Blog

Blog

KILIMANDŻARO wierzchołek – Uhuru Peak 5895m i Lodowiec Północny – część 2/3

Piąty dzień naszego zdobywania „Dachu Afryki” to atak szczytowy na Uhuru Peak – najwyższy punkt Kilimandżaro (Kilimanjaro). Kluczowy moment wyjazdu. Wyruszyliśmy o pierwszej w nocy. Dotarcie na Uhuru zajmuje zwykle około 7 godzin. W dwa poprzednie dni padało, także w nocy poprzedzającej atak. Na tych wysokościach był to śnieg, więc gdy startowaliśmy przywitała nas warstwa około 10cm. Mróz nieduży, wiatr chwilami porywisty, ale niezbyt problematyczny. Na Kilimandżaro – samotnym wulkanicznym kolosie – potrafią być znacznie gorsze warunki. Doświadczaliśmy zmiany pogody. Zanim wyruszyliśmy na Kili, na szczycie panowały rzadkie 20-stopniowe mrozy (gdy u podnóża notowano +35 stopni Celsjusza w cieniu). O ile w Shira Camp był w nocy lekki mróz, w trochę wyżej położnym Baranco Camp w nocy panowała dodatnia temperatura. Także w Barafu było nadzwyczaj ciepło i wpierw padał deszcz, potem śnieg z deszczem, dopiero w nocy zamienił się w śnieg. Na szczęście na nasz atak szczytowy pogoda zapowiadała się wyśmienita, jak na zamówienie.

Na szczyt ruszył tłum, jak zwykle nie wszystkim dane było wejść na szczyt, niektórzy już całkiem wcześnie nie dawali rady i zawracali. Mojej grupie jak zawsze udało się wejść w komplecie. Doświadczenie i odpowiednie umiejętności lidera to podstawa, dlatego do tej pory wszyscy, którzy jeżdżą ze mną na Kilimandżaro zdobyli najwyższą górę Afryki. Wiek: od 20 do ponad 60 lat. Także ci, którym wcześniej, na innym wyjeździe, z innym liderem prowadzącym grupę, nie udało się wejść. Ponowna próba – tym razem ze mną – przyniosła sukces. Jestem dumny z tych osiągnięć. Praca lidera to multidyscyplinarny zawód – wymaga mnóstwa umiejętności i wiedzy. Ale jednym z kluczowych elementów są zdolności psychologiczne, coachingowe, motywacyjne. Jak potrafi się dotrzeć do uczestników, zmotywować, dostosować zdobywanie góry do ich możliwości, da się z ludzi wydobyć pokłady sił o jakie siebie nie podejrzewali.

PODCZAS ZDOBYWANIA KILIMANDŻARO I POBYTU W TANZANII KORZYSTAŁEM Z UBEZPIECZENIA: BEZPIECZNY POWRÓT. A gdyby ktoś szukał równie dobrego ubezpieczenia, ale obejmującego Polskę i tereny przygraniczne niech zajrzy na: SZLAKI BEZ GRANIC.

Uhuru Peak 5895m – to najwyższy punkt Kilimandżaro, na fragmencie skrajnego pierścienia kaldery Kibo, który się zachował. Nad urwiskiem znajduje się słynna drewniana tabliczka informująca, że osiągnęliśmy szczyt. Widok z Uhuru jest atrakcyjny, ale nie rewelacyjny. Widać fragmenty Lodowca Południowego, w oddali wulkan Meru, a do Stella Point 5756m – Mawenzi 5148m - jeden z wulkanów Kilimandżaro. Dochodząc do Stelli wita nas podobna tablica jak na Uhuru, tutaj osiąga się skraj kaldery wulkanu Kibo, skąd na szczyt w zależności od tempa potrzeba 30-60min łagodnie pod górę. Z wierzchołka Kilimandżaro patrząc w kierunku Kenii, widać tylko zbocza krateru wulkanu Kibo, albowiem osiąga on zbliżoną wysokość. W oddali jest kilka lodowców. Zwykle też na Uhuru odczuwalny jest wiatr. Aczkolwiek, ujemne temperatury rzadko przekraczają minus 10 stopni. Wiatr odpowiada za odczucie większego chłodu niż jest w rzeczywistości.

Od czasu do czasu zdarza mi się, że na Uhuru jest niemal bezwietrznie albo zamiennie bardzo silny wiatr.

O 7:40 gdy osiągaliśmy szczyt świeciło słońce, pogoda idealna. Od Machame Gate pokonaliśmy jakieś 43km, samego marszu było około 30 godzin. Oprócz nas przez szczyt przewinęło się około 200 osób.

99,99% ludzi którzy osiągają Uhuru Peak na tym miejscu kończy zdobywanie Kilimandżaro. By się tutaj znaleźć to dostateczny wysiłek, wielu nie wytrzymuje dłużej niż kilkanaście minut. Bo wysoko, bo zimno, wiatr.

Gdy ktoś ma siłę w ramach moich badań i obserwacji związanych z PROJEKTEM 100 WULKANÓW, zabieram go na lodowce i do Krateru Reusch. Czyli w miejsca, gdzie ludzie pojawiają się sporadycznie raz na ileś lat. A na Uhuru to dziesiątki tysięcy każdego roku. Tanzańscy przewodnicy także odkrywają ze mną Kilimandżaro, bo choć na Uhuru Peak byli czasami setki razy, to zwykle okazuje się, że w kraterze czy na lodowcu nigdy. Tym razem towarzyszyli mi: uczestnik Michał i przewodnicy Ismail oraz Filip. Ci dwa ostatni robili więcej zdjęć niż ja i byli strasznie podekscytowani. Ja mniej, te tereny gdzie się udaliśmy, nie były mi obce. Ale ich rozumiem, kaldera Kibo kryje znacznie bardziej spektakularne widoki niż te z wierzchołka.

W FORMIE TRZYMAJĄ MNIE SUPLEMENTY i WITAMINY WELLNESS BY ORIFLAME, KTÓRE KUPISZ: TUTAJ (bez zniżki) lub TUTAJ (20% zniżki, gdy się zarejestrujesz), O SUPLEMENTACH POCZYTASZ: TUTAJ.

Już podczas zejścia skalnym zboczem na dno kaldery przejąłem inicjatywę i w kopnym śniegu sprowadziłem nasz 4-osobowy zespół na wysokość ok. 6725-5730m. Skąd spory kawał drogi do Lodowca Północnego, który był moim celem tego wyjazdu. Minęliśmy mały lodowiec Furtwangler i szliśmy pomiędzy zboczami krateru oraz skalną ścianą kaldery, kierując się na północny-zachód. Gdy wyszło słońce zrobiło się całkiem ciepło, na dnie kaldery wiatr był ledwie wyczuwalny.

Northern Icefield czyli Północne Pole Lodowe to największy lodowiec Kilimandżaro (prawie jeden kilometr kwadratowy). Przeszliśmy wzdłuż całej ściany (czoła) lodowca, jakieś 1000 metrów, troszkę też po nim pochodziliśmy. U podstawy lodowca od strony krateru w najniższym punkcie GPS zmierzył wysokość ok. 5780-85, na lodowcu wyraźnie przekroczyliśmy 5800m. Ściany lodowe na wysokość dochodzą obecnie do około 50m, znajdują się w środkowej części lodowca. Zewnętrze fragmenty mają zwykle 20-30m wysokości. Na przemierzanym fragmencie nie było szczelin, których generalnie tutaj nie ma, ale były specyficzne dziury i pęknięcia. Można było zrobić sobie krzywdę. Ostrożność wskazana.

Jeszcze na przełomie XIX i XX wieku Kibo było pokryte czapą lodową. Naukowcy twierdzą, że od tamtego czasu lodowce zmniejszyły się o 85%. Proces trwa. Obecnie szacuje się, że ich powierzchnia wynosi wg różnych źródeł 1,5-1,8 kilometra kwadratowego. Osobiście wydaje mi się trochę zaniżona. Bo nikt nie zrobił dokładnych pomiarów. Jeśli się przyjrzymy wszystkim lodowcom, od tych najmniejszych, po te największe, to ich liczba jest całkiem spora. Niektóre są naprawdę małe. Poukrywane w zboczach wulkanu Kibo, czasami przykryte rumoszem skalnym. Trudno je zmierzyć i zbadać, bo są trudno dostępne.

Nie sprawdziły się prognozy badaczy mówiące, że lodowce z powierzchni Kilimandżaro znikną do 2015 roku. Jeszcze niedawno mówiło się o 2030 roku, obecnie mowa jest o 2040 roku. Ale naukowcy znowu się pomylą, bo resztki lodowców mogą przetrwać do końca XXI wieku. Zastanawiam się czemu ktoś tworzy takie prognozy, które potem są wyrzucane do śmieci, bo się nie sprawdziły. Odnoszę wrażenie, że badacze nie bywają regularnie na Kilimandżaro i nie obserwują na żywo jak zmieniają się tutejsze lodowce, przez co nie mają wiedzy i się mylą w swoich przypuszczeniach. Badania satelitarne i lotnicze to nie wszystko albo inaczej, to za mało, być mieć odpowiednią wiedzę.

Lecz niezaprzeczalnym faktem jest, że lodowców na Kilimandżaro ubywa – i na grubość lodu i na jego powierzchnię. Mało opadów, silne słońce, ocieplanie się klimatu – to przyczyny. Ale Kilimandżaro doskonale pamięta cieplejsze i chłodniejsze okresy, kiedy lodowce znikały całkowicie i rodziły się w dużych ilościach. Dlatego można sobie wyobrazić, że kiedyś Kibo znowu będzie pokrywała czapa lodowa.

Północne Pole Lodowe, choć nadal największe na Kilimandżaro, około 2011 roku podzieliło się na dwie duże części. Nadal używa się do poszczególnych jego fragmentów różnych nazw, co wraz z topnieniem będzie traciło sens. Ale na szczęście w obecnych czasach lodu trochę ciągle jest, można go zobaczyć, można go dotknąć. Tylko to ostatnie jest przywilejem niewielu ludzi.

ODZIEŻ BERGANS I BUTY KAYLAND (Bergans Team) DOSTARCZYŁ SKLEPGÓRSKI.PL.

W tym miejscu dziękuję bardzo Kasi, Michałowi i Kubie za uczestnictwo i bardzo się cieszę z naszych sukcesów. Bo w zdobywaniu Kilimandżaro było ich kilka.

W części trzeciej będzie o kraterze wulkanu Kibo i zejściu do cywilizacji, z przygodami.

NA ZDJĘCIACH: Pierwsze zdjęcia to podziękowanie dla firm, które wpierają mnie w realizacji PROJEKTU 100 WULKANÓW i w innych wyprawach - Oriflame, Sklepgorski.pl, Iexpert Sport - Bezpieczny Powrót. Następnie tablice informacyjne i Barafu Camp oraz atak szczytowy na Kilimandżaro. Dalej Uhuru Peak. Południowy Lodowiec, kaldera Kibo, Lodowiec Północny. 


Znajdź mnie

Reklama

Wydarzenia

Brak wydarzeń

nationalgeographic-box.jpg
redbull-225x150.jpg
tokfm-box.jpg
tvn24bis-225x150.jpg

Reklama

Image
Klauzula informacyjna RODO © 2019 Grzegorz Gawlik. All Rights Reserved.Projekt NRG Studio
stopka_plecak.png

Search