Blog

Blog

Śnieżka 1603m - na dole wiosna, na górze zima - KARKONOSZE

Po zakończonej konferencji Wellness by Oriflame powinienem udać się do Katowic, ale postanowiłem zrealizować pomysł, który od przyjazdu chodził mi po głowie. Wycieczki na Śnieżkę. Tylko była już 15:00, a ja nie bardzo byłem przygotowany sprzętowo na górską wycieczkę. Tym bardziej, że płaty śniegu leżały nawet na niewielkiej wysokości 900m. Poniżej Karpacza wiosna, kwitnące kwiaty, krzewy. Nad Karpaczem zima. Ale co mi tam, idę. Wcześniej proponowałem innym uczestnikom Śnieżkę, z użyciem kolejki linowej na Kopę, którą dzień później (od 1 kwietnia) czekała wiosenna przerwa techniczna. Skoro nie było chętnych – też nieprzygotowanych sprzętowo i czasowo na taką eskapadę, postanowiłem wyruszyć pieszo. Szlakiem przez schronisko Nad Łomniczką. Start z pod Kruczych Skał, czyli z około 600m n.p.m. W okresie letnim to jakieś 2 godziny, może 15-30 minut więcej. W zimie dłużej. No właśnie, zapomniałem że w tym okresie szlak powyżej schroniska (1002m n.p.m.) jest zamknięty ze względu na zagrożenie lawinowe. A pogoda była zdradliwa, ciągle dużo śniegu wysoko w górach, w okresie topnienia. Zwały i nawisy w rejonie Kotła Łomniczki były bardzo niebezpieczne, szlak głęboko pod śniegiem. Za Betonowym Mostem przywitała mnie tabliczka – szlak zamknięty.

Zawrócić? Bo czasu na dotarcie do innego szlaku nie było, kolejka na Kopę byłaby już nieczynna gdybym do niej dotarł. No i wolę chodzić. Miałem cztery godziny do pełnych nocnych ciemności. Tylko częściej bywam w ostatnich latach w Himalajach czy na Kilimandżaro aniżeli w Karkonoszach, szkoda było zmarnować okazję.

Cofnąłem się za most na potoku Czerniawka i ruszyłem na wprost, stromo do góry. To był ryzykowny pomysł, bo czasu mało, pogoda w górnych partiach zła, a większość trasy musiałem pokonać po śniegu. Ale co mi tam. Przy tym co robię na co dzień w górach i na wulkanach i tak zapowiadała się łatwa i krótka wycieczka. Choć z drugiej strony, dla osób bez doświadczenia, taka eskapada mogłaby stanowić śmiertelne zagrożenie.

Jak wspomniałem, sprzętowo nie byłem przygotowany. Miałem co prawda buty trekkingowe, ale wybitnie letnie. Po pięciu minutach w śniegu całkowicie przemoczone. Niemembranowa kurtka, rękawiczki zostały w samochodzie, letnie spodnie, które były mokre tak szybko jak buty. Do tego malutki plecak w którym woda i dwa jabłka. Nic więcej, poza czapką.

Starałem się wybierać odcinki z małą ilością śniegu, bo gdy nie było to możliwe zapadałem się nawet po pas. Wyżej było jeszcze gorzej, bo wpadałem nawet po piersi. Rozwaliłem sobie nogę i rękę o ostre kawałki drewna pod śniegiem. Mimo to szło się całkiem sprawnie, mokre i miękkie zastąpiły twardsze odcinki śnieżne. Ale ryzyko że nie dojdę przed nocą do Śnieżki realne. Dlatego nie marnowałem czasu. Ze względu na śnieg moja trajektoria ulegała zmianom. Gdy dotarłem w partie szczytowe Karkonoszy, zaczęło wiać, chmury, słaba widoczność. I znowu zapadałem się często po pas, wędrując w śniegu nad kosodrzewiną. Zima w pełni. Groźna. Wysoko w górach. Na głównej grani znalazłem się w rejonie Czarnej Kopy 1408-1411m. Musiałem odnaleźć szlak i wybrać we mgle właściwy kierunek. Na płaskim terenie, który jest tutaj należało się troszkę skupić. Wszystko się udało i po trzech godzinach marszu byłem na szczycie Śnieżki 1603m n.p.m (inne dane 1601-1602m). Niewiele widziałem, wiało, ale temperatura była nie mniejsza niż zero stopni. Blisko pół godziny czekałem na poprawę pogody. A gdy to nie nastąpiło prawie biegiem ruszyłem w dół. Minąłem schronisko Dom Śląski (1400m n.p.m.), a za Przełęczą pod Śnieżką 1394m znowu znalazłem się na ponad 1400 m n.p.m. (ok. 1440m), by później ruszyć w dół. Minąłem schroniska Strzechę Akademicką (1258m n.p.m.) i Samotnię (1195m n.p.m.). To ostatnie jest jednym z najstarszych w Polsce, bo działa od 1670 roku. Co naturalne na przestrzeni wieków było budowane od nowa i rozbudowywane. Ale obecnie wiele jego fragmentów i tak ma grubo ponad 100 lat. Położone jest obok polodowcowego Małego Stawu 1183m (2,8ha, 7,3m głębokości). Kocioł Małego Stawu oraz pobliski Kocioł Wielkiego Stawu i Biały Jar, charakteryzują się dużym zagrożeniem lawinowym w zimie. Ostatnie z tych miejsc ma złą sławę. Tutaj 20 marca 1968 roku zeszła najdramatyczniejsza lawina w polskich górach, zabijając 19 osób (niektóre źródła podają liczbę 18 ofiar). A w Kotle Małego Stawu w 2003 i 2005 ginęli ratownicy GOPR, byli też mocno ranni – podczas szkolenia i nierozsądnego zjazdu żlebem na nartach. A to tylko przykłady lawin, które zebrały śmiertelne żniwo.

Już przy zapadającej nocy (miałem czołówkę) ruszyłem dalej w kierunku Karpacza. Ostatnie półtorej godziny w ciemnościach, ale końcówkę już przez miasto. Około 21:30 opuszczałem Karkonosze, po wycieczce trwającej 5 godzin i 30 minut. Na Górny Śląsk dotarłem przed pierwszą w nocy (300km).

Wędrówka na wprost ku szczytom, miejscami kopny śnieg. Główne podejście miało 1000 metrów różnicy poziomów. Od 1000m n.p.m. warunki zimowe. Trudna pogoda, słaba widoczność. Przemoczony, zwłaszcza od pasa w dół, ale wyżej częściowo też, momentami wchodziłem na kolanach by się nie zapadać, mocno używałem rąk bez rękawiczek. Zresztą rozwaliłem sobie nogę pod kolanem i trochę dłoń o ostre kawałki drzew znajdujące się pod śniegiem. Ale to wszystko nie wywarło na mnie większego wrażenia. Fajna wycieczka, fajny trening. Zero trudności, żadnego poczucia niebezpieczeństwa. Ani organizm ani psychika nie odczuły zbytnio, że poniosłem zwiększony wysiłek. W takiej chwili zawsze dociera do mnie, że na moich wyprawach doświadczam często tak ekstremalnych warunków pogodowych, wymagają ode mnie skrajnego wysiłku, często w trudnym wysokogórskim terenie. Że taka karkonoska wycieczka nie ma prawa sprawić mi jakichkolwiek kłopotów, skoro regularnie zmagam się z wielokrotnie trudniejszymi warunkami.

Choć obiektywnie były one trudne, czasu bardzo mało, wędrówka na przełaj, w śniegu, bez odpowiedniego ubioru. We mgle, chmurach i w nocy, częściowo przy silnym wietrze w partiach szczytowych. Samotnie w opustoszałych górach. Turysta nie zaprawiony w bojach miałby duże problemy. Dlatego tak ważne jest doświadczenie i cieszy mnie, że wytrenowałem swój organizm tak dobrze, że nawet tygodnie obijania się, nie pozwalają mi spaść kondycyjnie poniżej pewnego poziomu, który jest zawsze przynajmniej przyzwoity.

Idealnym ubezpieczeniem na takie górskie eskapady po obu stronach granicy jest: SZLAKI BEZ GRANIC. Czytaj też: o nowościach w UBEZPIECZENIU.

Dygresja na koniec. W ostatnich latach strasznie modne stało się zdobywanie Korony Gór Polski, przejścia całych pasm górskich. Też realizowałem takie projekty, tylko jako nastolatek w latach 90-tych XX wieku. Koronę Polski uzbierałbym przynajmniej trzy razy, w tym zimową. A na co najmniej połowie szczytów z Korony byłem nie mniej niż 10 razy jak Śnieżka czy ponad 30 jak Rysy. Podobnie było z przemierzaniem pasm górskich. Brałem plecak, namiot, i w drogę po kilkaset kilometrów przez 2-3 tygodnie. Wydaje mi się że moda na tego typu zabawy była zawsze. Z tą różnicą, że wtedy internet dla przeciętnego Polaka nie był dostępny i trudno było się tym chwalić, chyba też nikt nie wpadł na pomysł pisania o tym książek. W każdym bądź razie najważniejsze by się ruszać, wędrować, zwiedzać. Nasze zdrowie na tym zyska.

Na zdjęciach: fragmenty mojej drogi na główną graniczną grań Karkonoszy w rejonie Czarnej Kopy. Śnieżka 1603m (najwyższa góra Republiki Czeskiej i Karkonoszy oraz Sudetów) z Obserwatorium Górskim (w kształcie "ufo", zabytkową kaplicą św. Wawrzyńca i placówką czeskiej poczty). Są schroniska Dom Śląski, Strzecha Akademicka i słynna Samotnia nad Małym Stawem (w tym starsze zdjęcie, gdy pogoda była lepsza). Na ostatnim zdjęciu centrum Karpacza. Na zdjęciach także dwie świetne czapki z merynosa i lekka kurtka visbretind marki Bergans of Norway oraz zimowe (do i 30 stopni Celsjusza) skarpety z wełny merino marki Lasting - wszystko do kupienia w sklepgorski.pl.


Znajdź mnie

Reklama

Wydarzenia

Brak wydarzeń

nationalgeographic-box.jpg
redbull-225x150.jpg
tokfm-box.jpg
tvn24bis-225x150.jpg

Reklama

Image
Klauzula informacyjna RODO © 2019 Grzegorz Gawlik. All Rights Reserved.Projekt NRG Studio
stopka_plecak.png

Search