Artykuły

Przewodniki Turystyczne

TREKKING - BAZA ANNAPURNY – POŁUDNIOWE SANKTUARIUM, NEPAL, HIMALAJE

Trekking do Bazy pod Annapurną nie ma nic wspólnego z Trekkingiem wokół Annapurny.Trekking do Sanktuarium / Południowego Sanktuarium Annapurny – to ten sam trekking co do Bazy pod Annapurną / Annapurna BC / Annapurna Base Camp. Zwrot Południowa Baza / Południowe Sanktuarium – ma znaczenie. Bo jest też Północna Baza - niewykorzystywana. Ale wyznaczyli ją pierwsi zdobywcy Annapurny I (8091m) – Francuzi – Maurice Herzog i Louis Lachenal - którzy zdobyli szczyt na początku czerwca 1950 roku. Przypłacili to licznymi odmrożeniami i amputacjami. Annapurna była pierwszym w historii zdobytym ośmiotysięcznikiem. Polacy na szczycie stanęli dopiero w 1987r., za to jako pierwsi – zimą – na początku lutego dokonali tego: Jerzy Kukuczka i Artur Hajzer – od południa.

Przy czym należy pamiętać, że baza podstawowa, startowa, tzw. Base Camp, to najczęściej spłaszczone, bezpieczne i nie nazbyt wysoko umiejscowione miejsce, gdzie wyprawy stawiają swoje namioty. Nie ma tam trwałych budynków. Wyjątkiem jest South (Południowa) Annapurna Base Camp – właśnie o trekkingu do tej bazy jest niniejszy artykuł.

Trzeba też wyjaśnić słowo – SANKTUARIUM – bo również ma znaczenie (nie religijne). W tym słowie zawiera się jedna z największych atrakcji trekkingu. Mianowicie, masyw Annapurny rozłożony względem bazy jest amfiteatralnie. Od lewej do prawej mamy ogromną ścianę szczytów – sześcio- i siedmio- tysięcznych, z ośmiotysięczną Annapurną na czele. A u podnóża i obok niej, spływa Południowy Lodowiec Annapurny (South Annapurna Glacier), który zbiera mniejsze lodowce po drodze, schodząc jęzorem aż pod Machhapuchhare.

Do bazy pod Annapurną można dostać się różnymi drogami. Dwie podstawowe zaczynają się i kończą w Birethanti koło NayaPul, wioski znajdującej się przy drodze z Pokhary. Najkrótsza trasa, ale też najmniej ciekawa, prowadzi przez Jhinu Danda. Dobry piechur pokona ją w 5 dni – tam i z powrotem. Żeby dwa razy nie iść przez Jhinu Danda, jest możliwość niewielkiego wydłużenia trekkingu i przejście przez Ghandruk i Tadapani do Chomrong.

Najciekawsza i najładniejsza wersja trekkingu również zaczyna się w Birethanti i biegnie przez Ghorepani, skąd można wejść na słynny punkt widokowy Poon Hill. Dalej przez Tadapani i Chomrong, a zejście przez Jhinu Danda. O niej będzie w tym artykule. W dojściu do Annapurna Base Camp (ABC) można wykorzystać też ścieżkę z Tatopani do Ghorepani (Tatopani to osada na trekkingu Wokół Annapurny). Jadąc z Pokhary można wystartować na szlak zamiast z NayaPul, z okolic Naudanda lub Chandrakot (koło NayaPul) i dalej wędrować przez Tolka i Landruk do Jhinu Danda.

Specyfiką trekkingu do ABC są kamienne schody, stopnie – w górę i w dół. Jest ich dużo na trasie, więcej niż na innych trekkingach. Jednych to cieszy, inni mają stosunek obojętny, a pozostali narzekają.

Największą atrakcją trekku – jest różnorodność i duża liczba atrakcji na przestrzeni niewielu dni.

Dojście do Ghorepani z widokami na Annapurnę Południową (7219m) i Hiunchuli (6441m). Niżej rośnie subtropikalny las, wyżej wiosną kwitną rododendrony, a jesienią kilka innych gatunków drzew. Ghorepani to wysokogórska sporych rozmiarów wioska, usadowiona na przełęczy, na wysokościach 2800-2900m. To dobre miejsce na zakup pamiątek, ale później też okazji nie zabraknie. Na słynnym punkcie widokowym Poon Hill (3193m, 3210m – z wieżą widokową) oraz na wzgórzach o podobnej wysokości (do ok. 3195m), po drugiej stronie przełęczy, można podziwiać pasma Annapurny i DhaulagiriTo jedna z najwspanialszych panoram w Himalajach. Najefektowniej prezentują się Dhaulagiri I (8167m)  i Tukuche Peak (6920m) oraz Annapurna Południowa i Annapurna I. Wzgórza porasta las rododendronowy.

Odcinek z Ghorepani do Tadapani, oprócz wspomnianych widoków, oferuje ciekawy górski odcinek. Wąskie doliny, skałki, potoki, gęsty las. Dalej, w drodze do dużej miejscowości Chomrong (2100-2200m) oraz Sinuwa, można kolejny raz obserwować uprawę pól przez Nepalczyków. Ryżu i warzyw.

Za Sinuwa (2100-2300m) zaczyna się kulminacyjny odcinek prowadzący skalną, piękną i efektowną  doliną rzeki Modi Khola. Nad głowami pojawią się lodowce. Czuć będzie wysokogórską atmosferę. Z Sinuwa do ABC to jeszcze półtora dnia wędrówki, choć jak ktoś bardzo chce można pominąć zwyczajowy nocleg w Deurali (ok. 3200m), i dojść do MBC albo wygospodarować godzinę do dwóch i zakończyć marsz w ABC.

MBC to Machhapuchhare Base Camp. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że na Machhapuchhare 6993m nie można się wspinać, bo to święta góra Nepalczyków. Piramidalna, wspaniale prezentująca się i z ABC i z okolic Pokhary. Skoro wspinać się nie można, to baza też niepotrzebna. MBC to dwa hoteliki przy skręcie do ABC, na wysokości ok. 3700m. Gdy rodził się himalaizm, były próby zdobycia góry, niewiele zabrakło do szczęścia. Choć oficjalnie podaje się, że Machhapuchhare nie została zdobyta, to być może zdobył ją pewien Nowozelandczyk w 1980r. Nielegalnie, niedługo później zginął i brak niezbitych dowodów na to. Nazwa góry oznacza „rybi ogon”, bo gdy się dobrze przyjrzymy, dwuwierzchołkowy szczyt z przełączką, tak właśnie wygląda. Ponadto, ze względu na kształt zwana jest „Matterhornem Nepalu”.

ABC – Annapurna Base Camp, Baza pod Annapurną, Południowe Sanktuarium Annapurny (4130m). To nie jest duża wysokość jak na Himalaje, dlatego prawie każdy radzi sobie z nią całkiem dobrze. Zawsze można przenocować w MBC i podejść tutaj na chwilę. Jest też możliwość przerwania trekkingu i noclegu w niżej położonych osadach (część ma charakter jedynie turystyczny). Odcinek Chomrong – ABC jest wspólny dla wszystkich jego wersji. Niezwykłym udogodnieniem jest istnienie tutaj czterech prymitywnych schronisk górskich, zwanych lodgami, hotelikami. Są pokoje, jadalnia, restauracje. Można wypożyczyć koce, choć najlepiej mieć na cały trekking własny śpiwór. Od 3000m – jesienią i wiosną – trzeba się liczyć w nocy z lekkim mrozem, a w ABC może się utrzymywać przez większość dnia, choć w słońcu może być całkiem ciepło.

Wystarczy wyjść z hoteliku w ABC, by podziwiać panoramę licznych szczytów Annapurny, w tym za plecami Machhapuchhare. Na skraj moreny bocznej Południowego Lodowca Annapurny jest minuta spaceru, gdzie stoją czorteny upamiętniające ofiary góry. A Annapurna I ma wiele ludzkich żyć na sumieniu. Warto tutaj przenocować, by podziwiać widoki w ciągu dnia, wieczorem i o wschodzie słońca, gdy kolejne szczyty się „zapalają” w jego promieniach. Widoki zapierają dech w piersiach, można podziwiać od lewej: Hiunchuli, Annapurna Południowa, Bharha Chuli (7647m), Annapurna I, Roc Noir (7485m n.p.m.) i Tarke Kang (Glacier Dome, 7139m)). W tej „szczytowej” części trekkingu objawiają się także: Annapurna III (7555m) i Gangapurna (7455m).

Trzeba też uczciwie powiedzieć, że dla osób chcących wejść na Annapurnę I, wysokość 4130m jest zbyt niska na bazę startową i zakłada się ją wyżej. Bywa, że górę zdobywa się od strony ABC, ale częściej od drugiej strony Południowego Lodowca Annapurny. Z moreny lodowca za bazą dobrze widać ten obszar.

Zejście z ABC do Birethanti zwykle wyznacza się na trzy dni, by około połowy tego ostatniego być na miejscu. Bez większych przeszkód można ten odcinek pokonać w dwa dni, przy czym szkoda byłoby ominąć wielką atrakcję na zejściu, jaką są termalne źródła koło Jhinu Danda. Po dotarciu do osady na ok. 1700m (z Chomrong godzina, półtorej, w dół), można odbić i zejść nad rzekę Modi Khola, co zajmie 15-20 minut (w górę 20-30minut). W niewielkich basenach z termalną wodą można się wygrzać po trudach wędrówki, w pięknej górskiej scenerii. Nie każdy trekking oferuje taką atrakcję, koniecznie trzeba skorzystać. Tak jak na Poon Hill, trzeba uiścić niewielką opłatę.

Z Jhinu Danda do najbliższej drogi jezdnej są 2-3 godziny marszu, skąd do Birethanti można zjechać jeepami i dalej do Pokhary. Samochód do Bierthanti jedzie niecałą godzinę, na piechotę potrzeba ze dwie. Początkowy odcinek trekkingu, do Hile, też można pokonać jeepem, co zajmie ok. godzinę, piechotą około dwie.

Na opisywaną wersję trekkingu potrzeba od 7 do 9 dni. Często organizuje się go tak, by pełnych dni marszu było siedem, a dwa dni to: dojazd z Katmandu lub z Pokhary na punkt startowy i krótki marsz. Oraz krótki marsz i zakończenie trekkingu, by dojechać do Pokhary (ok. 1,5-2h) lub Katmandu (ok. 10h).

Najlepszy termin wyjazdu: od drugiej połowy marca do drugiej połowy maja i od października do początków grudnia. W praktyce może być to trekking całoroczny. Bo nawet poza głównymi sezonami, pogoda tutaj bywa całkiem niezła. Z pewnym zastrzeżeniem. Gdy w okresie styczeń – luty spada dużo śniegu, końcowe fragmenty trekkingu zagrożone są lawinami. Są co prawda pewne możliwości obejścia najbardziej newralgicznych miejsc, ale może się zdarzyć, że ten odcinek będzie nie do pokonania. Albo skrajnie niebezpieczny, a ścieżka nieprzetarta. Jeszcze wiosną nierzadko trzeba pokonać albo obejść lawiniska i wtedy mogą przydać się, raki to może przesada, ale raczki i owszem (nieprofesjonalne raki, dużo mniejsze, pomagające pokonać zaśnieżone i oblodzone miejsca).  

Ekwipunek. Nic specjalnego. Wygodne buty trekkingowe, ubrania na różne temperatury. Przydają się kijki trekkingowe, ewentualnie raczki gdy dużo śniegu po zimie albo świeży opad (zawsze możliwy). Własny śpiwór, butelka czy camelbag. Apteczka i krem przeciwsłoneczny. I wszystko to co bierze się na ponad tygodniową górską wędrówkę z plecakiem. Pamiętając, że temperatury będą od tropikalnych po zimowe. Że będzie mocne słońce, ale może też spaść deszcz a wyżej śnieg.

Na trasie wszędzie można zaopatrzyć się w jedzenie i napoje. W każdej lodgy zamówić ciepły posiłek i wziąć odpłatny najczęściej prysznic - gazowy albo w postaci wiadra z gorącą wodą w wyższych partiach. WIFI jest prawie wszędzie, ale nie zawsze działa bądź bardzo słabo. Zasięgtelefonii komórkowej funkcjonuje w dolnych partiach trekkingu. Naładować sprzęt też zazwyczaj można, choć zwykle za opłatą.

Trekking można odbyć samodzielnie (choć ciągle słychać, że Nepalczycy chcą wymusić obecność przewodnika) albo z tragarzem albo z przewodnikiem i tragarzem. Każdy ma swoje upodobania, ale warto dać zarobić Nepalczykom i nie dźwigać własnego plecaka czy torby. I mieć na plecach niewielki plecaczek z wodą, przekąską i kurtką przeciwdeszczową. Cieszyć się widokami, robić zdjęcia.

Na pytanie ile to kosztuje nie ma co odpowiadać, bo ceny ciągle się zmieniają. Zwykle rosną. Trekking można odbyć na różne sposoby, różnymi trasami, mieć różne upodobania. Różnice mogą sięgać setek procent. Jeśli ktoś musi się liczyć z każdą złotówką i naprawdę jest dobry w organizacji takich wyjazdów, może spróbować zrobić to sam. A jeśli nie musi, warto powierzyć zadanie profesjonalistom i zaoszczędzić mnóstwo czasu, nerwów… a zwykle i pieniędzy. Bo jak to często bywa, człowiek myśli – jak zrobię to sam, będzie taniej. A wystarczy parę prostych błędów, by zapłacić dużo drożej niż gdyby wyjazd zorganizowały osoby lub firmy, które się na tym znają, plus - stracić nerwy i czas. A nie o to chyba chodzi.

W czasach, gdy na prawie całej długości Trekkingu wokół Annapurny wybudowano drogę jezdną, warto rozważyć Trekking do Annapurna Base Camp. Tutaj teren jest zbyt trudny, a osad zbyt mało, by wybudować drogę.

Oto garść zdjęć z kilku różnych wyjazdów do ABC (Pamir.pl).


Znajdź mnie

Reklama

Absolwent XXI wieku

Image

Subskrybuj Mój Newsletter

Informacje o aktualnych wyprawach i wydarzeniach

nationalgeographic-box.jpg
redbull-225x150.jpg
tokfm-box.jpg
tvn24bis-225x150.jpg

Reklama

Search