynia Arena przez pewien czas również dzielnie stała. W ostatni dzień oprócz kolejnych prezentacji szczególnym wydarzeniem była retrospektywa o złotej erze polskiego himalaizmu z udziałem Andrzeja Paczkowskiego, Anny Czerwińskiej, Mariana Bały, Leszka Cichego, Janusza Majera i Krzysztofa Wielickiego. Po 16:00 nastąpiły kulminacyjne momenty czyli ceremonia wręczenia Kolosów i innych nagród, wręczał m.in. Wojciech Szczurek – Prezydent Gdyni, oraz niespodzianka, czyli relacja z właśnie kończącej się zimowej wyprawy na Nanga Parbat. Góra znowu okazała się silniejsza. I w tym miejscu muszę wspomnieć o największym zaskoczeniu jakiego doznałem na Kolosach. Ceremonia jak i relacja z Nanga Parbat odbywały się przy prawie pustej sali. Gdy widziałem tyle wolnych siedzeń na sali mieszczącej 4000 widzów – nie wyglądało to dobrze. Spodziewałem się, że w takim momencie Gdynia Arena będzie pękać w szwach. W końcu Kolosy to najważniejsze podróżnicze nagrody w Polsce, Oscary podróżnicze. Czemu się tak stało? WSZYSTKIM SERDECZNIE GATULUJĘ ! 

10 marzec 2014. Włóczę się ostatnio po najdzikszych zakątkach świata i po najodleglejszych, więc na Polskę mam trochę mało czasu. A to piękny kraj. Tym samym każdą nadarzającą okazję wykorzystuję na jej zwiedzanie. Kolosy się skończyły, ale ja wydłużyłem jeszcze pobyt o poniedziałek. Do Bytomia dotarłem przed drugą w nocy 11 marca (wtorek). O tym co udało mi się zobaczyć w tym krótkim czasie, opiszę w kolejnych wpisach.

Z ciekawostek wspomnę, że gdy po północy – już 10 marca – dotarłem do akademika zastałem zamknięte drzwi z informacją: „Obchód – proszę czekać”. Nikt nie mógł wejść, nikt nie mógł wyjść. 20 minut później byłem już jednak w pokoju.

Reasumując, to były bardzo intensywne 4 dni. Mnóstwo prelekcji, spotkań, wrażeń. Niewiele snu. Bardzo dobrze spędzony czas w doborowym towarzystwie. Fantastycznie, że tylu osobom chciało się odwiedzić w ten marcowy weekend gdyńską arenę. Polacy kochają podróżować, mają mnóstwo pozytywnej energii – to było widać na każdym kroku. Super! Pokonałem podczas tej wycieczki jakieś 1400km, ale to w gruncie rzeczy liczba bez znaczenia przy kilkuset tysiącach kilometrów jakie pokonałem na wyprawach choćby w ostatnim dziesięcioleciu. Ważniejsze, że pogoda była wyśmienita.

Na zdjęciach:
1) Z himalaistą Marianem Bałą, zdjęcie wykonał Marek Roslan (lekarz-himalaista). Z Marianem nie widziałem się kilka lat, ale nadrobiliśmy czas wielogodzinną rozmową, aż do odjazdu pociągu Mariana przed północą 9 marca.
2) Korytarze Gdyni Arena.
3) Gdynia Arena w chwili wręczania Kolosów.
4) Parę zdań Prezydenta Gdyni Wojciecha Szczurka i parę zdań o mojej prezentacji na Kolosach.
5) Obchód – znaczy akademik zamknięty.
6) Studenci Akademii Morskiej w Gdyni muszą być bardzo rozrywkowi skoro w windzie ich akademika muszą wisieć takie instrukcje:).


Znajdź mnie

Reklama

nationalgeographic-box.jpg
redbull-225x150.jpg
tokfm-box.jpg
tvn24bis-225x150.jpg

Reklama

Image
Klauzula informacyjna RODO © 2020 Grzegorz Gawlik. All Rights Reserved.Projekt NRG Studio
stopka_plecak.png

Search