Blog

Blog

Yellowstone wulkan 2/3 - najsłynniejszy gejzer Old Faithful, źródło Grand Prismatic i bizony

Old Faithful - najsłynniejszy gejzer w Yellowstone.
Rano przed siódmą pokładowy termometr na zewnątrz wskazywał 7 stopni Fahrenheita, czyli minus 14 stopni Celsjusza. Kilka godzin wcześniej pewnie było trochę chłodniej.  Nastał 1 marca 2016. Tego dnia miałem wycieczkę do gejzeru Old Faithful w Górnym Basenie Gejzerów (Upper Geyser Basin). Fajne miejsce, ale mnie szczególnie interesowało inne, położone w Środkowym Basenie Gejzerów. Byłem gotowy, kazać się zostawić przy nim, kosztem Old Faithful, ale nasza przewodniczka Karen obiecała postarać się zatrzymać tam gdzie chcę w drodze powrotnej.

Tym razem jechałem snowcoach`em na gąsienicach, uczestników było między 15 a 20 osób, miejsc pewnie ciut ponad 20. Sami Amerykanie, ja, i para Brazylijczyków w drugiej połowie życia. Ameryka Łacińska szybko się bogaci, spotykam coraz więcej turystów z tamtych terenów, dysponujących poważnymi budżetami na swoje wyjazdy. To samo jest z Azją, oprócz tradycyjnie bogatych krajów, szturmują turystycznie świat Chińczycy, Tajwańczycy. Coraz więcej jest Malezyjczyków czy Tajlandczyków. Polaków jakby mniej, przynajmniej w Ameryce Południowej. Ale faktem jest, że wiele państw tego regionu, czy taka Kanada, USA, są dla nas drogie.

Na terenie parku znowu spotkaliśmy mnóstwo bizonów, trafiły się też jelenie. Trochę ptactwa, w tym dwa orły, kilka kojotów, zazwyczaj uciekających. Plus trop wilka. Wilków jak i niedźwiedzi - czarnych oraz grizzly - jest tam sporo. Te ostatnie zaczęły już się budzić z zimowego snu, były widziane w różnych miejscach, niektóre części parku z tego względu pozamykano. Z mojego punktu widzenia to bez sensu, ale Amerykanie uwielbiają być nadgorliwi w swoich działaniach. A niedźwiedzie i tak mają ich gdzieś. Tacy niesubordynowani podróżnicy jak ja, również. Zawsze idę tam, gdzie mam ochotę i nikt ani żadne zakazy mnie nie powstrzymają. Kocham moją pasję, wolność, powstrzymać mnie może tylko przyroda. Zresztą miałem kiedyś ksywę Niedźwiedź/Nedved, i te zwierzęta są mi bliskie.

Wypadałoby coś napisać o samym superwulkanie Yellowstone. Oto porcja informacji. Superwulkan? Nazwa stąd, bo ładny, atrakcyjny turystycznie? Niezupełnie. Super, bo super zabójczy i super wielki. Płaski teren, a kilka kilometrów pod ziemią ogromna komora płynnej magmy. Może wydostawać się na powierzchnię powoli, w wyniku niewielkich erupcji. Lecz także na skutek ogromnych. Supererupcja superwulkanu to zagrożenie dla życia całej planety. Może nas zginąć kilka miliardów - nie tyle na skutek samej erupcji, ile na skutek tzw. wulkanicznej zimy i kolejnej epoki lodowcowej. Dlatego chodząc po takiej kalderze trzeba mieć świadomość, że można w sekundę wyparować. Prawdopodobieństwo nikłe, ale nie zerowe. Tym bardziej, że Yellowstone wybucha co koło 700 tysięcy lat (superwulkan Toba co 360-400 tysięcy lat). W ciągu najbliższych 70-ciu tysięcy lat musimy się liczyć z kolejną supererupcją. Kaldera Yellowstone ukształtowała się w wyniku trzech ostatnich wielkich wybuchów, 2,1mln lat temu, 1,3mln lat temu i 630-640 tysięcy lat temu. Ostatnie stosunkowo niewielkie erupcje miały miejsce 70  i 150-174 tysiące lat temu (West Thumb Lake). Ostatnia duża erupcja pary wodnej miała miejsce 13800 lat temu (krater Mary Bay). Rocznie w kalderze dochodzi do około trzech tysięcy trzęsień ziemi. W większości niewielkich, lecz w 1959 siła jednego z nich miała 7,5 stopni w skali Richtera, a w 1975 roku - 6,1 stopni.

Czym się różni kaldera od krateru? W skrócie, wielkością. Kaldera jest większym tworem geologicznym, dużo rzadszym niż kratery, ale nie bardzo rzadkim. Wulkany o dużej aktywności, w trakcie erupcyjnej rozbudowy, bywa że pozostawiają w swoim masywie owalną dziurę o dużej średnicy - kalderę - i tworzą wewnątrz jej nowy stożek wulkaniczny, z kraterem (np. wulkan Rinjani w Indonezji).

Prawie cały Park Narodowy Yellowstone znajduje się w Wyoming (96%), jedynie skrawki w Montanie (3%) i w Idaho (1%). I tak na przykład miasteczko West Yellowstone znajduje się w Montanie, ale zaraz po wjeździe do parku jest już Wyoming. Chociaż w Parku Yellowstone są szczyty przekraczające 3400m n.p.m., to sama kaldera dochodzi do 2805m. Znajduje się na płaskowyżu Yellowstone o średniej wysokości 2400m.  Najwyższy punkt: 11,358 ft / 3,462 m (Eagle Peak). Najniższy punkt: 5,282 ft / 1,610 m (Reese Creek). Ilość opadów waha się od 10 cali (26 cm) na granicy północnej do 80 cali (205 cm) w południowo-zachodnim narożniku. Temperatury (średnie) w Mammoth: Styczeń: -13 ° C, Lipiec: 27 ° C. Rekordy temperatury:  + 99 ° F / 37 ° C, 2002 (Mammoth), - 66 ° F / - 54 ° C (West Entrance, Riverside Station 1933).

Powierzchnia: 8,987 km kwadratowych. Na ternie parku jest około 10 tysięcy geotermalnych miejsc i około 500 czynnych gejzerów. W linii prostej, długi na 63 mile (101 km) z północy na południe i 54 mile (87 km) z zachodu na wschód. Park otoczony jest Górami Skalistymi.

Park Narodowy Yellowstone, jest najstarszym na świecie (1 marzec 1872 rok). Znajduje się na liście UNESCO. Historycznie zamieszkiwali go Indianie.

Pod popiołami i ziemią odkryto tutaj jeden z największych skamieniałych lasów na świecie. O takim lesie, dostępnym z powierzchni, napiszę w jednym z kolejnych wpisów. Na terenie parku jest 290 wodospadów o wysokości co najmniej 15 stóp (4,6m). Najwyższy jest Lower Falls 94m. Yellowstone to największy system wulkaniczny w Ameryce Północnej. Komorę magmy szacuje się na 60km długości i 29km szerokości. Jest płytko pod powierzchnią ziemi - od 5 do 12km. Ostatnia supererupcja około 630-640tysięcy lat temu wyrzuciła w powietrze 1000km sześciennych popiołów i materiałów piroklastycznych (erupcja ponad 1000 razy większa od erupcji St. Helens w 1980 roku).

Flora obejmuje ponad 1700 drzew i roślin, a fauna prawie 60 ssaków, w tym około 600 niedźwiedzi grizzly. Yellowstone często traktuje się jako najbogatsze i najcenniejsze miejsce pod tym względem w USA.

I jeszcze jedna informacja, Kaldera Yellowstone ma wymiary: 55 na 72km.

Z West Entrance dojechaliśmy do skrzyżowania w Madison, skąd ruszyliśmy na południe. Do Old Faithful musieliśmy pokonać 50 kilometrów. Pogoda była znacznie gorsza niż dzień wcześniej, lecz do przyjęcia.

Zrobiliśmy postój przy Fountain Paint Pots w Lower Gayser Basin (Dolne Pole Gejzerów - największe tego typu w Yellowstone). Znajdują się tam gejzery, termalne i błotne źródła, przez niektórych zwane wulkanami błotnymi oraz fumarole. Czyli standardowe pole geotermalne w Yellowstone. Dzięki utlenianiu się związków żelaza, część zbiorników mieni się różnymi kolorami. W jednym miejscu termalny potok niszczył kolejny kawałek lasu. Zbliżyliśmy się też do wyziewów Red Spouter i jeziora Leather, a także rejonu gejzerów, gdzie m.in. Fountain Geyser (wybucha zazwyczaj co 6h, czasami co 11-12h, erupcje trwają do 30min i są wysokie do 24m). Trwała kilkumetrowa erupcja Spasm Geyser. Jednym z ładniejszych w tym rejonie jest źródło Silex.

Kolejny przystanek nastąpił koło głównej atrakcji dnia - przy gejzerze Old Faithful ("Stary Wierny", 2240m n.p.m.). Jako pierwszy gejzer w Yellowstone otrzymał nazwę. Nienajlepszą w brzmieniu, znaczeniu i w wymowie. Jego sława wynika z całkiem sporych i przede wszystkim regularnych erupcji co 45-120minut (ponoć średnio co 91minut). Erupcje trwają kilka minut (2-5), na wysokość 32-56m. Wycieczki są tak organizowane, by zdążyć na erupcję. Na tablicach parkowych podawana jest przez pracowników  godzina kolejnej erupcji. Połowę przyjemności z oglądania erupcji psuje bardzo duże oddalenie ścieżki od gejzeru, kilkadziesiąt metrów. W jego pobliżu znajduje się budynek visitor center z przeszkleniem wychodzącym na gejzer. Erupcję gejzeru Old Faithful można zobaczyć: TUTAJ.

Upper Gayser Basin, w którym znajduje się Old Faithful, ma na swoim terenie jeszcze kilka innych wysoko wybuchających gejzerów. Pole to posiada największą koncentrację funkcji geotermalnych w parku. Po przyjedzie, dosyć długo czekaliśmy na erupcję, blisko pół godziny. W solidnym mrozie. Na ścieżce zebrało się kilkadziesiąt osób. Mieli tak jak ja, jedną okazję by zobaczyć erupcję. Tak to jest na zorganizowanych wycieczkach. Nikt nie chciał tego zjawiska przegapić. Efektownego, trzeba przyznać. Po erupcji, wszyscy uciekli do ciepłego visitor center, a ja na wędrówkę po polu geotermalnym. Zaczął sypać śnieg, wzmógł się wiatr. Obejrzałem erupcję Lion Geyser (wybucha do 27m, w seriach, 2257m n.p.m., cykle erupcyjne następują co 6 - 50 godzin). Moją podróż zakończyłem na okolicach Grand Geyser. Po drodze obserwując liczne, często atrakcyjne, zjawiska geotermalne. Po obu stronach rzeki Firehole. Geyser Hill, Giantess Geyser, Plume Geyser, Beehive Geyser, Anemone Geyser, Teakettle Spring, Pump Geyser, Sponge Geyser, North Goggles Geyser, Doublet Pool, Aurum Geyser, Ear Spring, Heart Spring, Solitary Geyser, Spasmodic Geyser, i inne. Jeszcze 14000 lat temu na tym terenie był lodowiec. W wędrówce towarzyszyło mi jedynie kilka bizonów.

Gejzery Yellowstone, to moje trzecie miejsce z gejzerami. Z prawdziwymi gejzerami, bo nierzadko w różnych krajach pola geotermalne, a odwiedziłem ich kilkadziesiąt, nazywają gejzerami. Marketingowo to działa, w rzeczywistości jest kłamstwem. Do tej pory miałem okazję odwiedzić pole gejzerów El Tatio w Chile, jest ich tam kilkadziesiąt na wysokości ok. 4300m (najwyżej położone na świecie pole gejzerów). Nieduże, i nie 80 jak twierdzą Chilijczycy, ale w dużym skupieniu i wyglądają bardzo efektownie, chociaż nie wybuchają wysoko. Trzykrotnie zawitałem również na pole gejzerów w islandzkim Geyser, gdzie działa jeden gejzer Strokkur. W Yellowstone jest około dziesięć pól gejzerów. Takich miejsc na świecie jest bardzo niewiele, oprócz wymienionych, mamy jeszcze Dolinę Gejzerów na rosyjskiej Kamczatce, nie tak dawno mocno zniszczoną przez lawinę błotną. Oraz gejzery w rejonie wulkanu Taupo w Nowej Zelandii. Nieraz też mówi się o gejzerach w archipelagu amerykańskich Aleutów, ale są to mikro gejzery, bardziej źródła termalne. Na tym koniec.

Po polu gejzerów El Tatio można chodzić dosyć swobodnie. Jak ktoś się chce poparzyć, to ma taką możliwość. Erupcje islandzkiego gejzeru Strokkur można oglądać z bardzo bliska. Ale w USA, jak to w krajach anglosaskich, ścieżka wokół gejzeru Old Faithful jest z 50 metrów od niego. Krok ze ścieżki kosztuje co najmniej 100 dolarów kary. A mogłaby być pięć razy bliżej i nic złego nikomu by się nie stało. I tak jest w całym Yellowstone. Plus mnóstwo głupich tablic i tabliczek zakazujących wszystkiego i ostrzegających przed wszystkim. Brakuje tylko tabliczki pt. - nie zapomnij oddychać. Grodzenie atrakcji turystycznych to ogólnoświatowa tendencja. Tak robią w dziesiątkach krajów. Płoty, murki, sznurki, ścieżki poprowadzone daleko od atrakcji. Zaczyna to przypominać lizanie lizaka przez folię. Nie smakuje. Brutalna prawda jest taka, że jeśli chcemy zobaczyć tysiące światowych atrakcji, to kupmy film o nich. Ekipie go  robiącej pozwolono się do nich zbliżyć, przelecieć nad nimi, dlatego nie ma sensu jechać do tych miejsc. W domu na fotelu przed telewizorem zobaczymy znacznie więcej, wydając bardzo niewiele pieniędzy. Paradoks.

Snowcoach ruszył w drogę powrotną. Karen dotrzymała słowa i zatrzymała się w Midway Geyser Basin, przy Grand Prismatic Spring. Moje zadowolenie odzwierciedliłem później w napiwku. To był ostatni element, na którym mi zależało podczas podróży do Yellowstone.

Wspomniałem o tym, że w parkach narodowych, rezerwatach, i tym podobnych, często tak przygotowuje się trasy turystyczne, by nie pokazać tego co najatrakcyjniejsze. Zawsze się to tłumaczy ochroną przyrody i bezpieczeństwem zwiedzających. Nie będę się bawił w eufemizmy i napiszę po prostu: gówno prawda. Te działania są zazwyczaj stanowczo przesadzone, na wyrost. Pisałem w tym kontekście o Old Faithful, ale erupcję gejzeru przynajmniej widać, z daleka, ale jednak (zdjęcia w galerii na końcu tekstu są zrobione przy użyciu dużego zoomu). Grand Prismatic nie widać prawie wcale. Trochę lepiej latem niż zimą, ale tylko trochę. Gdyż ścieżka, tylko w jednym miejscu zbliża się na może dwadzieścia metrów do źródła i biegnie na poziomie lustra wody. By zobaczyć Grand Prismatic trzeba kupić widokówkę albo film. Ewentualnie w lecie wejść na jakieś okoliczne wzgórze. Przy czym nie ma żadnych przeszkód technicznych, przyrodniczych, związanych z bezpieczeństwem, by w jednym miejscu doprowadzić ścieżkę nad skraj źródła i zrobić na chociaż 3-metrowym podwyższeniu niewielki taras widokowy. Ale oczywiście Amerykanie tego nie zrobili ze względów bezpieczeństwa. Dla nich wszystko jest niebezpieczne. Za to w wielu stanach można posiadać broń palną, bo to jest według nich bezpieczne. Już przestaliśmy zwracać uwagę na kolejne masakry w USA spowodowane przy jej użyciu - codzienność.

Nie tylko państwowe instytucje zajmujące się przyrodą nabijają turystów w butelkę. Prywatne firmy turystyczne robią dokładnie tak samo. Pomijam fakt zwiedzania na zasadzie, tu 10 minut, tam 20 i jedziemy dalej - bez sensu. Ale wybór przez nich atrakcji czasami jest dla mnie zupełnie niezrozumiały. Ludzie mają różne gusta, ale są pewne atrakcje, które należałoby pokazać, a tego się nie robi. Pole gejzerów Norris i rejon źródła Grand Prismatic, są tego najlepszymi dowodami. Musiałem o te miejsca walczyć. Pole gejzerów Norris jest najgorętszym oraz najaktywniejszym wulkanicznie miejscem w parku Yellowstone i znajduje się tam gejzer Steamboat, który wybucha najwyższą kaskadą wody na świecie. Rzadko to robi (przerwy wynoszą od roku do 50 lat), ale ma właśnie tytuł najwyżej wybuchającego gejzeru, który jest obecnie aktywny. Na co dzień wybucha co chwilę na kilka-12metrów, też nieźle. Ale przewodnik, który zgodził się zatrzymać przy polu, nie zabrał do niego ludzi, tylko wokół innego geotermalnego fragmentu, gdzie trochę źródeł i oczek wodnych jakich wiele w Yellowstone, bez żadnej historii. A Steamboat ma historię i jest efektowny nawet jak nie wybucha na 90 metrów. Towarzysze wycieczki, gdy zobaczyli jego zdjęcia, pytali: a czemu myśmy tam nie byli?

W zimie nie odwiedza sie rejonu Grand Prismatic (ok. 2200m n.p.m.), bo jest bardzo dużo pary wodnej o zapachu siarkowodoru i niewiele widać - takie jest tłumaczenie. Ale już sam ogrom tej pary wodnej robi niesamowite wrażenie. Nie ma takiego drugiego miejsca w parku. Jego pracownicy sami sie chwalą, że to największe termalne źródło w USA i  trzecie na świecie (po Frying Pan Lake  w Nowej Zelandii i Boiling Lake na Dominice). Najładniejsze z całej trójki. Produkuje 2100 litrów wody na minutę o temperaturze 70 stopni Celsjusza. Ma głębokość 50m i średnicę 110m. Źródło o intensywnej niebieskiej barwie otoczone jest efektownymi kolorowymi tarasami mineralnymi. Dzięki mikroorganizmom jest duża ilość pomarańczowego i żółtego, ale to widać tylko z powietrza. Z radości, że tutaj jestem nawet pogoda się poprawiła, przestał sypać śnieg, próbowało się przebić słońce. Obok jest ogromny Excelsior Geyser, położony w kraterze, co wygląda niezwykle efektownie, tak samo jak mocno niebieski odcień wód. Obecnie nie wybucha, ale jego największe erupcje dochodziły nawet do 90m i były dużo efektowniejsze od Steamboat Geyser. Ostatni raz wybuchł w 1985roku. Erupcja trwała 46 godzin, a najwyższe wybuchy dochodziły do 22m. W 2005 roku zanotowano silny wypływ wody, nawet do 3 metrów wysokości. Gdy nie wybucha produkuje 15000-17000 litrów wody na minutę o temperaturze 93 stopni Celsjusza. Jest niewiele mniejszy od Grand Prismatic. Jego termalne dymiące wody wpadają do chłodnej rzeki Firehole, budując jej brzeg z kolorowych minerałów i mikroorganizmów. Rzeka dzięki termalnym wodom ze źródeł i gejzerów, miejscami efektownie paruje.

Po sąsiedzku są też bardzo ładne: Turquoise Pool i Opal Pool. Ale to wszystko jest nieatrakcyjne, historie tych źródeł oraz gejzeru i te wszystkie "naj" są mało istotne - według wszystkich organizatorów zimowych wyjazdów do tej części parku i tam nie wożą turystów. W lecie można po parku poruszać się własnym samochodem, w zimie tylko w sposób zorganizowany specjalnymi pojazdami lub skuterami śnieżnymi. 

Po spacerze w rejonie źródła Grand Prismatic, Karen mocno naciskała byśmy szybko wracali do West Yellowstone, bo robi się późno. Wolę gdy kierowcami, przewodnikami są mężczyźni. Są bardziej wyluzowani, pozwalają na więcej. Mniej przejmują się czasem. Gram dzień wcześniej działał na luzie, z uśmiechem, bez poganiania. Karen trochę panikowała, że już późno, że wszyscy pojechali. Co okazało się nieprawdą, bo inne snowcoach`e stały w różnych miejscach, głównie tam gdzie była jakaś zwierzyna. Ich kierowcami byli mężczyźni. Ludzie chcą postojów, chcą fotografować, to niech to robią. Najwyżej wrócimy godzinę później.  Ale u Karen już się włączył przycisk, trzeba szybko wracać. Niestety dla niej, gdy moi towarzysze zobaczyli, że inni nie wracają, też nie dopuścili do tego, żądając licznych postojów. Co oczywiście nie zmienia faktów, że Karen była i jest bardzo fajną i profesjonalną osobą.

W drodze powrotnej oglądaliśmy Canyon Firehole i Firehole Falls (12m wys.). Były świetne odkrywki lawy, a tablica informacyjna oznajmiała, że to fragment najmłodszych law w Yellowstone, datowanych na ok. 60 tysięcy lat temu. Do West Yellowstone wróciliśmy przed piątą. Było zupełnie jasno. Zrobiłem drobne zakupy spożywcze i przy zapadającym zmroku wystartowałem do Mammoth Hot Springs. W lecie to 80km z groszami, przez park. W zimie trzeba naokoło, również zahaczając o park. 280km. Wpierw do sporego miasta Bozeman, potem do Livingston, by za Gardiner wjechać do parku poprzez North Entrance (1620m) i zarazem do stanu Wyoming (gdy po 17:00 pracownicy parku pojechali do domów, nikt nie sprawdzał biletów). Z Gardiner do mojego celu zostało zaledwie 8km, do góry, na wysokość 1905m. Drogę z West Yellowstone czasami pokrywał śnieg i lód, zaczął padać śnieg. W Mammoth Hot Springs wpakowałem się do śpiwora i spać, było pomiędzy 21 a 22. Chociaż nazwa mówi o gorących źródłach, to nie do kąpieli. I to jest ciekawe. Pewnie są jakieś baseny termalne w rejonie Yellowstone, gdzie można się wykąpać. Ale nigdzie nie natknąłem się na żadną reklamę, znak, itp. Normalnie, w rejonach termalnych, roi się od basenów, informacji, reklam. Tutaj nic. 

  • Na zdjęciach:
  • 1) Snowcoach na gąsienicach - mój środek transportu.
  • 2-4) Ulubione zajęcie rangersów z Yellowstone - stawianie tabliczek i zabranianie.
  • 5-11) Bizony.
  • 12-13) Madison River i łabędź trąbiący.
  • 14-28, 74-75) LOWER GEYSER BASIN: fot. 18) Red Spouter, fot. 19) Silex Spring (Celestine Pool), fot. 20) Spasm Gesyer, fot. 17, 21-28) Fountain Paint Pot.
  • 29-54, 76-79) UPPER GEYSER BASIN: fot 29-38), Old Faithful Geyser i otoczenie, zdjęcie nr 37 zostało zrobione bez zooma i pokazuje jaka jest odległość od ścieżki do gejzeru, fot. 39) początek śnieżycy, fot. 40-41) Visitor Center przy Old Fatihful, fot. 42) Cascade Geyser, fot. 43) Blue Star Spring, fot. 44) Pump Geyser, fot. 48) Doublet Pool, fot. 49) Lion Geyser, fot. 50) Castle Geyser podczas śnieżycy), fot. 51) Heart Spring, fot. 53) Chinese Spring.
  • 55) Pięknosuseł złocisty (golden-mantled ground squirrel), wiewiórkowate.
  • 56) Orły.
  • 57) Kojot.
  • 58) Trop wilka.
  • 59-60) Firehole River koło Upper Geyser Basin (okolice Biscuit Basin) i koło Midway Geyser Basin (okolice Grand Prismatic Spring i Exelsior Geyser).
  • 61-73) MIDWAY GEYSER BASIN: fot. 61-63) Exelsior Geyser, fot. 64-71) Grand Prismatic Spring, fot. 72-73) Turquoise Pool.
  • 74-75) Lower Geyser Basin - fumarole i Fountain Paint Pot.
  • 76-79) Upper Geyser Basin: fot. 76) Pendant Spring, fot. 77) Ear Spring, fot. 78) Geyser Group, fot. 79) Heart Spring.
  • 80-81) Lawy Firehole Canyon i Firehole Falls.
  • 82-83) Prawdopodobnie jeleń kanadyjski - samiec i samica.


Znajdź mnie

Reklama

Absolwent XXI wieku

Image

Subskrybuj Mój Newsletter

Informacje o aktualnych wyprawach i wydarzeniach

nationalgeographic-box.jpg
redbull-225x150.jpg
tokfm-box.jpg
tvn24bis-225x150.jpg

Reklama

Search