Blog

Blog

KILIMANDŻARO – Droga Machame – część 1/3

Śmiem twierdzić, że nie ma Polaka, który tak dobrze zna zakamarki Kaldery Kibo – najwyższego fragmentu Kilimandżaro. Więcej, myślę że z trudem zebrałoby się kilka osób na świecie, które mogłyby konkurować ze mną pod tym względem. Bo to wcale nie takie łatwe. Wielokrotne wchodzenie na szczyt, za każdym razem eksploracja innego fragmentu partii szczytowych. A to spore wysokości 5700-5895m n.p.m. Mróz, wiatr, palące słońce, duże przestrzenie. Pofalowany teren. Wspinaczka na lodowce, zejścia do Krateru Reusch, który z jednej strony ma aż trzy pierścienie. Skalne zbocza rejonu Uhuru, którymi zwykle schodzę na dno kaldery. To duży wysiłek.

Nie inaczej było i tym razem, ale po kolei.

Z grupą wybraliśmy Drogę Machame (Whisky Road), która jest jedną z najfajniejszych. Pierwszego dnia doszliśmy z Machame Gate 1800m do Machame Camp 3030m, na co potrzeba około 5 godzin. Trasa przez las tropikalny, który kończy się na wysokości zbliżonej do 3000m, powyżej zaczyna się strefa krzewów. Drugiego dnia wspięliśmy się do Shira Camp na 3840m, po drodze osiągając około 3920-30m. Ten krótki odcinek zajmuje 4-5 godzin, jest odrobinę skalisty, pojawiają się pierwsze przepiękne lobelie i senecje (senecio kilimanjaro). Do tego widoki na Shirę 3940-4005m(w zależności od źródła), Meru 4566m i Kilimandżaro. Na tych wysokościach, w pobliżu 4000m, kończy się poważniejsza roślinność i rozpoczynają się surowe wulkaniczne krajobrazy.

Trzeciego dnia czekało na nas spore wyzwanie, bo przejście przez Lava Tower 4600m. Ponadto wspięliśmy się na samą skałę - 4670m n.p.m. Jako jedyni. Na tych wysokościach rosną już tylko nikłe trawy, a w Lava Tower Camp zwyczajowo je się lunch w ramach procesu aklimatyzacji. Na nocleg zeszliśmy do Baranco Camp na ok. 3950m, po drodze przechodząc przez las senecji. Najładniejszy na tej drodze. Pogoda tego dnia dostarczyła trochę deszczu, a wyżej śniegu. Skutkiem były tęcze i białe partie szczytowe Kilimandżaro.

Dzień oznaczony numerem cztery rozpoczął się od pokonania skalnej Baranco Wall. Brzmi groźnie, ale to nic trudnego, choć kilka razy trzeba użyć rąk w skalnym terenie. Po dotarciu na ok. 4230m trzeba było trochę zejść, potem wejść, potem mocno zejść i stromo wejść, by osiągnąć Karanga Camp na 4000m. Wędrówce w niższych partiach towarzyszyły senecje, lebelie i krzewy, ale też deszcz, wyżej śnieg z deszczem, mgły, chmury, z domieszką słońca. Po lunchu w Karanga czekało nas podejście na nocleg do Barafu Camp 4670m. Wędrówka poprzedniego dnia zajęła 6 godzin, niniejszego 7.

 

Ciąg dalszy w części drugiej.

 

NA ZDJĘCIACH: Brama Machame, las tropikalny, obóz Machame. Tablice informacyjne z częściowo błędnymi informacjami. Piękne endemiczne rośliny - senecje i lobelie. Obóz Shira i ciężka praca tragarzy. Widoki na Kilimandżaro (Kibo), Shira i Meru. Skała Lava Tower, szklisty obsydian, obóz Baranco i skalna ścieżka o tej samej nazwie. Na końcu kobieta-tragarz i obóz Karanga.


Znajdź mnie

Reklama

Wydarzenia

Brak wydarzeń

nationalgeographic-box.jpg
redbull-225x150.jpg
tokfm-box.jpg
tvn24bis-225x150.jpg

Reklama

Image
Klauzula informacyjna RODO © 2019 Grzegorz Gawlik. All Rights Reserved.Projekt NRG Studio
stopka_plecak.png

Search