Blog

Blog

Superwulkan Yellowstone 1/3 - West Yellowstone, Grand Canyon, Steamboat Geyser

Gejzer Steamboat (Yellowstone, USA) - najwyżej wybuchający czynny gejzer na świecie.
Dlaczego wybrałem West Yellowstone? Bo wjazd do parku znajduje się 200 metrów od miasteczka. Żaden inny wjazd nie oferuje takiej możliwości, a na przykład od południa z Jackson, do parku jest 90km kilometrów. W zimie to ma znaczenie, gdyż dotarcie do kaldery jest znacznie droższe w takim przypadku. Ponadto, nawet w zimie utrzymywana jest przejezdność dróg do West Yellowstone i położone jest ono w takim miejscu, że blisko stąd do najciekawszych termalnych rejonów parku i na północ i na południe.

Miasteczko położone na 2040m n.p.m. ma przez ten fakt klimat okołobiegunowy. Nawet podczas ciepłych krótkich lat, zdarzają się dni z temperaturą kilku stopni Celsjusza, a w zimie bije się tutaj amerykańskie rekordy przekraczające minus 50 stopni Celsjusza.

W West Yellowstone jest więcej skuterów śnieżnych aniżeli samochodów. Zaś firmy je wypożyczające, co roku wymieniają na nowe, sprzedając niezbyt drogo. Ma to rzecz jasna wpływ na cenę wynajmu. Do parku nie można było wjechać indywidualnie na skuterze, trzeba było z przewodnikiem. Zorganizowane wyjazdy, około 8-godzinne, zaczynały się od 260USD, korzystając z większych pojazdów, o połowę taniej.

Gdy nastał świt (28.02), zrobiłem przejażdżkę po okolicy, by rozgrzać wnętrze samochodu i roztopić napoje zamarznięte na kość. W nocy rządził solidny mróz. Krok następny polegał na ustaleniu jak mogę dostać się do interesujących mnie trzech pół gejzerów: Norris, Midway i Upper. W zimie to nie takie proste. Miałem szczęście, że była przeciętna, chociaż miejscami było nawet trzy metry śniegu w parku. U progu marca. Gdyby była ciężka, moją amerykańską przygodę zakończyłbym na West Yellowstone.

W lecie po parku można poruszać się własnym samochodem, w zimie się nie da i co najgorsze nie pozwalają wynająć skutera śnieżnego, by samemu jeździć po parku. Trzeba dołączyć się do grupy, na dwie trasy funkcjonujące w zimie albo wynająć sobie prywatnego przewodnika. Jakiś tysiąc dolców za dzień. A w grupie jak przed chwilą pisałem, najtaniej także nie jest. Sęk w tym, że żadna z tych dwóch tras, nie obejmowała Midway Geyser Basin i Norris Geyser Basin. Podobna rzecz miała się z tańszymi wyjazdami - snowcoach`ami. Kiedyś to były tylko pojazdy z gąsienicami, od kilku lat również ze specjalnymi potężnymi oponami. Po testach, które wypadły pomyślnie, opony dopuszczono jakieś trzy lata wcześniej do zimowego użytku w Yellowstone. Snowcoach`e w zależności od rodzaju, mieszczą od około 10 do ponad 20 osób. Te większe pojazdy w zimie jeździły tak jak snowmobiles (skutery śnieżne), tylko na tych dwóch trasach. Z innych miejscowości i wjazdów do parku, możliwości były jeszcze mniejsze, a ceny wyższe, bo i więcej kilometrów do pokonania.

Poszukiwania zacząłem o parkowego visitor center. Zebrałem informacje, opinie, adresy firm turystycznych. W kolejnych godzinach odwiedziłem ich kilkanaście. Pewnie wszystkie w mieście. Wszędzie słyszałem, że nie ma szans na odwiedziny Norris i Midway. Chyba, że... przekonam przewodnika. Tak się bowiem składało, że obie trasy biegły koło moich miejsc zainteresowań. Cele główne były inne, akurat dla mnie mniej interesujące. Pomyślałem, że nawet jeśli przewodnik nie zgodzi się na postój tam gdzie chcę, to niech mnie wysadzi i odbierze w drodze powrotnej. O ile wyjazdy do Upper Geyser Basin organizowane były codziennie, gdyż tam znajduje się najsłynniejszy yellowstoński gejzer, o tyle do Great Canyon of the Yellowstone, tylko co kilka dni. Po drodze jest Norris Geyser Basin. Akurat taki wyjazd był kolejnego dnia. Zapłaciłem za oba z postanowieniem, że żadna siła mnie nie powstrzyma, abym zobaczył  to co chcę. Wiele tysięcy kilometrów pokonałem, by się tutaj dostać. Nie ma, że się nie da. Może u Amerykanów się nie da, u mnie, Polaka, da się wszystko. Przywykłem, że w mojej pasji napotykam mnóstwo problemów i ciągle słyszę, że się nie da, nie wolno, zakazane, niebezpieczne. I jakoś zawsze stawiam na swoim. Czasami po ciężkich walkach. Taki już mój wredny i paskudny charakter. Pewnie fajnie byłoby, gdyby chociaż raz coś przyszło łatwo. Ale widocznie to niemożliwe.

Z informacji praktycznych. Polecam zawsze odwiedzić przynajmniej kilka biur. Okazywało się bowiem, że ten sam wyjazd potrafił być droższy o 50% od najtańszej oferty. A co ciekawe, fizycznie woziła klientów z większości biur ta sama firma. Ci co płacili za wyjazd 130USD i ci co płacili 200USD, jechali razem, tym samym pojazdem. Bilet do Parku Yellowstone kosztował 15USD na tydzień. Aby go dostać fizycznie do ręki, trzeba poprosić. W zimie ludzie brali jeden wyjazd i na tym kończyli zwiedzanie, więc biura nie dawały biletów.

Gdy wszystko pozałatwiałem, wynająłem pokój. 110USD z podatkiem i śniadaniem. To jedna z najniższych możliwych cen, w lecie jest dużo drożej, ale działają wtedy znacznie tańsze campingi. Po czterech noclegach w "kompaktowej" toyocie yaris uznałem, że warto się wykąpać, ogolić, spakować już na wyjazd do Polski i naładować sprzęt elektroniczny. Ale tu dramatu nie było, zawsze część elektroniki mam na niezawodne baterie paluszki jednorazowego użytku. Podróżuję po to, by działać, a nie spędzać połowę wyprawy na ładowaniu sprzętu - nieważne czy z gniazdka, czy z urządzeń solarnych. Ale widzę jak ludzie, co dwa dni robią dzień przerwy - na ładowanie. Policzcie ile by takich dni było podczas 112-dniowej wyprawy? Nie poświęciłem specjalnie na ładowanie ani godziny podczas wyprawy. Albo ładowałem sprzęt w nocy albo używałem paluszków.

Strasznie wkurzało mnie w Stanach, że w wielu miejscach ceny podawane były bez podatku. Ale do ostatecznej ceny był doliczany. Na przykład wspomniany pokój miał kosztować 100 dolarów. Człowiek ma zgodne pieniądze, a podatek wszystko zmienia. Nie znam jego szczegółów, czy jest to lokalny podatek, nie mniej odniosłem wrażenie, że w różnych stanach jest on różny i także rodzaj towaru, usługi, ma wpływ na jego wysokość. W każdym bądź razie, dziennie to było od kilku do ponad dwudziestu USD. Amerykanie potrafią skomplikować najprostsze rzeczy.

Jestem totalnym ignorantem pod względem jedzenia i spania. Na wyprawie, mogę miesiąc jeść po trzy batony dziennie popijając wodą. I nic więcej nie potrzebuję. Mogę spać gdziekolwiek, wszędzie się wyśpię. Dlatego gdy porównam nocleg za 110USD do noclegu we własnym śpiworze w yarisie. To dla mnie różnica jest niewielka. Odrobinę wygodniej jest w hotelu, ale przynajmniej 100 dolarów ze 110 jest wyrzucone w błoto. Nie potrafię docenić łóżka hotelowego. Wolę spać w aucie, w namiocie albo pod drzewem, a pieniądze  wydać na coś co ma sens. Spanie w hotelach sensu nie ma. Dla mnie to marnotrawienie pieniędzy, bo łóżko z pościelą i ciepły prysznic nie jest wart ani 100USD ani 100zł. 8 noclegów w yarisie, nawet przy minus 15 stopniach, nie sprawiało mi najmniejszych problemów. Było mi ciepło i całkiem wygodnie. I tak od wczesnego poranka do późnego wieczora byłem w ruchu, na dworze.

Do zmroku spędzałem czas na wycieczce w okolicach West Yellowstone oraz na spacerze po mieście. Wieczorem pakowanie i oglądanie w tv jak kandydaci partyjni się produkują przed "superwtorkiem", by zostać oficjalnymi kandydatami na prezydenta USA. Superwtorek, który przypadł na dzień 1 marca, jest dniem, kiedy w największej liczbie stanów odbywają się prawybory, na których wybierani są delegaci na konwencje partyjne, podczas których nominuje się oficjalnych kandydatów na prezydenta. Wieczorem zaś miałem okazję obejrzeć na żywo galę z wręczania Oscarów.

W drugiej połowie dnia prószył śnieg, rano czekało mnie odśnieżania auta (29 luty), spadło kilka centymetrów. I pakowanie. Kolejne cztery noce planowałem spędzić w "kompaktowej" toyocie yaris. Następnym razem wynajmę tira, to może dadzą mi pick up`a. Zjadłem śniadanie, zdałem klucze i przed ósmą byłem gotowy do drogi - prawda, że miałem fascynujący poranek, godny opisywania :). Nieważne. Ważne, że pogoda zapowiadała się bardzo dobra.

Podjechał specjalnie przygotowany snowcoach na wielkich oponach, z kierowcą Gramem. Główny cel wycieczki: Wielki Kanion Yellowstone (Grand Canyon of Yellowstone). Dziewiątka innych pasażerów zachwycona tym faktem, ja nie bardzo. Kanion  i wodospady mnie nie bardzo interesowały, widziałem tysiąc kanionów i tysiące wodospadów. Prawie wszystkie do siebie podobne. Mnie interesowało pole gejzerów Norris, koło którego mieliśmy przejeżdżać, a czego nie było w planie wycieczki.

Do Parku Yellowstone wjechaliśmy poprzez West Entrance (wjazd zachodni), do skrzyżowania w Madison mięliśmy ok. 25km wzdłuż rzeki Madison. Na drodze i w jej pobliżu towarzyszyła nam ponad setka bizonów, których w USA szacuje się nawet do 30 milionów. Rzekę Madison zamieniliśmy na Gibbon, poruszając się skrajem aktywnej kaldery wulkanicznej. Robiliśmy postoje, by obserwować zwierzęta, lecz pierwszy termalny postój nastąpił koło Beryl Spring (część Gibbon Geyser Basin). Obok źródła wydobywają się silne wyziewy wulkaniczne (fumarole lub solfatary). Samo źródło ma 91 stopni Celsjusza. Przy pokonywanej drodze nr 89 jest więcej termalnych źródeł, w tym jedno z bardzo efektownym kolorowym stożkiem mineralnym (z algami), miejscowi o nim mówią czasami "Czekoladowe Źródło". Takie kolory dominują. Od Madison do skrzyżowania w Norris jest kolejne 25km, gdzie skręca się w Norris Canyon Rd. Wysokości dochodziły do 2530m. W Canyon Village, gdzie jest visitor center i stacja benzynowa oraz hotel, czynne latem, skręciliśmy w Grand Loop Rd.

Park Yellowstone zimą wyglądał zjawiskowo. Pełno śniegu, bizony, dymy z nad termalnych terenów. Lasy, góry do ponad 3000m. I niewiele ludzi. Oprócz mnie w pojedzie byli samy Amerykanie. Oni jak i mieszkańcy West Yellowstone powtarzali jak mantrę, nie przyjeżdżaj tutaj w lecie. Jest okropnie, miliony turystów. Nie trzeba mi tego tłumaczyć. Pewnie trochę przesadzali, ale kocham dziką przyrodę i najszczęśliwszy jestem, gdy poza mną nie ma nikogo. Ewentualnie zwierzęta. Amerykańscy turyści celowo wybrali zimę, chcieli w spokoju zwiedzać Yellowstone, poczuć surowy klimat, dzikość tych rejonów. W lecie to niemożliwe.

Dojechaliśmy do tutejszego Wielkiego Kanionu (Grand Canyon of Yellowstone), którym płynie rzeka Yellowstone. Ma on ok. 39km długości, skalne ściany sięgają 240-370m wysokości. Czerwonawo-żółtawe odcienie skał spowodowane są licznymi związkami siarki i działalnością hydrotermalną. Największą atrakcją kanionu jest  Górny i Dolny Wodospad (Lower Falls 94m wys., Upper Falls 33m wys.). Ładne to wszystko, ale widziałem mnóstwo takich miejsc, w tym znacznie piękniejsze. Do wodospadów ze skrzyżowania w Norris jest tutaj lekko ponad 20km. Po zobaczeniu kanionu i wodospadów, pojechaliśmy jeszcze kawałek w kierunku Yellowstone Lake, skąd był efektowny widok na spore połacie parku w zimowej scenerii (subalpejska dolina Hayden). Do tego mróz i lodowaty wiatr. Ta pogoda odstraszała Amerykanów od wyjścia na zewnątrz. Wychodzili, szybka fotka i z powrotem. A to wszystko ku mojej wielkiej radości, bo uzgodniłem z przewodnikiem, że jeżeli będzie czas odwiedzimy pole gejzerów Norris. Dzięki surowej pogodzie i słabej odporności Amerykanów, mięliśmy dużo czasu.

I pojechaliśmy w drodze powrotnej do Norris Geyser Basin. Bardzo wolno, bo snowcoach`e mogą poruszać się z prędkością maksymalną do 25mil/h, skutery śnieżne do 35mil/h. Może rzeczywiście jakieś ograniczenia tego typu są uzasadnione na tamtych terenach, ale co najmniej te obowiązujące są o połowę za niskie. Kierowcy niestety ich przestrzegają do bólu precyzyjnie.

Pole geotermalne, bo nie tylko gejzerów, w Norris, jest najgorętszym obszarem termalnym w Yellowstone. Do tego najstarszym (ma co najmniej 115 000lat) i o ogromnej geotermalnej dynamice. Temperatury dochodzą do 237 stopni Celsjusza (ustalono to w wykonanych odwiertach). Wody są kwaśne (np. 3,5 PH), występują tu rzadkie gejzery kwasowe. Z tego powodu pracownicy parkowi zalecają, by teren ten zwiedzać pod okiem doświadczonym pracowników parku, bo jest niebezpiecznie. Tym jednak bym się nie przejmował, dla Amerykanów wszystko jest niebezpieczne. W 2003 roku nastąpiły tak duże zmiany w Norris Geyser Basin, iż doprowadziły do czasowego zamknięcia niektórych szlaków. Powstały nowe fumarole a niektóre gejzery stały tak się tak gorące, że zamiast wody zaczęła się wydobywać tylko para wodna z domieszką gazów. W 2004 roku na tym polu zginął bizon, który zatruł się wdychaniem toksycznych gazów geotermalnych.

Pole gejzerów otoczone jest gęstym lasem, ale same termalne tereny są bezleśne, termalna woda plus kwasy, zniszczyła trochę drzew. Jedne źródła zaprzestają aktywności, inne znajdują ujście na powierzchni w innym miejscu. Algi, bakterie, tlenki żelaza, siarczany, siarka, krzemionka - to wszystko osadza się w źródłach, niewielkich jeziorach, w potokach, tworząc mozaikę kolorów od niebieskiego, poprzez zielony, żółty, kończąc na czerwonym albo białym.

Wpierw poszliśmy do Porcelain Basin. Znajduje się tam cała seria źródeł, nieraz w formie jeziorek, gejzerów - mało efektownych, ekshalacje wulkaniczne. Przykładowe nazwy: Porcelain Springs, Pinwheel Geyser, Congress Pool, Huricane Vent, Constant i Whirligig Geyser, Ledge Geyser, Black Growler Steam Vent. Widziałem takich miejsc dziesiątki. Kolorowe jeziorka są ładne, ale nudne. Dlatego wyrwałem się towarzystwu i pobiegłem do Basin Back. Minąłem Emerald Spring, drzewa wokół niego "porastały" prześliczne sople. Cel: gejzer Steamboat. Widać było, że od ostatniego opadu śniegu nikt tędy nie szedł. Steamboat, to najwyżej obecnie wybuchający aktywny gejzer na świecie. Tylko rzadko  i nieregularnie. Ostatnią główną erupcję miał 3 września 2014 roku. Mają one po 300 stóp (91m) wysokości, a czasami nawet dochodzą do 400 stóp. Przerwy w takich erupcjach mogą wynieść nawet kilkadziesiąt lat (wynoszą 1 rok - 50 lat). Na co dzień, wielokrotnie w ciągu doby, wybucha na wysokość od 3 do 12 metrów. Dodatkowo, w zimie wydobywało się z niego mnóstwo pary wodnej o lekkim zapachu siarki. Nasz kierowca-przewodnik Gram wiedział o moim wypadzie, musiał mnie jednak ściągać z pole gejzerów, bo czas było jechać.

Szacuje się, że w Yellowstone jest około 10 tysięcy geotermalnych miejsc. Naliczono się 1283 gejzerów, z których aktywnych w ciągu roku jest 465. Liczby duże, ale rzeczywistość mniej optymistyczna. Po pierwsze problemy z definicją, co to jest gejzer? W oczywistych sytuacjach problem nie istnieje, ale jest mnóstwo miejsc, które tak naprawdę są termalnymi źródłami, a niektórzy próbują je podpinać pod gejzery. O gejzerach pisałem m.in.: TUTAJ.  Po drugie, większość gejzerów wybucha na wysokość kilku centymetrów do pół metra. Potrzeba dużo wyobraźni, by coś takiego traktować jak gejzer. Nawet gdy spełnia warunki definicji. Warto by jeszcze dodać, że pole gejzerów Norris znajduje się na północno-zachodnim skraju kaldery Yellowstone. Jak również, że ciepłota pola uzasadniona jest pęknięciami pierścienia, pęknięciami w skraju kaldery, pod którą jest ogromna komora płynnej lawy.

Zanim opuściliśmy park, obserwowaliśmy bizony i zrobiliśmy postój przy wodospadzie Gibbon (26m). Po 17:00 powróciliśmy do West Yellowstone. Tamtejszym obyczajem jest dawanie napiwków kierowcom-przewodnikom. Amerykanie na głowę dawali zazwyczaj po 30-50USD. Stać ich. Za postój w Norris Geyser Basin też dałem odpowiedni napiwek. Gram w ciągu ośmiu godzin z napiwków miał tyle, ile miliony Polaków nie mają przez miesiąc ciężkiej pracy. Ale był świetny i zasłużył.

Wspaniały dzień. By rozgrzać auto zrobiłem kolejną wycieczkę po okolicy. Zeszło trochę czasu, a potem do śpiwora i spać. W yarisce oczywiście.

NA ZDJĘCIACH:

1-33) miasteczko West Yellowstone (stan Montana), w tym: miasteczko o północy-prószył śnieg (fot. 1), nad ranem po mroźnej nocy (fot. 2-3), WY zasypane śniegiem (fot. 4-5, 15-20), visitor center Parku Yellowstone w WY (fot. 6-9), w Stanach McDonald`s musi być wszędzie (fot. 10), muzeum zasypane śniegiem i zamknięte (fot. 11), tłumy na ulicach (fot. 21-25), poranek dnia drugiego (fot. 31-33).

34-83 i 87) Yellowstone National Park, w tym: Beryl Spring (fot. 34-35), "Czekoladowe Źródło" (fot. 36-37), snowcoach (fot. 38), bizony (fot. 40-42), odmiana kaczki (fot. 43), w sercu parku (fot. 47-48), kojot (fot. 50), Great Canyon & Lower Falls (fot. 52-59), Gibbon Fall (fot. 60-61), Norris Geyser Basin (fot. 62-78, w tym: fot 67. - solfatary, fot. 72-73 - Emerald Spring, fot. 74-78 - Steamboat Geyser), West Entrance w WY (fot. 82-83), Upper Falls - Great Canyon (fot. 87).

84-86) Obrzeża West Yellowstone.


Znajdź mnie

Reklama

Wydarzenia

nationalgeographic-box.jpg
redbull-225x150.jpg
tokfm-box.jpg
tvn24bis-225x150.jpg

Reklama

Image
Klauzula informacyjna RODO © 2019 Grzegorz Gawlik. All Rights Reserved.Projekt NRG Studio
stopka_plecak.png

Search