Blog

Blog

KATOWICE – od najlepszych do najgorszych dróg w Polsce

W całkiem niezamierzchłych czasach w Polsce nie było praktycznie autostrad i dróg ekspresowych. Na tym tle wyróżniało się ówczesne województwo katowickie. Miało znaczną ilość dróg o dwóch pasach w każdym kierunku. Ze zwykłymi skrzyżowaniami, z liczną sygnalizacją świetlną. I miało najszybsze połączenie z Warszawą. Za sprawą dwupasmowej „gierkówki” od nazwiska I sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka, inicjatora budowy drogi, co miało miejsce w latach 1972-1976.

Dzięki Unii Europejskiej w Polsce doszło do cudu drogowego, niestety praktycznie nie objął on województwa śląskiego. Gdy w innych regionach kraju powstały tysiące kilometrów dróg ekspresowych i autostrad, tutaj zmieniło się niewiele. I to nie cała Polska zazdrości dzisiaj Katowicom szybkich dróg jak kiedyś, lecz aglomeracja katowicka zazdrości dróg powstałych i powstających w innych częściach Polski. Zwłaszcza mieszkańcy województwa śląskiego, którzy stoją codziennie w coraz większych korkach.

Pamiętam, że gdy pojawiła się informacja o budowie drogi ekspresowej S7 z Warszawy do Krakowa, na Śląsku się dziwiono i uważano za marzenie ściętej głowy. W końcu jak będzie autostrada A1 z Katowic to Kraków śmiało może z niej skorzystać w drodze do Warszawy, nie nadrabiając wielu kilometrów. Ale rzeczywistość jest taka, że autostrady A1 od Katowic do Piotrkowa Trybunalskiego jak nie było tak nie ma. Za to niedługo pozostanie wybudowanie tylko fragmentów S7 od strony Krakowa i Warszawy, bo cała reszta jest praktycznie gotowa.

Ponadto A1 w regionie aglomeracji Górnośląskiej poprowadzono okrężną drogą bardzo na zachód od Katowic, a porządny łącznik drogą ekspresową S1 z Mysłowic do A1 w Pyrzowicach dopiero teraz zamierza się realizować.

Prawie wszystkie duże miasta w Polsce mają już szybkie połączenie drogowe z Warszawą albo za chwilę będą miały. Katowice będą jednym z ostatnich w tym względzie, jeśli nie ostatnim miastem. A przypomnę ponownie, że kiedyś „gierkówki” zazdrościła Śląskowi cała Polska. Lecz stało się coś niebywałego i Górny Śląsk zazdrości dróg reszcie kraju, co jeszcze nie tak dawno było nie do pomyślenia.

Nie ma się jednak co dziwić. W rejonie Katowic liczba samochodów wielokrotnie się zwiększyła, ale nowych dróg w ostatnich 30 latach powstało bardzo niewiele. Nie ma systemu tras ekspresowych lub autostradowych pomiędzy miastami Górnego Śląska, Zagłębia, Częstochową i Bielskiem-Biała. Już nawet nie w godzinach szczytu podróżowanie po tym regionie jest udręką. Do dzisiaj w sferze marzeń jest droga ekspresowa S1 z Pyrzowic do Bielska Białej, chociaż w końcu coś drgnęło. Do dzisiaj nie można dojechać autostradą A1 z miast Górnego Śląska do Częstochowy. Na szczęście budowa już trwa, tylko dlaczego akurat tutaj łapie spore opóźnienie? Autostrada A1 z Częstochowy do Piotrkowa Trybunalskiego dopiero będzie budowana, co potrwa kilka lat i będzie gehenną dla kierowców. Już teraz u progu prac budowlanych Google jako najszybszą opcję dojazdową z Katowic do Warszawy coraz częściej podaje drogę ekspresową S7 od Jędrzejowa, do którego dojazd jest bardzo uciążliwy, a sama trasa dłuższa od optymalnej. A i tak wychodzi szybciej. Podobnie jest z wariantem drogami 94, 7 i S7 przez Olkusz i Miechów albo okrężną prawie 400-kilometrową trasą z wykorzystaniem dróg A2 i S8 przez Łódź, Wieluń i Częstochowę.

Droga ekspresowa S11 również nie istnieje w regionie Katowic, choć jest niezwykle potrzebna. Nie tyle już nawet jako dojazd do Poznania, bo lada chwila autostradą i drogą ekspresową będzie można to zrobić przez Wrocław. Ale zwłaszcza dla ruchu lokalnego jest niezbędna i zamiast do skrzyżowania z A1 w Piekarach Śląskich jak się planuje, powinna być doprowadzona do Katowic, a nawet za, do skrzyżowania z S1.

Korki są codzienną zmorą Katowic, na wszystkich drogach, na ekspresówce do Sosnowca i Gliwic, na autostradzie A4, na drogach 79, 81, 86, prowadzących do Chorzowa, Bytomia, Mysłowic czy Tychów, o mniej ważnych drogach nawet nie wspominając. I dotyczy to w takim samym stopniu miast ościennych. System komunikacyjny jest niewydolny, bo niewiele się w nim zmieniło od lat. A gdy dodamy fatalną komunikację publiczną, nikogo nie dziwi, że kto może jeździ samochodem.

Dużo ważnych dróg jest w złym stanie technicznym, nieremontowanych od lat lub byle jak. Przez co są liczne ograniczenia prędkości, obok tysięcy znaków ograniczających ją w miejscach gdzie nie ma to żadnego uzasadnienia (np. drogi nr 11, 44, 78, 79, 94, 88 czy Drogowa Trasa Średnicowa). Wiele skrzyżowań jest niewydolnych, powodujących korki, bo źle je zaprojektowano, nie myśląc przyszłościowo. Brakuje licznych krótkich wydajnych łączników pomiędzy ważnymi arteriami, które mogłyby poprawić sytuację (np. połączenia drogi nr 79 z Drogową Trasą Średnicową i A4 w okolicach Chorzowa i Bytomia).

Gdy inne polskie miasta nadrobiły albo nadrabiają cywilizacyjne zaległości drogowe, jak choćby Warszawa, Katowice z miasta z najlepszą komunikacją drogową w Polsce, zamieniły się w najgorsze z pośród większych miast.

Zastanawia mnie czemu województwo śląskie tak słabo upomina się o ważne dla niego drogi? Czemu nie buduje we własnym zakresie tych niezbędnych? I w końcu, czemu w innych regionach Polski to wszystko da się, a tutaj nie?            (kwiecień 2019)


Znajdź mnie

Reklama

nationalgeographic-box.jpg
redbull-225x150.jpg
tokfm-box.jpg
tvn24bis-225x150.jpg

Reklama

Image
Klauzula informacyjna RODO © 2019 Grzegorz Gawlik. All Rights Reserved.Projekt NRG Studio
stopka_plecak.png

Search