Blog

Blog

ETNA – lawa, erupcje i nowy wierzchołek - SYCYLIA

W ostatnich latach na Etnie najbardziej aktywny był Nowy Krater Południowo-Wschodni - pod względem erupcji i wypływów lawy. Tak też było tym razem. Lawa najczęściej wypływa na północny-wschód, rzadziej na wschód, jeszcze rzadziej na południowy-wschód. Zaś wybuchy niszczą pierścień krateru, najbardziej od wschodniej strony, od Morza Jońskiego. Do tego w zboczach poniżej pojawiają się otwory, z których wypływa lawa. Kieruje się ona w kierunku rozpadliny Valle del Bove, którą odwiedziłem dzień przed wejściem na szczyt, a dzień po oglądałem ją z drugiej, północnej strony. Tym razem jeden otwór lawowy usytuowany był też od strony Valle del Leone. To co w dzień wygląda jak szare skały, w nocy świeci na czerwono. To zastygająca lawa. Unosi się nad nią zawsze trochę toksycznych gazów, ale bez kontaktu z wodą czy z śniegiem, nie emituje zbyt wiele dymów. W dzień na otwartej przestrzeni są często niezauważalne. Sąsiadujący z opisywanym kraterem, Krater Południowo-Wschodni, należy do spokojniejszych miejsc w partiach szczytowych Etny. Trwa to już trochę lat, a jak długo, okaże się. Może być tak, że Nowy Krater Południowo-Wschodni wchłonie go i zastąpi, wtedy pewnie wrócimy do jednej nazwy tego obszaru - Krater Południowo-Wschodni, jak to było kiedyś zanim powstał nowy i urósł. Kratery Południowe zajmują stosunkowo niewielki obszar.

Giganty to Krater Północno-Wschodni i Krater Centralny. I tutaj doszło do dużych zmian. Od lat takich nie widziałem. A w roku 2017 i 2018 byłem na Etnie trzy razy. Erupcje prawie zatarły charakterystyczny podział Centralnego na dwie części – Bocca Nuova i Voragine, który zresztą już od pewnego czasu był iluzoryczny. Zionęła gazami i popiołami jedna ogromna dziura, poniszczona przez erupcje. Bardzo duże zmiany zaszły od strony Krateru Północno-Wschodniego. Przewidywałem je wcześniej. Erupcje na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat zbliżyły bardzo do siebie oba kratery. Formalnie nie połączyły się jeszcze, aczkolwiek może kiedyś do tego dojdzie. W każdym bądź razie zniszczony został w tym miejscu pierścień krateru Północno-Wschodniego, a przestrzeń pomiędzy Centralnym uległa znacznemu zwężeniu. Z tego powodu już wcześniej oceniałem możliwe przepływy lawy pomiędzy kraterami. To się potwierdziło. Jezioro płynnej lawy, które tutaj funkcjonowało od dziesiątek lat, w północnej części zbocza Krateru Centralnego – „wyparowało”. Pozostała wielka pusta dziura, z której prawie nie wydobywały się gazy. A wcześniej było tam jezioro lawy, z którego unosił się pióropusz toksycznych gazów z domieszką popiołów. Magma zrobiła dziurę w suficie komory magmowej, dzięki temu podziwiałem jezioro płynnej lawy. Znikło. Powyżej powstała nowa dziura, mocno dymiąca, tak samo jak liczne fumarole w najwyższym punkcie Krateru Centralnego. Lecz ich bardzo biały kolor i umiarkowana toksyczność świadczyły o tym, że lawa jest bardzo blisko tego miejsca, ale nie w tym nowym otworze. Potwierdziły to nocne obserwacje. Więc gdzie ta lawa się podziała?

Tam gdzie przypuszczałem, czyli w Kraterze Północno-Wschodnim. W dzień lawy nie było widać, ale wątpliwości nie miałem. Z krateru wydobywały się ogromne ilości dymów i gazów, bardzo trujące. Ten charakterystyczny zapach wyraźnie świadczył, że tam jest lawa. Do tego ze szczelin pomiędzy opisywanymi kraterami wydobywały się ogromne ilości pary wodnej i gazów, ziemia była bardzo gorąca. Jeszcze pół roku temu było tutaj dosyć spokojnie.

Chciałem jak zwykle wejść sobie na wierzchołek Etny. Tylko trzeba wiedzieć gdzie on jest, bo na tak rozległym obszarze pełnym pagórków o zbliżonej wysokości łatwo się pomylić. Krajobraz mnie zaskoczył. Niedawne erupcje dokonały spustoszeń pierścienia Krateru Północno-Wschodniego. Tam był wierzchołek, na spłaszczeniu. On i zbocze były pokryte kawałkami lawy. Od lat nic się tam nie zmieniło, aż do teraz. Wierzchołek znikł. Uległ zniszczeniu na skutek erupcji. Obszar ten zmienił się diametralnie. Bardzo strome zbocza zbudowane nie ze skał a ze zbitego popiołu wulkanicznego, czasami z jakimś pojedynczym kawałkiem zastygłej lawy. Mocno nachylone do krateru, zakończone urwiskiem. Do tego gorące, a miejscami nawet można było się poparzyć. Kiedy wcześniej to był zimny fragment Etny. W takim wypadku pozostało ustalić na nowo wierzchołek Etny. To się udało, kawałek dalej na skraju Krateru Północno-Wschodniego. Tylko Etna się zmniejszyła z 3331m n.p.m. do 3227-3228m n.p.m. Wszystkie pomiary obarczone były błędem do 2m. Zdobywanie obecnego wierzchołka jest wybitnie niebezpieczne. Uszkodzone erupcjami zbocza, w których pęknięcia, mało stabilny budulec, duże nachylenie do krateru. Nawet człowiek wspinając się może uszkodzić go i zlecieć z fragmentem do krateru. A jedna z kolejnych erupcji zabierze go z pewnością na dno i będzie trzeba znowu szukać wierzchołka. Pomimo to byliśmy wraz z moją grupą(więcej szczegółów poniżej) zapewne pierwszymi osobami na tym nowym wierzchołku Etny. Nie było tutaj najmniejszego śladu ludzkiej obecności. I szczerze pisząc, nie dziwię się. Zrobiliśmy to umiejętnie, zachowując maksymalne środki bezpieczeństwa jakie były możliwe do zastosowania. 

Moja przepowiednia się sprawdza, że w niedalekiej przyszłości najwyższy punkt Etny może przenieść się na inny krater. Centralny lub Południowy. Różnice wysokości są niewielkie.

Udało się wejść na nowy wierzchołek Etny, zrobić pomiar, choć bezpieczne to z pewnością nie było. A jeszcze niedawno potrafiłem na szczycie spędzać godziny. Wszystko utrudniały ekstremalnie toksyczne gazy. Maska przeciwgazowa, kask, gogle miałem pod ręką. I ten gaz świadczył że w kraterze musi być lawa. Ale dzień plus słaba widoczność, nie pozwalały tego naocznie stwierdzić. Potrzebna była nocna wizyta. Dno krateru Północno-Wschodniego okazało się wypełnione częściowo płynną lawą, zastygającą. Prawdopodobnie z Krateru Centralnego, z jeziora lawowego, przeniosła się ona właśnie tutaj. Zobaczymy na jak długo. Ale nie było to jezioro lawy z temperaturą około 1200 stopni Celsjusza, tylko lawa chłodniejsza prawie o połowę. Pewna płynność była, ale bardziej postać stała, zastygająca. Obejście nocą Krateru Północno-Wschodniego było fajnym przeżyciem. Jak zawsze brak ludzkich śladów, ale tym razem wędrówka po świeżym popiele. Pomiędzy fumarolami. Gorąca ziemia, wysokie temperatury, niestabilny teren, nieznany, bo bardzo wszystko się zmieniło. Miejscami ekstremalnie ślisko, brak widoczności, toksyczne gazy stanowiące śmiertelne zagrożenie. I jak zawsze ryzyko nagłej erupcji.

Wędrówka pozwoliła na obserwacje wypływu lawy z Nowego Krateru Południowo-Wschodniego. Nocne obserwacje Krateru Centralnego wykazały brak płynnej lawy. Tak jak w dzień nad Etną unosiła się chmura gazów, uzupełniana erupcjami, przez co chmura stawała się szara. Co widać w dzień, w nocy czuć to gdy popiół wlatuje do nosa i ust, nie da się oddychać, gaz szczypie w oczy. Takie nocne badania wymagają odwagi i koncentracji. Na szczęście Etnę znam jak własną kieszeń i wszystko się powiodło. Nie zgubiłem się, nie zrobiłem sobie krzywdy. A w nocnej wycieczce dzielnie towarzyszył mi Andrzej Kaczmarek. Do namiotu postawionego koło Obserwatorium Wulkanologicznego wróciliśmy po północy. Etna przed naszym znalezieniem się w partiach szczytowych i po – mocniej wybuchała, co stanowiło dużo większe zagrożenie i z dużym prawdopodobieństwem niemożliwe byłoby dotarcie w partie szczytowe i poczynienie obserwacji, które robię od lat.

Etna dostarczyła jak zawsze wielu atrakcji: erupcje, lawa, odkrycie nowego wierzchołka i jego zdobycie, nocne i dzienne wędrówki po kraterach szczytowych. Ciekawe co zastanę tutaj następnym razem? Nadal czekam na dużą i długą erupcję, jaka miała miejsce ostatni raz na początku stulecia.

Pogoda jak na środek lata była dobra. Co prawda Etna w ciągu dnia kumulowała wokół siebie chmury, ale było dosyć ciepło. Nawet w partiach szczytowych, gdzie zwykle wieje i jest lodowato nawet w lecie. W nocy temperatura w partiach szczytowych spadała poniżej 10 stopni, ale do zera sporo brakowało. Etna to skrajności, lawa, upał, gorące fumarole i nawet w lecie miejscami śnieg i lód. Niewiele, ale zawsze. Tym razem jednak był on pod grubą warstwą popiołów wulkanicznych.

Dla urozmaicenia pobytów robię na Etnie różne rzeczy i wnoszę różne przedmioty. Był grill w Kraterze Centralnym. Melon i ananas na szczycie, a teraz wniosłem arbuza, który smakował wybornie. Większość europejskich arbuzów jest niejadalna, nie ten miąższ, nie ta słodkość. Te z Sycylii są dobre. Chociaż najlepsze są w Azji Centralnej i w niektórych regionach Argentyny oraz Brazylii.

Tym razem nie byłem sam na Etnie a w towarzystwie „moich studentów”, którzy zdawali sobie sprawę jakim wulkanem jest Etna i jakie niesie zagrożenie. Zdali się na moje doświadczenie i umiejętności. Zobaczyli czym się zajmuję realizując unikalny PROJEKT 100 WULKANÓW. Poczuli potęgę bardzo aktywnego wulkanu. Należą się im wielkie podziękowania: Ania, Ewa, Gosia, Natalia, Karolina, Andrzej. Pokonaliśmy pieszo 60-70km z pełnym biwakowym ekwipunkiem, a z Andrzejem więcej. Od Valle del Bove po partie szczytowe, schodząc do Rifugio Citelli 1740m i kończąc w rejonie Zaferrana Etnea. Gdzie mogłem zobaczyć, że niewiele naprawiono po trzęsieniu ziemi z końcówki grudnia 2018.

Na GrzegorzGawlik.pl o Etnie można znaleźć sporo materiałów - artykuły, filmy zdjęcia. Kila przykładów. W tym artykule widać jak jeszcze niedawno wyglądał szczyt Etny: Krater Północny i wierzchołek Etny . Regularne bywanie na Etnie pozwala prowadzić wartościowe badania: ETNA - CEL BADAWCZY . Etna może być groźna nie tylko ze względu na erupcje wulkaniczne: ETNA ZIMĄ . Środkowe zdjęcie w linku, który zamieszczę na końcu zdania - to szczyt Etny, którego już nie ma, ponadto odnośniki do materiałow filmowych i radiowych, w których opowiadam o wulkanach: WULKANY MOJA PASJA.

PODZIĘKOWANIA. 

Sprzęt dostarczył Sklep Górski za co jako członek Bergans Team bardzo dziękuję. Na Etnie towarzyszył mi sprzęt: Bergans of Norway: Bloom Wool Beanie 100% Merino, plecakI  Trollhetta 75L i Rondane 38L, ponadto namiot Trimm Spark-D i kask Alpidex. Sprzęt spisał się bez zarzutu!

Ubezpieczenie, ważna rzecz. Jak zwykle był ze mną BEZPIECZNY POWRÓT,  najlepsze ubezpieczenie dla aktywnych stworzone wspólnie przez PZU, Polski Związek Alpinizmu i Iexpert Sport. Składkę obliczyć można: TUTAJ

Nie mogło się też obejść bez prawdopodobnie najlepszych suplementów diety na świecie, naturalnych, z badaniami klinicznymi i ze Szwecji: Wellness by Oriflame.

NA ZDJĘCIACH (20-22 lipiec): Wszystko to co zostało opisane w artykule - ETNA (Mongibello, UNESCO, Parco Dell`Etna). Porównanie wierzchołków wg stanu aktualnego i wcześniejszego (w tym pomiar GPS). Jest erupcja, lawa, fumarole, popioły wulkaniczne. Etna z wszystkich stron, w dzień i w nocy, w tym oznaczone miejsce, gdzie kiedyś było jezioro lawy w Kraterze Centralnym. Nie zabrakło arbuza, mojej dzielnej Ekipy, i przykładów jak kolorowa może być Etna oraz wielkiej bomby wulkanicznej. Ponadto małe schronisko Galvarina 1878m (zbudowane z lawy), znacznie większe Rifugio Citelli, Obserwatorium Wulkanologiczne. Widok na Etnę też jest. Do tego kilka zdjęć grupowych, na nocnych Grzegorz Gawlik i Andrzej Kaczmarek. 


Znajdź mnie

Reklama

nationalgeographic-box.jpg
redbull-225x150.jpg
tokfm-box.jpg
tvn24bis-225x150.jpg

Reklama

Image
Klauzula informacyjna RODO © 2019 Grzegorz Gawlik. All Rights Reserved.Projekt NRG Studio
stopka_plecak.png

Search