Artykuły

Reportaże

Ech Batumi (Gruzja)

Śródmieście Batumi, niedaleko morza
Gruzja ostatnio robi furorę wśród polskich turystów. Jedni są nią zachwyceni. Morze, zabytki, przyroda Kaukazu. Drudzy wręcz przeciwnie. Najłagodniej określają to słowami: nic specjalnego. I dodają, że tą gruzińską euforią zostali wprowadzeni w błąd, bo to strasznie przereklamowany kraj. Batumi to jeden z przedmiotów tego sporu.

Wstęp

Batumi, ech Batumi śpiewały kiedyś Filipinki, a niedawno Natalia Lesz. A w jakiej kondycji jest dzisiaj ów słynny czarnomorski kurort?  I co ma do zaoferowania?

W Polsce Gruzja i Batumi darzone są sentymentem. Jedni pamiętają, że w czasach realnego socjalizmu to były miejsca, gdzie można było swobodnie pojechać. A niewiele było wtedy takich miejsc. Innych przekonuje współczesna historia, zwłaszcza ta najnowsza, gdy malutka Gruzja próbowała stawić czoła potężnej Rosji.

Samolotem dotrzemy tu w takim samym czasie jak na południe Hiszpanii, a jednak to będzie zupełnie inny świat. Egzotyczny. Niespokojny Kaukaz. Azja, z czym trudno pogodzić się Gruzinom. Oni chcą wierzyć, że są w Europie. Nie ma tu jeszcze tłumów turystów. A my Polacy nie potrzebujemy wiz, wystarczy paszport.

Acapulco czy Batumi?

Jednak dzisiaj, kiedy przed nami stoi otworem cały świat, czy warto wybrać się do Batumi? Zamiast do Monte Carlo, na Wyspy Kanaryjskie czy Costa Bravę albo do Acapulco lub Rio de Janeiro? Jeśli przyzwyczajony jesteś do standardów najlepszych europejskich czy światowych kurortów, to Batumi nie przypadnie tobie do gustu. Jednak jeśli jesteś zmęczony basenem Morza Śródziemnego i okolicami, a Acapulco czy Rio są za drogie, to wakacje w Batumi mogą być udane.

Musisz być jednak świadom kilku rzeczy. Batumi wcale nie jest tanie. Plaża jest kamienista, jak choćby w Soczi czy na Krymie. Do tego Gruzja to ciągle bardzo biedny kraj, co widać. Tylko fragmenty Batumi próbują nawiązać do europejskich standardów. Z turystów zagranicznych dominują  Polacy i Rosjanie, ci drudzy też czują jakiś sentyment do tego miejsca.

Dwa światy: świat pierwszy

Nie zdziwi nikogo, że reprezentacyjna dzielnica jest przy morzu. Które w lecie ma solidne dwadzieścia kilka stopni Celsjusza. Brzeg to kamienista plaża o szerokości kilkudziesięciu metrów. Następnie betonowy bulwar z palmami i ścieżką rowerową. Nic specjalnego, ale spełnia swoją rolę. Przy bulwarze znajdziemy kilka boisk, trochę sklepów, restauracji, dyskotek. Jest też krótkie bezpłatne molo. W pobliżu bulwaru znajduje się park z jeziorem i fontannami. Największa wieczorem tryska w takt muzyki. Jest delfinarium i kilka bardzo charakterystycznych budowli. Wieża alfabetu gruzińskiego. Latarnia morska. Dwa charakterystyczne wysokościowce. W jednym mieści się kasyno i hotel Sheraton. A drugi, 200-metrowy, niedawno oddany co do użytku, pełni między innymi funkcje uniwersyteckie. W górnej części tego ostatniego z dwóch stron zamontowano karuzele: małe młyńskie koła, co czyni ten budynek jedynym w swoim rodzaju. Dużo większą tego typu karuzelę znajdziemy na lądzie przy morzu. W okolicy natrafimy też na kilka niższych szklanych budynków z przeznaczeniem na hotele i urzędy.

Oprócz intensywnie budowanej nowoczesnej szklanej architektury w Batumi istnieje coś na kształt niewielkiego starego miasta. W dużej mierze odnowionego. Choć niektóre budynki są jeszcze w budowie lub wymagają remontu. Spotkamy tutaj także puste zarośnięte krzakami przestrzenie, które czekają na zabudowę. Jak i wstawki obskurnych bloków i innych nieciekawych budowli. Rekompensują to dwa ładne place z fontannami, kilka spektakularnych gmachów i zabytkowe kamienice przy sąsiednich uliczkach. Szczególnie warto zwrócić uwagę na budynki teatru i uniwersytetu czy na charakterystyczny pomnik bogini Medei. W tej części miasta napotkamy liczne restauracje i kafejki, niektóre z ogródkami na zewnątrz. A wieczorem możemy spodziewać się efektownej iluminacji świetlnej najważniejszych budynków oraz palm.

Batumi nie ominął pomysł na budowanie wysokich apartamentowców. Większość jest po prostu brzydka, ale kilka posiada walory architektoniczne. Zabytków jak na około 150-letnie miasto jest niewiele. Kilka ciekawych kościołów, w tym turecki meczet. Zresztą Turcja rozpoczyna się zaraz za miastem. Do tego trochę mniej lub bardziej udanych pomników, zwłaszcza wzdłuż nadmorskiego bulwaru. Jest oczywiście port, ale przede wszystkim towarowy, więc turystycznie mało atrakcyjny. A na pobliską górę zbudowano niedawno kolejkę linową. Bo należy wiedzieć, że Batumi to nie tylko Morze Czarne, ale również góry Małego Kaukazu.

Niewielu pewnie zainteresuje muzeum przedstawiające historię Adżarii – autonomicznego regionu w granicach Gruzji, ale ogród botaniczny dla większości będzie atrakcyjny. Tak samo jak park narodowy i kilka rezerwatów w okolicy Batumi. Można w nich podziwiać i egzotyczną ciepłolubną roślinność i liczne gatunki ptaków. To wszystko są jednak dodatki do podstawowej funkcji miasta, a zawiera się ona w dwóch dumnych słowach: nadmorski kurort. Chyba trochę na wyrost, ale w tej części Morza Czarnego nic lepszego nie znajdziemy.

Dwa światy: świat drugi

Batumi 400pxWiększość Batumi nie ma nic wspólnego z nadmorskim kurortem. Tej części miasta nie zobaczymy na widokówkach. Zaniedbane obskurne bloki i walące się domy. Chodniki i ulice bez utwardzenia lub nie remontowane od czasów budowy kilkadziesiąt lat wcześniej. Obskurne bazary i stoiska na ulicach, chodnikach oraz na wszelakiej wolnej przestrzeni. W tym uliczne punkty usługowe, gdzie można na przykład naostrzyć siekierę. Mnóstwo biedy, żebracy. Bałagan i brud. Aż trudno uwierzyć, że to jest to samo miasto. Nie ma nic wspólnego z nadmorską sielanką, mimo że z morzem sąsiaduje. W takim Batumi żyje większość jego mieszkańców. Jak w głębokim ZSRR, z tą różnicą, że wtedy jednak się dbało o zabudowę, ulice, chodniki, porządek. Było to brzydkie, ale zadbane. Od czasów rozpadu ZSRR w biednej Gruzji nie ma pieniędzy nawet na zwykłą konserwację. Ma to jednak swój specyficzny klimat. I takie właśnie Batumi sąsiaduje z tym zadbanym, odnowionym, w budowie. A plany są ambitne. Ma powstać więcej szklanych wieżowców, a nadmorska turystyczna dzielnica ma być jeszcze atrakcyjniejsza. I pewnie w następnych latach to się ziści. Jest bowiem jeszcze sporo terenów do zagospodarowania. A Batumi jest jednym z nielicznych miejsc w Gruzji, gdzie coś się dzieje, buduje.

W sezonie jest tu gwarnie. Dużo ludzi, koncertów i innych imprez. Wycieczki po morzu, rowerowe. Po sezonie, jesienią, wszystko pustoszeje. Choć nadal temperatura powietrza i morza jest bardzo zachęcająca. Atutem bez wątpienia są gościnni Gruzini, choć może lepiej napisać Adżarowie. Mało też jest miejsc na świecie, gdzie Polskę i Polaków tak lubią jak tutaj. Nieraz można usłyszeć, że jesteśmy bratnimi narodami.

Będąc szczerym, Batumi nie jest porywającym miastem. Nie ma tu nic nadzwyczajnego, a sporo przeciętności. Jednak inność tego miejsca dla wielu może być atrakcyjna. Inność w stosunku do ogromnych europejskich i północnoafrykańskich bezosobowych hoteli. Gdzie wszystko piękne, zadbane ale sztuczne. Podobne do siebie. Jeśli ktoś zmęczony jest czymś takim i nie straszna mu biedna Gruzja, jak również niewygodne kamieniste plaże, to może Batumi jest właściwym celem na wakacje. Jest to miasto ciągle zapóźnione pod względem infrastruktury, atrakcji i zorganizowanej turystyki. A mimo tego wielu turystów przyjeżdża tutaj właśnie dla trudnego do zdefiniowania klimatu, specyficznej atmosfery. Takiej mieszanki Azji, czasów ZSRR i nowoczesności. 

  • Na zdjęciach:
  • 1) Morze Czarne w Batumi,
  • 2) fragment 200 metrowego szklanego wieżowca w pobliżu morza o funkcjach uniwersyteckich, hotelowych, handlowych, rozrywkowych i apartamentowych,
  • 3) hotel Sheraton w nadmorskiej dzielnicy
  • 4-5) niewielkie Stare Miasto niedaleko morza,
  • 6) młyńskie koło przy morzu,
  • 7-9) Śródmieście Batumi w sąsiedztwie morza i Starego Miasta. 


Znajdź mnie

Reklama

nationalgeographic-box.jpg
redbull-225x150.jpg
tokfm-box.jpg
tvn24bis-225x150.jpg

Reklama

Image
Klauzula informacyjna RODO © 2019 Grzegorz Gawlik. All Rights Reserved.Projekt NRG Studio
stopka_plecak.png

Search