Blog

Blog

Kaldera Yellowstone 3/3 - mineralne tarasy Mammoth (Park Narodowy Yellowstone)

Mammoth Hot Springs, Yellowstone, USA.
Wstałem o świcie (2 marca), w nocy trochę przyprószyło śniegiem. Na niebie sporo chmur, ale też i słońca. Spory mróz zamroził mi jedzenie, ale w ustach się rozmroziło. Tak samo jak napoje. Zaparkowałem przed małą kliniką i podszedł do mnie nawet lekarz, czy ja czasem nie do nich? Nie. Czyżbym wyglądał na potrzebującego pomocy? Gdy otwarto visitor center pobrałem mapki, zwiedziłem muzeum i udałem się do głównego celu dnia - termalnych źródeł i mineralnych tarasów.

Chociaż Mammoth Hot Springs położone są poza kalderą, zasilane są z tego samego systemu magmowego, jak inne termalne tereny Yellowstone. Woda pochodzi z Norris Geyser Basin. Po drodze ulega ochłodzeniu do 70kilku stopni Celsjusza. Węglan wapnia, który wydobywa się ze źródeł, utworzył rozległe tarasy trawertynowe, a sinice i glony ubarwiły je. Uznawane są za największe tarasy węglanowe na świecie. Wstrząsy sejsmiczne powodują, że jedne źródła przestają być aktywne, a tarasy wysychają i ulęgają degradacji. Dzięki nowym źródło w nowych miejscach, powstają nowe tarasy, lecz roślinności ulega zniszczeniu. Potrzeba jednak tysięcy lat, by powstały takie tarasy, jakie możemy tam oglądać.

Także w centrum osady Mammoth Hot Springs działały w przeszłości źródła termalne, dzisiaj nieczynne, ogrodzone. Działał niewielki Opal Terrace, obecnie nieaktywny, poddany erozji. Osada zawdzięcza istnienie Fortowi Yellowstone, który wybudowano w latach 1891 - 1909. Ten wojskowy fort miał za zadanie chronić bezcenne zasoby parku. Później także służył do obserwacji Siuksów. W 2003 roku fort uzyskał status Narodowego Pomnika Historycznego USA. Zachował się w bardzo dobrym stanie, dzisiaj służy parkowi, w jednym z budynków jest visitor center. Mammoth Hot Springs to niewielka osada o funkcjach stricte turystycznych. Kilka hoteli, a może tylko jeden, niewielka klinika i stacja benzynowa, która była zamknięta.

W dolnej partii pola geotermalnego, znajduje się najbardziej charakterystyczny obiekt - jedenastometrowy Liberty Cap. Pionowy mineralny stożek, iglica, ostaniec. Chociaż może kojarzyć się też z pewną częścią męskiego ciała. Te termalne źródło jest obecnie nieaktywne, ale pozostawiło po sobie efektowną pamiątkę. Traktowane jest jako uśpione - dormant.

Kawałek dalej, w najniższej części pola jest aktywne źródło, koło którego buszowały bizony. Mój widok ich nie zachwycił, próbowały mnie przegonić. Zodiakalnego byka? Członka rodziny? Wstyd, bizony! Gdy teraz piszę te słowa i przypomnę sobie ich spore rogi, raczej powinienem się wycofać. Ale tam na miejscu chciałem zrobić zdjęcie i się im postawiłem. Mrucząc, niechętnie ustąpiły mi miejsca, machając rogami, a jeden nawet o mnie się otarł.

W tej części pola geotermalnego znajduje się jeden z najpiękniejszych tarasów - poniżej źródła Palette. Obszedłem dokładnie wszystkie trzy tarasy: Lower, Upper, Main. Nie będę opisywał krok po kroku i podawał kilkudziesięciu nazw źródeł, bo to bez sensu. Wspomnę o kilku najciekawszych miejscach. Zapuściłem się też do termalnych źródeł, wyziewów gazów i tarasów, do których ścieżki nie docierają. Wysokości dochodziły do ok. 2050m, a start nastąpił z 1900m z groszami. Pogoda była bardzo zmienna. Raz słońce, raz chmury, czasami mocny śnieg i porywisty wiatr, czasami względny spokój. Na części ścieżek było sporo śniegu. Przy jednej znalazłem skórę zrzuconą przez węża. Miała ponad metr długości, ale półtora metra nie przekraczała (kawałek przywiozłem do Polski). Na terenie Yellowstone żyje kilka gatunków węży, ale jadowity jest tylko grzechotnik preriowy. W rejonie Mammoth żyje bullsnake, nie wiem jaka jest jego polska nazwa, może to jego skóra.

Bardzo atrakcyjny jest taras Minerva, zasilany przez spore ilości termalnej wody. Większe i mniejsze baseny, głębsze i płytsze, różne kolory, glony, ciekawe formy trawertynowe. Trawertyn - inaczej tuf wapienny albo martwica wapienna, zbudowany jest głównie z minerałów: kalcytu i aragonitu.

Main Terrace, według obecnego stanu prezentuje się słabo, jeśli chodzi o aktywność. Jest wysuszony, biało-szary, ale nie wszędzie. Są aktywne fragmenty, w tym ujście znalazły dosyć młode źródła. Sytuacja może się zmienić w przyszłości. Źródła nawet wybijają się na powierzchnię w asfaltowej ścieżce. By chronić przed nimi turystów geniusze z parku, otoczyli je betonowymi zaporami (patrz zdjęcie nr 71). Jak to jest, że turyści nie mogą schodzić ze ścieżek, bo mogą coś zniszczyć i spotka ich surowa kara finansowa, a nawet mogą dopuścić się przestępstwa karnego? A parkowi rangersi mogą bezkarnie niszczyć przyrodę i kara ich za to żadna nie spotyka?

Ślicznym miejscem jest Dryad Springs. Kontrastuje z sąsiednią wyschniętą powierzchnią Górnego Tarasu. Pustynia zbudowana z węglanu wapnia, wysuszone kikuty drzew. Również atrakcyjny widok. O tytuł najefektowniejszego miejsca w Mammoth może konkurować Canary Spring. Niestety ścieżka nie dociera do niego, można obserwować niebieskie oczka wodne i mineralne tarasy jedynie z dosyć dużej odległości. Z tego źródła schodzi największy taras z węglanu wapnia, ale przy nim ani pod nim nie biegnie żadna turystyczna trasa. Żeby to miejsce zobaczyć trzeba dopuścić się samowolki. Przy okazji odkryje się niewielkie jezioro w dolnej części wzgórza, poniżej tarasów, z chłodną wodą. Jak zwykle w USA, na polu geotermalnym Mammoth do części najatrakcyjniejszych miejsc, ścieżek nie poprowadzono. Za to tam, gdzie niewiele jest do oglądania, jest ich pod dostatkiem.

Do tego, tradycyjnie jak to w Yellowstone, połowa ścieżek była zamknięta. I tradycyjnie nie bardzo się tym przejąłem. Jak człowiek widzi tyle napisów "closed", zaczyna je po prostu ignorować. Poziom absurdu ma swoje granice. Gdy takie znaki są rzadkie i uzasadnione - można się do nich stosować. Gdy ktoś ogłupiał i nie ma umiaru w ich stosowaniu, mogę go tylko skierować do psychiatry, a najlepiej od razu do szpitala psychiatrycznego. Dla mnie już za późno na takie leczenie, ale paru rangersów może da się jeszcze uratować?

Amerykanie nie lubią chodzić, najchętniej zwiedzaliby z jadącego samochodu, dlatego w wielu miejscach jest taka możliwość. Tak można zwiedzać część Craters of the Moon, i duże połacie Yellowstone, w tym część Mammoth Hot Springs - w lecie. I dlatego nikt w Mammoth należycie nie pomyślał o pieszych. Z parkingu pod dolnymi tarasami, można dojść ścieżkami do parkingu koło górnego tarasu. By wrócić, trzeba korzystać z tych samych ścieżek. Aż się prosi, by  zrobić ścieżkę przy tarasach w rejonie źródła Canary Spring, doprowadzającą w rejon dolnych tarasów (taki loop, pętlę). Gdy doszedłem na koniec Górnego Tarasu, po przejściu wszystkich ścieżek po drodze i okazało się, że mam do wyboru albo wrócić tą samą trasą albo okrężnie asfaltową drogą pośród lasu, niezadowolony z tego faktu, wybrałem trzecie rozwiązanie. Autorską trasę zejścia pod Dolne Tarasy. Będę o tym pisał do znudzenia, gdy ścieżki są mądrze pomyślane, nie trzeba szukać własnych rozwiązań. Gdy zbudowali je mało rozgarnięci ludzie, wyznaczając je niezbyt rozsądnie, niektórzy szukają opcji rozsądnej. Pozostałym jest wszystko jedno.

W ramach dalszego pastwienia się nad rangersami z Yellowstone, chciałbym zwrócić uwagę na zdjęcie nr 18 zamieszczone w galerii pod tekstem. Jak człowiek ma zrobić dobre zdjęcia, skoro rangersi niszczą atrakcje turystyczne. Na zdjęciu widać źródło i budujący się stożek mineralny, który zakłóca znak informujący, że miejsce jest niebezpieczne i nie można tam wchodzić. Takich znaków w USA jest mnóstwo. Tylko czy nie można go postawić dwa metry z boku, obok źródła? Czy trzeba turystów traktować ciągle jak bandę debili, którzy się będą pchali do termalnego źródła? Żenujące. Tak zniszczonych krajobrazowo miejsc przez działania pracowników przeróżnych parków w USA oraz na świecie jest mnóstwo. Wszystko się grodzi, nie patrząc, że dane miejsce po ogrodzeniu traci walor atrakcji turystycznej. Spójrzmy na zdjęcie poniżej akapitu ze spetryfikowanego lasu Gingko (więcej o nim w kolejnym wpisie). By nikt nie zniszczył fragmentów drzew, nie ukradł, zamknięto ich fragmenty w metalowo-betonowych klatkach. Jaki sens ma zwiedzanie czegoś takiego, oglądanie, robienie zdjęć? Żadnego. Mam sporo zdjęć z wypraw, świetnych atrakcji, których nigdy nie opublikowałem, nie pokazałem, bo przez postawiony na przykład płot, przestały być te zdjęcia atrakcyjne. Przykładem takiego zdjęcia jest załączone poniżej, z Arbol de Piedra w Boliwii (Eduardo Avaroa Andean Fauna National Reserve).

Rangersi potem się dziwią, że ktoś ignoruje ich znaki i działania. Ale jak robią tyle głupich rzeczy, to nie powinni się dziwić. Rasa ludzka to inteligentne stworzenia i jak jej przedstawiciele widzą coś głupiego, ignorują to. Także głupie działania innych przedstawicieli homo sapiens.

Na polu geotermalnym Mammoth Hot Springs spędziłem kilka godzin i następnie powinienem ruszyć ku Seattle, lecz wpierw wybrałem się na wycieczkę jedyną drogą, której przejezdność utrzymywana jest w zimie w tej części parku. Do Coke City przy Northeast Entrance (Grand Loop Rd i droga nr 212). Dalej droga w zimie jest nieprzejezdna. Z Mammoth to ok. 76km. Przejechałem połowę w tym kierunku, za Tower Junction. Z tego miejsca do Wielkiego Yellowstońskiego Kanionu jest 31km, zaś z Mammoth do Norris Geyser Basin 34km - przejezdność tych dróg zaczyna się w połowie kwietnia i trwa do września/października. Trasa ku Coke City oferuje ładne górskie widoki, stanowi świetnie miejsce do obserwacji zwierzyny. W różnych miejscach natrafiałem na pasjonatów z lunetami, profesjonalnymi kamerami i aparatami. Najwięcej było bizonów, setki, w tym na drodze. Trafił się kojot i jeleniowate. Tereny te ukształtowały lodowce, miejscami jest sporo głazów narzutowych.

Wracając, patrzę a przy drodze na skraju jednego z mini parkingów stoi pick up z Parku Narodowego. Tylko go minąłem, ruszył za mną. Wiedziałem, że jadę trochę za szybko, ale miałem nadzieję, że chce skontrolować, czy mam bilet do parku.? Włączył syrenę, światła, zatrzymałem się. Bilet go nie interesował. Jechałem 56 mil/h w miejscu, gdzie można 45mil/h. Strażnik poprosił o prawo jazdy, paszport, umowę od Hertza. Poinformował mnie o mandacie 100USD, minimalna kwota. Przeprosiłem i poprosiłem o wyrozumiałość w mój ostatni dzień pobytu w Yellowstone. Strażnik wydawał się nieugięty, wrócił do swojej furgonetki. Mówi się trudno, tylko nie miałem tyle gotówki. Planowałem wypłacić przy najbliższej okazji pieniądze z bankomatu, ale po opuszczeniu parku. Miałem nadzieję, że ma terminal. Gdy wrócił, stwierdził, że tylko mnie poucza. Nie będzie mandatu, ale poinformuje miejscowego szeryfa, by mnie mięli na oku. Jak mnie znowu ktoś zatrzyma, mandat będzie wyższy. Podziękowałem i przepisowo ruszyłem dalej. Upiekło mi się, zwłaszcza że kilkaset metrów przed postojem rangersa jechałem 70mil/h i z powodu bizonów na łące zwolniłem, by sobie je pooglądać. Na terenie parku rangersi mają uprawnienia policji, a dozwolona prędkość wynosi 45 mil/h - na większości dróg. Oczywiście chodzi o bezpieczeństwo i zwierzęta na drodze. I oczywiście w mojej ocenie jest to bez sensu. Nie jest bowiem tak, że mknę bez opamiętania na złamanie karku. Jak jest dobra, szeroka i sucha droga, świetna widoczność, jadę szybko, jak droga jest kręta i może być oblodzona jadę wolno, jak nie widzę odpowiednio dużego fragmentu przed sobą, a wiem, że może być na drodze zwierzyna, też zwalniam. Wydaje mi się to logiczne i rozsądne. Utrzymywanie przez dziesiątki mil jednolitego ograniczenia prędkości uważam za nielogiczne i głupie. To, że coś potencjalnie może sie wydarzyć, ale nie musi, nie jest powodem, by kazać na pustkowiu ludziom tak się wlec.

Chyba mam problem z prędkością. To znaczy, z poczuciem, że wszystko przemieszcza się za wolno. Samoloty mają problem dociągnąć do nędznego tysiąca kilometrów na godzinę. Pociągi, jeżdżące 200-300 km/h, to ponoć bardzo szybkie pociągi. Mam inne zdanie na ten temat. A po drogach dla samochodów pozwala nam się jeździć co najwyżej ponad sto kilometrów na godzinę. Na tych najszybszych i najszerszych. Nawet tam, gdzie można, by dwa razy szybciej. O promach i statkach nawet nie będę wspominał. One stoją w miejscu. Czy tylko ja zauważyłem, że mamy XXI wiek? I tylko ja uważam, że postęp technologiczny jest za wolny? Obecnie nie jesteśmy wstanie nawet dolecieć na Księżyc, nie wspominając o Marsie. Czyli jakbyśmy się trochę cofali, przynajmniej jeśli chodzi o środki transportu.

Do bólu przepisowo jechałem aż do Mammoth Hot Springs, a potem do Gardiner. Wkurzało mnie to maksymalnie. I paradoksalnie miało to gorszy wpływ na moje bezpieczeństwo na drodze oraz innych użytkowników, niż gdybym jechał normalnie - bezpiecznie, większą prędkością. Wkurzony kierowca, to niebezpieczny kierowca. W i za Mammoth ograniczenie sięgało 25mil/h, zjazd w dół. W szczerym polu stał znowu "mój rangers", ale nie dałem się złapać. Taka jazda była absolutnie nienaturalna, nawet rowerem jechałbym szybciej. Chciałbym poznać uzasadnienie takiego ograniczenia? Że droga kręta? W miejscu, gdzie można by bezpiecznie jechać 60mil/h, stawianie znaku 25mil/h na pustkowiu... abstrakcja. Nigdy nie zrozumiem takiego znakowania dróg. I nigdy się do niego nie zastosuję. Będę płacił mandaty. Cenię rozsądek. Głupoty nienawidzę i nie będę się stosował do wymysłów głupich ludzi. To, że ktoś ma uprawnienia do tworzenia prawa czy ustawiania znaków, nie oznacza automatycznie, że jest inteligentny, rozsądny i robi to należycie. Często jest zupełnie odwrotnie. Wtedy pozostaje tylko tzw. obywatelskie nieposłuszeństwo. Gdyby więcej osób miało odwagę postawić się głupiemu/szkodliwemu prawu, świat byłby lepszy. A tak grupka osób posiadających władzę, w swoim przekonaniu nieomylnych, coś postanawia, a reszta, czyli 99,9%, ma bez refleksji się stosować i koniec. I niestety tak zazwyczaj jest. Z takiego podejścia tych 99,9% ludzi nigdy nic dobrego nie będzie, chociaż to wygodne.

Minąłem senne o tej porze roku miasteczko Gardiner, a wcześniej opuściłem Park Yellowstone przez North Entrance, przy którym wybudowano coś jak łuk triumfalny. Piąta już dawno minęła, więc nikt nie sprawdzał biletów. Umknęłoby mi. W Mammoth Hot Springs przebiega 45 równoleżnik, z tego miejsca jest taka sama odległość do równika jak i północnego koła biegunowego (przynjmniej w teorii, bo Ziemia nie jest kulą, tylko geoidą). Ot, taka ciekawostka, nawet oznakowana, co prezentuję poniżej na zdjęciu.

Yellowstone zimą jest cudowne i chętnie bym tam wrócił o tej porze roku gdyby nie regulacje parkowe. Jeśli bym mógł wynająć skuter śnieżny, rakiety śnieżne oraz narty biegowe/skitourowe i jeździć/chodzić sam gdzie mi się podoba, spać w namiocie, wynająć broń gdyby jakiś niedźwiadek się obudził i miał ochotę na spotkanie bliskiego stopnia, z radością bym powrócił do parku. Niestety to niemożliwe, więc nie mam tam czego szukać.

Zanim zapadł zmrok robiłem krótkie postoje, gdy coś ciekawego zauważyłem. Widoki na ośnieżone szczyty, na rzekę Yellowstone, formacje skalne jak Devils Slide. Nieraz termalne źródła wybijały przy samej drodze. Pasły się dzikie owce, chyba kanadyjskie, zwane też muflonami kanadyjskimi. Minąłem Livingston, Bozeman, zjeżdżając na nocleg koło Butte (Butte Silver Bow, miasto partnerskie Bytomia). Ciągle było jeszcze wysoko, ok. 1700m, miejscami śnieżnie i zimno. Na siódmą noc w toyocie yaris zatrzymałem się na wysokości 1390m, w nocy chwycił lekki mróz. Tego dnia pokonałem niecałe 450km.   

  • Na zdjęciach:
  • 1-2) podróż z West Yellowstone ku Mammoth Hot Springs.
  • 3-4) Mammoth Hot Springs.
  • 5-19) takich i innych znaków w Yellowstone jest mnóstwo.
  • 20-21) visitor center w Mammoth Hot Springs - fragment muzeum i sklepik.
  • 22-92) MAMMOTH HOT SPRINGS:
  • 22-24) Liberty Cap.
  • 25-27) Przy Dolnych Tarasach - bizon, jego kupa i fragment tarasów.
  • 28-33) rejon Palette Spring, na fot. 28 po lewej stronie Devil`s Thumb.
  • 34) Cleopatra Terrace.
  • 35) Minerva Terrace.
  • 36) Mound Terrace.
  • 37) zrzucona skóra węża.
  • 38-39) panorama Mammoth Hot Springs, na fot. 39 też Minerva Terrace.
  • 40-60) aktywny rejon Mound Terrace po sąsiedzku z Main Terrace i Minerva Terrace.
  • 61-65) Main Terrace m.in. z New Blue Spring.
  • 66-71) młode źródła w Upper Terraces.
  • 72-77) różne termalne atrakcje czynne i nieczynne w Górnych Tarasach (Upper Terraces).
  • 78-79) Main Terrace niedaleko Canary Spring.
  • 97-87) Dryad Springs w Main Terrace i okolice.
  • 88-92) Canary Spring i tarasy poniżej.
  • 93-94) Fort Yellowstone w Mammoth Hot Springs.
  • 95-109) północne fragmenty parku Yellowstone, na zdjęciach m.in. głazy narzutowe, bizony, kojot, jeleniowate.
  • 110) bizon w centrum Mammoth Hot Springs.
  • 111) 45 równoleżnik koło Mammoth Hot Springs.
  • 112) Gardiner.
  • 113) owce przy drodze nr 89 z Gardiner do Livingston (być może to owca(muflon) kanadyjska, bighorn sheep).


Znajdź mnie

Reklama

Wydarzenia

nationalgeographic-box.jpg
redbull-225x150.jpg
tokfm-box.jpg
tvn24bis-225x150.jpg

Reklama

Image
Klauzula informacyjna RODO © 2019 Grzegorz Gawlik. All Rights Reserved.Projekt NRG Studio
stopka_plecak.png

Search