Blog

Blog

KOLOSY 2014 cz.2

Kolosy 2014 - harmonogram prezentacji na dużej sali.

8 marca 2014. O ile poprzedniego dnia na Kolosy dotarłem w godzinach wczesnowieczornych, o tyle w sobotę w godzinach porannych. Po drodze zaliczając leśne gdyńskie pagórki i przyglądając się wylegującym w słońcu wielbłądom. Przed cyrkiem, który przyjechał. Rano kolejek do Gdyni Arena jeszcze nie było, później kolejka liczyła nawet kilkaset metrów. Niektórzy twierdzili, że czekali 3 godziny na wejście do środka. By zapewnić bezpieczeństwo uczestnikom, nie można było wpuścić na raz wszystkich chętnych. W miarę jak ludzie opuszczali halę, wpuszczano kolejnych. Jednakże wielu przybyło na cały dzień, stąd długi czas oczekiwania. Nie ma dobrego patentu na takie sytuacje. Zarówno wstęp wolny jak na Kolosach, jak i biletowanie imprez – mają swoje minusy. Przy czym to drugie bardzo, by ograniczyło liczbę odwiedzających. Podziwiam, że niektórym chciało się tak długo czekać. Na szczęście dopisała pogoda. Jak na początek marca było ciepło, do tego słonecznie. 

W szczytowych momentach – poza porankami oraz wieczorami – na dużej hali gdyńskiego obiektu prezentacje oglądało do 4 tysiące osób. Na małej, za małej, nabitej zazwyczaj do granic możliwości, mieściło się może do 200 osób. Biorący udział w konkursie podróżnicy  – że użyję tego ogólnego określenia dla wszystkich –  mają czas 30 minut na swoją opowieść. Dzięki temu prelekcji było ze sto, a prelegentów jeszcze więcej. Tematyka bardzo różnorodna, chociaż wyjątkowo dużo w tym roku było klimatów tropikalnych. Prezentacje odbywały się jednocześnie na dużej i małej sali. Należało dokonać wyboru co się ogląda. Niektórzy na ten system narzekali, a mnie się wydaje, że jest dobry. Nikt nie jest wstanie obejrzeć wszystkich prezentacji, o wyborze decyduje jej opis, tematyka. Nic też nie można poradzić, że sala konferencyjna (mała sala) jest tak niewielka. Trzeba było z dużym wyprzedzeniem zająć miejsce, nawet kilka prelekcji przed tą, która kogoś interesowała, by mieć szansę na miejsce siedzące. Nie mniej Gdynia Arena się nie rozrośnie, a wątpię czy w jeszcze większej hali organizowanie jakiegokolwiek festiwalu podróżniczego miałoby sens. W dużej sali prelegent siedzi tyłem do widzów na jej końcu i nawet kamera, która na chwilę go pokazuje, nie pozwala na bliższy kontakt z publicznością. Na małej sali ten kontakt jest i nawet szansa na zasadnie kilku pytań prelegentowi między kolejnymi pokazami. Coś za coś jak to się mówi.

Korytarze Gdyni Arena wypełnione były stoiskami magazynów podróżniczych i górskich. Nie brakowało stoisk ze sprzętem turystycznym, książkami i nie tylko. Można było coś zjeść (także na zewnątrz), chociaż duża część odwiedzających miała własny prowiant, wyłącznie z obiadami. Nie brakowało bezpłatnej szatni. Między stoiskami prezentowano zdjęcia podróżnicze wybrane do konkursu fotoglob. Gdynia Arena to nowoczesny obiekt, oddany do użytku pod koniec 2008 roku, boczne ściany porasta trawa, co nawiązuje do pobliskich terenów zielonych. Po sąsiedzku znajduje się potężna galeria handlowa Riviera oraz Narodowy Stadion Rugby.

Warto wspomnieć o specjalnej książce z okazji 15-lecia nagród Kolosów autorstwa Piotra Tomzy – Pokolenie Kolosów. Można ją było zakupić w gdyńskiej arenie, można to uczynić w księgarniach. Z okazji jubileuszu powstała książka o tym, jak kształtował się festiwal przez kolejne edycje, kto je tworzył, kto wywarł na imprezie znaczne piętno. Nie zabrakło opowieści o pomysłodawcy – Januszu Jankowskim. Ze skromnych początków impreza zamieniła się w największą tego typu w Polsce, a może nawet w Europie, bo spotkania i festiwale podróżnicze to polska specjalność. Pozostaje mi życzyć co najmniej kolejnego takiego jubileuszu w równie dobrej formie.  

Już po powrocie do Bytomia kolega, który nie interesuje się podróżami i nigdy o Kolosach nie słyszał, zadał mi pewne pytanie. Czy tam są wszyscy najlepsi Polscy podróżnicy, alpiniści, żeglarze? W pierwszym momencie nasuwa się odpowiedź: tak. Ale po dłuższym zastanowieniu: niezupełnie. I to nie tylko dlatego, że pojawia się na Kolosach od czasu do czasu wątek międzynarodowy. Na pewno na gdyńskiej imprezie prezentują się pasjonaci, ale to nie to samo co najlepsi. W wielu przypadkach to się pokrywa, ale pewnie nie we wszystkich. Żeby było jeszcze bardziej skomplikowanie, na Kolosach pojawiają prelegenci po pierwszej swojej poważnej wyprawie, jak również ci, którzy mają za sobą kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt. Mając na koncie przynajmniej kilkanaście ambitnych i trudnych wypraw w danej dziedzinie z pewnością można mówić, jeżeli nie o byciu najlepszym, to o wybitności już tak. Ci którzy zaczynają, muszą udowodnić wieloletnią konsekwencją w realizowaniu ambitnych projektów, że na to miano zasługują. To jedna kwestia. Druga jest taka, że wielu wybitnych czy też najlepszych nigdy na Kolosach nie wystąpiło. O wielu takich osobach nie wie szersza publiczność. Bo robią swoje, nigdy nie wysłały zgłoszenia do nagrody Kolosów ani żadnej innej. Nikt ich nie odkrył. Mimo że ich dokonania zasługują na najwyższe laury. Niemożliwe jest jednak zorganizowanie festiwalu, konkursu, w którym wezmą udział wszyscy najlepsi czy najwybitniejsi. Tak samo jak nigdy wybór laureatów nie będzie łatwy na takich imprezach, albowiem zazwyczaj jest to wybranie czyjegoś projektu spośród iluś równie dobrych. A mimo to werdykt musi zapaść. Nigdy nie będzie także jednomyślności w jego ocenie. Ktokolwiek nie zostałby wybrany zawsze znajdą się głosy, że ktoś inny był lepszy. I z tym także nic nie można zrobić.

C.D.N.

Na zdjęciach:
1-2 – wielbłądy i cyrk w Gdyni.
3-4 – duża sala w gdyńskiej arenie.
5 – kolejka oczekujących na wejście na Kolosy, miała kilkaset metrów długości.
6 – Gdynia Arena, została oddana do użytku pod koniec 2008r.


Znajdź mnie

Reklama

nationalgeographic-box.jpg
redbull-225x150.jpg
tokfm-box.jpg
tvn24bis-225x150.jpg

Reklama

Image
Klauzula informacyjna RODO © 2020 Grzegorz Gawlik. All Rights Reserved.Projekt NRG Studio
stopka_plecak.png

Search