Artykuły

Reportaże

Na szczycie trzygłowego smoka - MITOLOGICZNY DEMAWEND 5634m n.p.m. (Iran)

Demawend 5634m, Góry Elburs, Iran

To jedno z niewielu miejsc w Iranie, gdzie w sezonie prawie zawsze można spotkać cudzoziemców. Ale dominują tu Irańczycy. Dla nich potężny wulkaniczny stożek Demawendu to święta góra. Wielu przynajmniej raz za życia chce stanąć na szczycie. Ułatwia to jej nieskomplikowany charakter i długi sezon. "Najlepszy okres trwa od czerwca do końca września, ale Demawend może funkcjonować jako góra całoroczna" – tłumaczył Homayoun Rishehchi, miejscowy przewodnik. "Choć nie zawsze" – dodał i opowiedział pewną historię: "wiele lat temu, może to były lata 60-te albo 70-te ubiegłego stulecia Iran odwiedził Reinhold Messner. Najwybitniejszy himalaista świata, obok waszego Jerzego Kukuczki. Messner chciał zdobyć Demawend, mimo że była to pora zimowa. On i towarzyszące mu osoby musiały jednak zawrócić, bo nad górą szalała taka zamieć śnieżna, że nie było szans stanąć na szczycie. I mimo że zdobył Koronę Himalajów, to Demawendu nie zdobył. Dlatego zimą lepiej tutaj wybrać się na narty ski-tourowe lub skorzystać z jednego z kilku istniejących w tym rejonie Gór Elburs ośrodków narciarskich. Jeden jest nawet na rogatkach Teheranu."

Po sąsiedzku z Teheranem

Należy bowiem wspomnieć, że Demawend (Damavand, 5634m n.p.m. - pomiar własny GPS) zawdzięcza swoją popularność także położeniu. Znajduje się w połowie efektownej górskiej drogi biegnącej z Teheranu nad Morze Kaspijskie, która liczy sobie jakieś 140 kilometrów. Mimo że położony jest w górach Elburs to symetryczny wulkaniczny stożek góruje nad wszystkim. A okoliczne góry do niskich nie należą, przekraczając nawet 4000 metrów. Mają jednak charakter pustynny, stąd ośnieżony szczyt Demawendu z dobrze widocznymi wyziewami wulkanicznymi zdecydowanie się wyróżnia. Na te wieczne śniegi składa się kilka małych lodowców i większa liczba płatów wiecznego śniegu. Nie przeszkadza to wybrać takiej drogi na szczyt, by je wszystkie ominąć. Jak przystało na klasyczny stratowulkan, zbocza są mocno nachylone, ale góra nie przedstawia większej trudności. Dzięki temu jest tak popularna i stanowi jedną z największych atrakcji turystycznych Iranu.

Deman009 1024px wmŁatwo tutaj dotrzeć z Teheranu, a po zdobyciu miło się jest wybrać na  pobliskie plaże Morza Kaspijskiego. Za punkt startowy służy miejscowość Polour (Polur) z bazą alpinistyczną lub Reyneh z noclegami w prywatnych kwaterach. Ta druga miejscowość jest położona na zboczach Demawendu i niedaleko powyżej zaczyna się wędrówka na szczyt. Mimo kilkunastu wytyczonych dróg, ta jedna generuje blisko 100% ruchu. Została też odpowiednio zagospodarowana. Jednym z przejawów jest możliwość dojazdu samochodem – nawet osobowym – do tzw. obozu I na wysokości 3025m n.p.m. (Sahib al Zaman). Choć przyjemniej jest przejść się pieszo od miejsca, gdzie szutrowa droga odbija od asfaltowej na wysokości 2400m n.p.m. Niezalesione zbocza wulkanu, dymiący wierzchołek z widocznym śniegiem. Piękne osty, czasami wąż przepełźnie przez drogę. Dlatego wszystkiego warto trochę się pomęczyć.

3-dniowy trekking

W obozie można przenocować w metalowych barakach lub na tyłach meczetu. Albo we własnych namiotach. Jest mały sklepik, często pasą się owce, są piękne widoki z jednej strony na góry Elburs, z drugiej na Demawend. Nie trzeba korzystać z usług przewodnika, ale jest taka możliwość. Do obozu II wnieść bagaże mogą konie. Istnieje obowiązek wykupienia pozwolenia. Mimo sporej odległości pomiędzy obozem I 3025m n.p.m. a Deman011 1024px wmobozem II 4250m n.p.m. (schronisko Bargah) wędrówka jest bardzo przyjemna i obfitująca w atrakcyjne widoki. Łąki górskie w końcówce zamieniają się w rumowisko skalne. Stary schron na wysokości 4200m n.p.m. zastąpiło kilka lat temu murowane schronisko położone trochę wyżej. Według ewidencji jego gospodarza, bo to właśnie tutaj sprawdzane jest pozwolenie na zdobywanie Demawendu, w ciągu roku wykupuje je około 500 cudzoziemców i około 5000 Irańczyków. Szczyt zdobywa większość, ale nie wszyscy. Bo góra mimo że łatwa, to jednak wysoka i nie każdy radzi sobie z wysokością przekraczającą 5600m n.p.m. Standardowo wszystko powinno zająć nie więcej niż trzy dni – choć można i w jeden – chyba, że ktoś potrzebuje dłuższej aklimatyzacji albo dłużej chce się nacieszyć górami. Pogoda w sezonie jest raczej gwarantowana. Załamania pogody są rzadkie i na ogół krótkie.

W schronisku są sale wieloosobowe, jest dobrze wyposażony sklepik i czasami można kupić nawet coś ciepłego do jedzenia. Tego samego dnia, którego dotarło się do Bargah warto zrobić sobie podejście aklimatyzacyjne. Choćby dla efektownych widoków, by przyjrzeć się zastygłym lawom, czy dla kontaktu z płatami śniegu, które miejscami na powierzchni mają formę ostrych penitentów. Efektownie prezentuje się także nieduży zamarznięty wodospad znajdujący się powyżejDeman010 1024px wm 5000m n.p.m.

Trekkingowy charakter Demawendu nie zmienia faktu, że jest górą wysoką i tzw. atak szczytowy najlepiej rozpocząć wczesnym rankiem, jeszcze przed wschodem słońca. Jeśli nie nastąpiły jakieś niespodziewane opady śniegu to ze sprzętu w sezonie wystarczy ciepły ubiór i wygodne buty chroniące kostkę. Mróz bowiem jest gwarantowany, silnego wiatru też można się spodziewać. Przydadzą się również kijki trekkingowe. A przed świtem latarka-czołówka. W razie potrzeby jest możliwość kupienia lub wypożyczenia niektórych elementów sprzętu w Polour lub w Bargah. Nie wszyscy jednak dbają o odpowiedni ubiór. Niektórzy wchodzą w tenisówkach i dżinsach. Na upartego tak też można.

Powyżej 5000m wkraczamy w dosyć egzotyczny świat. Drobny gruz wulkaniczny z dużą ilością siarki. Pierwsze nieduże wyziewy wulkaniczne w postaci fumaroli i solfatar. Podłoże miejscami jest ciepłe, więc śnieg się nie utrzymuje, ale w otoczeniu są jego płaty. Przed samym szczytem mijamy największe fumarole, które często dobrze są widoczne z podnóża wulkanu. Demawend, a w Iranie występujący jako Damāvand, jest wulkanem o potencjalnej aktywności wulkanicznej. Choć od kilku tysięcy lat świadczą o tym tylko wydobywające się gazy z okolic szczytu.

Mitologiczny wulkan

Zapewne przez fakt, że Demawend jest wulkanem o widocznych objawach aktywności, odegrał tak istotną rolę w perskiej mitologii. Według niej w górze został uwięziony na wieczność smok o trzech głowach Azhu Dahaka. I to jemu zawdzięczamy wydobywające się dymy z wulkanu. Jednak gdy nastąpi apokalipsa, smok uwolni się z wnętrza wulkanu i zniszczy dużą część ludzkości zanim zabije go Atar. Ten sam, który w Demawendzie go uwięził. Atar, czyli ponadludzka istota, spersonalizowany ogień. Ponadto niektórzy poszukiwacze biblijnej Arki Noego uważają, że spoczęła ona właśnie pod Demawendem, a nie pod odległym o tysiąc kilometrów na zachód, również wulkanicznym Araratem.

Zagadki Demawendu

Deman008 1024px wmSzczyt zdobywa się jeszcze w godzinach porannych, dlatego całkowicie realne jest tego dnia dotrzeć w dolinę albo nawet do Teheranu czy nad Morze Kaspijskie. Wierzchołek nie jest wybitny i przez to trudny do ustalenia. Tak samo jako wysokość Demawendu ma różne wersje. Najczęściej pojawiają się cztery: 5604, 5610, 5670 i 5671m n.p.m. Rzetelny pomiar GPS z błędem do trzech metrów wskazał wysokość 5634m n.p.m. Miejsce, które przyjęto za szczyt znajduje się na skraju krateru w otoczeniu niedużych skałek. Problem w tym, że najwyższy punkt tego miejsca jak i kilka innych wokół krateru według wskazań GPS to 5630-5634m n.p.m. Jeden z nich to najwyższy punkt wulkanu. Sam krater jest nieduży i płytki, w środku znajduje się nieduży lodowiec. Mimo ograniczonej ilości tlenu i zmęczenia warto go obejść, gdyż w kilku miejscach jest bardzo atrakcyjna panorama.

Z Demawendem związana jest jeszcze jedna zagadka. A mianowicie czy jest to najwyższy wulkan Azji? Bo to, że jest to najwyższa góra Iranu nie budzi żadnej wątpliwości. Dzisiaj tylko Irańczycy używają dla celów marketingowych wysokości 5671m. Nie ulega jednak wątpliwości, że wyższy jest kaukaski Elbrus z wysokością 5642m n.p.m. Tylko czy Elbrus to jeszcze Europa czy już Azja? Część alpinistów traktuje Elbrus jako najwyższą górę Europy. Jednakże w myśl ustalonej przez Międzynarodową Unię Geograficzną, powszechnie uznawanej umownej granicy pomiędzy Azją i Europą, Elbrus jest szczytem azjatyckim. Ale drugie miejsce Demawendu też jest zaszczytne.

Niewiele na świecie jest gór o tak dużej wysokości bezwzględnej, które są dostępne dla niemal każdego zdrowego człowieka o zwykłej sprawności. Gdzie nie są potrzebne żadne umiejętności wspinaczkowe. Gdzie góra jest tak profesjonalnie zagospodarowana i tak łatwo pod nią dotrzeć. W sezonie nie grozi nam również samotność. Będzie to miło spędzony czas w międzynarodowym towarzystwie. W bardzo gościnnej Persji. A po meczącej wędrówce można się zrelaksować w pobliskich termalnych źródłach, bądź w znajdującym się trochę dalej Morzu Kaspijskim.

                           Wrzesień 2012

O Demawendzie pisałem również na blogu: TUTAJ, a film znajduje się: TUTAJ.

Na zdjęciach: Demawend: fumarole w partiach szczytowych, penitenty, kolejne trzy to krater i jego najwyższe punkty,  następnie partie szczytowe, w tym widok w kierunku wierzchołka. Widać także schronisko Bargah na 4250m.


Znajdź mnie

Reklama

Wydarzenia

nationalgeographic-box.jpg
redbull-225x150.jpg
tokfm-box.jpg
tvn24bis-225x150.jpg

Reklama

Image
Klauzula informacyjna RODO © 2019 Grzegorz Gawlik. All Rights Reserved.Projekt NRG Studio
stopka_plecak.png

Search